www.rakmojawalka.pl
moje niekonwencjonalne
metody leczenia....


Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Irek, 12 stycze 2010

Dziękuję za tak szczegółowy opis Twojej walki z chorobą. Jesteś jak widać mądrą i przy okazji ładną kobietą. I dobrze, że masz taki duży optymizm, podziwiam i cieszę się, że przetarłaś dla innych a może i dla mnie, trudną drogę, do niedawna tematu tabu. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę sukcesów w podjętej kuracji - Irek.

Drogi Irku!

Napisane przez Jolanta, 13 stycze 2010

Drogi Irku! Dziękuję za Twój komentarz. To miłe jeżeli ktoś docenia to co chcę zrobić. A co chcę? Jeżeli udałoby się "wyrwać" tego pasożyta z mojego organizmu - pokazać i metody jakie stosuję i moją drogę "przez mękę". Z tą męką może trochę przesadzam, mam tak dużo wiary w to co robię, że chwilami łapię się na tym, że wcale o tym nie myślę ani nie denerwuję się. Co to da? Uśmiech na ustach, wiara w sercu i konsekwentne działanie - to jest coś co może pomóc w moim dążeniu do celu. Czy tak się stanie? Nie wiem, ale wierzę, że tak! Do tej pory żyłam bardzo niezdrowo i jak teraz czytam wiele na temat raka to właściwie robiłam wszystko aby go mieć. Czyli tak jakbym prosiła się o niego i sama go "utuczyła". Jemu u mnie było dobrze, miał wszystko czego potrzebował do rozwoju. Jednak jak się o nim dowiedziałam, powiedziałam dosyć! i zabrałam się do roboty. Teraz jest walka - kto z nas wygra? Już nie ma tak idealnych warunków, nie dostaje tego czego chce i pewnie niedługo zacznie się wściekać. A ja? Będę nieczuła na jego humory! Miejmy nadzieję, że tak będzie! Pamiętaj jedno - rak to nie wyrok, teraz tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Ja mam dużo szczęścia i trafiam na cudownych ludzi, których w innym przypadku nigdy bym nie poznała lub znałam i nie wiedziałam, że tak bardzo mogę na nich liczyć. Czy można jeszcze narzekać?

Podobno sokowirówki nie są zalecane w terapii Gersona

Napisane przez ŚPW, 13 stycze 2010

Ostatni o natrafiłem na (chyba) blog w którym mowa była o stosowaniu terapii Gersona w warunkach domowych: "W sokowirówkach nie przechodzi do soku większość minerałów oraz niekorzystnie zmienia się ładunek elektryczny. Sok z sokowirówki szybko się rozwarstwia, z prasy pozostaje homogenny nawet po 2 godzinach. Możliwe uzasadnienie jest takie, że sokowirówka wyciąga sok z wodniczki zajmującej gros komórki roślinnej, a cytoplazma która znajduje się na obwodzie komórki, o bardziej żelowej konsystencji, zawierająca większość minerałów, trafia do odpadów." Fragment zaczerpnięty z poniższej strony: http://www.celzycia.com/terapia-dr-gersona-w-warunkach-domowych.html Znalazłem w tym tekście również alternatywne metody przyrządzania soków warzywnych i owocowych do terapii Gersona.

Życzę wytrwałości

Napisane przez Jacek, 21 stycze 2010

Witam Panią serdecznie i gratuluję podjętej decyzji o naturalnym leczeniu.Widać u Pani ogromną determinacje w walce i to z pewnością przyniesie pożadane skutki.Bardzo jestem ciekaw efektów Pani walki z tą chorobą.Od dawna interesuję się tymi metodami leczenia i głęboko wierze w ich skuteczność , tymczasem mało jest ludzi którzy podejmują te terapie i są w stanie je stosować zgodnie z zaleceniami.Myślę że powinna Pani przemyśleć włączenie terapi enzymatycznej oraz umysłowej(oczyszczania ciała energetycznego i medytacja,afirmowanie zdrowia i pozbycie się podświadomych negatywnych wzorców,często okazuje się że nowotwór to wynik złych przezyć emocjonalnych w przeszłości).Oczywiscie należy z pełnym orężem kontynuowac terapie Gersona i Ashkara.Opisywany ból jest DOBRYM znakiem,często ludzie wycofują się po pierwszych kryzysach ozdrowieńczych twierdząc ,że metoda im zaszkodziła.NIC BARDZIEJ MYLNEGO,kryzysy są DOWODEM ,że terapia DZIAŁA i powinny motywować do jeszcze większej walki. Czekam niecierpliwie na kolejne wieści od Pani. Zyczę wytrwałości i upragnionego ZDROWIA.pozdrowienia Jacek

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 22 stycze 2010

Witam, Panie Jacku! Dzisiaj jest 32 dzień stosowania przeze mnie metody dr Ashkara i 17 dzień diety dr Gersona. To może nie jest rekord, ale na pewno już coś. Opiszę moje dalsze spostrzeżenie i refleksje. Co do "drenażu" to myślałam, że zgodnie z tym co jest napisane - będzie bolało ok. 3 tygodni. U mnie zaczął się już 7 tydzień i ... boli. Widocznie tak mocno jestem zanieczyszczona + to, że mam założone dwa ziarenka cieciorki na jednej nodze. One do siebie nie dochodzą, chociaż jak pęcznieją to może nieraz się rozpychają. Jedno wiem, że jak ból już jest bardzo mocny to biegnę zmienić opatrunek. Jednak nie zawsze to się sprawdza. Nieraz muszę jeszcze trochę poczekać, ponieważ nie chcą same wyjść. Są też i takie momenty, że jedno zmieniam a drugie jeszcze pozostawiam. Bywa różnie, wszystko robię z wyczuciem i rozmysłem. Jak troszkę nie chciało wyjść i mocniej pociągnęłam to bardzo bolało i leciała krew, więc więcej tego nie robię. Jeżeli chodzi o dietę to naprawdę jest bardzo ciężka do wytrzymania. Tak mnie uprzedzano, ale ja nie miałam wyjścia. Muszę próbować. Jedno wiem, że wytrzymuję dlatego, że jak widzę takie ogromne poświęcenie ze strony mojego męża, Jego pracę i trud włożony w każdy posiłek to nie mam serca aby było inaczej. To on wstaje przed godziną 6,00 rano i przynosi mi lewatywę, ja jestem półprzytomna. O 8,00 mam śniadanie i najpierw co pół- a następnie co godzinę soki. To wszystko mam z zegarkiem w ręku. Jest tak punktualny, że aż niewiarygodnie. Żaden sok mi już nie smakuje, a szczególnie zielony. Śniadanie - płatki na wodzie, dodaje mi starte jabłko, ponieważ nawet przy dużej determinacji - nie mogłam tego przełknąć. Na obiad i kolację ziemniaki, surówki, sałatki. Ciągle coś wymyśla, piecze, zapieka, gotuje - aby tylko je urozmaicić i ozdobić. Jak widzę jak mocno się stara - to ja również staram się nie grymasić i jeść. Ale nie mogę. Podobno jem ten posiłek, który miał być na raz - przez kilka dni. Oczywiście ilościowo, ponieważ niczego mi nie odgrzewa, zawsze mam świeże. Kawę do lewatyw też mi sam przygotowuje, ponieważ uznał, że ja "nie umiem". Wcześniej u nas w domu, tzn, przed moją chorobą, nieraz ja gotowałam a nieraz mąż. Teraz sama dieta już mnie wykańcza, czuję się osłabiona. Jeść i pić 13 szklanek soków dziennie + 5 lewatyw - to już męczy, a do tego nie mogę spać w nocy, więc jestem śpiąca w ciągu dnia. Chętnie bym pospała, tylko problem polega na tym, że co chwila jestem budzona na sok, posiłek lub lewatywę. Jak musiał pojechać na kilka godzin do szpitala i ja sama przygotowałam soki i lewatywę, którą mi wcześniej zaparzył, to jak wrócił w południe ja padałam z nóg. Musiałam się położyć. Nie jest to dla mnie normalna sytuacja, ponieważ zawsze miałam bardzo dużo energii i ani leżenie, ani lenienie się nie wchodziło w rachubę. Nawet w czasie grypy nikt mnie nie mógł utrzymać w łóżku, a teraz się pokładam. Dużo nie zrobię, a już jestem potwornie zmęczona. Rozumiem dlaczego w książce poświęconej tej diecie jest napisane, aby osoba chora na raka sama nie przygotowywała sobie posiłków tylko dużo odpoczywała, a nawet jest napisane o tym aby zatrudnić do chorego dwie osoby na pełen etat (co drugi dzień po kilkanaście godzin). Na to niestety nie możemy sobie pozwolić, ale tak powinno być. Zawsze się śmieję, że ma mojej diecie Mąż szybko schudnie, ponieważ nie ma dużo czasu na przygotowywanie sobie posiłków. A do tego dużo ruchu, więc.... korzyść obustronna. Wieczorem po prostu pada ze zmęczenia i natychmiast usypia! Jestem Mu ogromnie wdzięczna, ponieważ widzę jak o mnie walczy. Jego troska i opiekuńczość jest wspaniała i śmiem twierdzić, że mało kto mógłby sobie na to pozwolić. Osoba pracująca na etacie - na pewno nie! Dieta, chociaż nie należy do moich "ulubionych" jest droga. Warzywa i owoce BIO sporo kosztują i chociaż my mamy dowożone z hurtowni to ceny potwornie rosną. Zaczęliśmy od pierwszego tygodnia stycznia. Otrzymaliśmy ofertę cenową i co tydzień nową. Proszę sobie wyobrazić, że co tydzień ceny wzrastały o 30-40%. Wczoraj zamawialiśmy na czwarty tydzień stycznia i w stosunku do pierwszego tygodnia, czyli w ciągu trzech tygodni nastąpił wzrost cen o ok. 100%. Chcieliśmy zrezygnować z ich usług, ponieważ nigdzie ceny tak nie wzrastają i szukać innego dostawcy. Kiedy powiadomiliśmy właściciela o tym w dniu dzisiejszym dostaliśmy nowy cennik i jest podobny do tego z ostatniego tygodnia. Dlaczego tak się dzieje? Czy zawsze trzeba się upominać o swoje? Czy powinniśmy to zrobić już wcześniej? Dla nas jest to ogromna różnica cenowa, której nie przewidywaliśmy decydując się na tę dietę. Ciągle mam bóle głowy, prawdopodobnie dlatego, że nie piję oleju rycynowego i nie robię z niego lewatyw, ale chyba będę musiała się do nich przekonać. Jeżeli tak - to napiszę. Nie jestem pierwszą osobą w Polsce która zastosowała jedną lub drugą metodę walki z rakiem, ale zastanawiam się czy nie jestem pierwszą, która stosuje je jednocześnie! Nigdzie na forach nie znalazłam takiego przypadku, więc jeżeli jest ktoś, kto tak jak i ja walczy na te dwa sposoby - niech napisze. Ja w dalszym ciągu na bieżąco będę informować Państwa o moich postępach. Proszę również pamiętać, że dwa razy dziennie piję algi (chlorellę i spirulinę) oraz trzy razy dziennie sok z jagody acai, która ma najwięcej antyoksydantów na świecie + kwasy omega, a wraz z wyciągami z innych owoców zapewnia mojemu organizmowi wszystkich niezbędnych witamin i soli mineralnych. To ważne. Dodatkowo jeszcze uzupełniam potas - 1 tabletka na dzień. Mam nadzieję, że to wszystko przyniesie oczekiwane rezultaty.

zapomniałam....

Napisane przez Jolanta, 22 stycze 2010

Zapomniałam jeszcze napisać, że nie używam żadnych detergentów. Wszystko bio! I szampon i mydło i wazelina! Brakuje mi dezodorantów i perfum. Ale teraz wiem jak bardzo to szkodzi więc NIE! Moje talerze, sztućce, kubki, garnki, miseczki itp. nie są zmywane w zmywarce tylko ręcznie bez żadnych detergentów - tak jak kazał Gerson. Nie jest to tłuste więc jakoś Mąż daje radę. Oczywiście wszystkiego się nie uniknie ale musimy do minimum ograniczyć to co możemy. Przynajmniej na czas kuracji! To bardzo ważne.....

odp.

Napisane przez Jacek, 23 stycze 2010

Musi Pani wytrzymać ,trzymam z całego serca kciuki.Mówią ,że początek jest najcięższyk ale nie można zawrócić w połowie drogi,już tak wiele Pani wraz z mężem dokonała,To MUSI przynieść skutek.Podejżewam że "standartowe" leczenie jest gorsze ze względu na ogromną toksyczność chemioterapii i radioterapii a to nie tylko żle wpływa na stan fizyczny ale i pchychiczny.Bardzo ważne jest nastawienie psychiczne.odpowienie nastawienie może działać prawdziwe cuda,wiele razy się o tym już przekonałem.Jeszcze raz życzę dużo zdrowia i wytrwałości do końca terapii.Podobno z czasem jest coraz lepjej.pozdrowienia Jacek

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 23 stycze 2010

Panie Jacku! Dziękuję za te słowa. Dzisiaj mam gorszy dzień. Bardzo boli mnie noga i pomimo środków przeciwbólowych myślałam, że zwariuję. Chyba wszystkie toksyny rzuciły się do tego drenażu. Musiałam w nocy wyjąć jedno ziarenko i zostałam tylko z jednym, ale i tak ból był ogromny. Do tego ciągłe bóle głowy. Mąż dzisiaj kupił drugi aparat do lewatyw i od jutra ruszamy z piciem oleju rycynowego i lewatywami z niego tak jak radzi dr Gerson. Do tej pory tego nie robiliśmy, ale widocznie te toksyny nie mogę się ze mnie szybko uwolnić i stąd te bóle. Dzisiaj zakończyłam 18 dzień tej diety. Ja - osoba, której zawsze każdy posiłek oparty był na dużych ilościach mięsa teraz jem wszystko bez niego. Proszę mi wierzyć, że chciałabym zjeść nawet tego schaboszczaka, którego od wielu miesięcy już nie jadłam - przejadł mi się. Teraz na pewno by mi smakował z pyszną kawką z ekspresu. Mam w domu taki automat, który miele świeżutką kawkę do każde filiżanki oddzielnie. Ja kawy teraz zużywam o wiele więcej - 15 czubatych łyżek dziennie ale w formie lewatywy. Chciałam się zorientować czy ktoś w Polsce siedział na tych dwóch metodach jednocześnie i nikogo nie znalazłam. Czyżbym była pierwsza...? Mąż twierdzi, że ja nie siedzę na diecie dr Gersona tylko na swojej własnej, a to dlatego, że nie mogę jeść i pić takich ilości jak są podane w przepisach. Buntowałam się i zagroziłam, że przestanę pić te soki jak mąż będzie podawał mi za każdym razem pełen kubek więc dostaję..... 2 cm od góry. PRZECIEŻ TO I TAK DUŻO! Na śniadanie jem mały talerz tych płatków z sokiem, ale na obiad i kolację - z połowy talerza zupy zostawiam ok. 50%, a drugiego wezmę dwa, trzy kęsy i wszystko mi rośnie w ustach. Mąż za każdym razem robi coś nowego, wymyśla co tylko może (zawsze bardzo pysznie gotował), pięknie to wygląda, wydaje mi się, że zjem wszystko a wezmę jeden, dwa kęsy i .... już ni mogę. Chciałabym wiedzieć, czy u innych osób jest taka sama reakcja jak u mnie? Nie wiem kto mógłby mi coś poradzić. Na to wszystko patrzeć już nie mogę, nawet mój ulubiony sok z pomarańczy (kiedyś) teraz piję na siłę. Nie będzie to moje ulubione odżywianie, ale staram się nie grymasić. Robię to nie dla siebie tylko dla męża. Jakby nie on to piłabym co piąty sok, jadła ociupinkę i ograniczyła ilość lewatyw pewnie do jednej dziennie. Może to dziwnie brzmi ale to On jest moją motywacją i jak widzę jak o mnie walczy - to jest mi przyjemnie. Samej byłoby to prawdopodobnie niemożliwe, chyba że ktoś ma nieziemskie zaparcie...

PROSZĘ O POMOC LEKARZA LUB INNEJ MĄDREJ OSOBY!!!! P I L N E!!!

Napisane przez Jolanta, 24 stycze 2010

Witam! Dzisiaj jest 34 dzień gdy mam założony drenaż metodą dr Ashkara i 19 dzień diety dr Gersona!! Czuję się w miarę dobrze, chociaż nie do końca. Bardzo boli mnie noga i aby trochę pospać lub funkcjonować w ciągu dnia muszę przyjmować środki przeciwbólowe. Ból mam naprawdę duży, że już sama nie wiem co zrobić z nogę. Są takie dni, że nawet biorąc środki przeciwbólowe dosłownie wyję z bólu. Czy to normalne? Czy po prostu jestem tak bardzo zanieczyszczona? Tak myślę! Proszę o pomoc i radę, ponieważ sama już nie wiem co dalej. Drugim i może nawet jeszcze większym problemem jest dieta dr Gersona. 19 dzień na samych owocach i warzywach. Ilości są duże i od początku nie mogę jeść takich porcji jakie podane w książce. Co mam robić? Mój organizm nie chce tego tolerować. Po dwóch łyżkach zupy Hipokratesa, która rośnie mi w ustach i odrobince drugiego do wypicia mam sok. Sama ilość powoduje u mnie odruchy wymiotne. Staram się to jeść w ograniczonych ilościach, ale dzisiaj to już sam widok tych dań powoduje to, że zbiera mi się na wymioty. Co mam robić? Ja chcę siedzieć na tej diecie (mam raka), ale naprawdę nie mogę. Mąż we mnie to wmusza i uważa, że powinnam się zmusić a ja nie mogę. Warzywa bio mam kupione na kolejne dwa tygodnie i szkoda wydanych pieniążków. PROSZĘ O RADĘ I POMOC! Czy mogę się trochę przegłodzić?

emx gold

Napisane przez Wioletta, 24 stycze 2010

Witam Pani Jolu, Prowadzę sklep ze zdrową żywnością w Warszawie i spotykam wiele osób, które leczą sie metodą Gersona i Ewy Dąbrowskiej. To naprawdę działa. Proszę skontaktować sie z jakimś sklepem ze zdrową żywnością i poprosić ich zeby dla Pani sprowadzali warzywa i owoce my zamawiamy dla naszych klientów co tydzień większe ilości potrzebnych im warzyw. Co do detergentów to bezpieczne dla nas i środowiska środki czystości ma firma Sonett i Sodasan, 100% naturalne składniki. Cudownym środkiem jest EMX GOLD (wyłapywacz wolnych rodników) 1. Aktywuje funkcje układu odpornościowego 2. Stymuluje regeneracje organizmu 3. Oczyszcza z toksyn i wolnych rodników 4. Hamuje procesy starzenia komórek 5. Znacznie wzmaga witalność i energię życiową. Gorąco polecam. Ściskam i życzę wytrwałości w Pani postanowieniu, duzo zdrowia!! Wiola

Pani Wiolu!

Napisane przez Jolanta, 24 stycze 2010

Pani Wiolu! Serdecznie dziękuję za szybką odpowiedź. Ja też mieszkam w Warszawie i chętnie pozmawiałabym z Panią. Proszę do mnie napisać: jolanta@igr.com.pl i podać kontakt do siebie. Pozdr. Jolanta

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 28 stycze 2010

Witam! Co do moich wyników, to zaraz napiszę co tam wyczytałam. Ja się na tym nie znam, wystarczyło mi tylko to co powiedział onkolog. Napiszę to co wyczytuję, proszę o napisanie co to znaczy (jest kilka wyników): G3 1. Sutek prawy w KGZ 18 mm - birads 4C 2.Guzek sutka prawego Birads - 4C CB/USG wynik badania Carcinoma invasivum mammae (Ductale) Kategoria B5b 3. ER - PS - 5 IS-3, 100% PGR-PS - 5 IS-3, 100% HER2-2+, Zlecono fish 4. RTG KLP, bad. pierwszorazowe w CO na wyk. zdj. widoczny miąższ płucny jest bez zagęszczeń jamy opłucnowe są wolne serce i aorta w normie To wszystko jest na jednej kartce, na dwóch stronach Proszę o interpretację tych wyników.

odp

Napisane przez Jacek, 29 stycze 2010

Witam Pani Jolu.guzek 18mm,Birads 4C - obraz wysoce podejrzany, ale bez klasycznych oznak złośliwości np. lity obszar o nieregularnych obrysach, nowe skupisko zwapnień. Carcinoma invasivum mammae oznacza nowotwór złośliwy piersi(B5b 5-oznacza raka podobnie jak G3),reszta to parametry pomocnicze.caly ten opis sprowadza sie do podejzenia nowotworu sutka z jakimś tam prawdopodobieństwiem.przeswietlenie pluc serca i aorta ok.Będzie dobrze,niech Pani napisze czy wystąpiły u Pani kryzysy ozdrowieńcze przy tepapii Gersona? ważne jest aby zbyt duże masy tkanek nowotworowych nie zostaly naraz uwolnione - dlatego stosuje się tak częste lewatywy - chodzi o wątrobę która może zostać zniszczona ,chodzi o powolne lecz regularne leczenie.kiedy to badanie było robione? kiedy ma Pani następne? pozdrawiam Jacek.

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 29 stycze 2010

Witam! Panie Jacku! Podaję dokładne daty moich badań: 16 listopada 2009 r. - mammografia, USG - 19 listopada 2009 r., biopsja cienko igłowa - 24 listopada 2009 r., drugie USG - 3 grudnia 2009 r., ostatnie USG z biopsją grubo igłową - 8 grudnia 2009 r. - wyniki miałam 22 grudnia 2009 r. z informacją, że przy biopsji zostałam wpisana na listę operacyjną. Poinformowano mnie, że czeka się ok. 2,5 miesiąca, więc w drugiej połowie lutego mam czekać na telefon z informacją, że mam się stawić w szpitalu - od razu na stół operacyjny. Na moje pytanie o powtórne badania (prawie wszystkie robiłam prywatnie) usłyszałam, że już żadnych badań nie będę miała, bo wszystko co im potrzeba już mają. Ja chcę powtórzyć USG przed wyznaczonym terminem, ponieważ chciałam dać sobie czas na reakcję mojego organizmu na wszystkie terapie. Przed chwilą dostarczono mi zamówione olejki (1.500.000 jednostek w skali ORAC), polecone przez lekarza medycyny naturalnej, a jeszcze czekam na dotarcie już wysłanych jąder z pestek moreli oraz na bardzo dla mnie ważną Wit. B17, którą moja siostra mieszkająca w Kanadzie zamówiła dla mnie w Meksyku. Liczę, że w ciągu tygodnia powinna do mnie dotrzeć. Dzisiaj jest już 24 dzień diety Gersona, kryzys miałam ok. tydzień temu, ale sądzę, że związany był z ilością posiłków podawanych mi przez męża. Teraz dawki mam zmniejszone i lepiej znoszę te soki i posiłki. Jeżeli je skończę to chyba na słowo "sok" będę dostawać torsji. Wszystko jest dobre z umiarem, a szczególnie sok zielony działa na mnie deprymująco. Sam jego zapach jest okropny. Ale muszę traktować to jak lekarstwo. Jeżeli chodzi o Ashkara to dzisiaj jest 39 dzień, chociaż musiałam kilka dni temu zmienić nogę, ponieważ na tamtej prawdopodobnie trafiłam na nerw i pomimo środków bólowych dosłownie wyłam z bólu. Teraz mąż mi założył na prawej, ale nie wiem czy ponownie nie będę musiała robić kolejnego drenażu, ponieważ zrobił bardziej z tyłu, na mięśniu i doszły bóle podobne do skurczy. Jak wstaję to dodatkowy ból jest bardzo duży, jak trochę pochodzę to się rozchodzi. Lewą nogę staram się zagoić, dostałam w aptece jakieś lekarstwo bardzo przyspieszające i odkażające gojenie. Bałam się o możliwość zakażenia. Co do lewatyw to zawsze mam 5, od samego początku, mąż mi niczego nie odpuszcza, a od niedzieli mam włączone jeszcze picie oleju rycynowego o godz. 5,00 i lewatywy z niego o godz. 10,00. U nas w domu książka dr Gersona jest cały czas otwarta na różnych problemach, mąż ją cały czas studiuje, śmieję się, że jak biblię. Dzisiaj rano przeczytałam humor w gazecie: Kat do skazanego - "głowa do góry". Pozdrawiam - Jolanta

:)

Napisane przez Jacek, 30 stycze 2010

Witam.Widzę ,że terapia przebiega zgodnie z planem.Grunt to wytrwać do końca i wygrać!!! To dopiero miesiąc terapii ale jakże ważny miesiąc,początek jest najcięższy,sądzę ,że narazie ponowne badanie nic by nie stwierdziło.trzeba poczekać trochę czasu aż guzek zacznie maleć.już pewnie zaszły ogromne zmiany w metaboliżmie i ogólym stanie organizmu i lada dzień guz zacznie znikać w oczach.najpierw musi zmienić się metabolizm i "środowisko" nowotworu.proszę pamiętać ,że guzek to tylko nieznaczący obiaw i ,że podstawą jest wytworzenie środowiska niesprzyjającego nowotworom(niszczenie złych komórek) a z pewnością Pani wraz z mężem wygracie.Posiadanie przy sobie takiej osoby jak Pani mąż to skarb,jest to niezwykle ważne gdyż samemu jest znacznie trudniej walczyć.poczucie humoru to jest toooo ,wiem ,że niekiedy trudno ale sami tworzymy nasz świat.NIE sluchać lekarzy którzy widzą tylko chemioterapię i radioterapię ewetualnie wycięcie guza co nie powoduje usunięcia przyczyny nowotworu.POZDROWIENIA I WYZDROWIENIA. życzę z calego serca JACEK

:)

Napisane przez zardax, 30 stycze 2010

Aha iradzę wykonać badania w innym osirodku gdyż w Polsce istnieje spisek :D poprostu laboranci się opierają na badaniach wcześniejszych,pozdrowienia i sukcesu życzy Jacek, calym sercem z Panią i Mężem

aha

Napisane przez Jacek, 30 stycze 2010

co do metody Ashara to chodzi wlaśnie o wytworzenie stanu zapalnego organizu. organizm ma reagować na obecność nowotworu i niszczyć go z całym impetem,to co stało się przyczyną należy bezwłocznie wyeliminować.zakażenie powoduje mobilizację sił obronnych organizmu które kierują się przeciw nowotworowi.WYZDROWIENIA-życzę z calego serca JACEK,wielu juz tego dokonalo trzeba tylko wytrwalości

Panie Jacku!

Napisane przez Jolanta, 31 stycze 2010

Bardzo dziękuję za słowa, które budują. Współpracuję z ludźmi i uważałam, że są jak wilki. Tylko patrzyli aby oszukać, nie zapłacić. To przykre. Teraz jak przedstawiłam mój przypadek mam wiele oznak przychylności i ciepła od całkiem obcych osób. Moja wiara w ludzi ponownie się odbudowuje. Oczywiście bywają różni, na jednym forum doradziłam zrozpaczonej córce, dla której matki lekarze nie mają już ratunku ani szans, stosowane przeze mnie metody. I... ? Moja możliwość wypowiadania się została zablokowana ze względu na niedopuszczalne formy leczenia. A co ja napisałam? To co tutaj. Radziłam aby zastosowała metodę dr Gersona lub dr Ashkara. Jak widzimy lepiej umierać niż próbować. Po co komuś dać szansę, lepiej się wymądrzać i ... Dzisiaj zakończyłam 26 dzień diety i 41 metody. Czy skutkują? Nie wiem, ale właśnie dlatego zdecydowałam się opisywać na bieżąco moją sytuację, aby inni wiedzieli czego można się spodziewać w walce z rakiem. Czy pomoże? Nie wiem, bardzo bym chciała. Zawsze wiedziałam, że mogę liczyć na mojego męża, ale dopiero teraz widzę do czego jest zdolny w walce o moje życie. Czy ja byłabym zdolna do tego samego? Mam nadzieję, że tak, że mocno bym się zmobilizowała. O najbliższą osobę mocniej się walczy niż o siebie. Ja teraz nieraz mam dosyć, jestem zmęczona lub śpiąca i niektóre posiłki lub soki bym opuściła, ale mój mąż jest niestrudzony. Wszystko mam punktualnie i na czas. Całe nasze obecne życie zostało temu podporządkowane, można mieć dosyć. To nie był nasz dobrowolny wybór ale konieczność. Nie znalazłam innych wiarygodnych metod w internecie. Po drugie czułam, że to jest dla mnie. Od jakiegoś czasu czuję niewielki ból w piersi i pod pachą, bardziej jakby mnie coś ciągnęło, czy to działają te zabiegi? Wiara czyni cuda, a mnie humor dopisuje. Może tylko z wyjątkiem gdy smacznie śpię i mąż budzi mnie bo coś muszę.... Jednak myślę, że po kilku tygodniach zmienia się metabolizm. Zawsze miałam wyostrzone zmysły, ale teraz dużo bardziej czuję kawę lub posiłki, które mąż przygotowuje dla siebie. Na początku nie chciał, ale ja mówiłam, aby sobie gotował lub piekł, ponieważ też musi coś jeść. Żebyście wiedzieli jak dzisiaj pachniały pieczone skrzydełka.... Myślę sobie, że jak skończę dietę to zjem całą górę różnych, obecnie niedozwolonych potraw, ale pewnie tak nie będzie. Dlaczego? Uwielbiam kawę, teraz mam ją tylko w postaci lewatyw i co drugi dzień osłodzoną do popicia oleju rycynowego. Bardzo się z tego cieszyłam, a teraz? Wcale mi nie smakuje. Chciałabym jeszcze napisać, że ani razu nie byłam głodna i wszystko co wynika z apetytu na coś, wynika wyłącznie z mojego łakomstwa. Nie jest to uciążliwe i myślałam, że ciężej będę znosiła tę dietę. Ale nie! Mąż bardzo stara się mi urozmaicać posiłki, piecze mi ziemniaczki i podaje w różnych potrawach, np. jako chrupiące frytki czy kasztanki, zapieka pure z ziemniaków i marchewki, kalafiora czy buraczki. Każda potrawa pięknie przyozdobiona, aby na talerzu było apetycznie i kolorowo. To co jeszcze chciałam napisać, to bardzo podziękować mojemu Mężowi za wszystko i jak bardzo mi jest przykro, gdy wieczorem po kąpieli moczy napuchnięte nogi oraz rozmasowuje bolący kręgosłup (nieraz zapomina włożyć kosmodisk). Jeszcze raz powtórzę to co już pisałam, NIKT, naprawdę NIKT nie wie jaka to harówka, jaka ciężka praca. Myślimy co to takiego wycisnąć sok lub coś tam ugotować czy upiec? Ja też tak myślałam. Mąż również. A teraz mój mąż jak ta przysłowiowa żona nie może wyjść z kuchni bo ma za krótki łańcuch. Ma! Panie Jacku! Mam pytanie - czy Pan orientuje się po jakim czasie następują zmiany? USG piersi chcę zrobić w tym miesiącu (podobno w lutym mam mieć operację) i chcę wcześniej skontrolować co dzieje się z tym stworem? Łazi to to tyłem ale potrafi namieszać! Moje życie przewrócił do góry nogami! Mam nadzieję, że nie zdawał sobie sprawy z kim zaczął! Jak mówią: sam napadł, więc niech sam się broni...

PILNE!!!!!!

Napisane przez Jolanta, 1 luty 2010

Witam! Na innym forum dostałam taką informację http://www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/rak-sutka-piersi-vt911.htm?sid=8455a387f278c27f48a9f51f72ead8d1#14571 - co mam o tym sądzić? Nie ukrywam, że się przestraszyłam. Ale ja nie unikam kontaktu z lekarzem onkologiem, tak jak pisałam czekam wyznaczony termin operacji i w tym czasie próbuję innych metod. Proszę napiszcie mi co o tym sądzicie? Brzmi to rozsądnie, a we mnie spowodowało duży zamęt!!!!!

hehe

Napisane przez Jacek, 1 luty 2010

Witam ponownie,proszę się nie przejmować bredniami na tamtym forum.prosze robic dalej swoje a nie opierac sie na "wiedzy" onkologów ktorzy i tak nic nie wiedza.oni nawet nie wiedza co powoduje raka i jaka jest przyczyna tej choroby wiec oczywistym jest ze nie powinni sie wypowiadac na ten temat.studiowali latami ale system ich nauczyl tak jak to pasuje systemowi czyli chemio i radioterapia ewentualnie operacja wyciecia(co nie leczy przyczyny tylko skutek).dobrze wiedza jakie szkody czynia organizmowi powyzsze metody a jednak trwaja w swojej blednej drodze bo liczy sie biznes ,pieniadze ,system.kto sie wychyli to mu zablokowac konto itp.co do pozytywnych efektow to one juz nastapily chodz moga one byc przez jakis czas ciezko dostrzegalne.kazdy patrzy na guza i ocenia przedewszystkim jego zmiany wielkosciowe,prosze pamietac ze guz zacznie znikac na samym koncu procesu zdrowienia,najpierw oczyscic musi sie krew ,narzady wewnetrzne pozniej przy odpowiednich warunkach guz bedzie znikal.mysle ze po okolo 6 miesiacach mozna bedzie powiedzec cos na temat wielkosci guza,wczesniej tez moze sie zmniejszyc ale nie jest to konieczne,niekiedy moze sie nawet zwiekszyc co jest zle interpretowane przez pacjeta ktory mysli ze terapia nie dziala.potrzeba niestety czasu ,odwraca sie to powoli ale systematycznie.u kazdego jest inaczej ,u jednych trwa to dluzej u innych szybciej.pozdrowienia

Dziękuję!

Napisane przez Jolanta, 1 luty 2010

Witam! Po prostu dziękuję. Przed chwilą wróciłam z Instytutu Onkologii, ponieważ musiałam odebrać swoje badania (zatrzymano wszystkie, które robiłam prywatnie aby zdiagnozować ostatnią biopsję grubo igłową), a ja bałam się, że one zginą. (W tym samym Instytucie zagubiono wszystkie wyniki mojemu Tatusiowi). Chciałam napisać, że kolejny raz widziałam tłumy biednych, wycieńczonych rakiem ludzi. Dlaczego oni wszyscy są tacy bladzi i smutni? To przykre, ja tak nie chcę!

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 1 luty 2010

Witam wszystkich potrzebujących i zainteresowanych. W odniesieniu do mojego poprzedniego linku chciałam poinformować, że wpis ToMaSa został z tamtej strony usunięty. Dlatego też pozwolę sobie go przytoczyć (mąż skopiował). Pozdr. Jolanta """""Na owy forum czytalem wypowiedz niejakiego Namira w której widze sporo logiki odnosnie wlasnie tego "draznienia" organizmu(metody NIA) ciekawi mnie co o tej wypowiedzi sądzicie,szczególnie DSS,oto ona: Interesuje się już od dłuższego czasu metodą NIA Dr Ashkar i z wiedzy, którą zdobyłem i zweryfikowałem wnioskuje, że w wielu przypadkach wyjaśnienia przyczyny raka i wyjaśnienia działania metody NIA przez Dr Ashkar są błędne. To, że wyjaśnienia są błędne nie znaczy, że sama metoda nie działa, bo ja również twierdze, że działa. Błędne według mnie opisy mają wpływ na to, że część ludzi po zastosowaniu tej metody nie zdrowieje albo ludzie myślą, że jest dla niech za późno. Dlatego chciałbym z wami przeprowadzić merytoryczną dyskusje na temat teorii raka prezentowanej przez Dr Ashkara i dyskusje, dlaczego ta metoda może zadziałać a kiedy nie zadziałała na człowieka. W pierwszej kolejności wyjaśnijmy sobie teorie kancerogenu. Według Dr Ashkara kancerogen to – chemiczne toksyczne substancje (w tym również leki) lub destrukcyjne struktury obecne w pożywieniu, wodzie, powietrzu dostające się do organizmu razem z pożywieniem i powietrzem. Moje wyjaśnienie. Kancerogeny to są po prostu toksyny, które przenikają przez nieszczelny nabłonek układu oddechowego z powietrza wdychanego, pokarmowego z pokarmu zjadanego oraz przez skórę przy kontakcie z chemikaliami. Użycie słowa kancerogen miało zawęzić toksyny tylko do tych, co powodują raka. Ale tak naprawdę każda toksyna w większej ilość może być przyczyną raka. Same toksyny (Kancerogeny) nie byłyby wstanie dostać się do organizmu, w którym nabłonek jest szczelny nie zawiera nadżerek. Bo taka jest funkcja nabłonka, aby oddzielać substancje odżywcze i dostarczać je do krwiobiegu a wszystko, co toksyczne odfiltrowywać do wydalenia razem z kałem. A skąd się pojawiają nadżerki w nabłonku? Wszystko zaczyna się od zaburzenia flory bakteryjnej w układzie pokarmowym i oddechowym. Pod wpływem zjadanych antybiotyków np. w dzieciństwie (wystarczy parę) lub innych lekarstw, lub pokarmów zawierających dziwne dodatki następuje zmniejszenie ilości bakterii pozytywnych dla naszego organizmu (Bakterie acidofilne), które zasiedlają nabłonek. Po usunięciu bakterii pozytywnych w to miejsce wchodzą bakterie z nieprawidłowej flory bakteryjnej lub grzyb candida, które nie przetwarzają pokarmu dla dobra organizmu a tylko odżywiają się odpadkami. To powoduje, że pokarm nie zostaje dobrze przetrawiony i długo zalega w naszych jelitach. Zaleganie pokarmu z substancjami toksycznymi dalej uszkadza nabłonek zwiększając ilość nadżerek. W taki sposób otwierają się wrota do dostarczania toksyn (Kancerogenów) do organizmu. W przypadku układu oddechowego nieszczelność powstaje głównie przez stosowanie leków przeciwbakteryjnych i przeciwwirusowych, które docelowo zawsze zwiększają nieprawidłową florę bakteryjną. Dużą część nieszczelności otrzymują dzieci po swoich rodzicach, którzy swoim dzieciom dostarczali, w czasie ciąży nieodpowiedni pokarm. Zalegająca smółka powodowała częściowe nieszczelności. Co dalej z tymi toksynami (Kancerogenami). Tu jest druga sprawa z którą się nie zgadzam do końca. Według Dr Ashkary kancerogeny krążą we krwi co powoduje i z użyciem promotora atakują zdrową komórkę. Moje wyjaśnienie. Co się dzieje z toksynami, które dostają się do krwiobiegu przez nieszczelny nabłonek z układu oddechowego lub układu pokarmowego? Toksyny są albo przerabiane przez wątrobę albo odkładane w tkance. To czy toksyny są przerabiane przez wątrobę wynika z tego czy wątroba prawidłowo funkcjonuje i od ilości toksyn. Jeżeli mamy mocno nieszczelne jelita to ilość nowych toksyn wnikających do organizmu jest bardzo duża. Można powiedzieć, że zalegający kał (jego cząstki przedostają się do krwiobiegu) przed duże nadżerki. Czyli cząstki kału pływają we krwi. Krew ma swoją pojemność i nie jest w stanie przyjmować nieograniczonej ilości toksyn, dlatego albo muszą być wydalone przy użyciu wątroby i nerek albo zmagazynowane. Krew i limfa są największym magazynem toksyn w organizmie, ale często się przepełnia. Jeżeli wątroba nie nadąża albo nie potrafi rozłożyć różnych dziwnych substancji to organizm przesuwa toksyny do innych tkanek. W pierwszej kolejności toksyny magazynowane są w tkance tłuszczowej, łącznej, mięśniowej, nerwowej - stawy, mięśnie, ścięgna, kaletki maziowe, tkanka kostna, błony surowicze itd. Co znaczy, że toksyny magazynują się? To znaczy, że są umieszczane w przestrzeni między komórkowej zamiast płynu międzykomórkowego. Do komórki toksyna nie dostaje się, bo by od razu zginęła. Takie odłożone toksyny drażnią komórki powodując ich uszkodzenie, zwyrodnienie, co w konsekwencji prowadzi do mutacji. Czyli komórki mają uszkadzane DNA a to w konsekwencji powoduje, że zachowują się niestandardowo do innych komórek. Np. Tracą zdolność apoptozy – czyli zdolność do umierania. Taka zmutowana komórka tworzy swoją kopię również zmutowaną. Aż powstanie tkanka, która przez medycynę nazywana jest rakiem. Tu przedstawiam pierwszą cześć materiału do dyskusji merytorycznej. Dalej przedstawię jak ja widzę role promotora i dlaczego tak naprawdę działa NIA a kiedy nie działa oraz co można zrobić aby lepiej działała ta metoda. Sprawa uszkodzenia DNA. Dr Ashkar twierdzi: „Karcynogeny nie moga uszkodzic DNA, moga tylko uszkodzic komorke zamieniajac ja w komorke rakową bez uszkadzania DNA. Jezeli jakims sposobem powstalo by uszkodzenie DNA komorki to ta komorka zostala by zabita przez biale cialka krwii systemu immunologicznego,komorka z uszkodzonym DNA nie moze przetrwac.” Moje wyjaśnienie Gdyby tak było jak twierdzi Dr. Ashkar to białe krwinki a dokładnie Makrofagi musiałby zabić większość organizmu człowieka. W ciele człowieka większość komórek ma uszkadzane DNA od 100 do 1000 000 razy dziennie. Organizm człowieka posiada mechanizm naprawy DNA w komórce. DNA komórki składa się z dwóch równoległych nici, które tworzą dla siebie matryce wzajemnie się odwzorowujące. Każde uszkodzenie jednej nici powoduje, że można ją odtworzyć na podstawie drugiej. W przypadku uszkodzenia dwóch nici również komórka potrafi je naprawić, ale do pewnego stopnia. Taki proces odbywa się codziennie prawie w każdej komórce organizmu. Jeżeli uszkodzenia są zbyt duże powoduje to zakłócenia podczas samego podziału to mechanizm komórki zatrzymuje cykl komórkowy i zaczyna proces apoptozy. Proces apoptozy jest zakodowany na końcu DNA komórki jeżeli został uszkodzony i komórka nie może przekazać sygnału do białka aktywującego proces apoptozy to komórka replikuje swoje uszkodzone DNA. Tematem spornym nie może być to czy DNA komórki rakowej jest uszkodzone, bo jest inne (zaburzone) w stosunku do DNA zdrowej komórki – to można zweryfikować odpowiednim badaniem. Druga sprawa, która przeczy teorii Dr Ashkara to to że komórka z uszkodzonym DNA zostałaby zlikwidowana przez makrofagi (krwinki białe) co wynika z tego w jaki sposób makrofagi usuwają komórki. Makrofagi usuwają martwe komórki, które popełniły apoptoze albo komórki, które zostały zabite przez bakterie. Lifocyty T dopuszczają bakterie do chorych komórek po to, aby bakterie je zabiły. Makrofiagi pełnią role czyścicieli. Czyli komórki zdefektowane można usunąć tylko powodując ich śmierć. Organizm wykorzystuje następujące sposoby doprowadzania komórek do śmierci. 1. Uruchamiając proces apoptozy. Polega to na ty że komórka na podstawie kodu DNA zaczyna proces składający się w uproszczeniu z następujących etapów: a. Aktywacja białka blokującego replikacje DNA i wystawienie receptora informującego o śmierci komórki. b. Organizm odcina dostaw pokarmu do komórki w celu osłabienie komórki. c. Przez ściany komórki wnika woda z powodu różnicy ciśnienia osmotycznego. d. Następuje rozerwanie komórki na małe cząstki. e. Małe cząstki są pochłaniane przez makrofagi. Dla lepszego zobrazowanie tego procesu proponuje oglądnąć film. http://www.youtube.com/watch?v=witLM--V2v8 Film pokazuje komórki w tance wyizolowanej, dlatego te komórki występują tak luźno. W organizmie człowieka byłyby bardziej zbite. 2. Działanie bakterii – limfocyty t dopuszczają bakterie do chorych komórek w celu zabicia tych komórek. Bakteria używając receptorów łączy się z komórką powodując jej zniszczenie. Bakterie potrafią połączyć się tylko z chorymi, uszkodzonymi komórkami. Po zniszczeniu komórek są one przetwarzane na ropę przez komórki neutrofile. 3. Działanie wirusów – wirusy nie potrafią przeżyć bez komórki. Dlatego aby móc się rozmnożyć muszą wniknąć do wnętrza komórki. We wnętrzu komórki zaczynają się replikować używając narzędzia do replikacji danej komórki. Wirusy również potrafią wniknąć do chorych i uszkodzonych komórek. Wirusy namnażają się wewnątrz komórki tk długo aż zostanie ona rozerwana i nastąpi jej śmierć. Organizm pozwala wirusom grypy, przeziębienia, rota wirusom na zasiedlanie takich komórek, bo w bardzo szybki sposób pozwala to na pozbycie się dużej ilości chorych komórek. Te trzy sposoby organizm wykorzystuje na pozbywanie się komórek chorych, nowotworowych. Jest jeszcze starzenie się komórki, ale to jest tylko zatrzymanie procesów podziału bez popełniania śmierci. Taka komórka jest dużym obciążeniem dla organizmu. Zajmijmy się promotorem Dr As pisze „promotorów” - czyli strzępów komórek „rozerwanych” na skutek silnych traumatycznych przeżyć, stresów, obaw, pozostawania długo w sytuacjach beznadziejnych”. Medycyna akademicka określa takie sytuacje, stresem oksydacyjnym i zalicza go do grupy najważniejszych czynników chorobotwórczych. W czasie stresu powstają wolne rodniki które uszkadzają komórki. Moje wyjaśnienie. Teoria stresu, jako przyczyna chorób jest wykorzystywana w wielu opisach powstawania raka. Według mnie wynika to bardziej z braku innych logicznych wyjaśnień i przyjmowanie pewnych założeń w celu uprawdopodobnienia całej teorii. Na tej samej przyczynie opiera swoją teorie metoda GNM( Germańska Nowa Medycyna). Według mnie promotorem jest słabość komórki (uszkodzenie, niedożywienie) które może wynikać z wielu czynników a nie tylko z stresu. Słaba komórka podatna jest na działanie toksyn, które powodują zaburzenia w jej fazie rozwojowej uszkadzając DNA. Omówienie poszczególnych promotorów: 1. Sam stres powoduje bardzo dużo zaburzeń w organizmie człowieka. Organizm blokuje wiele procesów aby całą energie poświęcić na walkę ze stresem: - Cały proces trawienia i wydzielania soków trawiennych zostaje zablokowany to powoduje zaleganie treści pokarmowej w jelitach i zwiększenie ilości toksyn we krwi, - przyśpieszenie metabolizmu, oddechu, akcji serca, wzrost cukru we krwi aby dostarczyć dużej energii na walkę ze stresem, - zmniejsza się poziom leukocytów spada odporność itd. To wszystko powoduje, że w organizmie powstają procesy w wyniku, których następuje uszkodzeni komórek, które stają się podatne na toksyny. 2. Blokowane lekarstwami infekcje bakteryjne i wirusowe. Zadaniem infekcji jest usunięcie z organizmu człowieka chorych komórek i usunięcie toksyn. Jeżeli w czasie infekcji zaczynamy zażywać lekarstwa i antybiotyki przeciwbakteryjne to zatrzymujemy proces niszczenia słabych komórek w połowie. Czyli komórka zostaje uszkodzona a niezabita. Taka komórka staje się podatna na działanie toksyn. 3. Niedożywienie komórek – komórka, aby się prawidłowo rozwijać potrzebuje dostać około 60 sadników odżywczych. Jeżeli cały czas będziemy odżywiali się produktami przetworzonymi, jałowymi z dodatkiem środków będącymi toksynami to komórki nie będą odżywione. Toksyny będą umieszczane( łączy się z komórkami) powodując ich uszkodzone. Ten proces jest bardziej długotrwały od innych. On występuje u ludzi w starszym wieku. Wyjaśnijmy jeszcze czy jest coś takiego jak dziedziczenie raka i dlaczego rak występuje u ludzi spokrewnionych w tych samych miejscach. Samo dziedziczenie raka to wymysł medycyny, wszystko, czego nie potrafią wytłumaczyć opisują, jako choroby dziedziczne. Ale dlaczego rak występuje z pokolenia na pokolenie? Jedyne, co dziedziczymy to budowę organizmu i strukturę poszczególnych tkanek. U jednych dana tkanka jest mocniejsza u innych słabsza, jedni mają grube kości inni mają cienkie kości, jedni mają cieką skórę inni grubą itd. Dziedziczymy strukturę tkanki, która jest w danym miejscu albo słabsza albo mocniejsza. W rodzinie mamy te same nawyki żywieniowe, czyli dostarczamy do organizmu te same toksyny. To powoduje, że organizm również dziedziczy sposób zarządzania toksynami. Samo odkładanie toksyn wynika z dwóch rzeczy. Jedna to dziedziczony sposób obsługi toksyn po rodzicach, dwa to rodzaj toksyn. Organizm dziecka odkłada toksyny w tych samych miejscach, co organizm rodziców. Rodzaj spożywanych toksyn ma wpływa na to gdzie się te toksyny odkładają. Nazywa się to powinowactwem tkankowy. Czyli zdolność toksyn do łączenia się z komórkami danej tkanki. Czyli toksyna umieszczona w przestrzeni komórkowej łączy się z tkanką wpływając na jej funkcjonalność. Czyli poszczególne rodzaje toksyn kumulują się w określonych tkankach. Dla lepszego zrozumienie filmik o rtęci, w jaki sposób łączy się z komórkami neuronowymi w mózgu. Jeżeli w to miejsce zostałby podany kobalt albo ołów to do takiego połączenia by nie doszło. http://www.youtube.com/watch?v=oQlUsg5Uib4 Pozostaje nam jeszcze przełożenie tego wszystkiego na samą metodę NIA. Ale to następnym razem. Przedstawiam ten materiał do dyskusji. Lekarzem nie jestem. Lekarze są od wypisywania lekarstw i od leczenia a na powrocie do zdrowia mało się znają. Naukowcem również nie jestem, bo który naukowiec chciałby się udzielać na forum tak od siebie. Metodę leczenia infekcjami znam od dawna, ale robioną w naturalny sposób przez organizm. Natomiast metoda NIA Dr Ashkara to sztuczny sposób wywoływania reakcji oczyszczających, ale tak samo dobry. To jest jak odkrycie, w jaki sposób można wywołać sztucznie deszcz, bo deszczu nie można odkryć, bo sam naturalnie powstaje w specyficznych okolicznościach. Metodę NIA uważam za jedną z lepszych ale jak się ją dobrze zrozumie. Dlatego mam wiedzę na temat tego, kiedy ta metoda działa a kiedy nie i jakie reakcje w niej występują. Jak przeczytałem odpowiedzi i pytania typu, dlaczego noga mi puchnie, dlaczego moja ropa śmierdzi itd. oraz odpowiedzi, że tak powinno być to mnie ruszyło. Tak odpowiadają lekarze jak pacjent mówi, że coś mu dolega i zawsze dostaje odpowiedz tak powinno być. Te wszystkie reakcje organizmu są znane i dobrze rozumiane, a nie tak powinno być. Aby zrozumieć metodę NIA muszę wyprostować i uszczegółowić przyczyny, które są trochę inne niż to, co podaje Dr Ashkar, bo inaczej nie zostanę zrozumiany. Nie dziele opisów na części dla przyjemności tylko robie to, bo jedna cześć zajmuje mi około 3 godzin (aby napisać ją tak aby wszyscy to zrozumieli), daje ludziom partie materiału do przemyślenia bo inaczej coś może zostać źle zrozumiane. Mi zajmuje post kilka godzin a ktoś w parę minut zaneguje coś i jest zadowolony. Martwi mnie to, że dużo zarobkowiczów dobiera się do tej metody, przez co może zostać źle rozpowszechniania. A to spowoduje, że nikt z niej nie będzie korzystał. Przydziela się certyfikaty za to, że ktoś potrafi wykonać zabieg a nie potrafi zinterpretować reakcji. Już niektóre Spa i inne studia urody prowadzą turnusy za wiele tysięcy złotych z metodą NIA. Dystrybutorzy suplementów, (którzy ludziom robią więcej złego chemicznymi ekstraktami witamin) zaczynają propagować NIA. Pierwsze zepsuć zdrowie a potem pokazać metodę jak do zdrowia powrócić. Słyszałem, że nawet Kwaśniewskiego od DO chcą w to włączyć (jedno zaprzecza drugiemu). Wyraziłem tylko swoją opinię ze względu na rekcje niektórych. Dopisze za niedługo resztę i znikam z tego forum. Szkoda, aby taka metoda się zmarnowała przez niewiedze. Przejdźmy do NIA. Organizm działa w taki sposób, że toksyny stara się skoncentrować w naczyniach limfatycznych tyle ile się w nich zmieści (oczywiście, co się da usunąć przez wątrobę i nerki to usuwa). Jeżeli już się nie mieści to zaczyna umieszczać w innych tkankach. Robi to, dlatego bo liczy na to, że zostaną usunięte z tych miejsc przez gruczoły łojowe i potowe. Jeżeli są tam skoncentrowane i nie zostają wydalone to powodują one osłabienie tkanki (niszczenie komórek). Osłabienie tkanki powoduje, że w tym miejscu zaczynają się tworzyć ropnie powodowane przez bakterie bytujące na skórze (bakterie oportunistyczne, które normalnie żyją w organizmie człowieka i okresowo stają się chorobotwórcze w naszym znaczeniu oczyszczające organizm), których celem jest usunięcie chorej tkanki razem z zanieczyszczeniami. Takie oczyszczanie powoduje stany chorobowe (organizm oczyszcza się przez chorobę), bo z naszych zanieczyszczeń powstaje ropa, która jest produktem wydalanym przez bakterie. Dlatego ropnie ich wygląd zależy od tego, jaka bakteria tam bytuje. Czyraki – gronkowce lub paciorkowce, jęczmień – gronkowiec, liszaje i ropne rany itd to wszystko objawy usuwania zanieczyszczeń i martwych i chorych komórek z organizmu. Aby nie zablokować oczyszczania nie można działać środkami do zwalczania bakterii, ale środkami do przyśpieszenia ropienia. Często takie rany ropne otwierają się i zaczyna się wylewać ciągła ropa. Wynika to z tego, że do organizmu dostały się bakterie, które żywią komórkami krwi razem z odpadami, które się przy nich znajdują (toksynami, kancerogenami). Organizm pozwala na to, bo to jest jedyny sposób oczyszczenia. Występuje on u ludzi z poważnymi dolegliwościami wtedy takie rany nie goją się latami i cały czas sączy się z nich ropa. I tu następna błędna teoria Dr Ashkary, że przyczyną chorób są bakterie i wirusy. Przyczyną chorób są toksyny, które uszkadzają komórka a które stają się pożywką dla patogenów. Pozbawiając organizm toksyn pożywki nie zostaniemy zaatakowani przez bakterie ani wirusy. One bytują na naszej skórze i w organizmie i zawsze dają nam znać, kiedy w naszym organizmie wartość toksyn przekroczy dopuszczalne normy. Dodatkowo pozwolą nam je usunąć. Wirusy i bakterie atakują tylko chorą tkankę, bo zdrowa daje sobie z nimi zawsze rade. Organizm specjalnie dopuszcza do choroby, aby pozbyć się patologii. Odchorowywanie chorób infekcyjnych wirusowych typu grypa, przeziębienie, rotawirus to naturalny sposób pozbywania się toksyn i chorych komórek z organizmu, jeżeli jest blokowany lekarstwami lub nieodchorowywany to szkodzi nam podwójnie i staje się inicjacją promotora (według mnie głównego). Znam wiele osób oczyszczających się przez choroby (gdzie pozbyli się dużych schorzeń) i znam wiele osób blokujących choroby lub którzy nigdy nie chorowali, którzy cierpią na raka. Naturalny sposób wywoływania NIA to właśnie nie blokowanie ran ropnych, które powstają na skórze. Inny sposób dawno stosowany do leczenia nerwobóli był taki, że pokrywało się szmatkę świeżym rozgniecionym czosnkiem i przykładało się do miejsca blisko bolących nerwowych na noc. Rano się ściągało i powstawał pęcherz. W pęcherzu zbierała się ropa. Pęcherz się przekuwało igłą, aby ropa wypłynęła i czekało się aż znowu się nazbiera i znowu się przekłuwało. Taki proces się powtarzało aż bule ustąpią. Szczegółowo o samej NIA Utworzenie sztuczne rany powoduje, że do rany przedostają się bakterie głównie bakterie oportunistyczne, które bytowały na skórze a teraz stały się bakteriami chorobotwórczym. Reakcja obronna organizmu powoduje, że w to miejsce wysyłane są krwinki białe (granulocyty, makrofagi itd.) W przypadki metody NIA bakterie nie dostają się od razu do rany, bo rana jest dezynfekowana. To powoduje, że ropa pojawia się dopiero za parę dni. Wtedy do rany dostają się bakterie, które zaczynają zjadać martwą uszkodzoną tkankę i zaczynają przedostawać się do organizmu. Głównymi bakteriami powodującymi powstawanie ropy są paciorkowce, które bytują na skórze, jeżeli tkanka jest nienaruszona. Jeżeli powstaje rana infekują ranę i przedostają się do wewnątrz organizmu powodując stany zapalne. Reakcja immunologiczna powoduje, że po pewnym czasie bakterie zostają usunięte. Ciało obce w ranie zapewnia to( cieciorka nie jest tu niczym specjalnym, ma tylko zdolności do pochłaniania i pęcznienia) , że organizm dopuszcza bakterie, aby usunęły komórki wokół ziarenka, aby można go było wydalić razem z ropą. Niestety ziarenka nie można wydalić, bo jest zablokowane. Zgromadzona ropa powoduje rozrost bakterii i wymusza reakcje immunologiczną organizmu przechodzą do węzła limfatycznego po to, aby się namnożyć i przekazać informacje o zakażeniu innym komórkom. Później wracają w miejsce zakażenia aby zadziałać na bakterie. Bakterie paciorkowce łatwo przenikają do tkanki łącznej gdzie mogą oddziaływać na komórki, komórki chore i słabe. To powoduje, że reakcja immunologiczna powstaje w różnych miejscach. Ciągłe wchodzenie bakterii do wnętrza organizmu powoduje, że komórki makrofagi i monocyty odbijając się od ścian bakterii są stymulowane do produkcji cząsteczek białkowych o nazwie TNF-α które pobudzają komórki NK, które są komórkami skierowanymi przeciwko komórkom nowotworowym. Dodatkowo same cząsteczki białkowe TNF-α również działają przeciwnowotworowo wywołują rekcje powodujących zmiany w naczyniach krwionośnych nowotworu zmuszając je do apoptozy (zaprogramowanej śmierć komórki) lub zablokowania rozrastania się takiej komórki. Dlatego przy krótkich infekcjach to nie działa, ale działa przy długim stymulowaniu organizmu. Znikają komórki nowotworowe i znika rak. A pozostałości po raku i toksyny (kancerogeny są wydalane przez ranę) W mózgu komórkami odpornościowymi są makrofagi dlatego one mają możliwość wyprodukowania TNF-α i zadziałania na komórki rakowe. W mózgu nie ma innych komórek odpornościowych. To, że jakieś miejsce puchnie w organizmie oznacza, że bakterie wyprodukowały toksyny, które powodują reakcje obronne organizmu takie same jak przy alergenach, które wtargnęły do wewnątrz. To, że ropa śmierdzi bardziej lub mniej wynika z tego, że ropa wydzielana przez paciorkowce śmierdzi. Późniejsza ropa może już być produkowana przez komórki organizmu, które usuwają komórki, które zostały doprowadzone do śmierci. Wszystkie choroby infekcyjne, bóle okresowe zaburzenia pojawiają się dopiero jak zaczyna się oczyszczać tkanka inna niż krew i limfa. Wtedy do krwiobiegu trafiają różne odpady, na które organizm reaguje jak na ciała obce i wydala je w postaci choroby. Choroba to proces oczyszczania organizmu z patologii i zanieczyszczeń. Blokowanie objawów chorobowych powoduje powiększenie patologii. Dlaczego organizm zaczyna być silniejszy przy wylewaniu ropy z rany? Bo wszystkie zanieczyszczenia z krwi i limfy są wydalane przez ranę. Nagle największe magazyn toksyn jest pusty. Pokarm dostarczany do organizmu dochodzi do komórek i nie jest tracony na walkę z toksynami (większość substancji odżywczych z pokarmu jest zużywana na walkę z toksynami, dlatego organizm jest słaby niedożywiony). Jeżeli nie ma toksyn organizm nie potrzebuje dużo środków odżywczych, aby działał sprawnie. Ja bym powiedział nawet, że organizm pozbawiony toksyn sam jest wstanie ponaprawiać wszystkie uszkodzenia i nieprawidłowości w organizmie (przynajmniej wiem to po sobie). Kiedy ta metoda nie zadziała lub będzie słabo działała. Kiedy środowisko bakteryjne zostało zniszczone przez jakieś środki chemiczne i na naszej skórze nie ma odpowiednich bakterii. Takimi ludźmi są ludzie chorzy na łuszczyce i ludzie, którym pot wcale nie pachnie. Są to ludzie którzy pracowali przy jakiś chemikaliach lub innych substancjach "dziwnych”. Łuszczyca i brak zapachu potu jak się człowiek mocno spoci (biegiem, wysiłkiem, pracom) oznacza, że toksyny kumulują się pod skórą i nie ma bakterii, które mogłyby to wyciągnąć. Może również nie zadziałać na tkankę, na której rośnie grzyb candida który jest antagonistom (blokuje) bakterie aby zadziałały na daną tkankę. Przy słabym krążeniu krwi oczyszczanie również może być słabe i wolne. To można poprawić, aby lepiej działało. Miałem nie dzielić, ale podzielę. Napisze jeszcze, co da się tym leczyć a czego się nie da tym leczyć i czym to można wspomagać Jak pisałem o przyczynie chorób, podawanych przez Dr Ashkar jako wywoływaną przez bakterie i wirusy to nie chodziło mi o raka ale o choroby infekcyjne. Dr Ashkar twierdzi, że usunięcie komórek chorych nie usuwa przyczyny choroby infekcyjnej tylko usunięcie bakterii i wirusów. A ja twierdze, że jest odwrotnie. Czyli przyczyną chorób infekcyjnych są toksyny, które niszczą komórki powodując, że stają się one podatne na działanie bakterii i wirusów. A sam atak bakteryjny i wirusowy to objaw chorobowy, który tak naprawdę jest próbą pozbycia się tych chorych komórek i toksyn przy wykorzystaniu bakterii i wirusów. Gdyby zrobić tak jak zaleca Dr Ashkar że należy usunąć bakterie z organizmu to metoda NIA nie działała by na nikogo. Organizm oczyszcza się przez choroby infekcyjne. Każda choroba infekcyjna odchorowana (grypa, przeziębienie, rota wirus) oczyszcza organizm z chorych, patologicznych, rakowych komórek. Natomiast choroba infekcyjna leczona lub nieodchorowana produkuje jeszcze większą ilość komórek, które w przyszłości staną się rakowe. Skąd biorę wiedzę? Uczyłem się dużo o zdrowiu a nie o chorobach. Ucząc się o zdrowiu mimowolni poznaje się przyczynę wszystkich chorób, sposoby ich powstawania i sposoby ich cofania. Podstawowym błędem wszystkich metod leczących raka jest to, że zakładają, że na raka każdy może zachorować. Każda z metod zna odpowiedz jak uleczyć raka i dorabia sobie ideologie powstawania raka, każda błędną. Ja odchorowuje wszystkie choroby mam zamknięte drzwi przed toksynami i nie wpuszczam ich do krwioobiegu (większość wydalam). Ale o tym napisze na końcu. A co z rakiem jaka jest przyczyna raka? Z rakiem jest tak, że każdy chce znaleźć przyczynę raka i chce się stać sławny. Chemik udowodni, że przyczyna raka to problem chemiczny, fizyk udowodni, że przyczyna raka to problem fizyczny, medyk od bakterii, że raka wywołują bakterie, medyk od grzybów, że raka wywołują grzyby, dystrybutorzy leków, że przyczyną raka jest brak wczesnych badań i brania leków, dystrybutorzy suplementów, że przyczyną jest niezażywanie suplementów, brak picia noni, inni, że to sprawa genetyczna. I wszyscy mają jedną rzecz wspólną. Patrzą na raka po tym jak się już utworzył i badają go i każdy widzi to, co chciał zobaczyć (to na czym się zna). I widzą to, bo w raku zachodzą zmiany fizyczne, chemiczne, komórka wygląda jak niedożywiona, niedoleczona, genetycznie zmodyfikowana, na niej żerują bakterie i grzyby. Każdy ma coś dla siebie. Potem zaczyna się określanie jak można zlikwidować daną część zmian. Takie kombinowanie powoduje, że każdy z nich natrafia na to samo, czyli albo na stymulacje bakteryjną albo na stymulacje wirusową (lub związkami, na apoptoza) które powodują, że rak znika. Problem w tym, że nie rozumieją tego, co zrobili i dorabiają błędną teorie zgodnie z nauką, którą znają. Czy myślicie, że medycyna nie zna sposobu stymulacji bakteryjnej do pozbywania się raka? Znają udało im się wyleczyć raka pęcherza moczowego stosując serie szczepionek BCG, które zawierały bakterie prątka gruźlicy. Takie zabiegi przeprowadzono już w latach 1998 ale nie wiedzą do teraz dlaczego komórki rakowe znikają – tłumaczą to „że komórki rakowe głupieją i ulegają samounicestwieniu” A co jest przyczyną raka, to samo, co innych chorób, czyli toksemia. Toksyny uszkadzają komórki, które stają się podatne na infekcje, aby organizm mógł się ich pozbyć. My namiętnie blokujemy infekcje, przez co doprowadzamy organizm do raka. I tu jest cała filozofia. Rak to jest choroba niewiedzy o zdrowiu. Kto nie ma wiedzy o zdrowiu ten choruje na raka. Sam fakt, że po usunięciu raka metodą NIA rak po jakimś czasie powraca oznacza, że metoda działa objawowo. Usuwa objaw toksemii, jakim jest rak. A organizm dalej jest zanieczyszczany. Do naszego magazynu (krwiobiegu) drzwi dla toksyn są otwarte i wpadają do niego w dużych ilościach a chodzi o to aby były zamknięte. Wtedy organizm nie choruje na nic bo nie ma toksyn a to powoduje że nie ma chorych komórek. Aby metoda NIA była skuteczna i nie trzeba było jej już nigdy powtarzać trzeba podejść do problemu raka kompleksowo. Czyli usuwanie toksyn o komórek rakowych z organizmu jest już włączone. Teraz trzeba uszczelnić nabłonek i odchorować resztę chorób oczyszczających organizm. Co to znaczy uszczelnić nabłonek? To znaczy zagoić wszystkie nadżerki. Najlepszą metodę jaką poznałem to stosowaną przez ludzi z tego forum (robi się ją w domu z oleju, cytryny i soku z aloesa) http://bioslone.pl/forum2/index.php opis mikstury http://www.bioslone.pl/mikstura oraz wiedza o tym jak powstają choroby http://bioslone.pl/forum/?qs=forum Od nich również się dużo nauczyłem. To pozwoli zatamować dopływ nowych toksyn. Gdyby metoda słabo działała to można by zastosować do tego metodę Gersona lub zażywać Detox+ na pobudzenie apoptozy. Pisze o tym wszystkich dlatego bo jeżeli na kogoś metoda NIA nie zadziała to nie znaczy że ona nie działa tylko że coś źle robimy. Wtedy można dołożyć dodatkowe elementy z innym metod. Aby pobudzić krążenie wystarczy co wieczór po umyciu lub kąpieli nogi do kostek polewać prysznicem zimną wodą przez minutę. Dodatkowo zimna woda ma takie właściwości, że jak się nią polewa miejsce chore (tak samo jak przy stopach) to bakterie i wirusy w pierwszej kolejności idą w to miejsce, aby go oczyścić. Na co trzeba uważać w tej metodzie. 1. Bakterie – swoje bakterie są zawsze dobre. Problemem są bakterie obce, które dla naszego organizmu są bardziej zjadliwe i mogą wywołać inne reakcje chorobowe. Dlatego należy unikać osób, którzy z zewnątrz mają pokrytą skórę, twarzy lub to, co widać krostami ropnymi lub innymi, bo to znaczy, że tam są bakterie. Pobyt w szpitalu również nie jest dobry, bo tam jest dużo bakterii. 2. Suplementy, noni, alveo i inne dziwne wspomagacze ogłupiają organizm dając mu dziwne złudzie zdrowia. TO powoduje, że sobie lepiej radzą z bakteriami a przez to rak nie znika. Żadnego sztucznego ogłupiania organizmu. 3. Stosowanie lekarstw przeciwbakteryjnych i wirusowych osłabia całą kuracje. 4. Chemioterapia osłabia działanie makrofagów, przez co NIA w połączeniu z chemioterapią nie działa. Co z innymi chorobami. AIDS AIDS to choroba wywołana przez wirusa HIV. DO półki ten wirus jest w fazie utajonej i znajduje się wewnątrz krwinek czerwonych to człowiek nie choruje. Jeżeli następuje osłabienie organizmu to wirus zaczyna atakować organizm i wywoływać chorobę AIDS. Przy infekcji bakteriami paciorkowca organizm dostarcza zainfekowane krwinki do miejsca infekcji. Toksyny paciorkowca niszczą krwinki czerwone a w nich wirusa HIV, który nie zdąży się aktywować. RZS Wszystkie procesy usuwania chorych komórek z organizmu polegają na tworzeniu się ropy, która jest wydalana przez kaszel lub trafia do krwiobiegu, z którego musi być usunięta przez skórę lub przez nerki. Jeżeli blokujemy choroby infekcyjne to ropa nie wydostaje się na zewnątrz a odkłada się w stawach powodując ich stałe niszczenie. To powoduje stany zapalne, które powoli zaczynają usuwać chore komórki. Z tego robi się proces przewlekły. Po otworzeniu rany ropa jest usuwana prze ranę, przez co cały proces RZS jest wstrzymywane. Stymulacja układu odpornościowego a szczególnie makrofagów powoduje że odbudowują się miejsca uszkodzone. Dlatego w przypadków urazów kręgosłupa, kolan powinny wystąpić regeneracje. Powinno zadziałać na cukrzyce typu 1, astmę i inne podobne choroby gdzie potrzebna jest wymiana komórek chorych na nowe. Na co nie zadziała Na choroby spowodowane przez lektyny, które uszkadzają komórki (receptory komórek) powodując że organizm traktuje je jako komórki obce powodując choroby autoimmunologiczne. Stały dopływ lektyn głównie glutenu, (rakowcy powinni zrezygnować z glutenu w czasie choroby) powoduje, że choroba postępuje. Choroby takie jak hashimoto, żylaki odbytu, celiakia itd. No to tyle z mojej strony. Dbajcie o to forum aby inni mieli z niego pożytek i dokumentujcie swoje osiągnięcia. Ja znikam tak jak obiecałem. Koniec wypowiedzi Namira.""""""" To się odnosi do strony http://www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/rak-sutka-piersi-vt911.htm?sid=8455a387f278c27f48a9f51f72ead8d1#14571

odp

Napisane przez Jacek, 2 luty 2010

Dzien dobry."Dlaczego oni wszyscy są tacy bladzi i smutni?" otoż niestety ci ludzie stracili nadzieje,medycyna nie może im nic zaoferować co prowadzilo by do wyleczenia - wiedzą o tym i lekarze i pacjenci,dlatego ci ludzie niszcza się jeszcze bardziej ,są zdezorientowani ,przerażeni,nie wiedzą co robić.polegają na lekarzach bo tak ich nauczono.ufają im bo nie mają sie do kogo zwrocic,poza chemioterapia nic im nie jest oferowane od kilkudziesięciu lat,prawda jest niestety brutalna - lekarzom zależy na tym aby ludzie chorowali - może to szokuące ale system ochrony zdrowia na tym się opiera.im więcej chorych tym więcej zysków i więcej pieniążków płynie szeroką rzeką.Nigdy nie miałem może bezpośrednio doczynienia z rakiem ale wyleczyłem się z innej pozornie "nieuleczalnej" przez akadamickich lekarzy choroby - mianowicie z dość poważnej wady wzroku-krótkowzroczności i astygmatyzmu.to co bylo tu kluczowe to zdanie sobie sprawy ,ze okulary nic nie dają ,"leczą " skutek a nawet go nie leczą gdyż ich noszenie powoduje coraz to większe słabnięcie wzroku.Po zastosowaniu bardzo prostej metody ćwiczeń Dr Bates'a(uważam go wraz z Gersonem za najwybitniejszego geniusza medycyny) dzis mam sokoli wzrok bez okularów.dokoalem tego naprawde blyskawicznie,juz pierwze cwiczenia po 2 godzinach poprawily mi znacznie wzrok - nie musialem nosic okularow - to byl dla mnie szok.zachęcilo mnie to do dalszej pracy i po krótkim czasie osiągnolem normalna ostrość wzroku co wg akademickich lekarzy przy krotkowzrocznosci jest nieodwracalne.Mysle ze podobnie jest z rakiem ,sa dobre metody jego leczenia ale propagowanie ich przynioslo by spadek zyskow koncernow medycznych i są blokowane.podobnie bylo z chorobą szalonych krów,czy ptasiej grypy A1Nh1 :D. gdzie sie podzial teraz ten wirus?? zniknol i go nie ma ? jakoś cicho się o nim zrobilo? to media kreują epidemie i ludzie masowo na to reagują ,biznes się kręci i kasa leci.chodź ta ostatnia "epidemia" im sie za bardzo nie udala - ludzie zorjentowali się o co chodzi i zaczęli oskarzac koncerny farmaceutyczne o oszustwa.To dobry znak - społeczeństwo nie jest już ociemniałym ludem tylko myśli i wyciąga wnioski.Coś się zmienia ,coś sie ruszyło.może ktoś następnym razem się 2 razy zastanowi zanim zacznie wciskać kolejną ciemnotę.Dlatego prawdę powiedział kiedyś Gerson :"że człowiek chory na raka jest osamotniony ze swoją chorobą"-wszyscy inni go już spisali na straty.to powoduje ze bardzo ciężko jest przeprowadzić naturalne leczenie gdy zewsząd ogarniają cię ludzie mówiący : to nie zadziała,tylko medycyna naturalna może coś pomoc,idź do "prawdziwego" lekarza-skazuje to człowieka na laskę innych,których może nawet obchodzi twój los ale nie są w stanie ci pomóc gdyż blędnie ich nauczono ,że ta choroba jest nieuleczalna. Dlatego wielu ludzi nie podejmuje innych prób leczenia, a niekiedy podejmuje ale zawraca w pół drogi gdyż ciągle szłyszy swoich doradców mówiących "to nie zadziała" idż do "prawdziwego "lekarza.Ludzie gdzie my żyjemy?? przecież mamy wolność ,demokrację ,każdy ma prawo być leczony tak jak tego chce(a nawet do tego nie mamy prawa-w USA zapadł sądowy wyrok na kobietę stosującą naturalne metody dla swojego nieletniego synka i nakaz zwrócenia się do metod akademickich - TO SIĘ W GŁOWIE NIE MIEŚCI ale to niestety fakt).tymczasem na osobę stosującą inne metody niż konwencjonalne rzuca się tysiąc "znawców" ktorzy wybijają jej to z głowy.Macie przyklad na różnych forach ,nie można napisać czegoś poza utartymi schematami.po co w takim razie to forum?? nie możesz wyrazic swego zdania bo zaraz cię "zjedzą".uwidacznia się tutaj matarializm innych ludzi."człowiek dla człowieka wilkiem" stare powiedzenie a jakże prawdziwe,chcą abyś cierpiał,chcą abyś umarł... Dlatego tak ciężko jest wdrożyć poprawne leczenie naturalne szczególnie w domu,nie dlatego ,że nie wiemy jak je przeprowadzać ale dlatego ,że otaczający nas ludzie negatywnie do tego leczenia nastawieni próbują zmienić nasze myślenie.pozdrowienia Pani Jolanto i po raz kolejny napiszę to co w tym jest najważniejsze"wytrwalości aż do ostatniego zwycięśtwa" ps.beda Panią atakować z różnych stron , z internetu , lekarze w poradni , na konsultacjach czy nawet bliska rodzina ,proszę ich nie słuchać i dalej robić swoje.

Panie Jacku!

Napisane przez Jolanta, 3 luty 2010

Panie Jacku! Moim największym szczęściem jest rodzina. Oni mnie popierają we wszystkich moich zamierzeniach. Albo tak mi ufają albo ja mam taką siłę przekonywania. Robię swoje, wierzę w to co robię i będę informować Państwa o dalszych postępach.

Podziwiam

Napisane przez Irena, 10 luty 2010

Moja córka jest po operacji tarczycy 5 lat temu i teraz zaczęła jej odrastać na dodatek dostała cukrzycę. Ma la 27 i czyta pani wszystkie problemy razem ze mną wspieramy Tą Panią w bólu i cierpieniu i życzymy jej dużo zdrowia i jesteśmy razem z Nią aby się nie poddawała. Dobrze, że ma tk kochanego męża i jej to wszystko przygotowuje. Pozdrawiamy. Moja córka też założyła dziś wieczorem czosnek i będziemy śledzić co się dzieje, Mam wielki strach o nią i boję się jak ta rana po zakonczeniu będzie się u niej goiła. proszę nam też coś napisać z własnego doświadczenia.

Witam!

Napisane przez Jolanta, 16 luty 2010

Ja czosnek założyłam 21 grudnia 2009 r. i na jednej nodze miałam kilka tygodni. Trafiłam w złe miejsce i miałam potworne bóle. Zmieniłam nogę i teraz jest bez problemów. Tamto miejsce mam już prawie zagojone (kupiłam w aptece preparat, który dezynfekuje i przyspiesza gojenie). Nie chciałam aby długo to trwało. Myślę, że nie ma problemu z gojeniem rany, jeżeli zachowamy higienę - tak jak przy każdej innej ranie. Teraz wszystko mam wzorcowo - jak u Ashkara!

Witam!

Napisane przez Jolanta, 16 luty 2010

Ja czosnek założyłam 21 grudnia 2009 r. i na jednej nodze miałam kilka tygodni. Trafiłam w złe miejsce i miałam potworne bóle. Zmieniłam nogę i teraz jest bez problemów. Tamto miejsce mam już prawie zagojone (kupiłam w aptece preparat, który dezynfekuje i przyspiesza gojenie). Nie chciałam aby długo to trwało. Myślę, że nie ma problemu z gojeniem rany, jeżeli zachowamy higienę - tak jak przy każdej innej ranie. Teraz wszystko mam wzorcowo - jak u Ashkara!

Witam

Napisane przez Jacek, 17 luty 2010

Dzień dobry ponownie.Jak tam Pani Jolanto ? jak przebiega terapia? jak się Pani czuje i jak znosi kuracje? pozdrowienia Jacek

Witam!

Napisane przez Jolanta, 19 luty 2010

Witam! Czuję się znacznie lepiej, ponieważ trochę odpuściliśmy. To znaczy dalej stosuję dietę Gersona, ale w "mniejszym" wydaniu. Nie 5 lewatyw dziennie a tylko 3, soków połowę - już nie 13, posiłki normalnie za to jem więcej sałatek owocowych lub kromkę pieczywa żytniego na zakwasie. Chyba przedobrzyliśmy i po tym jak straciłam przytomność zmieniliśmy taktykę. Nie ściśle wg książki ale z dostosowaniem do mojego organizmu. obiłam teraz odtruwanie wątroby i zaczęłam od wczoraj stosować LIV.52 - mam nadzieję, że będzie dobrze. Ja czuję się doskonale, bardzo silna. Jedyne co mnie martwi to bóle głowy (ale te zawsze mi towarzyszyły), pobolewanie wątroby (ale 1,5 roku temu miałam usunięty pęcherzyk żółciowy), więc ma prawo przy takiej mocnej detoksyzacji organizmu. Drenaż wg Ashkara ma się świetnie. Zrobiła się piękna dziurka i ziarenko ma wygodnie. Wycieki też mam książkowe, więc się cieszę. Dzisiaj mocno bolał mnie brzuch ze śmiechu jak przeczytałam http://www.iwoman.pl/na-serio/kariera/urzad;pracy;zaoferowal;bezrobotnej;striptiz,122,0,584570.html zapraszam wszystkich smutasków. Przed chwilą oglądałam naszą kochaną Justynkę Kowalczyk i bardzo się zasmuciłam, że płakała. Jest cudowna i bardzo waleczna! Jutro Małysz - jestem Jego najwierniejszym fanem, jeszcze nigdy w niego nie zwątpiłam i denerwują mnie wszyscy przeciwnicy-zazdrośnicy. Jak Adam skacze to ja zawsze robię sobie wolne, oglądam wszystkie Jego skoki od 10 lat, nieraz nawet na żywo! Przepraszam za te wstawki nie na temat, ale czuję się dobrze (kolejny kryzys za mną), nasi odnoszą sukcesy to i humor dopisuje. Będę pisać jak będzie dalej. Wszystkich, którzy są ze mną pozdrawiam z całego serca i dziękuję za wsparcie!

medal

Napisane przez Jacek, 20 luty 2010

tAK JEST I O TO CHODZI!!! Nasz Adaś znów na medal ,trzeba się cieszyć z całego serca , takie chwile umacniają nas ,że wszystko jest możliwe i jeśli się mocno wierzy to to się spełni .Pozdrowienia Jacek

medal

Napisane przez Jacek, 20 luty 2010

tAK JEST I O TO CHODZI!!! Nasz Adaś znów na medal ,trzeba się cieszyć z całego serca , takie chwile umacniają nas ,że wszystko jest możliwe i jeśli się mocno wierzy to to się spełni .Pozdrowienia Jacek

Panie Jacku!

Napisane przez Jolanta, 21 luty 2010

Witam, Pani Jacku! Od kilku dni czuję się świetnie, Małysz ma kolejny medal, Justynka jeszcze będzie biegła ... a my razem z nią. Wiara góry przenosi, trzeba kochać ludzi i starać się pomagać innym. Ja dlatego zdecydowałam się pisać o sobie, ponieważ jeżeli mogę pomóc to zrobię to z całego serca. Nigdy nie dzieliłam ludzi wg rasy, poglądów, wyglądu, wykształcenia itp. Jedyne moje kryterium było - dobrzy lub źli! Często poznawałam tych drugich, którzy tylko patrzyli jak oszukać. Chwilami nie wiedziałam już co się z tymi ludźmi dzieje, dlaczego tak jest? Wiedziałam, że mogę liczyć tylko na najbliższych, chociaż kiedy tylko mogłam zawsze pomagałam nawet tym, którym nie było warto. Tak myślałam, aż do teraz.... Kiedy zachorowałam okazało się, że jest dużo ludzi dobrych, szczerych i z otwartym sercem. Naprawdę pozytywnie mnie to zaskoczyło i .... nawet nie wiecie jak się cieszę.

Uzupełnienie

Napisane przez Jolanta, 22 luty 2010

Moja choroba to ogromne koszty, a wiecie, że w życiu bywa różnie. Prowadzę swoją działalność gospodarczą i przez półtora roku pracowałam na sprawą pewnej osoby, z która miałam podpisaną umowę i .... na koniec zostałam od niej odsunięta. Powiedziano mi, że nic z tego nie wyszło. Teraz już wiem, że sprawa została zakończona pozytywnie, a mnie odsunięto od ... zapłaty. Założyłam sprawę ugodową (ze względu na koszty). Miała odbyć się w ostatni czwartek, ale nie stawiła się. Uczestniczy w karnawale w Brazylii. W piątek założyłam sprawę cywilną ale boję się dużych kosztów za złożenie. Będę chciała pisać o zwolnienie z nich. Jestem podłamana, chociaż staram się nie dawać życiu. Dlaczego o tym piszę i to na tym forum? Po pierwsze chciałam umotywować dlaczego straciłam wiarę w ludzi (osoba ta mieniła się moją "przyjaciółką"), po drugie pokazać, że nie daję się pomimo przeciwności, po trzecie udowodnić, że sukcesy innych, w których wierzymy mogą polepszyć nasze samopoczucie, po czwarte... po piąte .. itp. Można różnie motywować, a może po prostu chciałam to z siebie wyrzucić aby poczuć się trochę lepiej? Nie wiem, pewnie wszystkiego po trochu!

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 26 luty 2010

Witam! W dniu wczorajszym robiłam badanie USG, ponieważ bardzo byłam ciekawa efektów moich starań. Wynik (25.02.2010 r.) - 12x13x12 mm, dla porównania: 1. mammografia z 16.11.2009 r. - 15 mm 2. USG - 19.11.09 r. - 12,5 mm 3. USG - 02.12.09 r. - 12x13x10 mm 4. Biopsja w USG (instytut Onkologii) - 18 mm. Myślę, że to jest sukces, ponieważ jest to bardzo złośliwa bestia a nic nie urosła. Pani doktor cały czas powtarzała, że jest to guz stabilny! W opisie też napisała "stabilny". Dzisiaj jest 63 dzień stosowania metody Ashkara i 52 - Gersona. Faktem jest, że w między czasie robiłam oczyszczanie wątroby i od dwóch tygodni dietę tę zmodyfikowaliśmy. To znaczy - cały czas stosujemy się do jej zaleceń, ale dodaliśmy trochę siadłego mleka i białego serka (wszystko własnego wyrobu, z mleka kupowanego od rolnika na bazarze), a także kromkę chleba żytniego na zakwasie. Mniejszą ilość soków i lewatyw. Czuję się znacznie lepiej, nie mam kryzysów. Może bez tych odstępstw byłoby lepiej, ale ja już nie wytrzymywałam tego reżimu. Dodatkowo przez cały czas biorę 2 x dziennie algi, 3 x dziennie sok z jagody acai, 3 x dziennie potas, 1 x dziennie Longevity i 2 x dziennie po 5 kropli wyciągu z lawendy, pestki z moreli oraz od kilkunastu dni 3 x 1 B17, a od wczoraj 3 x 2. Do tego soki (owocowe, warzywne i zielone!!!!), te ostatnie okropne ale za to bardzo zdrowe. Jeżeli ktoś może odpowiedzieć mi czy po 2 miesiącach stosowania tych wszystkich zabiegów guz (bardzo złośliwy) nie urósł to jest sukces czy i bez tego mogłoby tak być. Pan doktor twierdzi, że tego rodzaju guzy szybko rosną, dlatego jestem ciekawa opinii osób doświadczonych! Proszę piszcie jeżeli możecie coś doradzić.

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 4 marzec 2010

Widzę, że nikt tego nie czyta albo nie ma nic do powiedzenia. SZKODA! Pomimo wszystko dodam coś niecoś! Witam serdecznie wszystkich, którzy czytają to co dotyczy walki z rakiem! W tej chwili wróciliśmy z mężem od lekarza, który przyjmuje w klinice przy Klasztorze Bonifratrów. Pani doktor, bardzo sympatyczna osoba, po zapoznaniu się ze wszystkimi moimi wynikami, historią choroby oraz tym co stosujemy - co chwila powtarzała "rewelacja". Od pół roku wszystkim chorym na raka poleca dietę dr Gersona, ale jak powiedziała, jesteśmy pierwszymi, którzy z tego co wie - ją stosują. Ona uważa, że jest to najlepsze dla organizmu, a jak jeszcze poinformowałam, że mam założony drenaż Ashkara - to w ogóle była zachwycona. Powiedziała, że mam jak najszybciej założyć na drugą nogę, powtórzyć odtruwanie wątroby (robiłam dwa tygodnie temu), dalej brać to co biorę wspomagająco. Ze swojej strony dała nam zioło, które muszę pić 3 x dziennie na pół godziny przed każdym posiłkiem oraz Befungin (wyciąg z huby brzozowej). Następna wizyta jak skończą się zioła, tj. za około 1 do 1,5 miesiąca. Mamy "tak trzymać", nie odpuszczać. Jutro mija 2 miesiące diety Gersona i 2,5 drenażu Ashkara. To, że guz nie urósł przez ok. 3 miesiące to potwierdziła, że jest ogromny sukces. Piszę to wszystko po to, aby osoby chore na raka miały możliwość swojego wyboru. Proszę pamiętać, NIGDY NIKOGO NIE NAMAWIAM (To jest mój wybór i moje zdrowie lub życie), ale jeżeli komuś mogę pomóc, to dlaczego nie? Ja robię jeszcze jedno, stale kontroluję (w miarę moich możliwości) rozwój guza, nie uciekam od medycyny konwencjonalnej, ale też i za nią nie tęsknię. Po prostu zrobię wszystko, aby to było OSTATECZNOŚĆ!!!!

ciąg dalszy - słowo administratora (poprzedniego - dopisek Jolanty)

Napisane przez lacki, 4 marzec 2010

Droga Pani Jolanto!

Jak może Pani wątpić w zainteresowanie Pani kuracją?
Jako admin. obserwuje ilość wejść na stronę Pani odpowiedzi i widzę, że zainteresowany jest niemal cały świat. Jest Pani bohaterem, najważniejszym tematem dyskusji.

[b]Mało jest wpisów, gdyż obecnie ograniczyłem wejście na stronę komentarzy wprowadzając rejestrowanie się i logowanie, gdyż nie wszystkie wpisy były tematycznie związane z treścią artykułów, głównie dotyczyły reklam stron nie koniecznie pożądanych przez naszych Czytelników.[/b]

Osobiście podziwiam Panią i serdecznie gratuluję wytrwałości w pionierskiej drodze, która dla wielu będzie inspiracją w trudnych chwilach choroby.

Życzę wytrwałości i powrotu do zdrowia. Wierzę w Pani sukces tak samo jak w to, że jutro znowu będzie nowy dzień.
Z poważaniem - admin.

Jak to nikt nie czyta?

Napisane przez Piotr, 4 marzec 2010

Witam Panią i zapewniam, że wiele osób Z zapartym tchem śledzi wyniki terapii. Chciałbym przy okazji zapytać czy stosuje Pani płyn Lugola, ten roztwór potasu i te wszystkie dodatki o których mowa w terapii Gersona. A jeśli je Pani stosuje to chciałbym wiedzieć gdzie je Pani kupuje. Serdecznie pozdrawiam

BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE JEST ODZEW....

Napisane przez Jolanta, 5 marzec 2010

Dziękuję, ogromnie dziękuję za te wszystkie mądre, pełna dobroci i bezinteresownej życzliwości. Nie ukrywam, że mnie rozczuliły. Jeszcze raz dziękuję! Oczywiście, że mogę napisać i będę pisać i wyjaśniać wszystkim ile tylko trzeba. Może nieraz czuję się słabiej i mąż nie daje włączać mi komputera tylko chce abym odpoczęła, poleżała lub pospała, ale jak tylko mam siły od razu odpiszę. Na marginesie mówiąc, Pani dr w dniu wczorajszym powiedziała, że mam cudownego męża i że po wyjściu mam Mu gorąco podziękować. Ale ja Mu stale dziękuję, a On prosi abym tego nie robiła, ponieważ wiązał się ze mną ponad 30 lat temu "na dobre i na złe" i zawsze na Niego mogę liczyć. Wiem jak to jest dużo, a napisałam o tym tylko dlatego aby wiedział ile dla mnie znaczy i doceniam Jego ogromny trud. Ale wracając do Gersona. P. dr pytała skąd my wiemy i dlaczego stosujemy, kto nam powiedział? Ja odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nikt, że sama szukałam w wyszukiwarkach internetowych haseł: rak piersi, samoleczenie itp. Różne hasła, ale najczęściej pokazywało mi dietę Gersona. Zamówiłam książkę na Allegro (najszybciej i najtaniej) i dostałam ją przed samą Wigilią (wszystko zamawiałam przed świętami, ponieważ kilka dni wcześniej dowiedziałam się od lekarza telefonicznie a dzień przed Wigilią w gabinecie tylko potwierdził). Ja nie czekałam nawet godziny, od razu założyłam Ashkara (tylko po obejrzeniu filmu w internecie http://lekarstwonaraka.com.pl/index.htm). Oczywiście zamówiłam książkę i CD (uzupełniają się - też na Allegro). Przeczytałam ją w czasie świąt - mąż również. Moja rada do Ashkara - ja robię troszeczkę inaczej, ponieważ miałam małe wycieki a teraz mam duże. Kładę do ranki ziarenko, przykrywam malutkim kawałeczkiem kapusty (mięciutkim), takim może 3 x 3 cm, na to dopiero chusteczkę higieniczną i bandaż. Kilkakrotnie bandaż zsunął mi się, więc kupiłam opaskę na nogę (w sklepie z tanimi rzeczami po 5 zł za komplet, na Allegro też są tanie tylko dochodzi wysyłka) i na bandaż naciągam tę opaskę. Kapusta "obklei" ziarenko dookoła tak nieprzemakalnie i jak ją zdejmuję to wychodzi od razu z ziarenkiem. Bandaż i opaska daje i komfort zabezpieczenia i ciepło, więc podwójna korzyść! I jeszcze jedno - nigdy nie czekam na zmianę drenażu 12 godzin, po prostu jak zaczyna mnie boleć to wiem, że muszę zmienić!! Bardzo rzadko jest są to dwie zmiany na dobę, często 3 a nawet 4 (i samo wychodzi), a miałam też i wiele sytuacji, że zmieniałam i 5 raz w ciągu nocy. ALE MÓJ ORGANIZM SIĘ CIESZY, ŻE MOŻE TO WYWALIĆ!!!! Sama radocha!!! Wracając do Gersona to przez 1,5 miesiąca stosowaliśmy bardzo rygorystycznie. Najlepiej kupić sobie książkę, ponieważ jest tam dużo wiadomości, przepisów, różne przypadki i co robić w takich sytuacjach itp. Proszę mi wierzyć pierwszy raz czytaliśmy ją z mężem w święta, a później ja tylko sporadycznie, ale mój mąż z nią się nie rozstaje. Pomimo, że to już dwa miesiące (dzisiaj), to ciągle zagląda, czyta nowe przepisy itp. I tylko po przeczytaniu tej książki (wcześniej obejrzeliśmy filmik http://www.youtube.com/watch?v=tY-HsoJ0gr0) od razu zdecydowałam się. Mąż w pierwszym momencie do końca nie był przekonany i o diety i do lewatyw z kawy (5 dziennie), ale im więcej czytał książkę i śledził wpisy i opinie w internecie tym bardziej w to wierzył). To jest okropny "zapieprz", od rana do nocy. Ale walczy się o coś konkretnego - czyli zdrowie a nawet życie najbliższej osoby. Coś za coś! Ja zawsze była "gorąca głowa", ta która ciągle coś nowego wymyślała, ruszała nowe wyzwania, a mąż zawsze mi pomagał i kontynuował. Taki jest nasz tandem. Ja oglądając te dwa filmiki - wiedziałam od razu, że chcę i że są dla mnie i nie było takiej siły na świecie, która by mnie od tego odciągnęła. Pomiędzy świętami a Sylwestrem znalazłam hurtownię w Warszawie, która mi dowozi owoce i warzywa znacznie taniej niż w sklepie i z dowozem do domu! Przez pierwszy okres 1,5 miesiąca było to ponad 250 kg miesięcznie! Skąd u mnie się wziął taki właśnie przedział czasowy? Ja po prostu już tego wszystkiego nie tolerowałam. Kawa, którą wcześniej uwielbiałam teraz jak mąż ją gotuje do lewatyw i mi podaje to jest mi niedobrze. Zadaję sobie pytanie - JAK JA TO MOGŁAM PIĆ!!!??? Lubiłam herbatę - teraz raz spróbowałam i ... nie smakowała mi!!! Na każdym kroku łapię się na tym, że wszystko się zmieniło. Ciągle odbiegam od tematu - dlaczego? Taki mam natłok wiadomości i myśli, którymi chciałabym z Państwem się podzielić, że palce są za wolne. Wracając do Gersona - KONIECZNA JEST KSIĄŻKA - BEZ TEGO NIE ZACZYNAJCIE. My nie mieliśmy nic więcej i ... ruszyliśmy. Proszę przeczytać mój początkowy wpis - napisałam dokładnie, a jeżeli jest mało - dopiszę. Po 1,5 miesiącu po południu zaczęło mi spada ciśnienie a puls rósł! Jak doszło do 65/45 .... niczego dalej nie pamiętam. Straciłam przytomność. Dlaczego? Nie wiem! przyczyn może być więcej, ale mąż zaczął podawać mi więcej potasu (wcześniej 1 x dziennie - teraz 3 x). Chciał dzwonić po pogotowie - nie dałam, ponieważ wiedziałam, że od razu dostanę zastrzyk i kroplówkę i .... moje sześciotygodniowe wysiłki pójdą na marne, a nie po to to robiłam aby teraz zaprzepaścić! Mąż ocucił mnie, a ja chciałam.... kawę i miskę. Trzy łyki i trzy razy troszeczkę żółci, które ze mnie zeszła. Poczułam się lepiej (ale o tym pisałam chyba wcześniej). Od tego czasu dietę trochę zmodyfikowaliśmy. Natychmiast zrobiliśmy oczyszczanie wątroby (wczoraj Pani dr kazała powtórzyć na razie raz na 2-4 tygodnie). Bóle wątrobowe niemalże ustały + LIV.52 - 2 tabletki 3 x dziennie przed posiłkami. Jest lepiej. PROSZĘ PAMIĘTAĆ O OGROMNYM DBANIU O WĄTROBĘ!!! W TYM CZASIE!!!! Ludzie chorzy na raka, pomagający sobie różnymi metodami powodują to, że nie dbając o wątrobę, która musi to wszystko przerobić, A KAŻDY CHORY NA RAKA MA CHORĄ WĄTROBĘ - INACZEJ NIE MIAŁBY RAKA!!! powoduje, że może dojść do śpiączki wątrobowej i zgonu!!! Odchodzą nie na raka tylko na wątrobę!!! Nawet nie wiem czy w tej walce wątroba nie jest na 1 miejscu a rak na drugim!!!Chociaż oba są prioritetami!!! Internista kazał mi brać Essentiale Forte - ale po przeczytaniu ulotki nie zdecydowaliśmy się - po pierwsze jest soja, która jest całkowicie ZAKAZANA!!!!!! Proszę przeczytać w książce Gersona jak jedzenie jej może spowodować raka!!! po drugie - są tam jakieś składniki chemiczne, a ja nie po to odtruwam organizm i dietą i metodą Ashkara, aby teraz mu dokładać!!! Od czasu kiedy wiem, że ma raka nie kupię niczego bez dokładnego przeczytania ulotki!!! Pasta do zębów - bio i bez fluoru!!! szampon do włosów - bio i bez składników chemicznych!!! mydło arganowe - naturalne, ręcznie robione. (Wszystko kupuję na Allegro) do tego olej lniany Bio (muszę też zamówić, bo można go używać po otwarciu tylko przez 3 tygodnie). Znajoma poleciła mi najlepszy jaki tylko jest - muszę poszukać gdzieś strony producenta - jak będzie potrzeba to zamieszczę - mam nadzieję, że nie będę posądzona o reklamowanie produktu dla kasy!!! ONI NAWET MNIE NIE ZNAJĄ, JESTEM JEDNYM Z WIELU KLIENTÓW!!! O DEZODORANCIE I FARBIE DO WŁOSÓW - to możecie zapomnieć na całe życie. Nawet nie wiedziałam mnóstwa rzeczy, takich podstawowych, a które stosowałam idąc za głupimi i szkodliwymi reklamami lub tradycjami. Nigdy nie mogłam obejść się bez dezodorantu i ta wysokiej klasy, z pięknym zapachem!!!! No i to czego to mnie doprowadziło??? Pani dr powiedziała wczoraj, że najwcześniej za 2 miesiące będę mogła włączyć ryby, a o czerwonym mięsie to mam zapomnieć już do końca życia. Ale ja już nie wiem za czym ja tęsknię a za czym nie. Gerson dopuszcza kromkę chleba żytniego na zakwasie. Ja o nim marzyłam przez wiele dni. Kupiliśmy taki, myślałam, że nie dojadę do domu, tak bardzo chciałam go zjeść. Mąż ukroił mi kromkę, ja ugryzłam i ... to nie było to o czym marzyłam. Wiem, że jest pyszny, ale dla mnie był inny w smaku i kwaśny. Teraz kupiłam mąkę żytnią i prawdziwy zakwas na Allegro (jeszcze nie dotarł) i będziemy piekli sami bez soli. Ja kiedyś wszystko soliła, teraz nieraz jeszcze mi brakuje przypraw, ale soli całkowicie nie wolno!!!! Mąż robi mi kwaśne mleko i twarożek (wszystko z wiejskiego mleka kupionego na bazarze od chłopa, z którego ściąga śmietanę) - to są te odstępstwa od Gersona, ale jakie to pyszne!!!!! Kiedyś nawet nie wiedziałam, że żytni chleb i biały twaróg mogą stanowić szczyt moich marzeń. Teraz już wiem, że chciałabym sama robić wyroby (wędliny) i odżywiać się prostym, tradycyjnym pokarmem. Wszystko w sklepach to chemia i mocno przetworzone - wygląda ładnie, kiepsko smakuje, wbija nas do trumny! Teraz muszę już kończyć, idziemy na spacerek, ale później jak wrócę i odpocznę mogę odpowiedzieć na nurtujące Państwa pytania. Przepraszam, za taki ogrom "materiału", ale roznosi mnie energia i chęć pomocy wszystkim, którzy o to proszą!!!!

Wiele osób czyta

Napisane przez Pawel, 5 marzec 2010

Witam serdecznie Pani Jolu wiele osób czyta ale niekoniecznie komentują (jak np ja) Zainteresowałem sie pani opisem i sledze z wielką ciekawościa poniewaz sam szukajac pomocy dla osoby mi bliskiej chorej na raka drobnokomorkowego płuc zaproponowalem taki sposób leczeni czyli metodę Gersona i jednoczesnie Ashkara, pózniej znalazem pani wpis i ciesze sie nie bylem jedyny który wpdł na taki pomysł:) NIestety w moim przypadku osoba nie wytrzymała rezimu i zrezygnowała z metod po ok 2 tygodniach, jeszcze żyje ale to tylko kwestia czasu , chociaz mam malutką nadzieje ze moze jeszcze powróci to tych terapii i pozwoli sobie pomoc. Bede sledzil Pani wyniki i jezeli tylko bede mógł cos dodac od siebie to napewno sie odezwe. Zycze ZDROWIA i wytwałosci Pawel

ESSENTIALE

Napisane przez pawel, 5 marzec 2010

Chcialem jeszcze tylko dodac że moim zdaniem ESSENTIALE to rewelacyjny i jedyny skuteczny srodek w tabletce na regeneracje uszkodzonej wątroby, mysle ze Gerson wprowadziłby go gdyby istnial w jego czasach zamiast wyciagu z wątroby To ze jest pozyskiwany z soi chyba jednak z soją jako ziarnem ma niewiele wspolnego Oczywiscie trzymaj sie swojego zdania bo zawsze moge sie mylic ;) pozdrawiam P

:)

Napisane przez DN, 6 marzec 2010

Czytanie tego zajęło mi prawie 2 godziny. :) Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dążeniu do równowagi w zdrowiu. Mam kilka "logistycznych" pytań ale to nie w tej chwili. Tymczasem :)

odtruwanie wątroby!

Napisane przez Jolanta, 6 marzec 2010

Dzisiaj po raz drugi robię odtruwanie/oczyszczanie wątroby. Dostałam ją od dr medycyny, ale znalazłam w internecie tę samą metodę, więc podaję link do niej http://www.paramed.waw.pl/index.php?menu=2&mid=27&conid=238 sami zobaczycie jak dużo musiałabym przepisywać! Pozdrawiam i trzymam kciuki!

Niekonwencjonalne metody

Napisane przez Elzbieta, 10 marzec 2010

Pani Joasiu-po raz pierwszy uslyszalam o metodzie ashkara dzisiaj w rozmowie z moim dawnym znajomym z Polski.Tlumaczyl mi na czym ta metoda polega jakie ma znaczenie dla organizmu w wielu perspektywach.Maja wlozone z zona ziarenka ciciorka juz od 2 miesiecy/ ale zrobili to w innym celu niz pani/.Po zakonczeniu rozmowy trafilam na pani strone i jestem pod wrazeniem,bardzo podziwiam was oboje.Bede sledzic pani strone zyczac wygranej.Mam w srod moich najlepszych przyjaciol czlowieka ktory zostal zdiagnozowany w pazdzierniku 2009 na raka watroby z przerzutami do pluc albo odwrotnie.W tej chwili jest juz po pierwszej chemoterapi.Ale dlaczego to pisze, poniewaz jemu pomaga zona ,walczy o jego zycie.Zmienil calkowicie sposob odzywiania na warzywno-owocowy i pompuje tego maxymalne ilosci.Sprobuje odeslac ich na wasza strone i na informacje o tej nietypowej metodzie z wytworzeniem rany-napewno ich to zaintereseje.A tak apropo czy pamieta pani metody stare jak swiat o upuszczaniu krwi-mialo to rowniez na celu odbudowanie nowych komorek i pobudzenie systemu obronnego.Pozdrawiam i do uslyszenia

Dziękuję Mężowi!

Napisane przez Jolanta, 12 marzec 2010

Witam! Poniżej podaję link do fotografii moich obiadków (robione w tajemnicy przed mężem), ponieważ on nie lubi rozgłosu. Ale ja te arcydzieła chciałam utrwalić. http://pl.fotoalbum.eu/DUELLL/a437863 Pozdrawiam

Uzupełnienie...

Napisane przez Jolanta, 12 marzec 2010

Zapomniałam napisać, że przy raku powinno się jak najwięcej dodawać do pokarmów kurkumy. Kurkuma + pieprz. Poczytajcie na ten temat w internecie, To jest bardzo dobra mieszanka antyrakowa. Wszystkim życzę duuuuuużo zdrowia. Pozdrawiam - Jolanta

pyszne :)

Napisane przez Jacek, 13 marzec 2010

Witam ponownie Pani Jolanto.Te obiadki to istne arcydzieło , wyglądają naprawdę smakowicie :) Widać ,że mąż je "upiększa" aby były kolorowe ,grunt ,że są zdrowe :) pozdrowienia i najlepsze życzenia dalszej udanej walki.

Prośba

Napisane przez Ewa, 14 marzec 2010

Pani jolu. Ja stosuje metodę dr Ashkara od polowy stycznia 2010. Widzę,że mijałyśmy się w tym samym czasie w centrum onkologii. Dopiero zamierzam zastosować dietę Gersona, stąd potrzebuję od Pani adres hurtowni, i wielu informacji, ponieważ w Warszawie mieszkam od niedawna. Proszę się ze mną skontaktować. Zdana jestem tylko na siebie w walce z chorobą. Ewa

Witam!

Napisane przez Jolanta, 14 marzec 2010

Witam! Panie Jacku! Dziękuję, ale ta jest bardzo miłe, kiedy po ponad 30 latach wspólnego życia człowiek wie, że może zawsze liczyć na kochaną osobę. NIGDY SIĘ NA MĘŻU NIE ZAWIODŁAM, zawsze wiedziałam, że mogę na Niego liczyć. Pani Ewo! Proszę do mnie napisać: jolanta@igr.com.pl Pozdrawiam - Jolanta

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Jan, 18 marzec 2010

Każda większa choroba  niosąca zagrożenie życia to wielki wstrząs w naszym życiu i może również refleksja, co mamy zmienić jak postępować dalej, gdy dane nam będzie otrzymać łaskę uzdrowienia. Czy kiedykolwiek cieszylibyśmy się tak bardzo zdrowiem nie mając doświadczenia zawieszenia nad przepaścią, jak wówczas kiedy powracamy do życia?
Nawet mnie , osobę zdrową, radością napawa fakt, że Pani Joanna powoli, ale sukcesywnie powraca do zdrowia i wierzę, że wiele zmieni się w Jej życiu.

Polecam również ciekawy blog poświęcony tym tematom na stronie: [url=http://rakrdzeniasty.blog.onet.pl/]http://rakrdzeniasty.blog.onet.pl/[/url]

I nas spotkał podobny problem

Napisane przez Eva, 19 marzec 2010

Witam wszystkich kto tutaj zajrzy! Jesteśmy z mężem ludźmi po pięćdziesiątce. kilka lat temu w najbliższej rodzinie przydarzyło się nieszczęście - RAK! Pełna mobilizacja, walka, poszukiwania i .... przegrana! Scenariusz jakich wiele! Teraz u jednego z nas stwierdzono raka i to bardzo złośliwego. Ponownie stanęliśmy przed tym samym problemem z tą różnicą, że przez ten ostatni okres czasu dużo więcej się pisze na ten temat (między innymi na tym forum), jest dużo różnych publikacji i metod. Porównując te dwa okresy to jak skok przez stulecie. Tyle nowych wiadomości pozyskujemy - diety, suplementy, Ashkar, dużo jest książek o walce z tym "szkodnikiem", że aż chwilami nie wiadomo co wybrać. My odstawiliśmy jedzenie produktów, które są dla niego pożywką m.in. mięso, potrawy mączne, używki, cukry itp. Właściwie to wszystko ekologiczne (warzywa i owoce), jeżeli pieczywo to na naturalnych zakwasach, wszystko bliżej natury dalej od cywilizacji i to możliwie maksymalnie najdalej. Do tego metoda Ashkara plus różnego rodzaju suplementy i jak na razie nie jest źle. Może nie ma efektów cofania się choroby ale i nie rozwija się, a przy stwierdzonej bardzo dużej złośliwości i szybkim wzrostem podobnych "osobników" - to już jest coś. Mamy teraz pewien problem, dla nas bardzo duży - dlatego piszę. Wszystkie dotychczasowe zabiegi pochłaniają ogromne ilości pieniędzy oraz czasu. Nasze oszczędności już dawno się skończyły, a pożyczać nie ma od kogo. Nie mamy pracy - wcześniej zajmowaliśmy się własną działalnością, ale w dobie światowego kryzysu i problemem natury czasowej (soki, posiłki, lewatywy) zabierają mnóstwo czasu i nie dają możliwości dorabiania. Proszę nie myśleć, że szukam "sponsorów" lub oczekuję na jakieś wpłaty. Nie! Nigdy do nikogo ręki nie wyciągaliśmy i teraz też nie zamierzamy. Mamy swoją godność i prioritet - walkę o najbliższą nam osobę. Bardzo się kochamy i nie mamy nikogo bliskiego, kto by nam mógł pomóc. A my mamy siebie - to ogromny skarb. Pomyślałam, że jest wiele osób całkowicie samotnych, które zupełnie nie mają na kogo liczyć - więc my i tak jesteśmy w lepszej sytuacji - z którymi moglibyśmy "połączyć siły". Mieszkamy w dużym mieście, gdzie za wszystko trzeba bardzo dużo płacić. Jesteśmy już mocno zmęczeni związanymi z tym stresami i zamiast skupić się na walce z chorobą, niepotrzebnie sobie dokładamy problemów. Jeżeli jest ktoś kto potrzebuje opieki, dużo serca i pomocy - to może chciałby się z nami zaprzyjaźnić, przecież wspólnie możemy sobie pomóc. My szukamy swojego, spokojnego miejsca na ziemi, a w zamian za to odwdzięczymy się opieką, pomocą w codziennych czynnościach. Wspólnymi siłami możemy walczyć z przeciwnościami losu. Jesteśmy ludźmi bardzo uczciwymi, wychowanymi wg starych zasad i pracowitymi. Oczywiście - nikomu lat nie ubywa - więc i sił z każdym rokiem jest mniej, ale jak na razie jesteśmy osobami energicznymi, którzy nie zamierzają czekać co będzie dalej, tylko walczyć o lepsze i spokojniejsze jutro. Stres jest najgorszym doradcą i gwoździem do trumny, a wrodzony optymizm trzyma przy życiu. Reasumując - jeżeli jest ktoś kto potrzebuje pomocy (przygotowanie posiłków, codzienne czynności itp) w zamian za rozwiązanie naszej trudnej sytuacji - to proszę o wiadomość. Naprawdę wspólnie może być łatwiej, wygodniej i ciekawiej, a przede wszystkim mniej samotnie. Pozdrawiam i czekam na Twój kontakt. EVA

Do Pana Jana

Napisane przez ewa, 19 marzec 2010

Bardzo się z Panem zgadzam. Właśnie w poszukiwaniu wyjaśnień na temat przyczyn raka, ostatnio znalazłam książkę którą połknęłam za jednym przysiadem. Autorem książki jest Andreas Moritz a książka nosi tytuł "Rak nie jest chorobą". Nie mam już żadnych wątpliwości, że to co przedsięwzięła z tą sytuacją Pani Jola oraz ja sama, przyniesie pozytywne efekty. Serdecznie pozdrawiam Panią Jolę i wszystkich czytających. ewa

Dziękuję Pani Ewo!

Napisane przez Jolanta, 19 marzec 2010

Pani Ewo! Bardzo Pani dziękuję za wiarę w nasze wyzdrowienie. Ja w to również gorąco wierzę, ale wspólnymi siłami jest i łatwiej i milej. Dużo zdrówka i proszę się odzywać - Jola

Pani Jolu

Napisane przez Beata, 20 marzec 2010

Bardzo sie ciesze, ze dzieli sie Pani z nami swa walka. Mysle, ze robi Pani tym bardzo wiele dobrego. Dziekuje :) Natknelam sie przypadkiem na terapie dr Gersona i choc nie mam jeszcze powaznych problemow, postanowilam zmienic zywienie calej mojej rodziny,oraz wyeliminowac toksyny z domu. Wszystko jest teraz bio i choc maz troche sie smieje,( nie mowiac o znajomych) nie przeszkadza. Odnalazlam zapal i energie, ktorej od dawna mi brakowalo.(mimo coraz to nowych witamin) Pani mnie jeszcze bardzie utwierdzila, ze to co robie ma sens. Raz jeszcze dziekuje i trzymam kciuki!!! Specjalne pozdrowienia mezowi :)

Pani Beatko!

Napisane przez Jolanta, 20 marzec 2010

W tym celu to robię! Dzielę się moimi doświadczeniami i przemyśleniami właśnie po to aby wiele osób żyło świadomie. Ja wcześniej właśnie żyłam nieświadomie i dopiero teraz widzę moje błędy. Ale nie trafiłam na nikogo kto byłyby w stanie mi to uświadomić. A szkoda! Nagle RAK! Nie wpadałam w panikę tylko usiłowałam zakasać rękawy i co z tym zrobić. Walczyć! Wygra silniejszy. Czy wszystko robię tak jak trzeba - pewnie nie, pewnie jest wiele jeszcze innych rzeczy, które byłyby pomocne a ja ich nie stosuję. Dlaczego? Po pierwsze - nie o wszystkim wiem, Po drugie - trzeba na coś postawić i być konsekwentnym w działaniu, przecież łapanie stu srok za ogon nic nie da, a w takim przypadku potrzeba wielu miesięcy lub lat, aby przekonać się o ich skuteczności, Po trzecie - stosując kilka metod nie zawsze jest to dobrze - nieraz jedna zaprzecza drugiej. Ja wybrałam Gersona i Ashkara, nie przeszkadzają sobie, a obie powinny być pomocne. Proszę pisać, ja będę również na bieżąco informować o swoich "postępach". Za życzenia dla męża bardzo dziękuję, to bardzo jest miłe gdy ktoś docenia starania drugiej osoby. Ja bardzo! Jeszcze raz dziękuję - przekażę!

Pani Jolu

Napisane przez Beata, 21 marzec 2010

Pani Jolu! Spedzilam wieczor na poznawaniu metody Ashkara i mam pytanie. Wiem, ze za pierwszym razem trafila Pani na zle miejsce i bol byl okropny. Czy ta druga proba od poczatku przebiegala lepiej? Chodzi o to, ze duzo pracuje i jestem w ciaglym ruchu i boje sie, ze to mnie zablokuje. Chcialabym zrobic to na sobie, by moc pozniej przygotowac na to mame, ktora jest po usunieciu piersi i wezlow chlonnych (nie zgodzila sie na szczescie na chemie).Chcialabym, zeby sprobowala. Pozdrawiam :)

Witam!

Napisane przez Jolanta, 21 marzec 2010

Dla wszystkich http://angelsms.pl/sloneczko/102697.html Miłego dnia! Pozdr. Jolanta

Pani Beatko!

Napisane przez Jolanta, 21 marzec 2010

Pani Beatko! Z tym to byłabym ostrożna. Ja za pierwszym razem dosłownie wyłam z bólu, garściami połykałam tabletki przeciwbólowe i całe noce nie spałam. Drugi raz jest dużo lepiej, są też dni gdzie mocno odczuwam ten drenaż, ale to już nie przeszkadza tak jak poprzednio. Mój mąż też chce założyć, ale dopiero jak ja zakończę, ponieważ boi się, że nie będzie w pełni dyspozycyjny, a pracy przy mojej diecie ma bardzo dużo. Jeżeli nie ma Pani pracy gdzie dużo trzeba stać to można założyć. Chociaż każdy ma inne predyspozycje. Pomimo bólu, szczególnie na początku zawsze trochę boli, to warto. Nie chcę aby zabrzmiało to tak, że Panią odwodzę. Ale wiele rzeczy bardziej w życiu boli.....

Droga Pani Jolu :)

Napisane przez Ewa, 23 marzec 2010

Przypadkowo natrafiłam na Pani stronę i nie mogłam się oderwać, aż przeczytałam od początku do końca. Mocno trzymam za Panią kciuki i proszę o dalsze relacje. Jestem pewna, że pokona Pani tego "łobuza" i życzę tego z całego serca. Przekazuję również słowa uznania dla Pani męża- to wyjątkowy człowiek(mój po 37 latach jest bardzo podobny), to wielkie szczęście mieć obok siebie Anioła. Obejrzałam zdjęcia obiadków - wyglądają ślicznie:) Pozdrawiam i na pewno jeszcze nie raz zajrzę do Pani:) Ewa

flavon

Napisane przez Teresa, 24 marzec 2010

bardzo Ci współczuję że przechodzisz takie katorgi ale jest taki specyfik skoncentrowany FLAVON który zastępuje wszystkie owoce i warzywa które musisz zjadać w tak wielkich ilościach /wystarczy 2-łyżeczki dziennie /jeśli możesz to napisz do mnie i podaj swój telefonu to zadzwoni do Ciebie moja koleżanka która ma niesamowite wiadomości w tej kwestii i pozytywne wyniki tej suplementacji diety kuracja którą stosujesz jest rewelacyjna i bóle które odczuwasz muszą być ale możesz brać tabletki p/bólowe jak mówi sam twórca metody dr Ashkar wczoraj pozdrawiam

Pani Jolu, prosimy o głos!

Napisane przez Olek, 6 kwiecie 2010

Pani Jolu, zaniepokoiło mnie długie milczenie Pani. Aż ciarki przechodzą po mych plecach, że może być coś nie tak. Z drugiej strony moje drugie ja podpowiada mi, że ta długa przerwa to chwile tryumfów wielkiej wygranej i brak ochoty powrotów do tego tematu. Pozdrawiam Olek

Do Pani Ewy

Napisane przez ewa, 7 kwiecie 2010

Pani Ewo, ten "łobuz" jak go Pani nazwala, jest tylko objawem sygnalizującym, lub wołającym o przemyślenie, że coś w organizmie dzieje się nie tak. Że jakieś parametry w naszej fabryce biochemicznej (bo do takowych można zaliczyć nasz organizm) są zaburzone. Raka można przyrównać do "posłańca" oznajmiającego złe wieści. Więc raczej należałoby się zastanowić na co on wskazuje,szukać przyczyn, niż z nim samym walczyć. Gdyby tak było, wystarczyłoby go wyciąć i byłoby po kłopocie. Właśnie metody niekonwencjonalne (odważnie) zastosowane przez Panią Jolę, są poszukiwaniem przyczyny, aby w wyniku ich stosowania objaw sam chciał ustąpić. Bardzo ciekawie na ten temat napisał Andreas Moritz w swojej książce "Rak nie jest chorobą". Pozdrawiam wszystkich ewa

Witam Wszystkich bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 7 kwiecie 2010

Nie odzywałam się, ponieważ przez ponad tydzień nie było takiej możliwości, zawirowania z operatorem, ale już wszystko jest o'k. Minęły święta w gronie najbliższych. Kilka produktów sama przygotowałam, mąż pozostałe + posprzątał cały dom. Ja chciałam, aby na naszym stole gościły same produkty ekologiczne i bez konserwantów. Upiekłam najwspanialszy jabłecznik "skubaniec", schab karkowy (wg własnego przepisu - jest rewelacyjny), pasztet i ogórki małosolne. Szynkę bez konserwantów, swojską - z pewnego źródła. Jajka też były wiejskie od kur wolno chodzących po podwórku - od Pani z bazarku - sprawdzone. Mąż nie dawał mi nic robić, ale tak bardzo chciałam aby wszystkim było miło. Sam przygotował wszystko pozostałe. Moi goście zajadali się, aż miło mi było na sercu. Ja czuję się dobrze, ale jedyne odstępstwo od diety Gersona jakie zrobiłam to odrobinka samego białka z jajka, kiedy dzieliliśmy się jajeczkiem. Moja rodzina zajadała śniadanie - ja płatki na wodzie z jabłuszkiem i sokiem z pomarańczy, oni coś do kawy a ja 1/2 grejfruta z wodą z cytryną, oni na obiadek indyka a ja zupkę Hipokratesa i drugie przygotowane przez męża, oni kawę z mazurkiem lub szarlotkę z lodami a ja sałatkę z owoców, wieczorem oni jedli mięsną kolację a ja swoje "pyszności". W między czasie cały czas miałam 8 soków i 3 lewatywy - żadnych odstępst! Muszę przyznać, że nie ciągnęło mnie do ich jedzenia, no może troszeczkę jak ładnie pachniała, ale to mi nie przeszkadzało. Czy to nie sukces!!!!??? Wczoraj zaczęłam czwarty miesiąc diety Gersona i ... jestem potwornie konsekwentna, oczywiście dzięki mężowi. Sama pewnie już dawno o niej bym zapomniała, ale mąż wszystko robi, pilnuje godzin posiłków, soków i lewatyw. Wygrałam los na loterii mając takiego męża i cały czas dziękuję za to Bogu. On jeszcze bardziej o mnie walczy niż ja. Ja tylko jem lub piję, biorę leki lub lewatywy, ale widzę ile Go to kosztuje. Jest potwornie zmęczony, ale nie chce się o tego przyznać. Pamiętajcie, że dieta Gersona to prawdziwa harówka! Teraz wcale się nie dziwię, że 6 dni pobytu w szpitalu w Meksyku kosztuje 5.600 USD, trzeba wykupić minimum 2 x po 6 dni + przejazd. Tragedia. A co to jest niepełny tydzień? Zawsze było wiadomo, że trzeba być bogatym aby chorować! To jest potwornie niesprawiedliwe i bolesne. Dostałam fajny link http://jogin.hopto.org/forum/viewtopic.php?f=62&t=326 Będę w stałym kontakcie na Forum, a jeżeli ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej - niech pisze, odpiszę możliwie najszybciej. Pozdrawiam - Jolanta

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 7 kwiecie 2010

Witam ponownie! Dopiero teraz zobaczyłam, że dosyć długo nie mogłam zamieszczać swoich wypowiedzi na Forum. W dniu 24 marca robiłam badania markerów nowotworowych, moje wyniki: - CA 15-3 - 14,49 Norma 0 - 30 - CEA - 1,01 Norma 0 - 2,3 (dla niepalących - jak ja) W lutym ubiegłego roku, po śmierci na raka mojego Tatusia, robiłam kontrolnie badanie markerów CEA (jeszcze nie wiedziałam, że mam raka) i wynik był 0,85. Czyli w normie, ale na forach medycznych cały czas mnie straszą, że pewnie mam już przeżuty, że lekceważę swoje zdrowie, że.... że... że..... Dzwonili ze szpitala i kazali się zgłosić dzień po świętach, przesunęłam na 20 kwietnia, ponieważ chcę przed tym terminem ponowić badania USG, a operacji unikam jak diabeł święconej wody. Oczywiście usłyszałam, że mój stan jest bardzo poważny, że już dawno powinnam być po operacji, że sobie lekceważę, że może już być za późno itp. a ja po prostu podchodzę do tego bardzo poważnie i nie chcę "iść pod nóż" - czy to dziwne? Z osoby mięsożernej stałam się wegetarianką - nie z wyboru tylko z konieczności i nawet nie podejrzewałam, że wytrzymam. Dodatkowe skutki "uboczne"? Pomimo mocnego obżerania się (nie mam kiedy zgłodnieć) - 10,1 kg jest mnie mniej. Ale mam z czego chudnąć więc jeszcze jest trochę "pracy". Mąż się śmieje, że jestem "opalona" od marchewki i robi się ze mnie "laska", ale on stara się aby mi było miło. W najbliższy weekend zrobimy ponowne oczyszczenie mojej wątroby. Trzeba robić co 2-3 tygodnie przy raku i zdrowym też polecam! Leki, toksyny i nieodpowiednie żywienie daje "popalić" naszej wątróbce, a mamy ją tylko jedną i trzeba o nią dbać. Po takim oczyszczeniu czuję się jak nowo narodzona, więc ... do dzieła. Pozdrawiam - Jolanta

Witam Wszystkich bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 15 kwiecie 2010

Witam! Przed chwilą wróciłam od lekarza, robiłam kolejne USG. Nie ukrywam, że potrafi super człowieka zdołować. Jak zobaczył wyniki biopsji to zaczął mojego złośliwca "naciągać". Nie mierzył jego od krawędzi do krawędzi tylko z dużym zapasem. Piszę dużym, bo ok. +-2 mm z każdej strony. Mając 12-13 mm, zrobił mi 12x18 mm dodając po 2 mm z każdej strony. Może komuś wyda to się drobiazgiem, bo co to jest 2 mm, ale dla mnie - osoby, która walczy o każdy milimetr - to dużo. Dlaczego tak opisał? Rozpoczynając badanie najpierw szukał tego guza jeżdżąc po piersi i dodając żelu, a jak go znalazł powiedział, że jest taki jaki był. A u niego miałam badanie w listopadzie 2009 r. (od razu po wykryciu) i było 12x13 mm). Jak zobaczył wyniki biopsji, w której było napisane 18 mm to od razu zaczął dodawać 12x17 mm(wyraźnie to widać na zdjęciu), a w opisie jeszcze dodał na 18mm. Wygląda to tak, jakby ten złośliwiec rósł w jego oczach, a właściwie w trakcie badania. Dowiedziałam się, że nie operując tylko robiąc kolejne badania kontrolne szykuję sobie trumnę. Mój mąż, który był ze mną w gabinecie stwierdził, że to asekurant. Nie może być nic inaczej niż ich nauczono. To przykre.... Nie uświadamiałam go o metodach przeze mnie stosowanych, pewnie miałabym mocny wygawor. Od tego całego zamieszania boli mnie głowa i mocno mnie zdołował, ale ja jestem jak skała. Nawałnica przeszła, mnie też już przeszło. Teraz jak u Młynarskiego "róbmy swoje..." Piszcie co o tym sądzicie i jak w tytule tego mojego wpisu - czy jest gdzieś lekarz mądry, dobry i z szerokimi horyzontami? Czy taki się jeszcze nie urodził? Uciąć i dać chemię to każdy potrafi, ale tak od serca pomóc i zająć się tym chorym, który tego potrzebuje to już zbyt dużo! Czy ktoś czyta to forum? Jeżeli tak to odzywajcie się, abym wiedziała, że nie piszę sama dla siebie!

Witam ponownie

Napisane przez Jacek, 16 kwiecie 2010

Witam serdecznie Pani Jolanto.Tak jak napisalem jakiś czas temu "będą panią próbować zdołowac,atakowac straszyć ,że bez wycinania ,chemioterapii ,radioterapiii itp. inne bzdury" grunt to się tym nie przejmować i dalej z konsekwencją upartego osiołka robić swoje.Gdy zobaczył poprzednie wyniki to nie mogl w tym opisie odjać wymiarów bo wg nich guz nie ma prawa się skurczyć więc dodał i zaczoł straszyć.Niech Pani postara sie nie myśleć o guzie czyli o skutku i dalej stosuje terapie.Ważne jest to jak się Pani ogólnie czuje i jak reaguje na terapię. I najważniejsza rada : nie sluchać lekarzy !!! oni zamist leczyć to dołują czlowieka a to jest najgorsze rzy chorobach nowotworowych.Pozdrowienia i sukcesów ,życzy Jacek.

Witam Panie Jacku!

Napisane przez Jolanta, 16 kwiecie 2010

Bardzo serdecznie dziękuję za słowa otuchy! Cieszę się, że zagląda Pan tutaj i podtrzymuje mnie na duchu. Pozdr. Jolanta

:)

Napisane przez Jacek, 17 kwiecie 2010

Tak, zaglądam tu codziennie i myśle ,że nie tylko ja.pozdrowienia

Witam :)

Napisane przez Beata, 18 kwiecie 2010

Pani Jolu, z cala pewnoscia nie pisze Pani sama dla siebie. Zagladam tu systematycznie i z wielkim oddaniem trzymam kciuki.Przychodzi mi do glowy,czy nie moze Pani zarobic USG w innym gabinecie, dla porownania ? Pozdrawiam goraco :)

Pani Beatko!

Napisane przez Jolanta, 21 kwiecie 2010

Witam Panią, Pana Jacka i inne osoby, które mi "kibicują"! Jak 16 listopada 2009 r. mammografia wykazała pewne zmiany, natychmiast robiłam USG, oczywiście w innej klinice niż mammografię. Dlaczego? Mammografię robiłam w jednym z najlepszych, ale uważałam, że nie chcę "powiązań", a klinika ma system komputerowy i wchodząc do jakiegokolwiek gabinetu, oni już wszystko o mnie wiedzą. Na początku powtarzałam trzykrotnie mammografię, za każdym razem w innej klinice, aby lekarz miał na mnie "świeże spojrzenie". Tak samo było kilkakrotnie w tym roku. Wszystkie USG - inne gabinety. Taka była moja polityka. Jednak Mąż i Mama sugerowali, że może lepiej powtórzyć u lekarza, który już raz robił, ponieważ wówczas będzie mógł stwierdzić czy rośnie czy maleje. Uznałam, że może oni mają rację i raz tak zrobiłam. Warunek! Trafić na uczciwego lekarza. Ja miałam pecha. Wiele się słyszy o solidarności lekarzy i tak też było w moim przypadku. Wynik mam ponaciągany z każdej strony. Jeżeli walczy się o każde 0,5 mm to szok. W dniu wczorajszym byliśmy ponownie u Pani doktor u Ojców Bonifratrów, miałam nowe badania krwi (moje wyniki dot. wątroby ogromnie się polepszyły, w lutym próby wątrobowe miałam trzykrotnie ponad normę, teraz niewiele normę przekraczają!!!!) - jeżeli ktoś będzie chciał je zobaczyć, proszę napisać a będę skanować i pokazałam ostatnie USG. Pani doktor też była zszokowana nieuczciwością lekarza. Co najgorsze to nawet wynik wydrukowany na zdjęciu (zawsze miałam robione 3 zdjęcia teraz tylko jeden, zawsze płaciłam 100-120 zł teraz zapłaciłam 180!!!) OSZUST!!!! Wszystko co związane z medycyną, lekarzami jest dla mnie przerażające. Milion za dobrego, mądrego lekarza medycyny naturalnej!!! Wyniki krwi - dobre lub bardzo dobre, najgorszy mam cholesterol. Ponad normę. Kiedy odżywiałam się w sposób tradycyjny, zawsze miałam cholesterol w normie, a jak zaczęłam stosować Gersona, przekracza normę. (Norma do 200, w lutym miałam 218 teraz 222). Mąż "biegał" po internecie i książce Gersona + to co wczoraj potwierdziła Pani doktor - organizm oczyszcza się i wyrzuca wszystkie złogi. Taką przynajmniej mamy nadzieję. Od kilku dni dostarczam jeszcze organizmowi kapsaicynę - poleciła mi Pani mgr z apteki homeopatycznej (1 kg najostrzejszych jakie się kupi papryk, pokroić jak najdrobniej z pestkami i zalać 1 l najlepszego oleju lnianego lub z pestek winogron. Wstawić do lodówki i codziennie kilkakrotnie maserować - mocno wstrząsać. Po 7 - 10 dniach zlać olej i pić 3 x dziennie po łyżeczce na 1/2 godziny przed posiłkiem. Od razu popić chociaż odrobiną siadłego mleka lub kefiru - troche pali, ale jest smaczny. Pozostałe papryczki używać do sałatek, twarożku. Mąż mi dodaje do wszystkiego co pasuje - jest to smaczne chociaż ostre). Dodatkowo do wszystkiego mąż mi dodaje mnóstwo kurkumy, pieprzu, czosnku, szczypiorku - może dlatego nie przeszkadza mi brak soli, a potrawy nie są jałowe. Trzymajcie za mnie kciuki! W piątek mam wizytę u onkologa, którego "załatwiła" mi Mamusia. Czy mi pomoże czy zdołuje? Mąż się boi, że to drugie, ale Mamusi bardzo zależy więc zaryzykuję! Dlaczego mąż się boi? Jestem silną psychicznie kobietą i staram się znajdować ze wszystkim same dobre strony, ale po każdej dołującej wizycie potrzebuję chwili aby się podnieść. Nie trwa to długo, może kilka godzin, ale zawsze mężowi szkoda tej mojej energii i wiary, która jest zabrana z tej, która ciężko pracuje nad regeneracją! Może śmiesznie to brzmi, ale nie wiem jak innymi słowami to wyrazić! Nie należę do kobiet, które się zamartwiają i dołują z byle powodu. Nawet teraz staram się nie myśleć o chorobie, żyć w miarę normalnie, śmiać się i być otwartą na ludzi i gdyby nie mój mąż, który co chwila stoi nade mną z sokiem, posiłkiem lub lewatywą, to może bym i zapominała. Ale on jest niestrudzony, dla niego wszystko co robi musi być punktualnie co to minuty, niczego mi nie odpuszcza. Śmieje się jak mówię na niego KAPO! Jestem Mu bardzo wdzięczna, bo sama dawno już bym pewnie odpuściła albo padła skonana. To jest prawdziwa harówka! Jeżeli jadę np. do lekarza, soków niestety nie mogę zabrać ze sobą, ponieważ trzeba je wypić natychmiast po przygotowaniu, więc wizytę ustalamy tak, że ja piję w domu sok, natychmiast wsiadamy do samochodu i jak wracamy a nigdy nie mieścimy się w jednej godzinie, to następne soki dostaję np. co 50 minut, aż nadrobimy to co straciliśmy! Teraz już wiem, że ma sens ten humor o żonie, która wyszła z kuchni bo miała za długi łańcuch! Ja też na takim chodzę! Do tego mój mąż mnie rozśmiesza z tą swoją punktualnością, bo ja nie widzę problemu jeżeli coś mam opóźnione o kilka minut. Raz po obiedzie na moment usnął w fotelu (a mamy wielki i wygodne) i zaspał 2 (słownie: dwie minuty), to jak się zerwał i zobaczył na zegarek to mało zawału nie dostał. Wyglądało to bardzo śmiesznie, ja dostałą ataku śmiechu, ale Jemu wcale nie było wesoło! Denerwował się, że zaspał, a ja chciałam aby odpoczął. Taki jest mój mąż! Ja śmiałam się jeszcze długo, aż mnie brzuch rozbolał! A śmiech to zdrowie! Tylko dlaczego Jego to nie rozśmieszyło?....

Uzupełnienie...

Napisane przez Jolanta, 21 kwiecie 2010

Nie stosujcie Gersona, jeżeli nie jest możliwe aplikowanie lewatyw, a takie mam zapytania od osób niechodzących, ponieważ bez lewatyw rozwalimy wątrobę i przyspieszy to tragedię. Jeżeli mogę coś doradzić, to proszę przeczytać to co napisałam poniżej, ale ostateczna decyzja musi należeć do Was. Dwa dni temu na programie "Twój Styl" była seria filmów pod tytułem "Nieuleczalni". Nagrałam to i w tej chwili mój mąż oglądał. Tam kobieta z USA, która miała najgorszą odmianę czerniaka i maksimum pół roku przed sobą, opowiada o sobie po 20 (!!!!) latach stosowania tej diety. Jakiej? Zaraz napiszę! W między czasie urodziła czwarte dziecko i pomaga innym. Była załamana, ważyła 40 kg i wiedziała, że umrze. Nie wierzyła w tę dietę, ale jej brat ją ubłagał aby spróbowała i ... dzisiaj jest zdrowa. Dieta, którą stosujemy uzdrawia nasze ciało. Jest to DIETA MAKROBIOTYCZNA, czyli powrót do korzeni. Tak jak odżywiali się ludzie pierwotni. Ok. 60-70 % ziarna, fasola itp. (wszystko nie przetworzone) i 30-40 % warzywa. On (jej lekarz) zakazuje owoce i wszystko pozostałe. Oczywiście do tego dochodzi wiara w to, że będzie dobrze. U niej już po miesiącu dużo się polepszyło i zaczęła w to wierzyć. Ja szukałam po internecie i trochę znalazłam, ale jeszcze sami poszukajcie i wyślijcie do mnie. To co znalazłam to podsyłam: http://www.poradnia.pl/porady/640 ; http://www.repka.pl/Sylwetka/Diety/Urodowe/dieta-makrobiotyczna/Artyku-y/Przech odzenie-na-diete-makrobiotyczna.aspx Dieta ta jest mniej kłopotliwa niż Gerson, wiele ma wspólnego i wiele innego, ale myślę, że każdy znajdzie dla siebie i wybierze to co mu najbardziej odpowiada i pasuje. Jedno jest ważne i wspólne dla wszystkich diet uzdrowieńczych: RAK UWIELBIA CUKIER, MIĘSO - GŁÓWNIE CZERWONE I PRODUKTY PRZETWORZONE (NP. BIAŁA MĄKA) ORAZ CHEMIA WE WSZYSTKIM CO SPOŻYWAMY! Staram się na bieżąco dzielić z Państwem wszystkim czego uda mi się dowiedzieć. Ja dalej stosuję Gersona, ale tamta dieta też jest doskonała. Jej podstawą jest aby nie dostarczać rakowi tego co lubi, ale "zagłodzić" go. Dużo wytrwałości i zdrowia dla wszystkich.

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 21 kwiecie 2010

Chyba nie mogę się z Wami dzisiaj rozstać, ale ciągle coś mi się przypomina (skleroza), a chciałabym doradzić z całych sił i serca: Co do "kolesia", to mamy ze sobą pojedynek. Walczymy na co się da i zobaczymy komu w udziale przypadnie zwycięstwo. On czy ja? 3,5 miesiąca Gersona, czuję się znakomicie i nawet wczoraj Pani dr u Ojców Bonifratrów cały czas powtarzała zaskoczona, że mam tyle energii i tak dobrze się czuję! A ja mogę góry przenosić. Dodatkowy bonus - 11 kg mniej (a mam z czego!). Moi przyjaciele - Ashkar i Gerson! Że mnie nie znają? Trudno, ale ja ich doskonale poznałam i noszę głęboko w sobie (jednego w żołądku a drugiego w nodze!!!) Przypominam o oczyszczaniu wątroby, przy raku to OBOWIĄZEK!

Dziękuję Panu Józefowi!

Napisane przez Jolanta, 21 kwiecie 2010

Administratorowi tego Forum, przesympatycznemu Panu Józefowi serdecznie dziękuję. Za co? Za dbanie o to, aby to moje forum miało ręce i nogi, tzn. aby wpisy osób nieodpowiedzialnych, lubiących niepotrzebne sensacje od razu suwać. W grudniu zwrócił się Pan do mnie z zaproszeniem do zamieszczania swoich przemyśleń i opisywania moich etapów zdrowienia. Zgodziłam się od razu, ponieważ zawsze kiedy tylko mogę - chętnie pomogę. Co kilka dni pojawiają się tutaj nieodpowiedzialne wpisy lub reklamy, które psują mój cel POMOCY INNYM! Dlatego serdecznie Panu dziękuję za stały kontakt ze mną i "opiekę". Pozdrawiam - Jolanta

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - To ja dziękuję

Napisane przez lacki, 22 kwiecie 2010

Pani  Jolanto, to ja dziękuję Pani za to, że sama  będąc  w poważnych życiowych kłopotach, częstych niedyspozycjach, zapewne  i dyskomforcie psychicznym  znalazła Pani jeszcze resztki sił i czasu na długie komentarze, opisy swoich metod leczenia w wychodzeniu z choroby stosując nieprzetarte dotychczas ścieżki  do odzyskania zdrowia. Podziwiam  ogromną odporność na krytykę ze strony funkcjonariuszy oficjalnej medycyny, którzy nie podzielali wybranej metody leczenia a wręcz przeszkadzali  strasząc konsekwencjami.

Cały czas jesteśmy z Panią czytając na bieżąco wszystkie wpisy o czym świadczą statystyki odwiedzin jak również komentarze.  Pani sukces jest dla nas wielką radością i nadzieją zarazem na utorowanie nowej drogi ku powszechnemu zwalczaniu tej strasznej dla większości choroby. Prowadząc te długie i szczegółowe komentarze dodaje Pani odwagi i nadziei  innym na pełny sukces w pokonaniu choroby.

Zapewne Czytelnicy wyrażą zgodę, że również w Ich i własnym imieniu złożę podziękowanie za tą dodatkową pracę i całym sercem pozostajemy z Panią, życząc rychłego powrotu do  ZDROWIA! :)
Z poważaniem – JŁ.

Pełna szcunku i podziwu

Napisane przez ad-astram, 24 kwiecie 2010

Poczytałam, Jolu, o Tobie i Kapo... hihihi... Jesteście wprost nie z tej Ziemi... Cieszę się , że nie musisz przechodzić tego, co dane mi było na przełomie 2006/2007 roku i efektów... które odczuwam do dziś...! Żyję, a co ważniejsze - mam możliwość zmian- szukam innych sposobów niż codzienna tabletka- podtrzymująca efekty amputacji, chemii...Gdybym wiedziała w 2006r. to,co wiem dziś... nie pozwoliłabym na tamto"leczenie"!!!!!!!!!! Wierzę,że pokonasz .... POKONACIE intruza... Podziwiam determinację w stosowaniu diety Gersona i wymogów z nią związanych... niewiele osób stać by było i finansowo, i siłowo... Też o niej myślałam...ale do walki staję sama, a i mogę działać ciut inaczej. Wolę nie wypowiadać się na ten temat na forum, by nie wzbudzać zbędnych komentarzy i emocji...Chętnie podzielę się swymi doświadczeniami z Wami- będę w Warszawie 8 maja... A co do metody NIA...cieciorkuję się piąty miesiąc- noga boli cyklicznie... czasem ból jest na 9 w skali od 1 do 10 ! Zrobię badania niebawem - w maju i opiszę skutki moich starań...Astma, wiosenna alergia, rak, zmiany " poleczeniowe" w stawach- ustawiczny ból od 2lat, kamień w nerce- urósł w tak zwanym międzyczasie...jest nad czym pracować, by życie miało jakość...i bym codziennie odczuwała jego sens, miała poczucie spełnienia i radowała się... czyli : pogoda ducha i uśmiech od uch do ucha! Czego i Wam życzę!

Witam!

Napisane przez Jolanta, 25 kwiecie 2010

Napisz koniecznie na mój prywatny adres: jolanta@igr.com.pl - to może uda się nam spotkać. Pozdr. Jola

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 26 kwiecie 2010

Pani Jolu, opowiedziałam o Pani i kuracji jaką Pani stosuje, mojej bratowej, która jest bardzo chora. Może zdecyduje się na metodę NIA  :)
Pozdrawiam Panią serdecznie i czekam na dobre wieści :)

Dziękuję Pani Ewo!

Napisane przez Jolanta, 26 kwiecie 2010

Pani bratowej życzę bardzo dużo zdrowia. Czy jest coś ważniejszego? NIA jest bardzo dobrą metodą, ale dla osoby bardzo chorej to mało. Sądzę, że Pani bratowa powinna założyć na dwóch nogach ale musi również zmienić sposób odżywiania. Gersona nie polecam, chociaż jest bardzo dobry. Dlaczego? Musi przy chorym być ktoś na stałe, sama niech nawet nie zaczyna. Wiem to z doświadczenia. Trzeba mieć przy sobie kogoś na pełen etat, a nawet dwie osoby - też będą miały co robić. Uważam, że bardzo dobrą metodą jest dieta makrobiotyczna (pisałam wyżej). Czytałam również wpisy osób, które ją stosowały i są pod wrażeniem. Nieraz po prostu zaczyna brakować konsekwencji, a nie każdy ma przy sobie kogoś takiego jak mój mąż, który zawsze mnie mobilizuje i ... nie odpuszcza. Osoby nie chodzące będą miały również problem z lewatywami i bieganiem do toalety. Prawie wszystko co się dzieje z naszym zdrowiem wiąże się ze sposobem odżywiania. Zmieniając je - zdrowiejemy. Trzymam kciuki i przesyłam pozdrowienia dla Pani i Pani bratowej - Jolanta

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 26 kwiecie 2010

Bardzo dziękuję Pani za radę, jest ona b. cenna, przekażę te informacje mojej bratowej.Obecnie jest ona na etapie zapoznawania się z metodą NIA, ale sama musi zdecydować, czy spróbuje. Na czerwiec ma wyznaczony termin operacji.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dobrej nocy :)

Pani Ewo!

Napisane przez Jolanta, 26 kwiecie 2010

Każdy komentarz, który zaistnieje na tym forum bardzo mnie cieszy. Dlaczego? Ponieważ wiem wówczas, że ktoś tu zagląda, czyta, że "strona żyje". Jeżeli niczego nie ma, nawet nie chce mi się pisać. Ja staram się radzić co tylko mogę z całego serca. Sama jadę na tym wózku i czy ja mam rację czy lekarze, którzy mnie "ścigają" i bardzo krytykują - zobaczymy. To jest moje zdrowie, a nawet życie i NIKT dosłownie NIKT nie może mi niczego narzucać, jedyne doradzać. Dlatego ja też nigdy nie mówię co robić, mogę radzić. Rozumiem jak nieraz jest ciężko podjąć decyzję, tym bardziej, że nie wiemy czy robimy słusznie. Ja w to wierzę, przyzwyczaiłam się już do "tych badyli" jak mówi moja Mama. Na pewno wiem i z doświadczenia i z różnych publikacji, że już nigdy nie będę mogła jeść mięsa (głównie wieprzowiny i wołowiny), soli, wyrobów z mąki pszennej, żywności przetworzonej ale naszym wrogiem nr 1 jest CUKIER!!!! Ja uwielbiałam to wszystko co niezdrowe, teraz nie jem ich od 6 stycznia i .... wcale już za nimi nie tęsknię. Nawet ostatnio zastanawialiśmy się z mężem czy w ogóle by mi smakowały. Pewnie nie! Raz mąż mi zaparzył herbatę - łyk i ... niedobra! (a była owocowa). Kawa też paskudna (a uwielbiałam waniliową, bio, prosto z Brazylii - wydawała się najlepsza jaką można kupić w Polsce). Pani dr u Ojców Bonifratrów powiedziała, że nigdy już nie wrócę do "normalnego" (czytaj: poprzedniego) żywienia i ... ja Jej wierzę. Raz, że nie wolno, dwa, że mi już nie smakuje. Mąż może jeść mięso, pić kawę itp., mnie to zupełnie nie przeszkadza, moje smaczniejsze. Mąż wymyśla nowe przepisy, są pyszne (np. sałatka z różnych warzyw - zmienia - z surowym brokułem i dresingiem z jogurtu BIO, beztłuszczowego) - PYCHA!!!! Frytki - pieczone (też pyszne), wcześniej za frytkami nie przepadałam. A serek wiejski (robiony przez mojego męża z mleka prosto od krowy - odtłuszczonego) m.in. z ogórkiem, rzodkiewką, czosnkiem, szczypiorkiem, pieprzem, kurkumą, papryczkami pikantnymi z oleju, z olejem lnianym (tłoczonym w temp. poniżej 10*C) i z chlebem żytnim na prawdziwym zakwasie bez soli (wypiek mojego męża) - to poezja! Nie zamieniłabym za nic innego. Smaczne i zdrowe. Kiedyś nawet bym nie spróbowała, dopiero teraz widzę jaka ja byłam zakwaszona! Mądry Polak po szkodzie!

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 27 kwiecie 2010

Witam, Pani Jolu!
Pisała Pani, że w piątek wybiera się Pani do onkologa, którego załatwiła Pani Mama - ciekawa jestem, czy wizyta doszła do skutku i co powiedział lekarz. Bardzo czekam na optymistyczne wiadomości, np. że operacja nie będzie już potrzebna, że guz się zmniejsza.... Mocno trzymam za Panią kciuki, dlatego tak czekam na dobre wieści :)
Serdecznie pozdrawiam - Ewa

Witam Pani Ewo!

Napisane przez Jolanta, 27 kwiecie 2010

Wizyta doszła do skutku, ale jedyne czego się dowiedziałam to to, że mam natychmiast iść pod nóż. Natychmiast - dosłownie natychmiast, ponieważ kazał mi się zgłosić następnego dnia w prywatnej klinice na wypełnienie wszystkich dokumentów - oczywiście zostałam uprzedzona, że będę miała stos dokumentów do wypełnienia, a operacja będzie refundowana!!! Ale pociecha!!!! Operację miałam mieć pojutrze. Czy ja nigdy nie trafię na dobrego, mądrego człowieka (czytaj: lekarza)?! Oczywiście nawet nie zawracałam sobie głowy tym rozwiązaniem i ... od razu wyrzuciłam z pamięci, dlatego zapomniałam napisać. Widzę, że Pani ma doskonałą pamięć, za co dziękuję, ponieważ staram się informować o moich "pieriepałkach" na bieżąco. Mama cały czas dopytuje co teraz będę robić, ponieważ jest nastawiana przez lekarzy, że tylko operacja. Ona się nie zna na medycynie i wierzy każdemu kto ma biały kitel. Uważa, że robię źle, ale całe szczęście, że bardzo mocno nie naciska, ponieważ co chwila coś Jej drukuję z internetu na ten temat. Chce dobrze, to wiem, ale to jet moje zdrowie i życie. Nawet mąż zawsze się pyta - jak czuję i co mówi mi moja intuicja. NIGDY, JAK DO TEJ PORY, MNIE NIE ZAWIODŁA. Jak pierwszy raz czytałam o diecie Gersona i metodzie Ashkara - od razu wiedziałam, że to dla mnie. Operacji nie chcę, ale na razie moja intuicja jest uśpiona. Robię swoje, piję soki, jem "badyle" jak mówi moja mama, mam lewatywy... Widocznie mam okres przejściowy, mam to robić dalej, więc nie mam wewnętrznego przekonania, że coś mam zrobić. Stagnacja! Próby wątrobowe są prawie idealne, a w lutym trzykrotnie przekraczały normę. W maju mam USG narządów wewnętrznych - głównie wątroby, a kolejne USG piersi będę robiła w maju lub czerwcu. Ja to bym najchętniej codziennie biegała robić to badanie, ponieważ jestem istotą bardzo ciekawą, ale wiem, że tak nie można, więc muszę brać na wstrzymanie. Tak mi wszyscy mieszają w głowie, że już chwilami mam miks różnych myśli w głowie, ale ja jestem uparta (w końcu urodzona jestem pod znakiem LWA i to dosłownie w czepku). Sama już nie wiem czy ten czepek był szczęśliwy czy jakiś wadliwy!!!! Proszę się nie martwić, to nie było czarnowidztwo, ale żart - niekoniecznie dobrej jakości. Pani Ewo! Proszę napisać jaka jest decyzja Pani bratowej? Pozdrawiam i życzę jak zawsze dużo zdrowia - Jolanta

Trochę humoru...

Napisane przez Jolanta, 27 kwiecie 2010

Zapomniałam napisać, że moja Mamusia rozmawiała na mój temat z pewnym lekarzem i oczywiście też kazał natychmiast iść na operację. Z kim rozmawiała? Z WETERYNARZEM..... naszych piesków!!! Widocznie tę lwicę to on wziął dosłownie...

mieszanie w głowie

Napisane przez Jacek, 28 kwiecie 2010

Witam Pani Jolanto, widzę ,że humor dopisuje-tak trzymać.Mówi Pani ,że mieszają w głowie :) ,tak jak pisałem jakiś czas temu proszę sobie nie brać tego do serca.Najważniejsze to dalej z uporem kontynułować kurację.Ważne jest to jak się Pani czuje a nie jakieś tam mało ważne objawy w postaci guza.Stosuje Pani kurację już kilka miesięcy i stan Pani jak wynika z opisów jest znakomity.Chodzi głównie o stan psychiczny i stan wątroby.Niech sobie Pani sprobuje wyobrazic jak by wyglądał Pani stan dziś gdyby poddalka się akademickim kuraciom.Pewnie była by Pani juz po operacji usunięcia piersi,po kilku cyklach szalenie toksycznej chemoterapii i radioterapii i bez nadzieji na dalsze życie.Dlatego jeszcze raz życzę gorąco wytrwałosci, ZDROWIA i siły dla Pani i przedewszystkim Męża.grunt to pozytywne myślenie ale ja nie muszę tego Pani uświadamiać ,Pani wie to lepiej niż ja.pozdrowienia .

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 2 maj 2010

Witam Pani Jolu! Mam nadzieję, że wszystko u Pani w porządku i miło spędza Pani majowy weekend, chociaż nie rozpieszcza nas ciepłem i słońcem:) :)
Zauważyłam, i na pewno nie tylko ja, że od kilku lat długi majowy weekend nie należy do najcieplejszych, w ogóle maj się "popsuł", a kiedyś w maju było zawsze b. ciepło, czasami nawet upały. Moja bratowa bardzo zainteresowała się metodą NIA, czyta na ten temat w internecie co tylko się da, ale stwierdziła, że operacji raczej się podda,a ewentualnie potem zastosuje "cieciorkę". Twierdzi, że sam autor tej metody, gdy wykryto u niego raka trzustki, najpierw zgodził się na operację, a dopiero później przeprowadził udaną kurację przy pomocy ciecierzycy. Nie wiem, czy ma rację, czy nie, ale to jej decyzja.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego majowego wypoczynku  :)

Duzo zdrowia

Napisane przez bebilo333, 8 maj 2010

Pani jolu, szanowny Pani maz! Nie tylko ja was podziwiam ale kazdy kto ma okazje wejsc na wasza strone i poczytac co wy tam robicie i z jaka determinacja i z jaka troska jednym o drugim! niestety nie bylo mi dany miec podobnie milujacy i kochajacy partner zyciowy. gratuluje pani takiego meza i zycze aby wasze wysilki zaowocowaly jak najlepiej. jestem lekarzem i zawsze wierzylem ze dieta jest podstawa naszego zdrowia i w naszej rodziny wolimy dobrze jesc i wydac pieniadzy na jedzenie niz je placic lekarzom. Ale zarazem chce powiedziec ze dziwny jest swiat diety! jedni opisuja diety warzywno-owocowa jako znakomita a inni opisuja diete wysoko tluszczowa jako rewelacyjna i nie zastapiona. osobiscie Pani jolu jestem na diecie dr. kwasniewskiego od 8 lat i nic mi do tej pory nie dolegalo i czuje sie swietnie a kondycje mam niesamowita. jest to dieta dawnych czasow! bo moj ojciec ktory dozyl 95 lat stosowal ja intuicyjnie bo tak sie jadlo w tym czasie. Moja matka zas wielbicielka owocow zyla 72 lata. w ostatnich latach swojego zycia miewala demencja a ja ja wyleczylam dieta kwasniewskiego ina przestrzni jednegomiesiaca wrocila dosiebie jakby nigdy nic: zdowa i logiczna w swoich zachowaniach. zmarla z kolej kiedy juz wrocila do diety owocowej a ja juz nie moglerm nia zajmowac bo ona zyla w innym kraju a ja w Polsce. znam diete dr.Gersona. Jest ona uciazliwa w stosowaniu ale jakie ona daje efekty nie wiem. NIA dr.Askhara jest to metoda stosowana przez bedouinow na bliskim wschodzie od pokolen ale czy ona naprawde jest skuteczna w leczeniu raka? tez nie wiem. Ale zastanawia mnie czy ty dwie diety nie dzialaja przeciwko sobie i utrudniajaja pani terapie? NIA odprowadza nadmiar plynu tkankowego z organizmu a pani sokami dr. gersona przeciaza swoj organizm plynami z dodatkiem szkodliwych cukrow ktory nasilaja przede wszystkim uczucie bolu. Nie chce tu rozpisac na ten temat. Ale czy prypadkiem nie dlatego pani lepiej zaczela sie czuc kiedy pani zaczel zmniejszac udzial sokow w pani diecie? prosze nad tym zastanawiac sie. jako lekarz prowadze diete mojego znajomego, lat 66 przy leczeniu glejaka mozgu( bardzo zlosliwy rak). stosuje diete dr. kwasniewskiego. zamiast 8 miesiecy zycia ktoremu pozostaly, John zyje juz 25 miesiecy zupelnie zdrowo i bez chemio. od 8 miesiecy.Po takimokresie poprawy rozluznilemmu diete w ostatnich 2 miesiecy i znow odnowa guza widoczna w rezonansie mag. to badanie bylo wczoraj.wiec ponownie scisla dieta i donastepnego rezonansu za miesiac.za miesiac odpisze i zycze wszystkim duzo zdrowia.

?

Napisane przez Malinka, 9 maj 2010

Pani Jolu jak sie Pani czuje ? mam chore stawy :( Pani blog wydaje mi sie najbardziej wiarygodnym opisem stosowania cieciorki i JEDYNYM.Pozdrawiam M.

dopisek

Napisane przez M., 9 maj 2010

Jedynym (WIARYGODNYM jak na moje oko) jaki napotkałam w necie, nie licząc "oficjalnych" stron zapraszających na kurs... ja tylko na takie trafiam (?)

dieta ?

Napisane przez beata, 11 maj 2010

No nie wiem, ale na moje oko dieta Kwasniewskiego zdrowego zwali z nog :) Codziennie podroby, ogony i uszy, golonka itd ??? Co pani na to pani Jolu? Pan weterynarz pewnie by poparl ;) Pozdrawiam goraco i mam nadzieje, ze u Pani i meza wszystko dobrze.

Witam Wszystkich bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 12 maj 2010

Moi Kochani! Jak czytam te wszystkie wpisy, to aż łezka się w oku kręci! Czy trzeba poważnie zachorować aby odkryć jak wiele osób, które żyją obok nas są życzliwe i bardzo kochane. Te wpisy, które Państwo zamieszczacie podtrzymują mnie mocno na siłach i dają wiarę w drugiego człowieka. Ja zawsze byłam ludziom życzliwa i chociaż wielokrotnie się w życiu sparzyłam to wiedziałam, że nie każdy jest wilkiem. Teraz mam na to wiele dowodów i bardzo Wszystkim dziękuję. Od maleńka brzydziłam się kłamstwem, ponieważ uważałam, że jest to bardzo poniżające, a ja zawsze byłam dumna, że jestem człowiekiem i mam odwagę, nawet gdy było to niepopularne. Jeżeli do czegoś miałam przekonanie, to nie było takiej siły aby przeciwstawiła się swoim zasadom. Może dlatego ten mój blog jest prawdziwy. Staram się pisać tak jak jest, często obnażam się i wyciągam sprawy intymne, ale wiem, że tylko tak mogę być autentyczna i jeżeli komuś to pomoże to będę robiła to dalej. Ja się nie wstydzę i nie ukrywam, że jestem chora na raka. Dlaczego? Dlatego, że nie zrobiłam nikomu niczego złego, więc nie mam się czego wstydzić. A że pewnie sama sobie "dołożyłam" i przyczyniłam do tego, to już inna sprawa. Ale robiłam to nieświadomie. Teraz jestem mądrzejsza i dużo mądrzejsza. Jakbym teraz popełniała te błędy, to już byłoby jak samobiczowanie. Teraz postaram się odpowiedzieć na Państwa wpisy! Tak, zawsze wiedziałam, że mój mąż jest dobrym człowiekiem i że mogę na Niego liczyć, że "na dobre i na złe" i na zawsze, ale teraz przechodzi samego siebie. Po całym dniu ma mocno napuchnięte kostki i od szorowania warzyw i od stania. Cierpi, ja to widzę, ale nie chce się do tego przyznać. Ostatnio tylko powiedział, że Jego największym marzeniem jest jednego dnia pospać dłużej a nie raniutko zrywać się na budzik. Na moją propozycję, że sama rano wezmę, słyszę jak ze śmiechem mówi "Ty nie umiesz". Lubi wszystkiego dopilnować i być pewnym, że dostałam na czas. Trzy dni temu przygotował mi kawę do lewatywy i po 21,00 poszedł się położyć. Ja mam brać o 22,00, ale zasiedziałam się przy komputerze i ... przybiegł ok. 22,30 (mamy dwa piętra, więc sobie nie przeszkadzamy). Natychmiast musiałam wyłączyć komputer i zabrać się za "kawkę". Teraz pilnuje mnie. Ale człowiek jest tylko człowiekiem i chyba takie małe opóźnienie nie stanowi problemu na skalę międzynarodową, ale dla mojego Męża tak jest. Co do diety dr Kwaśniewskiego. Zawsze byłam osoba mięsożerną, mogłam jeść w dużych ilościach (i jadłam). Kiedy dowiedziałam się o niej, powiedziałam sobie "wreszcie coś dla mnie". Chętnie bym stosowała tę dietę, jednak jak kilka lat temu siedzieliśmy na niej przez kilka dni (byliśmy nawet kilkakrotnie w klinice dr Kwaśniewskiego po poradę), to mój organizm to odrzucił. Przez dłuższy czas na wiele rzeczy nie mogłam patrzeć. Widocznie nie była mi pisana. Dieta Gersona - kiedy o niej czytałam - wydawała mi się, że tak! jest dla mnie! Ashkar też! Ja czytając książki i oglądając film o tych metodach - czułam intuicyjnie, że muszę zacząć to stosować. Jak już Państwo wiecie, początek był trudny, nawet bardzo trudny. Noga nieziemsko bolała, napuchła, ja dosłownie wyłam z bólu, aż w końcu w nocy "wydrapałam" to ziarenko. Rano mąż założył mi na drugiej nodze. Początkowo też bolało, chociaż znacznie mniej, już nie musiałam brać środków przeciwbólowych, które i tak nie pomagały. Jak ono się już "zadomowiło" wszystko doszło do normy. Są dni, że prawie nie czuję, że je mam, są dni, że trochę pobolewa. Może mam gorszy dzień, może więcej biegam, może.... Nie wiem dokładnie jakie są przyczyny, jedno wiem, że wycieki mam duże. Trochę inaczej robię niż zalecał Ashkar. Ja wkładam ziarenko, na to przykładam kawałek liścia kapusty i dopiero chusteczkę higieniczną i bandaż! Kapusta "oblepi" szczelnie ziarenko i bardziej pracuje. Takie mam wrażenie! I tak po 12 godzinach jak zmieniam to chusteczka jest brudna, przecieka. Jak lawa z wulkanu, jak strumyk ze skały, moje ciało wyrzuca te świństwa. Czy Ashkar i Gerson wykluczają siebie? Nie wiem! Jak mam wrażenie, że nie. Jednak nie jestem lekarze i mogę się mylić. Myślę, że soki usuwają toksyny, ciecierzyca też. Uważam, że jedno drugiemu pomaga w szybszym procesie oczyszczania. Ale jaka jest prawda? Przekonamy się za jakiś czas. Czy ja wszystko robię dobrze? Kto to wie? Chciałabym aby tak było. Moje samopoczucie jest teraz znacznie lepsze niż było, wydaje się mi, że mogę góry przenosić. Jestem silna. O dziwo nie tęsknię już do mięsa, chociaż zdarza się mi, że jak Mąż przygotowuje sobie posiłek i poczuję te zapachy to... są takie piękne. Ale zaraz zastanawiam się, czy jakbym zjadła czy by mi smakowały! To jest niesamowite, że to co kiedyś lubiłam teraz mi nie smakuje. Jak rozpoczynałam dietę Gersona 6 stycznia br. to myślałam, że jak wytrzymam kilka dni to już będę bohaterem. Mięso, słodycze, kluski, kawa i .... to wszystko kochałam, uwielbiałam jeść wszystko co lubiłam, a to co zdrowie, pozostawiałam innym. Nawet współczułam im, że muszą to jeść. Wydawało mi się, że może z chytrości ktoś coś piecze. Bo po co to robić, jak można kupić świeżutkie, gotowe. Sama piekłam tylko mięsa, ponieważ moje są najlepsze. Teraz widzę jaka była głupia. Teraz z niesmakiem spoglądam na tych co stoją po chemiczne ciastka, wędliny itp. Mąż mój piecze chleb (teraz to już mistrzostwo świata), dodaje mnóstwo kminku, ziaren słonecznika i siemię lniane - PYCHA! Śmiał się jak przed wczoraj powiedziałam, że ten chleb jest pyszniejszy niż ciastka. Ale tak uważam. Słodyczy też mi nie brakuje, ponieważ po południu dostaję codziennie sporą miskę sałatki owocowej. Pyszne, słodkie, zdrowe. Na drugie śniadanie czerwonego grejfuta, bez cukru, ale słodki. Jak ktoś mówi, że nie wytrzymałby na tej diecie, to odpowiadam, że nieprawda. Jak ja wytrzymuję to i Ty wytrzymasz. Mój Mąż wielokrotnie mówił mi, że bardzo mnie podziwia i jest dumny ze mnie, ponieważ zna mnie od ponad 30 lat i wiedział, że miałam skrajnie przeciwne poglądy! Teraz wszystko na opak! Teraz jak ludzie kupują wędliny, kurczaki z rożna, chemiczne sosy do sałatek to... chciałabym krzyczeć - CO WY ROBICIE!!! Jak przygotujesz sam to będzie i zdrowiej i smaczniej. Dlaczego kiedyś nie byłam taka mądra? Nie było nikogo kto by mi to uświadomił, dopiero taki jeden raczek.... Może musiałam zachorować, aby wstrząsnęło to mną i wywróciło może życie do góry nogami! Może to był ostatni dzwonek na opanowanie się. Może gdyby nie to, dopadło by mnie coś gorszego. Może nie siedziałabym tutaj i nie pisała. Może.... Nie wiem co by było! Ale jedno wiem, że czuję się dobrze, że do poprzedniego stylu życia już nigdy nie wrócę, że można żyć bez produktów, które wcześniej wydawały mi się podstawą. Są różne diety: Gersona, Kwaśniewskiego, Makrobiotyczna i wiele innych. Która jest dla nas najlepsza? Uważam, że każdy powinien sam podejmować decyzję. Jeżeli pomaga i czujemy się świetnie, to najważniejsze. Ja mam bardzo mocno rozwiniętą "babską intuicję". Wiele razy w życiu mi pomogła. Pewnie Państwo też "tak macie". Coś czujemy, coś nas pcha... Może nawet podświadomość, ale ona jest też ważna. Może to nasz organizm zmaltretowany przez naszą głupotę sam chce ratunku. Spróbujmy! Może nieraz metodą prób i błędów, ale warto! Wreszcie trafimy na to co dla nas jest najlepsze i sami Państwo zdziwicie się, jak kiedyś mogłam/mogłem to czy tamto. Pozostaje niesmak! To my tacy mądrzy, tacy wspaniali, odkrywamy całą prawdę o sobie, że nikt nas nie musi mordować, sami się zabijamy. Podam Państwu taki przykład z najbliższej rodziny. Moja Babcia, która uwielbiała dobrze jeść (była osoba zamożną), u której zawsze uginały się stoły od samych smakołyków, żyła tylko 65 lat, chociaż pochodziła z rodziny długowiecznej, gdzie prawie wszyscy dożywali setki. Jej siostra, która była od niej kilkanaście lat starsza, której się dobrze nie powodziło chociaż nie była biedna, to na wszystkim oszczędzała, ponieważ zawsze pomagała bardziej potrzebującym, a jej samej zostawało niewiele. Oszczędzała na jedzeniu i Babcia zawsze ją zapraszała, ponieważ wiedziała, że to będzie Jej prawdziwy posiłek. U siebie jadła wszystko co chude i mało! Babcia wcześnie umarła, mając otłuszczoną wątrobę, a Jej siostra przeżyła Ją o kolejne kilkanaście lat. Szczupła, zwinna, nie chorowała. Umarła ze starości. Geny miały takie same i chociaż była dużo starsza to przeżyła moją Babcię. Łącznie żyła ponad 30 lat dłużej. Ale ja nie zastanawiałam się wcześniej nad tym i chociaż te fakty były mi znane to jednak przyjmowałam je do wiadomości, ale nie wgryzałam się w to głębiej. Dopiero teraz! Nawet ostatni i mojemu Mężowi przyszło to do głowy, że pewnie ta choroba, chociaż poważna i może nawet straszna, ale była dla mnie takim poważnym ostrzeżeniem. Widocznie na słabsze "dzwonki" ja nie reagowałam, musiało mną poważnie "tąpnąć". Teraz troszkę humoru, aby nie było tak bardzo poważnie. Śmiejemy się z Mężem, że u nas w domu kawa jest do d.... Kiedy Mąż mi przynosi kolejną lewatywę pytam: dlaczego gorzka i bez śmietanki? Codziennie duży garnek, jak na stołówce! I gdzie ja to mieszczę?.... Takich ilości nie "przerabiałam" nawet jak byłam zdrowa. Byłam żarta, ale żeby aż tak?! Teraz już na poważnie! Ostatnio od przesympatycznej młodej dziewczyny dostałam wizytówkę jasnowidza, który podobno jest bardzo dobry. Czy ktoś w to wierzy czy nie - to Jego indywidualna sprawa. Ale nie to chciałam napisać.Poradziła mi, żebym się z nim skontaktowała to on powie czy mi może pomóc czy nie. Oczywiście wizyta kosztuje. Ile? 108 zł! Kolejne pieniądze, które wydać można z różnym skutkiem. Nawet do Niego zadzwoniłam, ale jeszcze nie umówiłam się na spotkanie. Zastanowiło mnie coś zupełnie innego! Kiedy weszłam na Jego stronę znalazłam promocję! Na czym to polega? Trzeba przesłać e-mailem swoje zdjęcie (każdy może), bez makijażu i okularów i na tej podstawie on określi nasze choroby. To wszystko za darmo! Chcę spróbować, ale zapomniałam poprosić męża aby zrobił mi bieżące zdjęcie. Cóż skleroza! Dopiero teraz sobie o tym przypomniałam. Później możemy zastanowić się co z tym robić dalej! Ona polecała Jego, ponieważ razem z Mamą są jego stałymi pacjentkami - oczyszczają się! Dla wszystkich kto chciałby skorzystać podaję adres strony: www.ayurvedacenter.pl (mam nadzieję, że dobrze napisałam). Po lewej stronie proszę otworzyć czerwoną zakładkę "PROMOCJE". Teraz kończę, wszystkich cieplutko pozdrawiam i pędzę spać! Zdrowia, zdrowia, zdrowia!!!

dzięki

Napisane przez obserwator chorego systemu tak zwanej wolności (demokracji), 12 maj 2010

dzięki za to co robicie ,pewnie pomoże to wielu przejrzeć na oczy,wiem jak jest u mnie w leki które zrobiły z matki kalekę dalej wszyscy wierzą ,naturalne wspomaganie organizmu traktuje się z uśmiechem na ustach ,a przecież gdyby to nie działało ludzkości by nie było,jak by ludzie przetrwali setki tysięcy lat bez jakiejkolwiek pomocy medycznej gdyby natura nie leczyła

Jak zrobic rane

Napisane przez joanna22, 16 maj 2010

Kochani czy ktos moze mi jak dziecku)) napisac jak mam zrobic sobie rane do czosnku tzn gdzie najlepij jak duza ma byc ta rana i czy musze miec jakas obroczke ??? nie wiem czy dam rade sobei to zrobic sama prosze opiszcie to dokladnie a moze jest jakis film ktory pokazuje jak to rozbic .pozdr joanna

ODPOWIEDŹ!

Napisane przez Jolanta, 16 maj 2010

http://lekarstwonaraka.com.pl/index.htm Proszę zapoznać się na tych stronach. Pozdr. Jolanta

HURRRRRRRRRRRRRRA!

Napisane przez Jolanta, 17 maj 2010

Witam! Dzisiaj rano robiłam badania markerów. Moje wyniki: - CA-15-3, DZISIAJ - poniżej 2,0; NORMA 0 - 30,0; DWA MIESIĄCE TEMU MIAŁAM 14,49 !!!!! - CEA; DZISIAJ 0,9; NORMA 0 - 2,3; DWA MIESIĄCE TEMU 1,01 !!!!!!! - AFP, DZISIAJ 3,05; NORMA 0- 10,9 (POPRZEDNIO NIE ROBIŁAM, CHCIAŁAM WIEDZIEĆ!!! Robiąc dzisiaj te badania Pani, która pobierała mi krew zobaczyła, że cała jestem w mocno żółtych plamach, więc od razu poprosiłam o zrobienie bilirubiny, mój wynik - 0,3; NORMA 0,2 - 1,3. Wygląda na to, że wyniki są dobre !!!!!!!!! W normie!!!!! Z CA 15-3 różnie bywa, nie zawsze pokazują prawdziwy stan, więc do końca nie wiem czy mam się cieszyć czy nie!!!!!!!! Przez te kilka godzin czekałam z niecierpliwością na te wyniki, ale są znacznie lepsze niż dwa miesiące temu!!!!! Nie ukrywam, że łezka zakręciła mi się w oku!!!! Jak mam nie kochać Gersona i Ashkara??? DALEJ BĘDĘ SIĘ Z NIMI PRZYJAŹNIĆ!!! Przypominam: 16 listopada 2009 r. mammografia coś wykazała, od listopada do 22 grudnia kilka USG i dwie biopsje (cienko i gruboigłowe), 22 grudnia - rak, najbardziej złośliwy. 21 grudnia założyłam Ashkara, od 6 stycznia br. dieta Gersona z lewatywami i sokami. Wyniki są lepsze niż były! W międzyczasie kilkakrotne odtruwanie wątroby i wiele suplementów + antyoksydanty. Co o tym sądzicie????

Uzupełnienie

Napisane przez Jolanta, 17 maj 2010

Zapomniałam napisać, że żółte dłonie (wewnątrz) + plamy mogą być od "hurtowych" ilości soku z marchewki. Jednak chciałam się upewnić, dlatego robiłam badania!

Z FORUM MEDYCZNEGO:

Napisane przez Jolanta, 17 maj 2010

OTO JAKIE POCIESZENIE PRZED CHWILĄ DOSTAŁAM - NA ZAMIESZCZONE POWYŻEJ WYNIKI: Witaj Duell, z radości, która przemawia w Twoim poście widać, że opierasz się tylko i wyłącznie na wynikach z markerów a to POWAŻNY BŁĄD. Według Rekomendacji Organizacji Międzynarodowych: "Panuje zgodność opinii pomiędzy ASCO, NACB i EGTM odnośnie braku przydatności wyników oznaczeń CEA i CA 15-3 w badaniach przesiewowych, czy rozpoznawaniu nowotworu. ASCO nie zaleca również oznaczania tych markerów podczas kontroli chorych bez oznak reaktywizacji procesu nowotworowego po leczeniu podstawowym. Odmienny pogląd prezentuje EGTM wskazując na celowość oznaczeń CA 15-3 u chorych bezobjawowych po operacji co 2 do 4 miesięcy przez okres 5 lat, przez kolejne 3 lata co 6 miesięcy; a następnie raz do roku. W opinii tych badaczy uzyskane wyniki ułatwią wczesne wykrycie wznowy i/lub odległych przerzutów, a wdrożone leczenie w momencie wzrostu stężenia markera przed wystąpieniem objawów klinicznych mogłoby przyczynić się do poprawy przeżycia chorych. ASCO neguje ponadto użyteczność oznaczeń CA 15-3 w monitorowaniu leczenia chorych na zaawansowanego raka piersi. NACB i EGTM przeciwnie, zalecają wykorzystywanie u chorych na zaawansowanego raka piersi oznaczeń CA 15-3 celem monitorowania chemioterapii." Czekamy również na wyniki badań obrazowych, a najbardziej chyba na wynik hist-pat po operacji :--: Rozumiem, że leczenie chirurgiczno-onkologiczne i wskazania lekarzy onkologów poszły w kąt?? Duell czy dobrze pamiętam, że kolejny termin operacji minął?? _________________ DOBRO POWRACA

witam

Napisane przez Jacek, 20 maj 2010

Witam Pani Jolu.wyniki są godne podziwu.wszystko w normie ,to niezbity dowód ,że terapia przebiega doskonale i Pani ogranizm reaguje odpowiednio na obie terapie.Już za niedługo poł roku stosowania terapii i to jest teraz okres zmian w ktorych najwiecej się dzieje myślę ze po kolejnym pol roku wyniki beda dalej doskonale i guz znacząco się zmniejszy.pozdrowienia Jacek ps.niech Pani unika for medycznych :)

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 25 maj 2010

Witam, Pani Jolu  :)
Jakiś czas nie zaglądałam na Pani forum, bo byłam na urlopie i tym większa była moja radośc, gdy po powrocie przeczytałam informację, że wyniki Pani badań się poprawiły. To świetna wiadomość, bardzo sie cieszę i życzę dalszych sukcesów w powrocie do zdrowia. Serdecznie pozdrawiam, Ewa :)

Witam Panią Ewę i Pana Jacka!

Napisane przez Jolanta, 26 maj 2010

Nie wiem czy dzisiaj mam powód do cieszenia się. To tak jak na huśtawce, są dobre i gorsze dni. Dzisiaj robiłam USG jamy brzusznej i od kilku godzin nie jest mi do śmiechu. Jak Pani doktor jeździła mi po brzuchu i mówiła, że wszystko w porządku to byłam bardzo szczęśliwa. Począwszy od wątroby, na której mi najbardziej zależało, poprzez inne narządy i prawą nerkę. Było fajnie, ostatnim narządem była prawa nerka i... No właśnie. Nigdy nie może być zbyt dobrze. Coś znalazła, powiedziała, że to nic takiego, ale jak sprawdziliśmy w internecie - to miny nam zrzedły! Przytoczę dosłownie to co napisała: "... Nerki w prawidłowym położeniu, prawidłowej wielkości: prawa 109 mm, lewa 109 mm. W lewej nerce w dolnym biegunie torbiel 14x15 mm. W cz. środkowej nerki l. hiperdensyjna zmiana ok. 8mm - prawdopodobnie angiolipoma. UKM nerek nieposzerzone. W polach nadnerczowych nieprawidłowych odbić echa nie spostrzega się. Pusty. Nie uwidoczniłam powiększonych węzłów chłonnych. Duże naczynia jamy brzusznej w normie". Tylko tyle i AŻ tyle! W internecie trafiam na słowa nowotwór - proszę!!!! Napiszcie jak najszybciej co o tym sądzicie? Czy dobrze my to interpretujemy? Już zapisałam się na piątek na kolejne USG, w innej klinice. W lutym w nerkach wszystko było dobrze. I teraz nie wiemy: czy to rzeczywiście coś złego (nawet nie chcę o tym myśleć), czy to, że trochę zjadłam przed badaniem i wypiłam szklankę soku z pomarańczy i olej lniany (zapomniałam o tym, że mam być na czczo i nie brałam Espumisanu), czy trzecia opcja, że organizm się oczyszcza. Mam ogromny ból głowy. Jeżeli tylko możecie to zinterpretować, bardzo proszę - zróbcie to jak najszybciej!!!!! W piątek chcę powtórzyć to USG, już się zapisałam. Mąż kupił mi Espumisan, jutro ograniczę niedozwolone produkty i .... zobaczymy! Proszę o interpretację!!!

Witam!

Napisane przez Jolanta, 27 maj 2010

Nie wytrzymaliśmy! Jeszcze wczoraj zapisałam się na USG jamy brzusznej w innej klinice. Od wczorajszego popołudnia biorę Espumisan i nie piję dzisiaj soków z owoców, a wieczorem sama sałatka warzywna. Jutro na czczo! Zobaczymy....

Ciąg dalszy....

Napisane przez Jolanta, 27 maj 2010

Zapomniałam napisać - badanie mam jutro! Napiszę!

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 28 maj 2010

Drogie Panie: Pani Jolu i Pani Ewo. Usuwając ogromną ilość śmieci, które ładują automaty, przypadkowo usunąłem wpis Pani Ewy. Bardzo przepraszam, było to nieumyślne, mechaniczne pociągnięcie.
Również i ja wyrażam wielkie współczucie dla Pani Joli z powodu niecierpliwości, ale jestem przekonany, że to jest albo pomyłka, albo źle odczytany wynik USG.
Nie może być inaczej, Pani Jola musi być zdrowa i być nadzieją, przykładem dla nas wszystkich jak należy walczyć o własne zdrowie.
Serdecznie pozdrawiam - admin.

Witam Wszystkich mi Życzliwych!

Napisane przez Jolanta, 28 maj 2010

Hurrrrra!!!!!!!! Podaję moje dzisiejsze wyniki: "..... Trzustka jednorodna, prawidłowej wielkości i echogeniczności. Węzły chłonne zaotrzewnowe niepowiększone. Śledziona prawidłowej wielkości i echogeniczności. Obie nerki prawidłowej wielkości i kształtu bez cech kamicy i zastoju moczu z prawidłową warstwą korową. Pola nadnerczowe obustronnie prawidłowe. Pęcherz moczowy słabo wypełniony. Przypęcherzowe odcinki moczowodów niewidoczne. Bez cech wolnego płynu w j. otrzewnej." !!!!!!!!!! I CO WY NA TO????? Pozdr. i czekam na opinię!!!!!!!!

Witam

Napisane przez Iwona, 28 maj 2010

Witam Dziś po raz pierwszy postanowiłam napisać,choć wchodzę na to forum ostatnio codziennie.Nie potrafię wyrazić swojej radości z powodu Pani wyników,dobrych wyników.Dowodzi to tylko,że metoda jest skuteczna.Osobiście nastawiona jestem anty do medycyny konwencjonalnej,bo wiem,że nie niesie nic dobrego,bo tak naprawdę nie ma skutecznych leków praktycznie na nic.Ulgę powodują tylko doraźnie. Jest Pani dowodem jak należy walczyć z choroba. Pozdrawiam serdecznie

Pani Iwono!

Napisane przez Jolanta, 28 maj 2010

To miłe, a jednocześnie potwierdza się to w jakim celu piszę na tym Forum o swoich, nieraz bardzo intymnych sprawach. Kilka miesięcy temu zdecydowałam się od razu, ponieważ chciałam na bieżąco informować o mojej "walce z rakiem". Zdaję sobie sprawę, że jest to groźny i podstępny przeciwnik, ale ja też nie jestem słaba. Ja może mam jedną ogromną przewagę, on jest sam a ja mam wsparcie w mężu! Walczymy razem! Takie dni jak dzisiaj, dają mi siłę i potwierdzają słuszność wybranej drogi, a głosy takie jak Pani są cenne, gdyż wiem, że nie robię tego bezpodstawnie. Ja do końca nie wiem, kto ma rację, ja czy medycyna konwencjonalna. Ona jest bezduszna i jak fabryka: ciapnąć i nafaszerować chemia, a czy to coś da czy szybciej wykończy - to już nie ich problem. Czy ktoś widział lekarza, który przejmuje się losem chorego? Chyba, że to ktoś z rodziny lub .... z lekarzy w "Leśnej Górze"! Normalnie to my sami musimy o siebie zadbać. To tak jak z ZUS-em, płać potworne pieniądze przez całe życie, a jak Ci na starość nie starcza, to powiedzą - było zbierać przez 50 lat, a teraz to żyj krótko, bo nie mamy pieniędzy dla emerytów. Nikogo nie obchodzi, że to z Twoich pieniędzy oni żyją, że budują piękne gmach z marmurami. Czy nas na to stać? Ja do tej pory WSZYSTKIE, dosłownie WSZYSTKIE badania robię prywatnie. Dlaczego? Ja muszę kontrolować na bieżąco, a sami Państwo wiecie, ile trzeba czekać na wizytę w przychodni. Moja znajoma w USA mająca taki sam przypadek jak ja, MUSI być u lekarza dwa razy w miesiącu i to nie jest Jej wybór czy dobra wola. Automatycznie jest zapisywana co dwa tygodnie, nawet jak nie chce. Ale lekarze robią to samo co u nas - nóż i chemia. To jest niezmienne. Ostatnio koresponduję z przesympatycznym młodym człowiekiem, który przeżył śmierć Matki, również chorej na raka. Walkę przegrali, ale Jego zainteresowanie tym tematem pozostało, a nawet wzrosło w miarę upływu czasu. Nie zamieszczał swoich opinii i doświadczeń, ale wczoraj uzyskałam Jego zgodę. Opracuję to i zamieszczę lada moment, jak zdążę jeszcze dzisiaj. Ku przestrodze wszystkich zdrowych i chorych. Jeszcze raz dziękuję za każdy głos, który podtrzymuje mnie na duchu!

Obiecane informacje - cz. 1

Napisane przez Jolanta, 28 maj 2010

Poniżej cytuję obiecane wiadomości: Chcialem ten komentarz wkleic na forum ktore Pani zalozyla, ale z jakiegos powodu sie nie udaje. Dlatego pozwolilem sobie napisac do pani osobiscie. Przedewszystkim chcialbym napisac ze ogromnie was wspieram w waszej walce. 3 lata temu na raka jajnika zmarla moja matka. Wowczas szukalem dla niej ratunku ale ilosc informacji o alternatywnych terpiach byla znikoma. Przy pomocy chemii udalo jej sie zatrzymac chorobe, tylko po to zeby zaraz po jej odstawieniu nastapila lawinowa wznowa z przerzutami. Potem nic nie pomagalo i tak historia sie skonczyla. Jako ze zajmuje sie rynkami kapitalowymi, mialem tez stycznosc z branza farmaceutyczna, zaczalem dokladnie analizowac siec powiazan jakie tym biznesem steruja. I tu obrazek jest przerazajacy, a raczej PRZERAZAJACY. Z punktu widzenia firm farmaceutycznych zdrowy czlowiek jest absolutnie bezuzyteczny. Wiem ze wielu napisalo te slowa przedemna, sa cale ksiazki na ten temat. Jednak istota i sila dzialania tego mechanizmu przechodzi najsmielsze oczekiwania. Falszowane sa badania, dopuszczane do obrotu leki nieskuteczne lub wrecz szkodliwe, pacjentow sie nie leczy lecz uprawia, tak aby dawali najwieksza stope zwrotu dla akcjonariuszy tych firm. W naszej cywilizacji na kazda dolegliwosc przepisywane sa prochy. Dla firm wazne jest aby byly to rzeczy opatentowane i raczej niesktueczne. Jesli sa skuteczne w walce z jedna dolegliwoscia, najlepiej aby powodowaly jakas inna, wtedy pacjent wraca. Tak wlasnie jest z przemyslem nowotworowym - w ciagu 50 lat badan najtezsze glowy tego swiata nie znalazly na to lekarstwa. To graniczy z cudem. Owszem, umiemy guza przygasic, ale powodujac rozpad calego organizmu, oraz zapotrzebowanie na dziesiatki preparatow wspomagajacych, wszystko refundowane z budzetow panstw, czytaj: naszych podatkow. To trafia w rece imperiow finansowych i tak sie biznes kreci. Dlatego jeszcze raz chce wyrazic swoj podziw dla uporu jaki Pani, Pani Jolanto wykazuje w walce o swoje zdrowie i nie uginaniu sie klasycznie "wypranym" z samodzielnego myslenia lekarzom, ktorzy chetnie by cos wycieli albo przytruli. Nie sugeruje ze sa oni w jakims spisku. Jest to po prostu jedyna wiedza jaka mozna zdobyc ksztalcac sie w tym skorumpowanym przez wielki kapital systemie, bo to firmy finansuja badania kliniczne, a na ich wynikach budowane sa potem programy leczenia nauczane na powaznych uniwersytetach. Jest tez kilka ciekawostek na ktore natrafilem i ktorymi chcialbym sie podzielic, moze cos z tego bedzie mialo wartosc dla Pani, lub dla kogos czytajacego to forum. Pierwsza sprawa, to natknalem sie na szereg dokumentow i zapiskow na temat coraz bardziej glosnej substancji o nazwie amigdalina. Jest to obecna w przyrodzie (zaraz dopowiem gdzie), niepatentowalna substancja ktora wedlug niezaleznych (nie sponsorowanych przez wielka farmacje) wykazuje bardzo silne wlasnosci antyrakowe. Chemicznie amigdalina sklada sie z dwoch czastek glukozy, jednej czastki tzw. benzaldehydu oraz jednej czastki cyjanku. Te 4 czastki gdy sa polaczone razem, wykazuja znikoma aktywnosc chemiczna. Sam cyjanek jest silna trucizna, podobnie jak benzaldehyd. Z kolei cyjanek i benzaldehyd razem sa 100 razy bardziej trujace niz kazdy z osobna, z powodu zachodzacej synergi. I co ciekawe, w komorkach rakowych i praktycznie tylko w nich, jest wydzielany enzym ktory "rozpina" czasteczke amigdaliny, "wyjadajac" z niej glukoze, ktora komorki rakowe sie zywia. W tym momencie do nowototworowej komorki wydostaje sie cyjanek oraz benzaldehyd, mordujac ja na miejscu. Tak to w skrocie wyglada. Amigdalina jest obecna prawie we wszystkich gorzkich nasionach, w szczegolnosci pestkach moreli, brzoskwim, sliwek, wisni, jablek. Chodzi o jadro wewnatrz pestki, nie o jej drewniany pancerz oczywiscie. Znana jest rowniez pod nazwa witamina B-17, odkryta dawno temu, w latach 50 a w 70 zamieciona pod dywan przez wielka farmacje jako trucizna, wlasnie z powodu obecnosci cyjanku. Do teraz uczy sie dzieci ze pestki z jablek sa trujace. W ogromnych ilosciach byc moze tak. Jednak jedzac ich kilkanascie dziennie skutecznie "szczepimy" sie przed nowotworami. Jest o tym ksiazka pt. Swiat bez raka autorstwa Edwarda Griffina. Ew. jego wystapienie gdzie omawia swoja dzialanosc i wynik wieloletnich badan dziennikarskich na ten temat: http://www.youtube.com/watch?v=F2tAJC6GdGU Druga rzecz, niezmiernie wazna. Zakladajac ze metaboliczna koncepcja raka jest prawdziwa (o co chodzi trzeba sie dowiedziec w tym linku, lub czytajac ksiazke), mierzenie rozmiarow guzow moze byc mocno wprowadzajace w blad. Koncepcja ta mowi ze w wiekszosci przypadkow tylko mala czesc guza jest faktycznie zlosliwa, tzn sklada sie z komorek mnozacych sie w sposob lawinowy i zagrazajacych zyciu. Reszta jest obojetna, stanowi na ogol jakas pochodna tkanki na ktorej guz sie umiejscowil. Nie ma jednak wlasciwosci rakowych, mimo ze w badaniach i przeswietleniach jest widoczna jako fragment guza. Dlatego 100% wyleczenie nie musi oznaczac 100% znikniecia guza i jest to blad metodycznie powielany przez wspolczesnych onkologow, ktorzy pala chemia tak dlugo az guz zniknie calkiem. Pomijajac juz fakt, ze chemia w pierwszej kolejnosci usuwa z guza wlasnie komorki obojetne, gdyz nowotworowe sa duzo bardziej na nia odporne. Dlatego mozna sobie wyobrazic chemiczne "zmniejszenie" guza w 80%, ktore w rzeczywistosci oznacza zostawienie 20% najgrozniejszej tkanki oraz ekstremalne oslabienie organizmu. Pisze o tym dlatego ze byc moze Pani terapia jest daleko bardziej zaawansowana i bliska zwyciestwa niz to wynika z USG i badania rozmiarow guzow. Guz moze pozostac w organizmie na wiele lat po calkowitym wyleczeniu i wchlaniac sie jak blizna, lub jak blizna pozostac. Jego obecnosc nie musi oznaczac raka, pod warunkiem ze nie zawiera komorek faktycznie nowotworowych. Polecam doczytanie na wlasna reke. Amigdalina wystepuje pod nazwa Leatril (postac wyizolowana, skoncentrowana) lub witamina B-17. Wszystkie te hasla daja duzo wynikow w necie. I wazna rzecz - wszystkie oficjalne zrodla, tzn. zwiazane z agencjami rzadowymi i instytutami zdrowia twierdza zgodnie ze jest to oszustwo. pozdrawiam i trzymam kciuki za wygrana walke, (imię i nazwisko usunęłam, ze względu na zachowanie anonimowości autora)

Obiecane wiadomości - cz. 2

Napisane przez Jolanta, 28 maj 2010

............. Co do Pani prob z amigdalina, to faktycznie jest tak ze tabletki sa dosc obciazajace dla systemu trawiennego ze wzgledu na duza koncentracje czystej witaminy B17. Ta potrafi uwalniac sladowe ilosci cyjanku w jelitach, gdyz pewne procesy trawienne posluguja sie malenkimi ilosciami enzymow podobnych do tych "otwierajacych" w komorkach rakowych. Nasiona jednak, sa po pierwsze duzo tansze, a po drugie delikatniejsze i latwiej je rozsadnie dawkowac. Poza tym zawieraja mnostwo cennych mikroelementow i witamin z grupy B. Zeby nie byc goloslownym ja sam po smierci mojej mamy, po natrafieniu na informacje o B17 zrobilem na sobie doswiadczenia, zeby dowiedziec sie czy FDA faktycznie klamie odnosnie toksycznosci B17 jak przyjmowaly niezalezne zrodla, czy nie. Po prostu nie miescilo mi sie w glowie ze tak daleko posunelo sie lobby farmaceutyczne w USA. Z drugiej strony majac duzy kontakt z gieldami, rynkami finansowymi, jak rowniez w imie pamieci mojej mamy, chcialem to sprawdzic na sobie. Obecnie sam jestem w stanie zjesc 80 pestek dziennie i nic mi z tego powodu nie jest. Zamierzam je zreszta jesc, gdyz po przestudiowaniu tematu wierze ze jest to skuteczna szczepionka na wszelkie mutacje. Tylko nie az w takich ilosciach ;) Zgodnie ze skorumpowana przez lobby wielkiej farmacji, amerykanska agencja ds. norm zywienia (FDA) ktora zakazala pestek w USA chyba w 1995, powinienem po takim czyms 12 razy umrzec, bo na przestrzeni kilku dni tyle razy przekraczylem dawke smiertelna ;)))) Tak dla informacji odnosnie tego eksperymentu mam 36 lat i waze jakies 78kg - jako orientacja w dawkowaniu. Do takich dawek dotarlem powoli, jakies 3-4 tygodnie zwiekszac, zaczynajac gdzies od 30 dziennie. Zeby ulatwic przyswajanie tego (nie musiec gryzc wszystkiego zebami, bo to duzo roboty przy takiej ilosci), dobrze dziala mlynek do kawy. Mieli sie ziarna, okolo 15-20 za jednym razem, az zupelnie zamienia sie w lepki proszek. To trzeba wyskrobac lyzeczka do filizanki, dolac wody, tylko tyle zeby sie zamienilo w zawiesine (na 1-2 lyki) i wypic. Potem szybko popic czysta woda, bo smak rewelacyjny nie jest. To mozna robic co 2-3 godziny, czyli jakies 4-5 razy dziennie. Skutecznie przyjmuje sie w ten sposob duza dawke, porownywalna z tabletkami, za ulamek tej ceny i bez drastycznych efektow. Kolejna rzecza na ktora natrafilem jest pasta z pestek, aplikowana miejscowo w rejonie guza, pod lekkim opatrunkiem. To juz wiem tylko z relacji netowych, ale sprobowac nie zaszkodzi. Tak samo zmielone pestki miesza sie z niewielka iloscia oleju lnianego (takiego jak w diecie dr. Budwig ktora tez jest bardzo ciekawa) i powstala gesta paste naklada w rejonie zmiany. Sam olej przywraca gospodarke energetyczna ciala (dr Budwig okladala obloznie chorych przescieradlami nasaczonymi tym olejem i nierzadko samo to przynosilo poprawe), a do spolki z amigdalina - wiadomo. Amigdalina w naturalny sposob obniza tez cisnienie krwi, co dla jednych jest dobre dla innych mniej. Ostatnia sprawa to najskuteczniejsze i najmniej objawow ubocznych maja zastrzyki z tej substancji. Najtrudniej je zdobyc i sa najdrozsze. Jednak jest wiele anglojezycznych relacji w sieci w ktorych podobnie jak Pani, ludzie dziela sie historiami kompletnych wyleczen, wylacznie przy uzyciu pestek polaczonych z mniej lub bardziej radykalna dieta. Szalenie wazna rzecza jest wola, ma ogromny wplyw i chociaz tej Pani nie brakuje, to polecam ksiazke ktora naukowo wyjasnia jak to dziala. Ze wszechswiat jest jednoscia, polaczona szczegolnym polem, nieskonczenie szybko reagujacym na wszystko co sie w nim dzieje. Intencje, zamiary, zyczenia, mysli maja realny wplyw na to co nas spotyka. Tutaj link do tej ksiazki: http://www.dobreksiazki.pl/b12587-pole-w-poszukiwaniu-tajemniczej-sily-wszechswiata.htm Jako ze moj ojciec jest wykladowca fizyki na uniwersytecie, zapewniam Pania ze to co w tej ksiazce jest napisane to nie zadne ezoteryczne banialuki, tylko faktycznie nauka obecnie zajmuje sie zrozumieniem naszego zwiazku z rzeczywistoscia i wiele odkryc na ten temat jest absolutnie rewolucyjnych (np. czas niekoniecznie musi plynac do przodu, rzeczy moga byc w kilku miejscach na raz, mozna widziec cudzymi oczami czy zmieniac sila woli wyniki prob losowych itd. To wszystko wynika z wlasciwosci materii a nie z czarow czy urojen) Co do samych terapii, przemyslu i stopnia dezinformacji, to tak po prostu dziala kapitalizm. O tym bardzo duzo mowi Griffin w tej prezentacji, nie wiem czy obejrzala ja Pani, tam sa napisy po polsku, jej jest az 9 czesci, trzeba klikac kolejne linki z boku ekranu jak sie konczy kolejna. Wielki kapital znajduje taki punkt rownowagi w ktorym najwiecej zarabia. Z biegiem czasu jest w stanie wylobbowac w cholere wszelkie humanitarne regulacje, sfalszowac badania i stworzyc legislacje chroniaca jego interesy, wlacznie z zakazaniem pod byle pretekstem wszystkiego co im zagraza (stad w USA jest zakaz nie tylko sprzedawania pestek, ale nawet uprawy drzew gorzkich migdalow (!) ). Ale nie ma co sie poddawac temu terorowi, tylko oddolnie, dokladnie tak jak Pani robi, informowac ludzi o tym co jest mozliwe czy co pomaga a co nie. Laczyc sie w dobrej intencji, nie myslec o rzeczach zlych. Tylko tak mozna pokonac zarowno chorobe, jak i zmienic intencje wielkiej finansjery, bo w koncu na dobrych rzeczach tez moglaby zarabiac. trzymam kciuki i zycze zdrowia, prosze tez przekazac moje wyrazy uznania dla Pani meza, to wielki czlowiek. (podpis)

Obiecane wiadomości - cz. 3

Napisane przez Jolanta, 28 maj 2010

Pani Jolu, Oczywiscie, prosze swobodnie umiescic moje przemyslenia, ja nie bardzo mialem czas to zrobic bo jestem dosc mocno zajety. Jednak wolalbym zachowac anonimowosc, tzn. bez uzywania maila czy danych personalnych. Wynika to z mojej checi szerzenia tej wiedzy bez zadnych przesladowan ze strony moich bylych pracodawcow, jednego z wielkich koncernow farmaceutycznych. Od razu zastrzege tez ze wiedza ktora tu podaje nie pochodzi z mojej bylej pracy, lecz z moich wlasnych badan w tej dziedzinie. Nie mam rowniez wyksztalcenia w tym kierunku, bo pracujac w farmacji zajmowalem stanowiska zwiazane z oblsuga informatyczna, bazami danych, ewidencjonowaniem wynikow badan, jednak bez wnikania w ich zawartosc itp. Takze chce zeby bylo jasne jako kto wypowiadam sie w tych sprawach - zwykly czlowiek ktory straciwszy bliska osobe czul ze cos jest nie tak w sprawie terapii nowotworow, nie zaden ekspert w dziedzinie biochemii czy medycyny. To podejrzenie do spolki z moimi pozniejszymi dzialaniami na rynkach finansowych spowodowaly odkrycie calej tej paskudnej konspiracji. Co do Pani badan, to mam nadzieje ze to nic powaznego. Ja w ogole troche wychodze z zalozenia ze wole nie wiedziec o tym co dokladnie gdzie mam w ciele. Owszem, wsluchiwac sie w organizm, jesli przeczuwam ze cos jest nie tak, dzialac aby to sie zmienilo, duzo wiedziec o zdrowiu i jak ono dziala. Ale ciagle badania itp. to zycie w ciaglym strachu ze a noz cos gdzies rosnie. Az wreszcie mozna to sobie urosnac od samego myslenia. Rozumiem doskonale ze Pani sytuacja jest inna, bo problem powstal i trzeba sobie z nim radzic. Ale strach jest bardzo zlym doradca. Tak czy inaczej, zycze sukcesu i radze naprawde przyjrzec sie tym pestkom, bo to jest bardzo silna trutka na komorki nowotworowe, prosta w dzialaniu, wytlumaczalna niezbyt skomplikowana reakcja chemiczna. Warto tez podczas jedzenia pestek jesc duzo swiezych ananasow - zawieraja enzymy rozpuszczajace bialka otaczajace zmiany nowotworowe. Bialka te chronia guza przed naszym wlasnym systemem odpornosciowym. Enzymy te sa podobne do tych ktore naturalnie produkuje trzustka i sa bardzo cenne w walce z ta choroba. Dlatego nie warto jesc miesa, gdyz wowczas organizm zuzywa wiecej trzustkowego enzymu na trawienie bialka w miesie. Wowczas we krwi nie ma go wystarczajacej ilosci aby rozpuscic bialka chroniace guza przed atakiem normalnego systemu odpornosciowego. pozdrawiam mocno i prosze sie nie poddawac, bez wzgledu na badania. (podpis usunięty)

Obiecane wiadomości - cz. 4 (dzisiejsze)

Napisane przez Jolanta, 28 maj 2010

Brzmi jak "jest Pani zdrowa" :) Ja naprawde bym sie na Pani miejscu tak mocno nie martwil badaniami tylko robil wszystko co w Pani mocy zeby sobie pomoc, tak jak do teraz. Mocno sie trzeba wsluchiwac w organizm, on caly czas komunikuje czego mu potrzeba a czego nie. Czasem ma tez szkodliwe kaprysy, wtedy trzeba jak z dzieckiem, deliktanie ale stanowczo odmowic. A same badania czesto pokazuja rozne rzeczy, na korzysc, na niekorzysc itp. Czesc z nich tez jest dosc szkodliwa, np. biopsja narusza guza i powoduje ze zaczyna sie on "goic" w miejscu uszkodzenia. Czesc komorek moze sie tez wtedy oderwac i spowodowac wtorne ognisko. Kolejne dosc grozne badanie to PET scan gdzie wypija sie jakies promieniotworcze swinstwo. Po kilku takich badaniach zdrowy czlowiek moze sie rozchorowac. Calkowicie bezpieczne jest USG i rezonans magnetyczny. Wazne zebysmy trwali konskekwentnie na wybranej drodze i nie dali sie zmanipulowac czyjejs chciwosci, bo ta odbiera rozum. powodzenia i milego w-endu (podpis usunięty)

Cieszę sie,że ktoś w końcu o tym pisze

Napisane przez Iwona, 28 maj 2010

Dużo czasu poświęciłam na czytanie odnośnie witaminy B17 i niestety powyższe wiadomości potwierdzają moją wiedzę na ten temat.Pisze niestety ,ponieważ straszne jest to ,ze pieniądz rządzi światem.Firmy farmaceutyczne dążą wyłącznie do pomnożenia zysków.Im więcej chorych przewlekle tym lepiej.Tym większe pieniądze idą na leczenie.Jestem przerażona tym jak emeryci wydają na leki(które są mało skuteczne lub w ogóle )połowę swoich niewielkich dochodów,zamiast cieszyć się życiem,podróżami i robieniem tego na co nie miało się wcześniej czasu. Pani Jolu wierzę,że idzie Pani dobrą drogą. Wielu członkom mojej rodziny nie było dane dotrzeć do tej wiedzy.Wielu zmarło mając 40 lat.Nie jestem tu przypadkiem .Mnie też to dotknęło ale chyba ,ktoś czuwał nade mną.Dodam,ze nigdy nie poddałam się medycynie konwencjonalnej(zbyt dużo porażek w tej kwestii) Myślę,że nic nie dzieje się bez przyczyny ale to już odrębny i trochę intymny temat jak dla mnie. Życzę zdrowia i wytrwałości.Jest Pani osobą,która daje ludziom nadzieję. Pozdrawiam Iwona

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 29 maj 2010

Witam Pani Jolu w piękny sobotni poranek:)
I od rana tyle radości - świeci słońce, jest ciepło, zapowiada się piękny dzień, moja średnia córcia ma imieniny - Magdalena, a tu jeszcze takie wspaniałe wieści od Pani!!
Bardzo się cieszę i gratuluję, i Pani, i Pani Mężowi:)
Oby już tylko takie i jeszcze lepsze wiadomości zamieszczała Pani na tym forum:)
Bardzo mnie też poruszyła wypowiedź tego młodego człowieka, bardzo dziękuję, że Pani ją dla nas zamieściła. O wit. B17 słyszałam, choć od niedawna wiem, że tak się nazywa. Kiedyś przez jakiś czas mieszkałam w Armenii, a nie wiem, czy wiecie jest to kraj moreli. Tak pysznych, aromatycznych moreli jak w Armenii nie ma chyba nigdzie. I wtedy dziwiło mnie to, że Ormianie nie wyrzucają pestek moreli, tylko je zbierają, a jedzą tych owoców w sezonie ogromne ilości, potem łupią jak orzechy, zdejmują ciemną otoczkę i zjadają białe migdałowe jądro. Ja słyszałam, że w pestkach jest właśnie cyjanek i  miałam opory. Ale jak spróbowałam i stwierdziłam, że ziarko moreli jest b. dobre w smaku, też tak zaczęłam robić i robię nadal, gdy mam okazję "dorwać "się do moreli. Mam też zwyczaj rozgryzania pestek jabłek i połykania ich, choć nie wiedziałam o ich działaniu.
W poniedziałek lecę właśnie na 10 dni do Armenii i już żałuję, że to jeszcze nie jest sezon moreli. Jak znajdę więcej czasu to napiszę coś na temat chemioterapii z doświadczeń mojej ciotki po mastektomii.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wspaniałego weekendu :)
Ewa

Pani Ewo!

Napisane przez Jolanta, 29 maj 2010

Pani Ewo! Pani zawsze pisze ciepło i z sercem. To bardzo miłe - dziękuję. Oczywiście, że przekażę pozdrowienia. W imieniu Panów również dziękuję. Teraz przede mną jeszcze środa, ważny dzień - USG piersi! Jestem bardzo ciekawa! Ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła, ale ja mam nadzieję, że od tego piekła powoli się oddalam. Z górki na pazurki.... Dzisiaj mam sympatyczny dzień. Po południu mam spotkanie z Joanną, kobietą ogromnego serca - wolontariuszką, która jakiś czas temu odezwała się do mnie na Forum. Z okazji Dnia Dziecka organizowana jest parada u nas w Warszawie na Nowym Świecie. Ona w niej uczestniczy, daje wiele radości chorym dzieciom i nawet w rozmowie telefonicznej wyczuwa się wielkie pokłady ludzkiej życzliwości. Proszę zauważyć, jak to w życiu jest! Zachorowałam na raka, sami Państwo wiecie, że bardzo poważną chorobę, tym bardziej, że mam najwyższy stopień złośliwości. Ale "dzięki" chorobie zyskałam i ciągle jeszcze zyskuję dużą ilość ludzi życzliwych, o wielkim sercu i dobroci. Zyskuję przyjaciół! Jest to coś czego NIKT mi nie odbierze i za co z całego serca dziękuję. A Pani, Pani Ewo! Życzę udanego wypoczynku i szczęśliwej podróży. Bardzo Pani zazdroszczę! Proszę odezwać się po powrocie! Pozdrawiam - Jola

NAJNOWSZE BADANIA USG!!!

Napisane przez Jolanta, 2 czerwiec 2010

Witam! W tej chwili wróciliśmy z badania USG piersi. Mój wynik: ... " w piersi prawej na godz. 11 nieregularny nieostro ograniczony guzek mieszany ok. 13/10 mm, z cieniem akustycznym - w usg obraz tu mal. Innych zmian ogniskowych nie stwierdzam. Węzły chłonne pachowe niepowiększone..." Ostatnio wpisywali mi trochę więcej, aby za wcześnie się nie cieszyć, biorę pod uwagę błąd pomiarowy, to jedno jest pewne: NIE ROŚNIE!!!!!!!!!! I to dzisiaj najmilsza wiadomość! Chyba moja przyjaźń z Ashkarem i Gersonem to już na lata! Pozdr. Jolanta

Pani Jolu

Napisane przez Dorota, 2 czerwiec 2010

Czytam o Pani walce od samego poczatku i ani przez moment nie watpilam ze ja Pani wygra.Rak nie ma z Pania i Pani wspanialym mezem zadnych szans.Sledze to forum poniewaz ja tez nie ufam konwencjonalnej medycynie i staram sie trzymac z daleka bo nigdy mi jeszcze skutecznie nie pomogla.Od kilku lat za to interesuje sie naturalnymi metodami leczenia i staram sie je stosowac.I musze powiedziec ze to naprawde dziala.Wyzbylam sie wielu dolegliwosci a nazbieralo sie kilka przez te 45 lat.Bardzo sie ciesze z Pani osiagniec i zycze dalszych.Pozdrawiam.Dorota.

Pani Doroto!

Napisane przez Jolanta, 3 czerwiec 2010

Czy wygram? Cały czas mam nadzieję! Zawsze byłam optymistką. Na razie jeszcze siłujemy się z tym stworem. Teraz przynajmniej mam czarno na białym jaką klikę stanowią lekarze. Jak idę do zupełnie innej kliniki na badania i nie mówię prawdy gdy pytają mnie o ostatnie badanie, tylko mówię, że w listopadzie robiłam mammografię i coś tam się pokazało, ale zapomniałam wziąć ze sobą prześwietlenia, to szukają i ... znajdują. Oceniają wg tego co widzą. Jak pokazałam raz przez badaniem biopsję, to mi ponaciągał do jej wyniku. Na załączonej fotografii jest znacznie mniejszy niż w opisie. Ale przecież wg nich nie może maleć, więc trzeba potwierdzać to co wcześniej już wykazało. To okropne, gdy walczy się o każdy milimetr! Nigdy już nie pójdę dwa razy do tej samej kliniki, ponieważ przy obecnej komputeryzacji, nawet przy zmianie lekarza, już na wejściu mają moją wcześniejszą historię! To okropne i potwornie nieuczciwe! Płacę za badanie i mam prawo oczekiwać uczciwości, a nie potwierdzenia tego co inny lekarz napisał. Kolejna sprawa nikomu już nie mówię, że zmieniłam sposób odżywiania! Jak raz powiedziałam, że moja dieta opiera się wyłącznie na owocach i warzywach bio to pani doktor tak się zaczęła drzeć i wyzywać od idiotek, że w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam, że sobie wypraszam. To moja sprawa i proszę nie krzyczeć tylko robić to za co Pani płacę! Ale i tak była nieprzyjemna do końca. To jest nasza polska medycyna, ta jedyna i prawdziwa. Aż robi się niedobrze. Nigdy nie miałam z lekarzami tyle do czynienia co w ostatnich miesiącach i dopiero teraz wiem co są warci. Wszyscy krzyczą jak mało zarabiają, a ja wiem ile kosztuje każda wizyta, a kolejki są długie. Wiem też, że w każdym zawodzie są różni ludzie i nie można generalizować, ale ja na takiego z prawdziwego zdarzenia jeszcze nie trafiłam. To tylko w "Leśnej Górze" przejmują się pacjentem! Dlatego od dawna już jego nie oglądam, bo to nudne i naciągane. Jedno wiem, że "mój" stwór przy całej swojej złośliwości przez okres 6,5 miesiąca nie urósł. Wyniki są dobre i ... walczymy dalej. Ja i mój mąż! Bo to w większości jego zasługa. Proszę jeszcze pamiętać jedno! Nikogo nie namawiam na odejście od medycyny konwencjonalnej, bo to każdego indywidualna sprawa, ja tylko na bieżąco opisuję moją walkę z rakiem. Jeżeli nie macie Państwo możliwości stosowania kompleksowego leczenia, jak w moim przypadku, nie stosujcie tego. Dieta Gersona bez lewatyw, jest niemożliwa do stosowania. Aby soki nie "rozwaliły" Wam wątroby, musicie stosować jedną lewatywę z kawy na trzy szklanki soku.!!! Pracując czy nie mając nikogo do pomocy, nie dacie rady. Proszę w ogóle nie zaczynać. Są inne diety, każdy ma prawo wybrać, a ja mogę coś podpowiedzieć. Im więcej w tym siedzę, tym szerzej otwierają mi się oczy! i więcej wiem! I będę polemizować z każdym kto powie, że podstawą zdrowia nie jest dieta! Bo jest! Tylko bardzo ciężko nam się do niej dostosować, bo człowiek jest i wygodny i łakomy! Sama to wiem z własnego doświadczenia! Nieraz trzeba aby coś nami tąpnęło, abyśmy zobaczyli to w innym świetle. Stąd też wzięło się powiedzenie, że "jesteśmy tym co jemy", ale to prawda. Mam też nadzieję, że coraz więcej osób szuka sposobu na dłuższe i zdrowsze życie. I CHWAŁA BOGU... Pozdrawiam - Jolanta

trzymam kciuki Pani Jolu

Napisane przez bebilo333, 3 czerwiec 2010

Dzien dobry pani Jolu, mam nadzieje ze dalej Pani bedzie sie czula dobrze itu chcialbym napisac pare slow na temat tych pestek morelii wit.17.otoz jak napisala pani Ewa wyzej istnieja pare odmian moreli: jedne maja slodkie pestki i mozna je jesc jak migdaly i oni prawdopodobnie nie maja tego leczniczego efektu.Inny odmiany moreli maja pestki gorzkie i wydaje mi sie ze ty sa najlepszy jesli Amigdalina decyduje o gorzkosci tych pestek. ty gorzkie jadra tych pestek tez sie je ale, po uprzednim ich moczeniu w wodzie. woda ta wymienia sie codziennie jeden raz gdyz gorycz z jadra moreli przychodzi do wody. po 7 do 10 dni jadra ty traca swoja gorycz i staja sie jadalne. I tu mi sie wydaje ze mozna wypic te wode z dnia na dzien?

Trzymam kciuki Pani Jolu!

Napisane przez bebilo333, 3 czerwiec 2010

Pani Jolu wysylam moje serdeczny pozdrowienia i zycze duzo zdrowia i wytrwalosci dla Pani i pani meza. Wyzej napisany tekst nie moglem poprawic bo jakos moj labtop zablokowal sie.

super

Napisane przez Jacek, 6 czerwiec 2010

Miło czytać tu o Pani zwycięstwach i poczynionch krokach naprzód. "w piersi prawej na godz. 11 nieregularny nieostro ograniczony guzek mieszany ok. 13/10 mm" nieregularny znaczy ,że jego najwiekszy obwód to wlasnie 13/10 a reszta jest jeszcze mniejsza , znika w oczach!!! to jest naprawdę duży sukces,oby starczyło sił!!! ale tego jestem pewny.Teraz jest na pewno łatwiej,przyzwyczaila się Pani do surowej diety i zmiany ogólnych przyzwyczajeń więc wyleczenie musi być w 100%.tylko determinacja i nieustępliwość się liczy !!!!Naprawdę wiele lat szukałem po internecie opisów walki z rakiem dzieki tym metodom ...ale jakoś nie umiałem znaleść, teraz mam dowód ,że to naprawdę działa..trzeba tylko stosować sie w 100% do zaleceń a to naprawdę cieżka,codzienna niewygodna praca.99,9999% ludzi rezygnuje w połowie drogi,tu potrzeba niesamowitej wytrwałościi wiedzy i uparcia ponad wszystko.Ale najważniejsze ,że metoda działa ,zdrowia i dalszego zapału do walki dla Pani i Męża.Jacek

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 11 czerwiec 2010

Witam serdecznie :)
Pani Jolu, wróciłam z Armenii - było REWELACYJNIE !!!
Oczywiście szybciutko weszłam na Pani stronę i bardzo się ucieszyłam z wiadomości, jakie Pani zamieściła. Gratuluję! Bardzo, bardzo się cieszę i jestem pewna, że od tej pory będą już tylko dobre nowiny :)
Jak znajdę trochę wolnego czasu, prześlę Pani kilka zdjęć z mojej podróży. Ciekawa jestem jak Pani znosi te straszne upały? Na szczęście od niedzieli ma być trochę chłodniej. Pozdrawiam i życzę wspaniałego weekendu!
Ewa

trzymam kciuki Pani Jolu

Napisane przez bebilo333, 14 czerwiec 2010

Trzymamy kcuiki Pani Jolu ale prosze sie odezwac. Pani posty zaczynaja nam brakowac. Pewnie Pani ma kolejna dobra wiadomosc! pozdrawiam.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 14 czerwiec 2010

Obiecałam napisać o "przygodzie" mojej ciotki z onkologią, więc zabieram się do roboty :)
W 1997 r wykryto u niej guzek w lewej piersi, miała wtedy 55 lat. Po wszystkich badaniach, biopsji stwierdzono, że to nowotwór złośliwy i wyznaczono szybko termin operacji. W lipcu w szpitalu na Wawelskiej usunięto jej całą pierś i węzły chłonne. Po badaniu histopatologicznym okazało się, że nie musi poddawać się chemioterapii. Moja ciotka regularnie robiła badania i wszystko było w porządku ... do 2009 roku:(
Na wiosnę wyczuła jakiś guzek w prawej piersi, szybko - badania, które wykazały: nowotwór złośliwy i znowu operacja w tym samym szpitalu, nawet ta sama pani dr operowała i znowu latem. Ciotce usunięto drugą pierś i węzły chłonne. Po pierwszej operacji dośc szybko doszła do siebie, rana ładnie się zagoiła. Tym razem było dużo gorzej. Ciocia źle się czuła, rana paskudziła się, wszystko bolało, jednym słowem: masakra. Pani dr też nie była juz taka miła, jak za pierwszym razem. No i naznaczono ciotce chemioterapię w postaci jakichś tabletek, które miała łykac każdego dnia. Moja ciotka b. źle się czuła po tych lekach, ciągle była rozdrażniona, wybuchowa, zaczęły wypadać włosy i jak się okazało po badaniu USG, w macicy zaczął sie zbierać jakiś płyn, co b. zaniepokoiło lekarzy. Chemioterapeutka zleciła zmianę leku. Ciocia zaczęła przyjmować te nowe tabletki i zaczął się koszmar - jeszcze gorszy niż poprzednio. Wpadła w depresję, miała myśli samobujcze, w domu była nie do zniesienia. Co prawda ilość płynu w macicy zaczęła się zmniejszać.

C.dalszy będzie w następnym wpisie.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 14 czerwiec 2010

c.d.
W poprzednim poście z przejęcia napisałam słowo"samobójcze" z błędem ortograficznym - jest mi wstyd :)

W międzyczasie moja ciocia w codziennej warszawskiej gazecie natknęła się na informację o jakimś uzdrowicielu - bioenergoterapeucie(nie pamiętam nazwiska, jeśli ktoś będzie zainteresowany, to zapytam ciotkę), który przyjmuje w Warszawie, w pobliżu pl. Unii Lubelskiej. Zdesperowana, zapisała się na wizytę. Na pierwszą wizytę pojechałyśmy z nią razem z moją siostrą. W poczekalni siedziało kilka osób. Kiedy nadeszła kolej na ciocię, weszła do gabinetu b. zdenerwowana. Wizyta trwała długo, ok. godziny. Ciotka wyszła z gabinetu w lepszym nastroju i podbudowana na duchu. Mówiła, że czuła mrowienie, drżenie, gorąco, gdy uzdrowiciel rzesuwał dłońmi wzdłuż jej ciała(nie dotykał jej), a potem strząsał dłonie, jakby zrzucał z nich jakiś negatywny materiał. Przeprowadził z nią dokładny wywiad, powiedział, że nie zna leku, który ciocia bierze, ale sprawdzi jego właściwości, no i zapisał ją na kolejną wizytę. To było pod koniec marca. Od tego czasu ciocia odwiedza go co tydzień we wtorki, a teraz wizyty będą rzadsze, raz na 2 tyg. potem może raz na miesiąc. Muszę jeszcze dodać, że po pierwszej wizycie u tego"magika" ciocia sama zdecydowała, że nie będzie brała chemii i odstawiła tabletki. Czuje się b. dobrze, minęła depresja, ma wreszcie chęć do życia, jest dużo silniejsza i wierzy w wyzdrowienie. Lekarzowi na Wawelskiej oświadczyła, że nie będzie brać tych tabletek, bo by wylądowała w psychiatryku, albo by sobie coś zrobiła. W międzyczasie wyczytała w internecie, że te tabletki już kilka lat temu zostały wycofane w Europie Zach. i w USA, a u nas nadal są testowane. Ciocia powiedziała, że nie będzie dłużej królikiem doświadczalnym. Nie wiem, czy ten bioenergoterapeuta rzeczywiście ma zdolności uzdrawiające, wiem jedno: wizyty u niego wróciły wiarę w wyzdrowienie mojej ciotce, a wiara,jak wszyscy wiemy, czyni cuda.
Gdyby nadal stosowała się do zaleceń onkologów i chemioterapeutów, którzy na jej rozpaczliwe prośby o jakiś inny środek na jej dolegliwości, tylko rozkładali ręce i mówili, że nic innego już nie ma, na pewno byłaby w opłakanym stanie, zniechęcona do życia i uprzykszająca życie domownikom z powodu depresji. Regularnie robi wszystkie potrzebne badania, odmówiła jedynie chemii.
Zastanawia mnie również fakt, dlaczego za pierwszym razem usunięto jej całą pierś i węzły chłonne, a nie zastosowano chemioterapii? Być może wtedy można było tylko wyłuskać guzek? Lekarze tak bardzo lubią kroić ludzi, a może czasami wystarczyłaby mniej drastyczna operacja?
Co o tym sądzicie? Gdyby ktoś się zainteresował, to nazwy tych leków, które podawano ciotce mogę się od niej dowiedzieć. W ulotkach do tych leków były podane skutki uboczne, które mogą one wywoływać  u pacjentów i było ich bardzo dużo. Moja ciotka podkreśliła te, które zaobserwowała u siebie, to gdy zobaczyłam tę ulotkę, to byłam przerażona, bo zakreślone było 80%.
Pozdrawiam, Ewa

Witam!

Napisane przez Jolanta, 14 czerwiec 2010

Codziennie zaglądam na to Forum i jak nie widzę nowych wpisów lub wiadomości, to mam wrażenie, że piszę pamiętnik i nikt tego nie czyta. Wówczas wchodzę na inne Fora i tam zamieszczam nowe informacje. Administrator pisze, że jest bardzo dużo wejść na "moją" stronę, ale ja mam inne odczucia. Jak się mylę - to przepraszam. Tak! Mam wiele wiadomości, robiłam nowe badania podstawowe i byłam na kolejnej wizycie u Pani dr u Ojców Bonifratrów. Badania ogólnie są w normie, trochę ponad normę cholesterol. Co jest bardzo dziwne, jak poprzednio "normalnie" się odżywiałam, to zawsze był w normie, a jak przeszłam na dietę Gersona to ciągle mam podwyższony, jednak z każdym badaniem ta nadwyżka spada. Mąż długo szukał po internecie i dowiedział się to, co później potwierdziła nam Pani Doktor tłumaczą, że ten, który gromadził się latami, teraz "schodzi", organizm się oczyszcza i wyrzuca stare złogi. Moje milczenie również spowodowane było tym, że mam coś nowego, co mnie absorbuje. ZDROWIE I PIENIĄDZE! Trzy tygodnie temu moja koleżanka z Chicago, która również ma raka piersi i jest po chemii mówiła mi, że jej lekarz poradził sprowadzenie z Kanady IMMUNOCOL-u. Jest to preparat bio, w 100% naturalny, wyprodukowany z serwatki mleka krowiego, (białko serwatkowe o maksymalnej bioaktywności, zawiera mniej niż 1% tłuszczu i laktozy), który w najnowszej edycji plebiscytu “Laur Konsumenta” został przez ankietowanych wyróżniony tytułem Odkrycie Roku 2009 - spowalniający procesy starzenia i profilaktyce chorób, którego skuteczność potwierdzają liczne badania kliniczne, ponad 80 tysięcy prac naukowych oraz 77 patentów w 28 krajach w tym Unii Europejskiej. Jego działanie jest niesamowite dla każdego człowieka od narodzin do końca. Stosuje się go praktycznie przy każdej chorobie i profilaktycznie dla osób zdrowych, a więc dla każdego. Ona go sprowadziła i .... efekty odczuwała praktycznie już po krótkim czasie. Twierdzą, że jest to naturalna chemia. Radziła mi abym zamówiła go jak najszybciej. Ja obiecałam Jej, że poszukam po internecie i poczytam na ten temat. I ku mojemu zaskoczeniu kilka dni temu osoba bardzo kompetentna, moja znajoma z Niemiec, która od wielu lat zajmuje się wszystkim co dotyczy zdrowia, poinformowała mnie, że na naszym rynku pokazał się nowy produkt IMMUNOCAl, który będzie rozprowadzany w sieci dystrybutorów. CZY TO ZBIEG OKOLICZNOŚCI? Możliwe, ale ja niekoniecznie w to wierzę. Pisze, że u jej małej córeczki, która ma cukrzycę I stopnia po trzech tygodniach stosowania z 12 dawek insuliny zmniejszyła do 2-3. Była w szoku! W czwartek było organizowane spotkanie w tej sprawie, na które pojechaliśmy z mężem. Ja, nastawiona w połowie pozytywnie w połowie nieufnie (czyli nie do końca przekonana), ale mój mąż całkowicie nastawiony nieufnie, ponieważ wiele rzeczy kupujemy i podejrzewał, że jest to kolejny produkt jakich wiele na naszym rynku. Spotkanie prowadził Doktor z Firmy, który przyleciał do Polski aby opowiedzieć o tym preparacie i jego właściwościach, człowiek, który pracuje nad badaniami na ten temat od kilkunastu lat, czyli osoba bardzo kompetentna. Co ja zauważyłam w czasie wykładu? Mój mąż coraz bardziej się przekonywał (przedstawiano nam wyniki badań), a w czasie przerwy indywidualnie rozmawiał na ten temat i jak Pan Doktor ustawił mi dawkowanie, od razu usiadł przy stole i wyliczył potrzebną mi ilość saszetek na trzy miesiące. Dostaliśmy materiały i w formie ulotek i w formie e-mailowej. Ludzie pytali o różne choroby i dawkowanie, każdemu Pan Doktor tłumaczył co i jak. Dlaczego jest to takie dobre? Postaram się wytłumaczyć to tak "łopatologicznie". Kiedy rodzimy się, jest to czas, kiedy praktycznie wszystko jest w normie. Z latami dobre tracimy a nabywamy złe. Skąd wiele chorób. Przy zastosowaniu tego preparatu każda komórka naszego organizmu odbudowuje się, a wszystkie śmieci zalegające w nas są usuwane. Badania przeprowadzane najpierw na myszach i te którym go podawali nie chorowały i żyły znacznie dłużej niż pozostałe. Zaczęli podawać ludziom i efekty są rewelacyjne. Teraz u nas w domu jest tak, że mąż od razu chciał to zamówić w hurtowej ilości a ja chcę dopiero za 2-3 tygodnie. Dlaczego? Czy nie wierzę w jego działanie? WIERZĘ!! I bardzo bym chciała, ale mam tyle różnych specyfików, które niedługo kończę, a chciałabym w tym czasie z niczym go nie łączyć, ponieważ wówczas będzie to najlepszym dowodem, że działa. Była kobieta, która w kilka tygodni pozbyła się reumatoidalnego zapalenia stawów, która brała sterydy i ... wyła z bólu. Teraz jest zdrowa. Ale ona jeszcze poznała preparat w USA. Co najciekawsze jest on refundowany pacjentom w USA. Dużo by mówić, JESTEM POD JEGO OGROMNYM WRAŻENIEM! Chcę zacząć go brać i działać. Jest to dla mnie super i jako pacjenta i jako osoby, która może zarobić dodatkowe pieniążki. Dla siebie będę kupować taniej, a firma udostępni mi swój sklep, gdzie każdy sam sobie zamówi, a ja dostanę prowizję. Nikogo nie namawiam na droższe ceny, każdy kupując taniej na potrzeby swoje i swojej rodziny też może zarobić lub być tylko klientem i kupować ze zniżką. Oczywiście można również sprzedawać po cenie detalicznej. Teraz jest on w niektórych aptekach lub sklepach ze zdrową żywnością, ale od września oni już nie będą mogli zaopatrywać się bezpośrednio w firmie tylko podpisując umowę dystrybucyjną z kimś z nas. Dlatego nie pisałam wiele, gdyż mam inny "ból głowy". Bardzo mnie to pasjonuje! Jeżeli ktoś chciałby zapoznać się z preparatem wyślę więcej informacji jolanta@igr.com.pl Proszę pamiętać, że nie chodzi tu tylko o reklamę produktu, ale głównie o zdrowie. Jest to temat na którym skupiam się od kilku miesięcy. Dlatego uważam, że jeżeli chodzi o mnie to i produkt i możliwość zarobienia, pojawił się w najlepszym momencie. PANI EWO!! Bardzo się cieszę, że wyjazd się udał (ale tego byłam pewna) i ... czekam na obiecane zdjęcia. Pozdrawiam - Jolanta

Witam!

Napisane przez Jolanta, 14 czerwiec 2010

Pani Ewo! Pisałam w czasie gdy Pani robiła nowy wpis. To fantastyczne co Pani pisze, ale ja proszę o podanie mi swojego adresu e-mailowego prześlę Pani informacje lub zaproszę na spotkanie w Warszawie. Mnie Profesor kazał przez 2 tygodnie brać 8 saszetek dziennie, przez następne 2 - po 6 i później 4 aż do wyleczenia. BĘDĘ JE BRAŁA!!! Proszę nie myśleć, że chodzi mi o zarobek, bo wiem że tak to może wyglądać, ale dla mnie nr 1 jest zdrowie, dlatego też zdecydowała się na prowadzenie tego Forum i opisywanie na bieżąco swojego przypadku. Odsłanianiu nieraz bardzo intymnych spraw, ale robiłam i robię to dalej bezinteresownie. A że przy okazji możemy zarobić, chociażby na preparat, to jest tylko to co zarobiły by na nas apteki. Tym bardziej, że polecam podpisanie umowy z firmą i każdy kupuje ze zniżką. CIOCI ŻYCZĘ DUŻO ZDROWIA I CHĘTNIE SPOTKAŁABYM SIĘ OSOBIŚCIE I Z PANIĄ I Z CIOCIĄ! Miłego dnia!

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 15 czerwiec 2010

Dzień dobry, Pani Jolu :)

Wczoraj wysłałam Pani wiadomość i klika zdjęć na prywatną pocztę:)

A ponieważ dzisiaj Jolanty obchodzą iswoje mieniny, podejrzewam, że to również Pani święto :)
Z tej okazji życzę Pani wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim zdrowia i DUŻO radości oraz wytrwałości w walce, jaką Pani podjęła, a która na pewno zakończy się sukcesem. Życzę Pani tego z całego serca i cały czas trzymam kciuki.
Przesyłam moc uścisków i pozdrawiam serdecznie :)
Ewa

Pani Ewuniu!

Napisane przez Jolanta, 15 czerwiec 2010

Bardzo dziękuję za pamięć i życzenia. Miałam sporo telefonów i wiadomością i cały dzień szybciutko uciekł. Dopiero teraz na chwilkę usiadłam do komputera, ale zaraz mam lewatywę i mąż mi wyłączy komputer. Bardzo mnie pilnuje, szczególnie ostatnio jak usłyszał od Pana Doktora z firmy Immunocal, że każdy człowiek musi spać 9,5 a nie 8 jak błędnie nam podają, to jeszcze bardziej tego przestrzega. Tylko, że ja jestem człowiekiem żyjącym i ciężko mi tak długo spać. Ja lubię ruch! Zdjęcia obejrzałam, serdecznie dziękuję - są prześliczne, Pani też. Odpiszę na adres prywatny! Jeszcze raz dziękuję za pamięć i życzę miłej nocy. Pozdrawiam - Jolanta

Witam!

Napisane przez Jolanta, 21 czerwiec 2010

Dzisiaj kupiliśmy duży zapas Immunocalu i od jutra zaczynam brać w dużej, uderzeniowej dawce. Jesteśmy bardzo ciekawi efektów tej "naturalnej chemii" jak mówią niektórzy. Jesteśmy pełni nadziei i wiary w jego skuteczność. Mojej znajomej z Chicago bardzo pomógł, więc dlaczego nie mnie.... Pozdr. Jolanta

Witam!

Napisane przez Jolanta, 23 czerwiec 2010

Od wczoraj biorę Immunocal! Jestem pełna nadziei, zobaczymy! Na razie "robię" za królika doświadczalnego!

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 24 czerwiec 2010

Witam, p. Jolu :)
Ciekawa jestem jak się Pani czuje biorąc nowy specyfik, czy jeszcze za wcześnie na jakieś odczucia? Mam nadzieję, że to dobra decyzja, która przyspieszy proces powrotu do pełnego zdrowia.
Pozdrawiam serdecznie i życzę nam wszystkim błękitnego nieba i słoneczka,
wreszcie !
Ewa :)

Stosuję metodę NIA od 8 m-cy

Napisane przez Barbara, 13 lipiec 2010

Byłam na spotkaniu z dr.Ashkarem i mam książkę z dr. autografem.Dr. na spotkaniu zalecał usunięcie raka operacyjnie i nie brać chemii tylko stosować metodę NIA. Żeby zlikwidować ognisko raka to trwa długo i organizm dużo musi się napracować by go zlikwidować- a gdy operacyjnie raka usunie się, to organizm ma łatwiej oczyścić się do końca(to są słowa dr.które słyszałam na spotkaniu).Nie wiem czy należy stosować metodę NIA razem z dietą(przestawienie organizmu na inne żywienie też go osłabia- a przecież energii najwięcej daje Nam spożywanie mięsa). Ale na innym forum można uzyskać odpowiedź od dr.Ashkara-bo taką czytałam. Ja nie mam raka, ale bóle kręgosłupa i rwa kulszowa(obie nogi)nękały mnie od 30 lat, po tygodniu stosowania metody NIA ustąpił ból kolan a obecnie kręgosłup już nie dokucza - tabletek już nie biorę od stycznia br. Pozdrawiam i życzę wszystkim zdrowia.

pozdrowienia

Napisane przez teresa, 18 lipiec 2010

Serdecznie pozdrawiam! Droga Pani Jolu! Jak się Pani czuje? Mam Przyjaciółkę, która zaczęła stosowac metodę dr Gersona. Właśnie przesłałam jej wiadomośc o tej stronie. Życzę zdrowia.

Niepokoj

Napisane przez Gopi, 20 lipiec 2010

Szanowna Pani Jolu. Przecztalam Pani blog i Pani walke z choroba-jestem pod ogromnym wrazeniem. Mieszkam w Londynie, a moj maz choruje na gruczolaka pecherza moczowego i prawde mowiac nie chce slyszec o naturalnej metodzie leczenia. Ja natomiast jestem Pani zwolenniczka i mimo, ze na nic nie choruje to zamierzam odzywiac sie w sposob naturalny, chociaz jeszcze nie wiem w jakim stopniu moge wykorzystac obie metody. Moze to jest dobry pomysl na poprawienie jakosci zycia.Czekam z niecierpliwoscia na Pani dalszy kometarz. Bardzo serdecznie pozdrawiam Pania i Pani meza. Gopi z Londynu

Witam!

Napisane przez Jolanta, 25 lipiec 2010

U mnie zaszły pewne zmiany, mam nadzieję, że na lepsze - więc proszę się nie niepokoić, a jednocześnie nie chcę wszystkich mi życzliwych "trzymać" w niepewności. Jednak w związku z tym, że ciągle mój blog na Bochenii był mocno zanieczyszczany śmieciami i ważne wiadomości w nich "ginęły" założyłam swój niezależny blog i niedługo Państwu podam link do niego. Tam też znajdziecie Państwo wiele nowych, ważnych informacji związanych z moją chorobą, bieżących wyników i sposobów, które stosuję. Z jakim skutkiem? Tam będzie wszystko uzupełnione. Za kłopot, który wynikł nie z mojej winy - serdecznie przepraszam. Proszę tylko o jeszcze odrobinę cierpliwości. Pozdrawiam wszystkich cieplutko - Jolanta

Metoda ANRY

Napisane przez JolaL, 28 lipiec 2010

Witam, Mam raka piersi,wykryty w kwietni br.Stosuje bioenergoterapię,Pau de Arco , Vilcacorę witaminę C / naturalną - można zjadać nawet 3 g a nawet trzeba/,zmielone pestki moreli.czekam na ANRY, które zamówiłam,bo po zapoznaniu się z materiałami i publikacjami na temat jego wynalazcy wierzę,że rak jest grzybem-pasożytem z rodziny Penicilium. Wraz ze stosowaniem Anry będę nadal brała moje suplementy/vilcacora jest detoksykanten i wit.C również.Oprócz tego odkryłam bardzo silny detoksykant jagodę liofilizowaną ACAI z Brazylii.Ma silne właściwości oczyszczające z toksyn a zarazem bogatą gamę składników odżywiających komórki i wzmacniających układ odpornościowy.W świecie otrzymała miano pożywieniem XXI wieku.Zakupiłam ja bezpośrednio od importera .Po tygodniu stosowania już czuję się wzmocniona i mam więcej energii.Zarówno Acai jak i Vilcacora będę neutralizować toksyny z rozpadających się komórek rakowych i w ten sposób wspomagając wątrobę.Napiszę niebawem.

Metoda ANRY i NIA

Napisane przez JolaL, 28 lipiec 2010

Zapomniałam napisać o ważnej rzeczy - od maja stosuję metodę NIA -czuję się dobrze i moja noga również, mimo że od czasu do czasu trochę boli,ale po 2,3 dniach przestaje.Sączy się z niej cały czas.Mimo rany chodzę w sukienkach a gdy znajomi pytają co mi się stało odpowiadam dosłownie " zrobiłam sobie dziurę" i już więcej nie pytają.Pozdrawiam serdecznie.

odtruwanie wątroby

Napisane przez alla salute, 29 lipiec 2010

Kochana Jolu, podziwiam Twój zapał i wolę walki, tak trzymać! Czy mogłabym poprosić o sprecyzowanie metody odtruwania wątroby, nie mogę znaleźć tych informacji na stronie paramed.waw.pl, którą podałaś, a bardzo mi na tym zależy. Wiem, że to podstawa walki z rakiem. Pozdrawiam ciepło.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Piotr, 9 sierpie 2010

Witam Panią Serdecznie!
Dzisiaj znalazłem opis Pani wzmagań i bardzo ciesze się, że ma Pani tyle zacięcia i chęci dzielić się tym z innymi i do samej walki z"tym złem"! Szukałem wiarygodnego źródła kogoś kto stosuje Gersona i lepszej osoby od Pani :) chyba znaleźć w sieci nie można! Pani walka trwa już sporo czasu z tego co wyczytałem i rozumiem, że nie zdecydowała się Pani na ostateczność czym jest operacja! Czytałem, że wyniki też się Pani polepszyły -szczerze gratuluje! Mam nadzieje, że naprawdę jest wszystko OK i tego Pani życzę. Pisałem do Pani dziś meila, skończyłem czytać forum i chce pogratulować Pani na łamach "publicznych" za wytrwałość! Pytanie, które muszę zadać, bo będziemy z tatą walczyli o życie mamy, czy metoda Gersona działa?? przy długim stosowaniu w końcu ma chodzić o to aby ten rak wymierał i umarł-ON! czy u Pani ten "gnojek" jest mniejszy? może go już nie ma? -a tego Pani życzę! :)

Witam!

Napisane przez Jolanta, 10 sierpie 2010

Witam! Odpowiedziałam na Pana e-maila, proszę zajrzeć do skrzynki. A o Mamę proszę walczyć ze wszystkich sił, ja w czym będę mogła pomóc - POMOGĘ!!! Pozdrawiam - Jolanta

Witam!

Napisane przez Joanna, 10 sierpie 2010

Witam serdecznie, Strasznie się cieszę, że znalazłam Pani blog i mam nadzieję, że Pani mi pomoże, bo cholerni lekarze już liczą dni do końca mojemu tacie. Ojciec ma wielokomórkowego raka płuc. Na operacje się nie nadawał i dostał dwie różne chemie, które nic nie pomogły. O Metodzie Dr Ashkara tato dowiedział się od Pani z apteki zielarskiej, bo już szukał wszędzie możliwych sposobów. Stosuje tą metodę od marca tego roku i niestety Jego stan się pogarsza. Mieliśmy nawet osobiste spotkanie z Dr Ashkarem dwa miesiące temu jak był w Polsce pełni nadziei, że metoda ta jest w 100% skuteczna. Dziś tato był na USG brzucha, bo czuje się coraz gorzej bez leków przeciwbólowych ani rusz i w ciągu dwóch miesięcy schudł 14 kilo. USG wykazało niezliczone ilości guzów w tym największy 5 cm, a miał tylko lekkie zmiany na wątrobie. Nie wiemy co robić, Ashkar nie pomaga. I zastanawiam się, czy ta chemia po prostu go teraz nie zabija. Proszę o jakąkolwiek pomoc, bo już tracimy nadzieję. Tato się załamuje, a do tej pory trzymała go przy życiu tylko i wyłącznie ta metoda, jak widać nie jest skuteczna. Tylko pytanie dlaczego skoro niby tylu ludzi przeżyło... Pozdrawiam i życzę dalszej wytrwałości!!! Joanna

Witam!

Napisane przez Jolanta, 10 sierpie 2010

Proszę o pilny kontakt ze mną pod adres e-mailowy jolanta@igr.com.pl Nie mamy na co czekać, postaram się pomóc. Pozdrawiam - Jolanta

blog

Napisane przez Barbara, 15 sierpie 2010

Śledzę twoje poczynania z chorobą i prosiłabym o link do twojego nowego bloga pozdrawiam i życzę zdrowka

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 16 sierpie 2010

Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę p. Jolę o namiary na jej nowy blog, gdyż od dawna nie mam juz wiadomości o stanie Pani zdrowia. Wierzę, że wszystko zmierza ku dobremu, gdyż nadal ma Pani chęć niesienia pomocy innym ludziom :)

Podziwiam i pozdrawiam!

Napisane przez AgataN, 17 sierpie 2010

Witam! Pani Jolu, bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia i wytrwałości. 8 lat temu moja Mama zmarła na raka szyjki macicy. Mimo kontroli, badań cytologicznych i ciągłych wizyt u lekarza, nie "udało" się zdiagnozować choroby. Gdy okazało się,że to rak, było za późno. Ja osobiście kontroluję się u dwóch, trzech lekarzy równolegle - badania cytologiczne co pół roku. W tym miesiącu będę się szczepić. Pamietam ile wysiłku, pieniędzy i nerwów potrzeba, by się leczyć, dlatego trzymam baaaardzo mocno za Panią kciuki. I WIERZĘ, że pokona Pani tego dziada. Tak Trzymać! Agata.

Droga Pani Jolu

Napisane przez sun, 17 sierpie 2010

Witam i serdecznie pozdrawiam. Widzę, że nawet w alternatywnych metodach leczenia powinno się łączyć metody aby efekt był trwały i skuteczny. Mam książkę napisaną przez Hedi Masafret (mam nadzieję, że nie pomyliłem nazwiska i imienia), w której opisuje ona bardzo dobre wyniki leczenia m. in. nowotworów przez masaż receptorów stóp z równoczesnym masażem punktów limfatycznych. Do tego oczywiście odpowiednia dieta. Masaż receptorów można stosować oczywiście także profilaktycznie. Myślę, że byłby on doskonałym uzupełnieniem metod stosowanych przez Panią. Życzę wytrwałości i zdrowia. gino@vp.pl

nowotwor a naturalne metody leczenia

Napisane przez Markra, 17 sierpie 2010

Witam wszystkich! Jestem zafascynowana, że są ludzie u nas co stosują naturalne metody odtruwania organizmu i ...nie pozwalaja się kroic i wykonczac przez onkologie, ktoa jest biznesem na wiele miliardow dolarow miesiecznie (wiecej filmy Teapia Gersona, Na surowo, itp.). Sytuacja jest taka, że całe spoleczenstwo jest trute zywnoscia, zwł. mieso (te zwierzeta sa karmione pasza GMO i sa nienaturalnie traktowane w "produkcji"), mleko krowie i jego produkty, sztuczne produkty jak biała mąka, biały cukier, biała sól, wszelki dodatki chemiczne dodawane do zywnosci, zywnosc przetworzona, pryskanie warzyw i owocow oraz woda do picia, ma serwowane przez rzady i wojska powietrze z Chemitralsem, wszystkie leki chemiczne, szczepionki, stresy, komorki, zycie w betonie, itd... Nasze zdrowie jest celowo osłabiane by korpoacje i koncerny mialy pieniadze, a rzad mial nas pod kontrola... Szczerze wierze, ze David Icke i inni prezentuja nam prawde, lecz to ludzie nie chca jej zobaczyc, ze pozwalaja by fukncjonowalo to co mamy jako "norme"... Piszcie wiecej, skad zdobywacie bio owoce i warzywa, i inne podukty, ktore sa podrobkami a ktore nie, jak owoce noni... Ciesze sie, ze Jola ma oparcie w bliskich, i miewa sie lepiej, oby trzymala sie tak wciaz i profilaktycznie męza wciagnela w ten styl zycia... Mnostwo teraz dzieci ma raka, widac skutki manipulacji ludzmi i ich niewiedze jak powinno sie zyc... a dzieci sa nic nie winne, sa zdane totalnie na doroslych, czesto onkologow co wcale nie wykluczaja im klasycznych metod "leczenia" nowotworu... Powinno sie publikowac nazwiska lekarzy ktorzy maja udzial w wyzdrowieniu pacjentow powyzej 5 lat po chemioterapii i nazwiska ich z iloscia osb "nieudanych" terapii... byłoby to uczciwe dla nas... i byłyby to dowody ze to jest skuteczne a to nie! nieprawdaz?

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 25 sierpie 2010

Mam nadzieję, że zaglądacie Państwo na to Forum. Była długa przerwa spowodowana jakimiś uszkodzeniami technicznymi, ale mam nadzieję że to już ostatni raz. Widzę nowe wpisy, więc ktoś jeszcze o mnie pamięta, za co serdecznie dziękuję. Teraz już będę pisać na bieżąco, ponieważ chciałam stąd "uciec" ze względu na częste problemy techniczne ale przy takiej sympatii z Państwa strony i zapewnieniu administratora, że to były sprawy siły wyższej - zostaję. Dzisiaj już jest późno i jestem zmęczona, więc napiszę tylko kilka słów. Od dwóch miesięcy stosuję Immunocal w bardzo dużej dawce, najpierw 8, później 6 a teraz 4 saszetki dziennie. Czuję się rewelacyjnie, mam dużo siły, doskonałe samopoczucie i podobno, jak mówią moi lekarze medycyny naturalnej - jestem jego najlepszą reklamą, ponieważ jeszcze takiego rakowca jak ja nie widzieli. A ja... mogę góry przenosić. Mój mąż jest zaskoczony, on wieczorem ledwie nogi ciągnie na górę (oczywiście żartuję), a ja, jak on mówi: jeszcze drzwi z futryną bym wyjęła. Ale taka prawda! Warzywa, owoce - od 6 stycznia nie miałam żadnego odstępstwa od diety Gersona + Ashkar + różne suplementy i od dwóch miesięcy Immunocal. Niedługo będę robić badania. Później chcę jeszcze coś włączyć, już mam w domu, jestem na etapie czytania książki o tym, ale jeszcze nie chcę pisać co to jest, ponieważ nigdy niczego nie polecam czego sama nie próbuję. Jest wiele osób mi życzliwych i wiele niekoniecznie, ale ja piszę wyłącznie dla tych pierwszych, więc nikogo nie chcę zawieźć i polecać czegoś do czego nie mam przekonania. Ale to jeszcze trochę, jeszcze chwila i napiszę bez względu na efekty. Na razie wszystkim, których zainteresował Immunocal podaję stronę www.zdrowie-uroda.waw.pl lub www.rak-mojawalka.pl Tam znajdziecie państwo wiele wiadomości na jego temat oraz informacje jak można kupować go taniej. Ostatnio rozmawiałam z lekarzem medycyny naturalnej, który kupował dużą ilość dla swoich pacjentów i mówił mi, że studiował angielskojęzyczne strony dla lekarzy o nim i nie ma drugiego takiego secyfiku, który by tak odbudowywał wątrobę. Powtarzam to co usłyszałam od Niego. Proszę o ciągłe zaglądanie na to Forum, już na bieżąco możemy wymieniać swoje doświadczenia.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 27 sierpie 2010

Szanowni Czytelnicy,
od czasu do czasu na "Bochenii" następowały dłuższe czy krótsze przerwy. Po wielkich burzach doszło do wielu zniszczeń w sprzęcie i programach. Ponieważ "Bochenia" pracowała już 10 lat na starym sprzęcie, zaszła więc potrzeba  sukcesywnej wymiany sprzętowej i programowej. Wiąże się to z z przerwami w pracy serwera za co serdecznie Wszystkich Państwa przepraszam. Wszystkie zmiany dobiegają końca więc jest nadzieja, że te niedogodności są już poza Państwem.
Serdecznie przepraszam i zachęcam do częstych odwiedzin i wpisywania swoich komentarzy - Admin :)

chciałabym pomóc koleżance

Napisane przez gosiek, 30 sierpie 2010

witam pani Jolu.Jak większość osób tu zaglądających podziwiam pani determinację w zwalczaniu choróbska co więcej jestem przekonana o wygranej na pani korzyść.Ma pani cudownego męża,który panią bardzo kocha.Ta stronę znalazłam dopiero w sobotę.Szukałam kogoś kto rzeczywiscie stosuję te metody,że nie są to książkowe banialuki.W tej chwili nie choruję jakoś poważnie chociaż różnie bywało.Uratowała mnie kochana pani Jagoda z Bydgoszczy,która stosuje oczyszczanie organizmu metodą dr Jonasza.oczyszczam się prawie 2lata.Gdyby nie to,to kto wie czy nie spotkałby mnie podobny los.Myslę,że to był ostatni dzwonek bo nie daleko czasem od dolegliwości do czekoś znacznie gorszego.Interesuje się ogólnie zdrowym trybem życia,wciąż udoskonalam to co już osiągnęłam wraz z moją rodzinką.Dodatkowo stosujemy odżwianie zgodne z grupą krwi,które ma na celu zredukowanie zatrucia organizmu i zapobieganie ewentualnych przyszłch zachorowań.Mąż i ja bardzo sobie chwalimy ten rodzaj jedzenia chociaz zdażają się nam przeszkody.Muszę sie pochwalić,że rownież mam cudownie kochającego męża,którego cierpliwosć,miłosć i wyrozumialość wiele mi pomogła.W zeszłym roku mój teść zmarł na raka trzustki.Długo nie dopuszczał myśli o chorobie i nie chciał się leczyć,w końcu gdy udało nam się go nakłonić praktycznie bylo za pózno.Chociaż może wszystko potoczyłoby sie inaczej gdybyśmy znali te metody?Usunęli mu prawie całą trzustkę,dwunastnicę ale okazało się,że zaatakowana była głowną żyła wątrobowa.początkowo czuł się dobrze do tego mieliśmy leki sprowadzane z Johanesburga RBT,odpowiednie suplementy ,ph basic,AKaktywny tlen i wiele innych. Pewnego dnia oznajmił,ze ma dość walki i ciągu 2mcy było po wszystkim.Mąż nie mógł po tym dojść do siebie.Stąd wzmożone wysiłki by chronić nas,jego przed podobnym losem.Praktycznie godzi się na wszystko co uznam za dobre i skuteczne.Drugim powodem mojego zaiteresowania jest to,że mam dwie znajome które chorują na raka i są po chemioterapi więc próbuje jakoś je wspomóc.Ta strona jest na tyle obszerna,że mam nadzieję.że będzie w stanie wlać w nie trochę nadzieii i optymizmu.pozdrawiam i życze dalszej wytrwałosci.gosia

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 30 sierpie 2010

Jak zawsze dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądają. To miłe, jak ktoś czyta to czym chcę się dzielić. Ja zawsze i chętnie!! Jak czytam o kimś kto docenia zdrowie gdy jeszcze je ma, to podziwiam. Ja taka nie byłam. Zawsze wydawało mi się, że jestem super zdrowa, że wszyscy na około tylko nie ja... Zawsze wszystkie wyniki badań miałam doskonałe. Ale okazało się, że tak nie jest, że to świństwo sobie rosło i miało się dobrze. Ale to tak bywa chyba u każdego, dobrze jeszcze że dorwałam go gdy był w fazie początkowej. Ale za to złośliwiec jakich mało! Cały czas walczymy, osiem miesięcy soków, lewatyw (których potwornie się bałam), suplementów, lekarzy i różnych dziwnych rzeczy. Moje życie stanęło na głowie. Nie skarżę się, inni mają jeszcze gorzej. Wielu rakowcom pomagam, kontaktujemy się i często są to osoby bardzo chore, samotne, porzucone przez wszystkich i co oni mają powiedzieć? Nieraz płaczę nad ich losem, ale jak mogę im pomóc? Często mieszkają na drugim końcu Polski, są biedni i bezradni. Wsparcie w najbliższych to największy skarb i nie zamieniłabym tego na żadne góry złota. Czy pieniądze dają szczęście? Oczywiście każdemu są potrzebne a w chorobie w dużej ilości, bez nich i chorować ciężko, ale chyba najgorsza jest samotność. Życie pisze swoje scenariusze, ale jeżeli jest jeszcze czas budujmy swoje życie osobiste. Zawsze śmiałam się do męża, że jak ma mnie to będzie komu ziółka mu parzyć, a nie wiedziałam że role się odwrócą. Jutro przede mną bardzo ważny dzień. Po ponad dwóch miesiącach idę robić badania kontrolne. Nie wiem co wykażą i jak to wszystko przebiega u mnie. Sama jestem bardzo ciekawa. Ale to na jutro. Dzisiaj trzeci dzień mój mąż stosuje terapię mms. Czy ktoś stosował lub słyszał o niej? Ma bardzo skrajne reakcje, ale czytałam całą książkę i jestem optymistycznie nastawiona. Jak wczoraj czuł się tragicznie i okupował toaletę z miską na kolanach to się spytał czy czasami nie chcę go otruć! Powiedziałam, że nie, bo drugiego takiego co mi to wszystko będzie robił szybko nie znajdę!! hihihihihi Mąż zaczął w piątek po południu (rano robił wszystkie badania) i jutro jedzie ze mną i również chce je powtórzyć - kolejna moja ciekawość! Ja miałam brać od jutra po badaniach, aby wiedzieć jak zadziałał na mnie Immunocal, ale teraz chyba nie zacznę, ponieważ okazało się, że mms i Immunocal to przeciwności i nie mogą być stosowane razem. MMS to oksydant - BARDZO SILNY, a Immunocal to Antyoksydant - również BARDZO SILNY! Zobaczymy jakie mąż będzie miał jutro wyniki. Jeżeli chcecie poczytać książkę o mms lub zapoznać się z kropelkami to proszę zajrzeć na stronę www.vita.natura24.pl Tam zamawiałam i książkę i kropelki i aktywator - cały zestaw, podobno to rewelacja! Tak słyszałam od kilku osób. Cena też nie jest wysoka, ponieważ przy profilaktyce buteleczka kropli mms starcza na 2 lata, a przy chorobach na pół roku! Także jutro wypuszczamy się, aby zaszaleć z Panią "wampirzycą" lubiącą cudzą krew! Ciekawi mnie i to co u mnie i to co u męża. W końcu trzeba się brać za siebie, a w tym wypadku za męża, bo ja to już osiem miesięcy, a on nie stosował niczego. A tak nie można. Pozdrawiam i ... trzymajcie kciuki za dzień jutrzejszy!

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 31 sierpie 2010

Dzisiaj miałam zwariowany dzień i jestem "padnięta" więc napiszę więcej jutro, teraz tylko podzielę się moją radością w dużym skrócie. Dzisiaj robiłam USG piersi i jamy brzusznej. Jak wykryli u mnie raka podczas badania mammograficznego 16 listopada miał 15 mm, 8 grudnia (czyli za trzy tygodnie) miał już 18 mm. Dieta Gersona powstrzymała jego rozwój i ustabilizowała. Później był trochę mniejszy. Od dwóch miesięcy biorę duże dawki Immunocalu, o którym wielokrotnie pisałam i dzisiaj ma 7 x 7 x 11 mm !!!!!!!! OGROMNY SUKCES!!!!!!!!!!!! Pan doktor powtarzał cały czas - niewiarygodne, niemożliwe, niewiarygodne, niemożliwe......... A ja mało nie pękłam z dumy i radości, mąż też. Od razu u tego samego lekarza robiłam USG jamy brzusznej - w lutym było wątroba powiększona i mocno otłuszczona (piszę z pamięci więc może coś źle określiłam), a dzisiaj .... wątroba w normie i nie ma otłuszczenia!!!!!!!!!! Mówili mi, że jest to jedyny preparat regenerujący i odbudowujący wątrobę (a przy okazji wszystko), ale sama chciałam się przekonać. Jestem dumna, obdzwoniłam dzisiaj wszystkich i ... Pan doktor zakupił Immunocal i kilka osób (czytaj lekarzy), u których w międzyczasie się leczyłam, tym bardziej, że jest bardzo duża promocja cenowa. Ja też dzisiaj dokupiłam spory zapas! To niesamowite jak on działa, do tej pory mogłam mówić na podstawie różnych osób, które znam a od dzisiaj mogę pokazać swoje wyniki badań każdemu kto chce się przekonać!!!!! Idę spać, jutro mogę poskanować wyniki - dla wszystkich niedowiarków!!!! Dla nocnych marków więcej wiadomości na www.zdrowie-uroda.waw.pl

To wspaniale!

Napisane przez Dorota, 1 wrzesie 2010

Pani Jolu,to cudowna wiadomosc.Ja caly czas czytam to forum i bylam wrecz nieszczesliwa ze bylo tu tak cicho.Tak jak juz kiedys pisalam ani przez moment nie watpilam ze Pani ze swoim wspanialym mezem "zalatwi"tego drania.Ja jestem najbardziej pod wrazeniem dzialania diety Gersona,bo czytalam na jakims forum ze ludzie wyleczyli sie dzieki niej z raka i innych nieuleczalnych chorob.Pani jest dla mnie najlepszym przykladem jej dzialania.Ja "przez" Pania chcialabym jej sprobowac,profilaktycznie,zeby zapobiec chorobie poki czas.Ciesze sie wraz z Pania i zycze wytrwalosci i calkowitego wyzdrowienia.Pozdrawiam.

Antyoksydanty?

Napisane przez Mirosław, 1 wrzesie 2010

Pani Jolu mam pytanie? czy Jagoda Acai jest w proszku czy w soku jeśli w proszku to jak ją stosować i czy rzeczywiście jest tak skuteczna jak sie pisze ?

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 1 wrzesie 2010

Kolejne miłe wpisy - dziękuję. Dzisiaj odebrałam wyniki badań krwi to wszyscy są w szoku - białych ciałek mam 9,36!!!! To niesamowite u rakowców! Badania doskonałe. Jak znajdę chwilkę to je zeskanuję, ale teraz mam urwanie głowy, ponieważ od piątku do niedzieli będziemy z Immunocalem na Targach Medycyny Naturalnej. Dowiedziałam się dzisiaj, że mamy taką możliwość, więc robiłam plakaty, jutro mnóstwo jeszcze innych spraw z tym związanych. Lubię jak się coś dzieje więc to zmęczenie też lubię. Co do jagody acai to piłam sok w butelkach, ale moim zdaniem nie spełnia oczekiwań, chociaż w proszku też brałam. Nawet później zorientowałam się, że Gerson zabrania owoców jagodowych przy raku. Ja mam swoje sprawdzone metody, ale jeżeli ma Pan ochotę brać jagodę to też można. Nieraz trzeba wypróbować na sobie. Według mnie to podstawą jest terapia Gersona, suplementy i Immunocal. Proszę mi wierzyć, że nie piszę dla reklamy, ale tyle ile ja mam pozytywnych wiadomości od zaprzyjaźnionych rakowców, to w głowie się nie mieści, a przecież to dopiero krótki okres czasu jak możemy go polecać. Takie jak moje wyniki lub jeszcze lepsze mają różne osoby. Ja im wierzyłam ale chciałam przekonać się na sobie! Czekaliśmy z mężem na nie z niecierpliwością przez dwa miesiące, teraz każdemu mogę pokazać różnicę i nikt mnie nie przekona, że szkoda pieniędzy. ZDROWIE JEST BEZCENNE!

gratulacje!

Napisane przez gosiek, 2 wrzesie 2010

Gratuluję wspaniałych wyników!Gdy to wszystko czytam to dosłownie mam ciary.Cieszę i ze względu na panią i iinych niedowiarków.Mam nadzieję,że teraz chociaż zastanowią się i sami spróbują!Pisałam ostatnio o moich dwóch chorych koleżankach,które nie mówiły nie ale przekonane nie były.Być może był to wynik zmęczenia ciągłą walką.Zabieram się własnie i zamierzam każdą odwiedzić i jeśli będzie trzeba zmusić do dalszego wysiłku.Trzeba walczyć!!!! Pani Jolu a gdzie można nabyć ten cudowny Immonocal i jaki jest mc koszt jego stosowania?pozdrawiam i cieszę się z panią

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Ewa, 2 wrzesie 2010

Serdeczne pozdrowienia dla Pani Joli i jej wyjątkowego męża.
Jest Pani cudownym ciepłym życzliwym człowiekiem.

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 3 wrzesie 2010

Witam! Dziękuję za miłe słowa. Dzisiaj tj. od 3 do 5 września jesteśmy z mężem na Targach Medycyny Naturalnej na Warszawiance w Warszawie od godz. 9.00 do 18.00, ponieważ chcemy mocno propagować ten wspaniały dla naszego zdrowia specyfik. Wszystkich serdecznie zapraszam. Pozostałych zapraszam na stronę www podaną wcześniej lub kontakt ze mną jolanta@igr.com.pl a podpowiem jak kupić go najtaniej! Zapraszam! Jolanta

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Jola2, 3 wrzesie 2010

Dzień dobry wszystkim i Panu Mirkowi
pytał Pan o jagodę Acai ,bo to ja a nie Pani Jolanta pisała o niej - mała pomyłka.Ja też niestety walczę z rakiem piersi od kwietnia br.I tak jak Pani Jolanta stosuję różne metody niekonwencjonalne,które skutkują / guz nie rosnie /.Oprócz cieciorki i vilcacory stosuje od miesiąca cudowną Jagodę Acai Liofilizowaną.Jest to odkrycie XXI wieku - jagoda posiada najwięcej antyoksydantów ze wszystkich do tej pory przebadanych roślin.Wymiata toksyny z organizmu i neutralizuje wolne rodniki,posiada Kwas Ellagowy,cystynę i argininę działające silnie przeciwnowotworowo.Tylko uwaga!! wielu jest oszustów handlujacych Acai na Allegro y Ebay jagodą suszoną w wysokich tempretarurach z dodatkiem maltodekstryny.Ta jagoda nadaje sie tylko do produkcji kosmetyków.Natomiast Acai liofilizowana zawiera 96-98% składników naturalnej jagody i jest skondensowana 7:1 / z 7 kilo jagody uzyskuje się 1 kg liofilizowanej/.Znalazłambezposredniego importera Acai liofilizowanej z Brazylii.Firma sprawdzona - posiada certyfikaty i pozwolenia.Jeśli jest Pan zainteresowany  to polecam ACAIVITA ze Szczecina / www.acaivita.pl/.Acai świetnie współgra z cieciorką -podwójne oczyszczanie.Poza tym zauważyłam,że mam wiecej siły i jestem bardziej wytrzymała.W przyszła środę idę na USG .Napiszę o wynikach.Pozdrawiam wszystkich walczących.Jola2

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Mirosław, 3 wrzesie 2010

Witam panie Jolanty .
Dziękuję za informacje jak o Acai tak i o immunocalu :)
Immunocal rewelacja lecz nie na moją kieszeń
natomiast po wpisie z zapytaniem trafiłem na tą stronkę acaivita i właśnie pierwsza paczkę zakupiłem
Obie panie spisujecie sie na medal życzę wytrwałości w walce z rakiem
Mirosław z chorą żoną .
Ps ciecierzyca rzeczywiście działa ale to może żonę namówię aby z wami popisała

ostropest plamisty

Napisane przez gosiek, 5 wrzesie 2010

Witam wszystkich.Panie Mirku po obejrzeniu i po relacjach innych osób jesteem przekonana,że Immunocal jest rewelacyjny ale też i drogi a jak wiadomo nie każdy może sobie na to pozwolić.W jego składzie jest zioło wybitnie,cudownie wspomagające oczyszczanie i regenerację wątroby.Dadam tylko,że działa jak każde ziołko po upływie dwoch tygodni.Kupuję go w sklepie ze zdrową żywnością za ok 10-13zł.Ogolnie jedną łyżeczkę na dzień ale w pana przypadku trzeba kilka.Może nie jest to Immunocal ale jego namiastka,jednak działa co wyprobowałam nie tylko na sobie ale i innych chętnych.pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 5 wrzesie 2010

Do Gosiek! Serdecznie proszę o niewprowadzanie w błąd osób, które tu zaglądają. Nie wie Pani co pisze. Immunocal zawiera jako jedyny cysteinę wiązaną, jest to wyciąg z serwatki z mleka. Gdzie Pani ma zioło! Jest to opatentowane 80 patentami, jest ponad 80 tysięcy prac naukowych na jego temat, jako jedyny suplement diety na świecie przeszedł trzy fazy badań klinicznych również na ludziach, dlatego zawsze będzie mógł być sprzedawany w aptece oraz w USA i Kanadzie jest wpisany do księgi leków oraz refundowany przez kasę chorych. Jak więc Pani widzi pisze Pani o czymś, o czym nie ma Pani zielonego pojęcia. Może miała Pani na myśli trawę, którą żywią się krowy!!! Innego sensu w tym nie widzę. proszę poczytać na stronie www.zdrowie-natura.waw.pl

Emocjonalość

Napisane przez messier, 6 wrzesie 2010

Pani Jolanto, życzę zdrowia i więcej pokory!

gratulacje

Napisane przez Jacek, 11 wrzesie 2010

witam Pani Jolu,gratuluje sukcesów,wiedziałem od początku ,że muszą przyjść przy takiej dozie optymizmu,wiary i konsekwencji w stosowaniu metod naturalnych.Zycze zdrowia i wytrwałości,teraz już z górni bo wie Pani ,że to dziala

Witam Panie jacku!

Napisane przez Jolanta, 12 wrzesie 2010

Pan jest moim "dobrym duszkiem" od samego początku. Dziękuję za wiarę we mnie i miłe słowa! Ja ciągle jeszcze walczę i wiem, że walka jeszcze będzie długa i burzliwa. W ciągu tych miesięcy stosowałam terapię Gersona i metodę Ashkara oraz ciągle poszukiwałam czegoś co będzie "mocnym uderzeniem". Dzięki zaprzyjaźnionej lekarz medycyny naturalnej z Niemiec - znalazłam. Jestem Jej za to bardzo wdzięczna. Wszyscy polecali mi całą masę różnych "cudownych specyfików". Kupowałam, stosowałam i... tylko wydawaliśmy z mężem pieniądze, które spokojnie można było wyrzucić za okno. Do tego nie wiem jak odbijały się na moim zdrowiu. Bo przecież nie od razu wszystko można przewidzieć. Ale jak to mówią - tonący brzytwy się chwyta. Ja, a właściwie my też się chwytaliśmy. Teraz już nie - znaleźliśmy. Humor, siła i wiara w przyszłość - mocno mi dopisuje czego wszystkim życzę!

Witam Panie Jacku!

Napisane przez Jolanta, 13 wrzesie 2010

Przepraszam za małą literę, nie wiem dlaczego tak się wpisało, ale Pan wie, że to nieświadoma pomyłka. Jeszcze raz przepraszam!

Witam ponownie!

Napisane przez Jolanta, 13 wrzesie 2010

W związku z bardzo dużą ilością zapytań o Immunocal i stosowanie go w profilaktyce, pragnę poinformować, że zawsze powinno się zapobiegać niż leczyć. Profilaktyka jest znacznie tańsza i skuteczniejsza niż późniejsze leczenie. To ja stosuję duże dawki ze względu na moją chorobę, jednak moja cała rodzina go pije. Córka w ciąży, wnuczki (ponieważ w przedszkolu ciągle są jakieś infekcje), Mama (ponieważ im człowiek starszy tym bardziej potrzebuje, zięć i mąż (ze względu na syndrom chronicznego zmęczenia, a mąż jeszcze dodatkowo przy drobnych dolegliwościach). Tak więc jak Państwo widzicie moi najbliżsi piją wszyscy. Nie ma osoby, której nie jest potrzebny. W miarę upływu lat tracimy go coraz więcej i jeżeli dbamy o zdrowie swoje i osób nam bliskich, powinniśmy go stosować. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z nas zaporą może być cena, ale mogę doradzić jak zrobić to aby była najniższa lub mielibyśmy go za darmo. Proszę pamiętać, że jeżeli jeszcze jest czas, zadbajmy o zdrowie, gdy jest już za późno oddalibyśmy wiele tylko nie zawsze mamy jeszcze tyle czasu aby coś podziałać. Immunocal jako produkt w 100% naturalny i naprawdę doskonały daje efekty, ale też nie z dnia na dzień. Ja w moim ciągle pierwszym okresie rozwoju raka dałam mu dwa miesiące i badania robiłam dopiero po tym okresie. Staram się być rozsądną i niczego nie przyspieszać, organizm musi nasycić się cysteiną i wytworzyć odpowiednią ilość glutationu. Inaczej procesy ozdrowieńcze nie nastąpią! To wszystko macie Państwo opisane w broszurce na stronie http://www.immunocal.waw.pl/GLUTATION.php (na dole strony o glutationie). Ja wcześniej o tym wszystkim nie wiedziałam, dopiero teraz oczy coraz szerzej mi się otwierają. Nie piszę o nim dla kaprysu, ale po to aby propagować ten doskonały produkt wszystkim, ponieważ efekty u osób, które go stosują są tak niesamowite, że nie chcę tych wiadomości zostawiać tylko dla siebie. Dlatego też, aby pomagać powstało to moje forum. Będę propagować wszystko do czego jestem w 100% przekonana i negować wszystko co wg mnie jest wyciąganiem pieniędzy.

Cysteina

Napisane przez Jola2, 13 wrzesie 2010

Witam wszystkich Cysteina podwójnie wiązana jest składnikiem serwatki mleka,z której wyprodukowano Immunocal. I myślę,że to wszystkich zainteresuje - w Jagodzie Acai Liofilizowanej równiez występuje ta sama cysteina!!Ale uwaga w Liofilizowanej - nie w proszku z maltodekstryną - ta jest nic nie warta! oprócz tego ma kwas ellagowy,działający antynowotworowo oraz arginina ,metionina,lizyna- aminokwasy wspomagające walkę z nowotworem.Nie mówiąc o niespotykanej ilości antyoksydantów wymiatajacych toksyny /w 5 gramach acai jest ich 3500 jednostek a zalecana dzienna dawka "wymiataczy toksyn to 3000 jednostek/Stosuję acai od miesiąca i czuje się znakomicie.Wraz z zastosowaniem ANRY zaczęłam brać właśnie Acai jako odtoksyczniacz i wspomaganie rozpadu guza.Polecam i na zdrowie.

Witam ponownie!

Napisane przez Jolanta, 13 wrzesie 2010

Proszę zobaczyć moje wcześniejsze wpisy, jagodę acai stosowałam w dużych ilościach zarówno w sokach z USA jak i proszku z Brazylii. Oprócz ogromnych wydanych kwot NIC MI NIE DAŁA, a jak rozmawiałam z wieloma i lekarzami medycyny naturalnej, twierdzą, że szkoda pieniędzy. Rozmawiałam z ludźmi z USA i wiem, że nagminnie ją wyprzedają i to co kupowali za 45 USD w chwili obecnej cenią 20 USD i NIKT, SŁOWNIE NIKT nie kupuje. Jak Pani pomaga to życzę zdrowia, ale ja zdania nie zmienię, ponieważ ja i moja cała rodzina wydaliśmy w ciągu kilku miesięcy ponad 10.000 zł i ... wyniki w dalszym ciągu były bardzo kiepskie. Immunocal zawiera cysteinę wiązaną, której nie ma żaden inny preparat. Nie chcę się spierać, tym bardziej, że jest TO MOJE FORUM!!! i piszę aby pomagać a nie propagować preparaty, które sprawdziłam i wiem, że może są smaczne, ale zdrowia nie dają. Chyba, że ktoś ma dużo pieniędzy do stracenia. Ja nie mam, więc liczę każdą wydawaną kwotę i wybieram WYŁĄCZNIE to co jest dobre!

Acai

Napisane przez Jola2, 14 wrzesie 2010

pisze Pani o acai w soku Monavie ,w którym jagody jest znikoma ilość /obliczyłam to z mężem/- sama go piłam i nie powiem ,że jest zły tak jak to robi Pani.Jest bardzo dobry tylko -drogi,bo rozprowadzany w marketingu sieciowym.Zresztą dobrze to Pani wie,bo sama to robiła/świat jest mały!/ i myślę,że nieładnie teraz krytykować coś, na czym nie udało zrobić się większych pieniędzy.Immunocal również rozprowadzany jest w marketingu sieciowym od niedawna w Polsce - właśnie wycofano go z aptek,żeby garstka ludzi zrobiła na tym pieniądze.szkoda! a powinien być refundowany,tak jak w USA i dostępny dla zwykłych ludzi nie zarabiających dużo.A proszek Acai faktycznie nic nie wart ,bo suszona na gorąco Acai traci ponad 60% wartości i ma mało antyoksydantów.Proszę o wiarygodne wyniki zmniejszonego guza,to uwierzę,że to sprawka Immunocalu. Papier może przyjąć wszystko.Życzę zdrowia.

Glutation

Napisane przez gosiek, 15 wrzesie 2010

Droga pani Jolu.Mąż prosił mnie żebym, nie denerwowała się pani niestownymi uwagami,w ogóle nie zaglądała a napewno nie odpowiadała na pani zarzuty i obrazliwe słowa.Jednak nie mogę tego zrobic ze zględu na inne zaglądające tu osoby.Zupełnie nie rozumiem pani agresji względem mnie.Czyżby wraz ze zdrowieniem zmniejszała się pani sympatia i wyrozumiałosć dla innych?Prawda jest,że Immonocal nie zawiera ostropestu plamistego,moja pomyłka ale po co ta agresja i sarkazm?Gdyby pani zajrzała na wcześniej podaną stronę to znalazłaby również to zioło w postaci ojeju w sprzedaży.Muszę panią zmartwić,że nie żywią się nim krowy.Z podanych informacji wynika,że ostropest plamisty to roślina o silnych właściwościach farmakologicznych wpływających na wątrobe.Swą skuteczność zawdzięcza trzem chroniącym wątrobę substancją sylibiną,sylidiaminą i sylikrystyną,ktore łącznie zwane są sylimaryną.Ostropest podnosi poziom glutationu w organizmie nawet o 50%,który jest silnym przeciwutleniaczem,mocniejszym nawet niż wit C i E,przeciwdziała uszkadzaniu komórek wątroby przez wolne rodniki,odgrywa ważną rolę w odtruwaniu organizmu i wspomaga regenerację czyli wymianę jej uszkodzonych komorek.W Niemczech wpisano ostropest do rejestru lekó na marskość wątroby.Stosuje się go w stanach rekonwalescencji po uszkodzeniach toksyczno-metabolicznych wątroby spowadowanych:długotrwałymi kuracjami antybiotykowymi,naużywaniem alkoholu,chemioterapią,zatruciem grzybami.W zaburzeniach czynności wątroby na skutekzłej diety i cukrzycy.Wspomagająco przy wirusowum zapaleniu wątroby typu C ,zapaleniu drog żółciowych i woreczka żółciowego,endometriozie.Zmniejsza uszkodzenie wątroby w czasie chimioterapii przyspieszając usuwanie substancji toksycznych odkładających sie w organizmie.pozdrawiam i życzę wiecej wyrozumiałości i pokory

Witam Wszystkich:)

Napisane przez Mirosław, 20 wrzesie 2010

Pani Gosiek kupiłem żonie  ostropest plamisty od kilku dni to ziółko zażywa :)
Pani Jolu2 ACAI Liofilizowane rzeczywiście podniosło u mojej żony siły witalne ma dużo więcej sił witalnych i zaczyna wracać w nia wiara do życia i tu odniosę się do pani Jolanty :)
Pani Jolanto o sokach Acai z innymi owocami dużo czytaliśmy jak i o proszkach z Acai i ma pani rację ACAI w sokach trzeba wypić może a suszone na ciepło jak wszystko traci wiecej niż połowę wartości Jednak jak poczytaliśmy o technologii liofilizacji stwierdziliśmy że warto spróbować i zainwestować w ten owoc on w tej postaci zawiera w sobie całą wartość jaką posiada
Immunocal jest dobry jednak troszeczke sie dowiedziałem na ten temat i chciałbym pani potwierdzenia bo dowiedzieliśmy się z żoną że był on jeszcze do nie dawna w aptekach (nierefundowany) a od jakiegoś czasu jest sprzedawany w systemie (proszę mnie poprawić jeśli coś przekręcę) polecania chodzi sie na spotkania i wprowadza się ludzi do grupy.
przez co można jak mówią używać tego nawet za darmo ale trzeba wyszukać kilka osób które też go zakupią  z mojego polecenia
Pani Jolanto myślę że nikt nie neguje faktu że jest pani założycielem tego forum ale zdrowienie to radość a nie sarkazm i warczenie na chorych nieraz warto pomyśleć o tym co było jeszcze rok temu i jakie było podejście pani do wszystkich produktów
Pozdrawiam serdecznie Wszystkie Panie Powodzenia

Witam wszystkie sympatyczne i życzliwe osoby!

Napisane przez Jolanta, 20 wrzesie 2010

Chciałam opisać kolejny sukces mojej znajomej. W maju robiła mammografię - miała liczne guzy w piersiach, USG - nie wykazała niczego. Była u lekarza, dał Jej różne specyfiki - problem się nasilał. Z piersi zaczęła ciec ciemnozielona, śmierdząca maź. Było coraz gorzej. W lipcu ponownie robiła badania, wszystko się powieliło. I znowu USG niczego nie wykazała, w mammografii było dużo guzów. Ból był potworny, stan się zaostrzał, lekarze byli bezsilni. Wszystko co dawali jeszcze pogarszało Jej stan. Dziewczyna była załamana, a ból nie dawał żyć. Ktoś polecił Jej Immunocal, zaczęła brać - najpierw mniejsze dawki, później po konsultacji ze mną - większe. Nie miałyśmy z Nią kontaktu, miała wyłączone telefony, jak teraz mówi "umierała". Po dwóch tygodniach zamiast ciemnozielonej, śmierdzącej mazi zaczęła lecieć "woda" (to Jej słowa). Po kolejnych dwóch tygodniach wszystko ustało. Rozmawiałam z Nią dwa dni temu i wiem, że jest w szoku. Ponownie śpi na brzuchu, a teraz wyjechała na urlop. Po powrocie ponownie zrobi mammografię, aby potwierdzić efekty. Zostałam przez Nią upoważniona do opowiadania o jej przypadku, a za dwa tygodnie mam dostać wszystkie wyniki Jej badań. To jest kolejny, potwierdzony przypadek działania tego preparatu w moim otoczeniu. Czy to nie jest szczęście gdy można komuś pomóc? Co do wyników moich badań - serdecznie zapraszam, spotkam się i pokażę każdemu, kto będzie tym zainteresowany. Badania Halinki będą za dwa tygodnie, również je udostępnię.

kontakt

Napisane przez paulina, 27 wrzesie 2010

Witam serdecznie, czy mogę prosić o kontakt mailowy do osób które stosują metode gersona. Mama wiele pytań i potrzebuje informacji Dziekuje z góry

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez asklepios, 5 padziernik 2010

Z wielkim smutkiem obserwuję, a dokładniej czekam na odpowiedź odnośnie informacji o kuracji Gersona. Jest osoba, którą ją stosowała i pisała na tym forum na ten temat, ale teraz weszła w biznes immunokalem więc już nie ma interesu. Za immunokal są pewne pieniądze, Gerson jest konkurencją.
Podaje link do informacji na ten temat, można coś skorzystać.
http://www.igya.pl/schorzenia-choroby/35-rak/159-leczenie-raka-metoda-gersona.html

6 pazdziernik 2010r.

Napisane przez bebilo333, 7 padziernik 2010

w dniu 6 pazdziernika mija dwa lata kiedy rozpoczalem leczenia chorego z glejakiem mozgu najzlosliwy z rakow mozgu. chory mial usuniety guz w marcu 2008r. 6/10/2008r.rozpoczalem jego leczenie dieta dr. Kwasniewskiego z pewnymi modyfikacjami.Dzis chory dobrze sie czuje. nie miewa zadnych objawow nowotworowych mozgu! od roku czasu jest bez zadnej chemioterapii.Bierzy tylko leki objawowe i bierzy je profilaktycznie. na co dzien stosuje keppra 750mg/dobe( lek p/drgawkowy), steroid dexametazon 3,5 mg/dobe, lek p/depresyjny effexor kapsulki 75mg./dobe

pozdrawiam i o zdrowie pytam!

Napisane przez bebilo333, 8 padziernik 2010

dzien dobry Pani Jolu, coraz rzadziej pani pisze. mam nadzieje ze sa dobry powody dla tych nieobecnosci na forumie. mam pytanie i mam nadzieje ze Pani znajdzie czas aby na nim odpisac. jakie preparaty jodu pani stosuje i jak u pani wyglada poziom potasu w krwi? dzieki z gory za odpowiedz. zycze duzo sukcesu.

do Asklepios'a

Napisane przez bebilo333, 8 padziernik 2010

Pozdrawiam wszystkich na tym forum i Pana rowniez, Bylem na tym forum igya.pl i owszem tekst bardzo interesujacy ale sa w nim pewny ogolniki ktore wypadalo je wyjasnic. Chodzi mi o pacjentce z Armenii ktora dr.Gerson leczyl i On podaje:" ...dalem jej troche zoltka i rak odrosl, dalem jej siekane surowe miesa i rak odrosl,...dalem jej oliwe i rak odrosl...". Dr.Gerson pisze dalej:" juz dzieki mojej pracy nad leczeniem gruzlicy nauczylem sie, ze w gruzlicy i w innych chorobach zwyrodnieniowych nie wolno leczyc objawow. Organizm- caly organizm - musi byc leczony....cos mi tu cos nie zgadza. Od wiekow wiadomo ze najlepszym lekiem na nowotwory to sa zoltka z jajek! bo zawiera ono wszelkie skladniki potrzebny dla rozwoju calego osbnika. Biorac poduwage ze rak moze byc tylko wynikiem zlego odzywiania sie przez dlugie lata mozemy rozumiec dlaczego zoltka moga miec korzystny dzialaja w tej chorobie! A dr. Gerson podaje na zmiane troche zoltka, troche siekany surowy mieso, troche oliwy i spodziewa sie ze rak sie cofnie i przez ile dni ty obserwacje prowadzil podajac ty produkty!kiedy dr.Gerson uwaza ze gruzlica jak i inny choroby zwyrodnieniowy wymagaja leczenia calego organizmu , spodziewa On poprawe po podaniu troche z powyzszych produktow produktow a podresla zas ze jego dieta powinna przynosic dobry efekt po dwoch latach dopiero! pisze o tym aby z USA nie mam zadnych osobistych interesow piszac ty slowa.Przypadek mojego pacjenta skonczy sie publikacja naukowa o ktora mnie zreszta prosil kilka miesiecy temu, moj kolega neurochirurg z warszawy jako ze przypadek tego chorego jest juz rewelacja w leczeniu tego rodzaju raka!Ale osobiscie wole czekac i dokladnie badac ten przypadek i nie rozpraszac w swiat zludna nadzieje dla milionow chorych ktorze ich los jest pod znakiem zapytania! przepraszam za bledy ktore moga wystepowac w moim tekscie bo:popierwszy jestem obcokrajowcem z polskim obywatelstwem i po drugie mam wirusa w laptopie i nie moga wrocic do poczatku moojego napisanego artykulu. Pozdrawiam wszystkich. P.S. jedna mam prosbe chcialbym poprowadzic przez internet chorego z rakiem pluc, ktory uwaza ze jego los jest juz przysadzany bez zadnych zobowiazan z jego strony. Moj email jest: samirbd77@gmail.com

dla Pani Jola2

Napisane przez bebilo333, 8 padziernik 2010

witam pani Jolu, pani pisala 3/9/10 ze za tydzien wybiera sie pani na kolejny USG i miala pani pisac co sie dzieje z rozmiarami guza piersi. czy pani moze cos pisac na ten temat? chyba od tamtago czasu cos w tym guzie sie zmienilo?! dzieki i zycze zdrowia.

ojciec romano zago

Napisane przez aloes, 11 padziernik 2010

http://www.lek-na-raka.eu/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1 tel. do dystrubutora 502 245 429 bardzo skuteczna recepta warto.

Ciekawe

Napisane przez beata, 11 padziernik 2010

Zajrzyjcie : www.bioslone.pl

Kontakt dla Pauliny

Napisane przez beata, 11 padziernik 2010

Wpadlam na to forum: http://free4web.pl/3/1,165699,420428,Threads.html Moze sie przyda :)

Nie ogłupiać organizmu

Napisane przez Marek, 12 padziernik 2010

Przyjmowanie profilaktycznie suplementów w tym takich jak Immunocal, robi więcej szkody niż pożytku. To są ogłupiacze organizmu, jeżeli ktoś pisze że dzieci przyjmują Immunocal i nie chorują to robi dzieciom więcej szkody tym niż pożytku. Przeziębienie, katar, czy kaszel to naturalna reakcja organizmu który chce się oczyścić i wydalić obumarłe komórki. Takie coś należy ODCHOROWAĆ bez leków, a nie blokować to lekami, czy Immunocalem. Jak ktoś to blokuje to organizm się nie oczyszcza, zniszczone komórki nie są wydalane, trawią je bakterie które wydalają toksyny i to jest PROSTA DROGA DO CHOROBY Z RAKIEM WŁĄCZNIE. Jeżeli ktoś pisze że od mięsa jest rak czy od żółtka, to nie zielonego pojęcia, jakie aminokwasy i minerały zawiera zarówno mięso jak i żółtko, które jest w 100% przyswajalne przez organizm ludzki, bez żadnych odpadów. Właśnie w mięsie i żółtku mamy dużo glutationu. Mając na myśli mięso i żółtka mówię o żywności z pewnego źródła. Są ludzie którzy nie jadaja mięsa, ani żółtek a choruja na raka, więc gdzie tu prawdziwość że MIĘSO POWODUJE RAKA???. Jesli ktoś nie ma wiedzy w takie bzdury uwierzy i bedzie innym wciskał suplementy.

Nie ogłupiać organizmu

Napisane przez Marek, 12 padziernik 2010

Tak jak napisałem wcześniej, przyjmowanie "profilaktycznie" różnych suplementów w tym Immunocalu, nie ma nic wspólnego, z jakąkolwiek profilaktyką. Takie przyjmowanie to maskowanie i budowanie atrapy zdrowia. Przykładem może być noblista Pauling który przyjmował megadawki witaminy C, maskował, blokował wszelkie procesy odchorowania i ostatecznie zmarł na raka prostaty, gdyż nie pomagały już żadne gigadawki witaminy c i atrapa zdrowia padła. To samo będzie z wszelkimi suplementami i Immunocalem, ktoś kto będzie go przyjmował niby "profilaktycznie" tak samo zbuduje atrapę zdrowia i z czasem również gigadawki nie będą w stanie konserwować tej atrapy zdrowia i taka atrapa skończy się ciężką chorobą lub rakiem. A skorzystaja na tym producenci Immunoclau którym ten suplement będzie nabijał kabze. Tak jak napisał już poprzednik od wieków żółtko było stosowane, a raczej żółtka które powinny być podstwą w raku. Oczywiście propaganda cholesterolowa skutecznie ogłupiła ludzi strasząc cholesterolem zjadanym, wciskając leki na jego obniżenie, a co za tym idzie straszenie żółtkami. Cholesterol zjadany się nie odkłada i nie ma co straszyć żółtkami, w których jest zarówno glutation, jak i cysteina. Poszukajcie w internecie co podnosi poziom glutationu w organiźmie, jest tego sporo, ostropest również go podnosi. Ktoś kto nie ma wiedzy będzie chorował i nabijał pieniądze producentom suplementów,ktoś kto sie zdrowiem zainteresuje na prawdę chorował nie będzie.

Trochę to dziwne

Napisane przez Jan Konieczny, 14 padziernik 2010

Na forum Ashkara Pani Jolanta pisze tam pod nickiem Duell, opisuje swój przypadek i nawet tutaj na swoim forum pisała że jej przyjaźń z Ashkarem i Gersonem to przyjaźń na zawsze. I oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, ale zobatrzcie Państwo sami. W innym miejscu też na forum Aehkara Pani Jolanta (Duell) pisze zupełnie co innego cytuję: " Witam! Od prawie tygodnia goję ranę po ciecierzycy. Może coś mi to dało, ale pewna nie jestem. Po 9 miesiącach postanowiłam, że dosyć długo to trwa, a miało działać szybko. NIE DZIAŁA!" tutaj podaje linnk do tej wypowiedzi: http://free4web.pl/3/2,165699,420428,8030162,0,Thread.html#8030545 Nie wiem co o tym sądzić, a Państwo co sądzom?

dziwne, nie całkiem

Napisane przez Alik, 14 padziernik 2010

Człowiek chory szuka ostatniej deski ratunku. Dlatego niezbyt dokładna lub fałszywa informacja jest wielce nie w porządku, bo zabija zaufanie i zniechęca do dalszego leczenia. Za wszystko jesteśmy odpowiedzialni co robimy

Raczej bardzo dziwne

Napisane przez Jan Konieczny, 14 padziernik 2010

Oczywiście że człowiek chory szuka ostatniej deski ratunku, tylko w wypowiedzi Pani Jolanty jest wiele nieścisłości: Niemal cały czas Pani Jolanta pisze że z rany miała duże wycieki, o czym świadczy że metoda działa i niemal cały czas pisała że wyniki ma bardzo dobre i sporo energii do życia, po czym Pani Jolaata pisze 13 września na tym forum takie coś: "ja i moja cała rodzina wydaliśmy w ciągu kilku miesięcy ponad 10.000 zł i ... wyniki w dalszym ciągu były bardzo kiepskie." Jest to oczywiste zaprzeczenie tego co Pani Jolanta pisała wcześniej, o bardzo dobrych wynikach, dzięki Ashkarowi i Gersonowi, jest to wręcz przeczenie samej sobie. Następnie 12 września Pani Jolanta pisze coś takiego: "W ciągu tych miesięcy stosowałam terapię Gersona i metodę Ashkara oraz ciągle poszukiwałam czegoś co będzie "mocnym uderzeniem"." I tu chyba jest sporo prawdy w tym co napisał Marek, jeśli jest stosowane oczyszczanie organizmu to nie można go ogłupiać jakimiś suplementami czy innymi specyfikami, które mogą zatrzymać lub spowolnić proces oczyszczania. I jeśli ktoś stosuje 10 metod jednocześnie, które czasem się wzajemnie wykluczają, to niech taka osoba ma pretensje do siebie, a nie później wypisuje że coś nie działa.

Raczej bardzo dziwne

Napisane przez Jan Konieczny, 14 padziernik 2010

Raczej MEGADZIWNE, mój komentarz w którym wytknąłem pisane niprawdy ZOSTAŁ USUNIĘTY ! ! !

Odp: Raczej bardzo dziwne

Napisane przez lacki, 16 padziernik 2010

[quote author=Jan Konieczny link=topic=1174.msg17260#msg17260 date=1287075178]
Raczej MEGADZIWNE, mój komentarz w którym wytknąłem pisane niprawdy ZOSTAŁ USUNIĘTY ! ! !
[/quote]

Szanowny Panie Janie, proszę naprawdę sprawdzić dokładnie swój komentarz, gdyż jako administrator nie usunąłem go. Powiem więcej, nie miałbym w tym żadnego interesu, wręcz odwrotnie, popieram Pana zdanie. Brak szczerości w tak poważnych tematach to bardzo smutna sprawa, wręcz nawet wyrządzanie krzywdy innym, którzy zdesperowani w takich chwilach zagrożeń szukają ostatniej , ale pewnej deski ratunku. Proszę jeszcze sprawdzić, ja widzę 2 Pańskie komentarze, tylko ze względu na bardzo długi wątek są już na 13 stronie. Może ich Pan nie zauważył?

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 17 padziernik 2010

Witam! Nie zawsze chce mi się pisać na tym forum, ponieważ moje początkowe postanowienie aby informować o tym co robię i jaki przynosi to skutek, niektóre osoby wykorzystują to przeciwko mnie i moim doświadczeniom. To przykre i ... zniechęca. Dla wszystkich życzliwych jestem zawsze uchwytna i wszystkim odpowiadam w korespondencji prywatnej. Niczego nie robię inaczej ani nie zmieniam, jestem ciągle konsekwentna. I jeżeli ktoś, całkowity laik i ignorant tematu pisze bzdury, to nawet nie chce mi się ich komentować. Bo po co? On nie ma o niczym zielonego pojęcia ale wszystko wie najlepiej. Pyta i sam sobie odpowiada. Ja chciałam, chcę i będę pomagać wszystkim kto tego potrzebuje i chce korzystać z mojego doświadczenia. Inni niech idą swoją drogą. Gersona stosuję i będę stosować do końca życia bo jest doskonały i jeżeli ktoś pisze, że weszłam biznes Immunocalowy, co jest prawdą i nigdy tego nie zaprzeczałam, to niech wie, że terapia Gersona jest kilkukrotnie droższa miesięcznie niż Immunocal. I jedno i drugie jest super. Im dłużej je stosuję tym bardziej widzę ich doskonałość. Co do Ashkara to tak jak ten "detektyw" pisał - goję ranę. To co pisałam na innym forum jest prawdą, uważam że jest pomocna przy... ale nie zamiast czegoś. Moim zdaniem sama absolutnie nic nie daje, w połączeniu z innymi metodami - tak. Na forum Ashkara było wiele osób chorych, które zaczęły ją stosować jako jedyną i ... już nie piszą! Komentarz zbędny. Gdy zaczęłam stosować Immunocal wycieki z rany się zwiększyły, to prawda, ale wg Ashkara po 2 miesiącach powinnam być oczyszczona a po pół roku - zdrowa i .... tak nie jest. Stosowałam 9 miesięcy i jakby nie Gerson i Immunocal to nie wiem czy dzisiaj bym pisała. Polecam ją jako pomoc przy innych terapiach ale nie zamiast. Jak wszyscy mi życzliwi wiedzą, próbowałam różnych metod, suplementów i specyfików. Wszystko co piszę jest oparte na prawdzie, ale jak to bywa, zawsze zjawi się wielu "życzliwych", którzy oplują wszystko. To przecież jest takie polskie. NIGDY NIKOGO DO NICZEGO NIE NAMAWIAŁAM ani nie kazałam. Po prostu pisałam tak jak było. Teraz nawet już prawie nie zaglądam na to forum, bo nie chce mi się czytać tych podłości. I powiem więcej, nie czytam. Zerknęłam tylko na początek jednego czy drugiego wpisu i zrobiło mi się niesmacznie. Wyjaśnię tylko tym życzliwym, Immunocal propaguję i będę go propagować bez względu na niektóre złośliwości. Dlaczego? Bo pomaga, bo jest doskonały i jedyny i wiem, że wiele osób może uratować. Nie rozumiem tylko tych, którzy zawiść przedkładają nad życie innych. Ale ich nie ja już będę rozliczać.... Podsumowując - piszę wszystko ze szczerego serca (mam wyniki badań, które mogę udostępnić wyłącznie na spotkaniu), chcę i będę dalej pomagać tym naprawdę potrzebującym a pozostali zupełnie mnie nie interesują. Czuję się świetnie, badania są coraz lepsze i to jest najlepsza rekomendacja!

MMS

Napisane przez befago, 17 padziernik 2010

Zupełnie przypadkiem trafiłem na Pani bloga szukając różnych informacji nt metod leczenia raka. Powiem szczerze - jestem pod wrażeniem odwagi. Wytrwałość jest naturalną konsekwencją pragnienia życia. Warto próbować, bo inni mogą na tym skorzystać i żyć. Wśród suplementów stosowanych w trakcie leczenia wymienia Pani m.in. MMS i B17. Czy może Pani coś więcej napisać ws tych preparatów? Może wśród Pani znajomych ktoś skutecznie stosował terapię opartą na MMS/B17? Będę wdzięczny za jakiekolwiek informacje. Oczywiście pozdrawiam i życzę zdrowia.

O immunocalu

Napisane przez Jan Konieczny, 17 padziernik 2010

Rzeczywiście nikt tu nie usunął mojej wypowiedzi, przepraszam administratora, może Pan usunąć to co napisałem o niby tym usunięciu. Sprawdziłem to o czym pisał Marek i rzeczywiście on ma rację. Dziecko w latach dzieciństwa powinno zachorować około 30 razy, dlatego że organizm dziecka uczy się i nabywa odporności w naturalny sposób i takie dziecko powinno przeziębienia odchorować bez żadnych tabletek,(iść do łożka wypocić się) bo to jest przeszkadzanie organizmowi. Jeżeli ktoś wciśnie jakiejś matce ten Immunocal a taka matka podaje dziecku Immunocal i chwali się że dziecko nie choruje to robi mu większą krzywdę niż pożytek. Ten immunocal wywraca cały system odpornościowy dziecka, dlatego że z chorobą walczy ten suplement a nie własny organizm. Takie dziecko w przyszłości może chorować na różne alergie, a nawet na nowotwór, gdyż będzie miało słaby swój własny układ immunologiczny, bo wszystko za niego robił w dzieciństwie ten Immunocal. Osoby które go rozprowadzają powinny informować matki co w taki sposób robią swoim dzieciom. Ale oczywiście osoby które go rozprowadzają wiedzieć tego nie chcą (choc tak naprawdę zdają sobie z tego sprawę), gdyż w biznesie faramceutycznym liczy się zysk, nie zdrowie w tym przypadku dziecka. Jak dziecko będzie na coś chore później jakąś alergię to znowu będzie leczony skutek a nie przyczyna i znowu biznes lekowy. W Polsce Immunocal jest rozprowadzany sieciowo, to znaczy jeżeli Kowalski podpisze umowę z dystrybutorem i znajdzie nowych nabywców to nawet może mieć dla siebie praktycznie za pół darmo. Liczy się zysk nie zdrowie ! ! ! Z tego co wiem w Polsce Immunocal rozprowadza Pan A. Polański ten co jeździ z Ashkarem, ma on niezbyt dobrą reputację, wystarczy wejść na forum Ashkara. A tak naprawdę nie trzeba dużych pieniędzy wydawać na Immunocal, wystarczy poszukać co podnosi poziom glutationu w organiźmie poczytajcie na tym forum jest napisane na samym dole podaje strone: http://vegie.pl/topics218/4238.htm Natomiast osoba zdrowa absolutnie nie powinna brać ani Immunocalu ani innych suplementów, wystarczy dobrze zbilansowane żywienie, bez straszenia ludzi mięsem i żółtkami. Jak widać również w straszeniu mięsem i żółtkami ktoś musi mieć interes. Szkoda że Gerson nie zapoznał się co posiada w sobie żółtko. Mówię o żywności ekologicznej.

Ponownie ja

Napisane przez Jan Konieczny, 18 padziernik 2010

Rzeczywiście mogę być detektywem jeśli idzie o życie lub zdrowie, znalazłem u Pani Jolanty pewne nieścisłości w wypowiedziach i to napisałem, nic od siebie nie dodawałem. Przeczytałem Pani cały wątek z forum Ashkara i absolutnie nie twierdzę że Pani chce tu na kimś zarabiać, wydaje mi się że Pani zastosowała Immunocal i w Paniu odczuciu Pani pomógł i dlatego Pani dzieli się tą wiadomością, doświadczeniem i własnym odczuciem. Tak że uważam że Pani ma jak najbardziej szczere i dobre intencje. Przeczytałem o tym całym Ashkarze, on rzeczywiście twierdzi że po dwóch miesiącach następuje oczyszczenie krwi z toksyn, po pół roku następuje oczyszczenie całego organizmu i choroby, z tym że wyraźnie zaznacza iż w przypadku raka może to trwać nawet do dwóch lat. Wszystko zależy od danego organizmu. Pani stosowała 9 miesięcy w raku, tam na forum niektórzy ludzie profilaktycznie stosowali to 9 miesięcy. Nie wiem, może warto powrócić do tego, bo jakby nie patrzeć, na pewno zwiększa to szanse. Życzę zdrowia wszystkim

o! immunocalu

Napisane przez bebilo333, 20 padziernik 2010

Immunocal jest sprzedawany w usa. mozna go zamawiac w sieci aptecznej WAlgreen i kosztuje 75$ za 30 saszetek. ale o dziwo nie wiele ludzi o immunocale slyszalo w Stanach! nawet farmaceutka ktora ja pytalem o tym supplemencie nie wiele o nim wiedziala i dopiero musiala szukac w katalogu i go znalazla. tak samo w sklepie z paramedykamentami w ktorym kiedys kupowalem dwa funty pestki z brzoskwini (vit.B 17) nie tyle ze nie sprzedaja Immunocalu lecz o nim nie slyszeli wogole! uwazam osobiscie ze jak jedna jaskolka nie czyni wiosne tak samo jedna pacjentka ktora sie poprawila stosujac ten supplement nie moze tworzyc regule ze on pomoze kazdego chorujacego na raka, czy to on bedzie stosowany osobno czy wspolnie z innymi lekami i metodami. O oszustwie dr. Aszkhara to juz napisalem wczesniej a jest wiele ludzi ktorze skarzyli i skarza, na forum ze tracili bliskich liczac na jego metode! tu podaje jego nr. telefonu w Nowym Yorku jesli ktos jest zainteresowany go pytac o pare szczegolow: dr. georges Ashkar 7184231112. Oczywiscie on jest doktorem fizyki jak podaje a nie medycyny. Ale ja bym chcial zobaczyc ten jego diplom z fizyki aby moc go uwierzyc. Uwazam ze caly swiat czeka dzis na skuteczny lek w leczeniu zlosliwych nowotworow i nie sadze aby tak skuteczny suplement jak immunocal mogl pozostac cichem skutecznym lekiem dla garstka ludzi ktorze nim handluja systemem zamknietym! przypominam sobie jak ludzie handlowali lekami z Herba Life ktore mialy byc doskonaly na wszystko i jakos dzis o nich sluch zaginal. Prosze nie dodajmy przykrosci do wielkiego dramatu ludzi chorujacych na raka wprowadzajac ich, chcacy czy nie , w blad!

Ashkar

Napisane przez Stefan, 21 padziernik 2010

Możesz mi napisać gdzie Ashkar sie podaje za doktora medycyny? Mówienie o Askarze że jest oszustem jest nadużyciem, analogicznie można tez powiedzieć że leczenie witaminą B17 też jest oszustwem, nie znam nikogo kto tym się wyleczył, i to też oszustwo?

prosze czytac wyraznie

Napisane przez bebilo333, 21 padziernik 2010

moje slowa: " oczywiscie on jest doktorem fizyki jak podaje( on podaje) a nie doktorem fizyki". wyjasniam tym ktorze moze im wydawac z tytulu dr. ze jest lekarzem medycyny a nim nie jest. Po drugie absolutnie nie jest w porzadku z jego strony, jesli on przypisuje sobie autorstwo metode znana od wiekow na bliskim wschodzie gdzie on mieszkal przez wiele,wiele lat i tworzy bajke o tym jak on wpadl jeszcze w latach dziciecych na pomysl tworzenia tej metody. On zyl w Libanie tam gdzie sporadycznie bedouini( to sa arabowie ktorze jeszcze mieszkaja w namiotach i wedruja po swiecie arabskim) jeszcze stosuja te metode i on tam o niej dowiedzial sie a nie ja tworzyl. po trzecie w jego filmie o zalozeniu tego ziarna grochu mowi o " swojej pielegniarce" ktora wyjasnia metode chyba po angielsku. o pielegniarce w tym kontekscie moze mowic tylko lekarz. nie lekarz moze powiedziec" moja wspolpracownica"! co do kazdego przyreklamowanego leku ktory nie sprawdza sie w wielu przypadkach to jest owszem oszustwo. Prawda i nauka wymagaja aby w tych samych warunkach wystepowaly ty same wyniki,ty same efekty! w medycynie wymagamy aby efekty byly w duzym procencie przypadkow podobny do siebie, jesli oni nie wystepuja tzn.lek nie dziala!a przyreklamowaniem tego leku jest juz kwestja nieczystego biznesu a nie sprawa medyczna! inaczej mowiac jest to oszustwem! dla przykladu powiem ze Aspiryna w 90% przypadkach goraczkowych obniza temperatury ciala i dlatego jest ona lekiem przeciw goraczkowym, miedzy innymi. A jesli witamina B17 w wielu pzyadkach nie dzialala tzn. nie jest lekiem tylko fiksja! kupilem dwa worki z pestkami moreli i je uzywalem przez dwa tygodni i zaprzestalem. Moze dlatego ze bez nich wystepuja dobry efekty leczenia u mojego pacjenta i o nim bedzie publikacja albo na nowy rok jako prezent przynoszacy radosc i nadzieje dla wielu beznadzijny chorych albo w kwietniu kiedy zamierzam wrocic do Polski. narazie moj pacjent z glejakiem dobrzy sie czuje i od roku czasu jest bez chemioterapii. Nie pojawia sie objawow wznowy jego raka i jeszcze lepiej: nie potrzebowal pomocy lekarskiej od dwoch lat. to nie jest fiksja! doszlismy na ksiezyc i zagadke zlosliwych nowotworow musi zostac wreszcie rozwiazana! czy ta dieta bedzie dzialala w wszystkich rodzajach rakow? nie wiem! dlatego prosilem w poprzedim moim poscie na ten forum o prowadzeniu chorego z rakiem pluc przez internet,jako trudny do wyleczenia rakiem aby na nim sprawdzic efekt tej diety i zglosila sie pani z Polski ktora probuje swojego ukochanego ojca ratowac ale niestety chory jest w stanie bardzo terminalnym! narazie musi go karmic zoltkami ale czy jest on w stanie jeszcze cokolwiek spozywac? nie odpisala mi jeszcze i mam nadzieje ze napisze, aczkolwiek spodziewam sie najgorszego lada dzien. pozdrawiam izycze zdrowia dla wszystkich.

Ashkar

Napisane przez Stefan, 21 padziernik 2010

Jeśli chodzi o tytuł, to człowiek inteligentny jak czyta dr. Kowalski to sprawdza czy Kowalski jest doktorem z zakresu medycyny, nauk politycznych, czy technicznych. Człowwiek tępy od razu widzi lekarza. To czy wymyślił tę metodę Ashkar czy jest ona znana na wschodzie to tak naprawdę dla mnie nie istotne. Istotne jest to że gdyby nie Ashkar to by wielu o niej nie wiedziało. Po twoim języku już widać że jesteś lekarzem bo jak zwykle się skupiasz na efekcie a nie przyczynie. Medycyna zna przyczynę raka, zna dokładnie proces uzłośliwiania się, a udaje że nie zna. Nie łudź się leku nigdy nie będzie na raka, bo na raka sami pracujemy, a jeśli piszesz o Aspirynie to właśnie w taki sposób lekarze przykładają rekę do raka. Gorączka jest sygnałem że nasz organizm chce usunąc komórki zdefektowane i nie należy mu w tym przeszkadzać, jeżeli aspiryną zbijasz gorączke to przerywasz ten proces oczyszczania i odkładasz problem na potem itd. Jeżeli ja mam gorączkę Zdefektowana komórka nie zostaje wydalona, trawią ja bakterie, a te wy to mija mi w ciągu 24 godzin bo znam swój organizm. W organiźmie chodzi o zachowanie homoestazy, toksyny wpływające muszą być usuwane, jeżeli to mamy zablokowane (lekami, aspirynami, antybiotykami) to na raka zachorujemy. Metoda Ashkara własnie pokazuje że w limfie mamy najwięcej tych toksyn które są przyczyną raka, i nie jest to żadne oszustwo gdyż Ashkar tego nie odkrył i powszechnie wiadomo że jest tam najwięcej toksyn i zdefektowanych komórek w postaci ropy. I w tej metodzie trzeba dążyć aby limfa miała szybsze krążenie, nie może być poblokowanych kanałów limfatycznych, gdyż ona nie zadziała. Wątroba musi być przeczyszczona, żółć nie może w niej zalegać. Ashkar o tym nie mówi, bo zakładam że się na tym nie zna, ale nie mozna mówić że jego metoda to oszustwo, tak mówi ktoś kto nie ma zielonego pojęcia toksemii organizmu. Podobnie terapia Gersona niszczy kmoórki rakowe, ale najważniejsze usuwa toksyny poprzez lewatywy i oczyszczanie wątroby, bez tego terapia by nie zadziałała. Natomiast takie metody jak Witamina b17, to łatanie dziur, na jednego zadziała na drugiego nie, jak sam to opisujesz. Kto ma mało toksyn to jeszcze zdoła je gdzieś przegrupować i niby się wyleczy, ale nawrót z czasem będzie miał,(albo zachoruje na coś innego) bo nie ma wydalania toksyn z organizmu, natomiast kto ma dużo toksyn to na niego nie zadziała witamina b17, bo organizm nie ma gdzie tych toksyn przegrupować. Rak to ukoronowanie kumulacji toksyn w organiźmie i za to odpowiedzialni jesteśmy sami, kto ma o tym wiedzę ten na rak nie zachoruje.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Emil, 26 padziernik 2010

Dzień dobry wszystkim
To prawda,że najpierw trzeba pozbyć się toksyn i wolnych rodników ,żeby zacząć zdrowieć.
Odkryłęm ostatnio bardzo silny naturalny antyutleniacz -jagodę acai liofilizowaną.1 lub 2 razy dziennie po łyżeczce czubatej /ran na czczo/ w zależności od kuracji /jeśli jest się chorym na nowotwór lub inne poważne schorzenie lepiej brać 2 razy.Podaje nazwę sklepu www.acaivita.pl.
Znajoma poleciła mi ją z uwagi na niewiarygodną ilość antyoksydantów,antocyjanów,polifenoli,aminokwasów w jednym gramie.A do tego nie jest suplementem tylko czystą jagodą bez dodatków .
ŻYczę zdrowia

Witam bardzo serdecznie!

Napisane przez Jolanta, 6 listopad 2010

Piszę na tym Forum od początku roku, czyli od czasu rozpoznaniu u mnie choroby nowotworowej. Mam swoje sukcesy, którymi chcę się dzielić z tymi naprawdę potrzebującymi. Jeżeli ktoś z Państwa będzie chciał posłuchać na ten temat znacznie więcej to zaproszę Państwa na spotkanie w tej sprawie (internet). To nic nie kosztuje ani nie ma żadnych zobowiązań. Zaczęłam pisać na Forum aby pomóc ludziom i taka jest moje idea - dzielę się wszystkim co przeszłam lub przechodzę - ze wszystkimi ludźmi, którzy szukają dla siebie ratunku. Więc proszę mi zaufać i ... tylko posłuchać! Decyzja należy do Was. Pozdr. duell

amigdalina witamina B 17

Napisane przez ariam, 8 listopad 2010

dzien dobry.... moze sie wtracam niepotrzebnie ale moze kogos zainteresuje i zacznie czytac i dowiadywac sie o amigdalinie jest sporo opracowan co do jej antynowotworowego dzialania ,ostatnio powiedzial mi o niej znajomy .... moze warto wlaczyc ja do codziennej diety? przesylam link jest to jedna z wielu stron gdzie mozna sie u tej nielegalnej witaminie cos dowiedziec... z zyczeniami zdrowia Maria http://www.klubeuropa.pl/dokument/Terapiawit-b17.pdf

a propos raka

Napisane przez Maria Ewa, 10 listopad 2010

Droga Pani, jest.dużo komentarzy na str internetowych znajdzie Pani dużo powiem jeślina temat tego produktu. mogę Pani zaproponować kupno po b. niskiej cenie, a powinna Pani przyjmować po okresie przygotowawczym organizmu do brania go, 6-8 saszetek dziennie i zjadanie takich ilości warzyw nie było by potrzebne, przecież nie jest Pani zwierzęciem, aby przerabiać takie ilości!!!. Jest też Pani potrzebna szczególna witamina C, o której bliżej powiem jeśli skontaktuje się Pani ze mną.

Amigdalina wit.b17

Napisane przez Emil, 11 listopad 2010

Od 9 dni stosuję metodę metaboliczną witaminą b17.Fakt że wycięto mi guza i kazali brak chemię i naświetlanie. Ja natomiast sięgnąłęm po ta metodę aby 'dobić ewentualne komórki rakowe,jaki pozostały.W tej metodzie jest nie tylko wit.b17 - jest tam całe spektrum witamin,wit.b15 ,mikroelementy,enzymy trzustki,chrząstka rekina,antyoksydanty - ja biorę jagode acai bo w małej dawce bardzo dużo antyoksydantów. Proszę przeczytać o metodzie metabolicznej dr Crebsa.Życzę zdrowia i mam nadziej,że mnie wyjdzie na zdrowie.

dla Emila

Napisane przez bebilo333, 13 listopad 2010

witam i zycze ci zdrowia. czy mozesz napisac o jaki nowotwor u ciebie chodzi? dzieki z gory i do wiadomosci wszystkich zainteresowanych podaje, ze ksiazka dr. gersona jest juz wydana w jezyku polskim.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Lydia, 13 listopad 2010

Witam.
Napisałam już na tym blogu dzisiaj do południa ale nie widzę mojej wiadomości. Jeśli się do jutra nie pojawi to poszukam czegoś innego :)
Życzę całkowitego wyzdrowienia p. Jolu
Lydia

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Lydia, 13 listopad 2010

No to napisze jeszcze raz :)
Dwa miesiące temu dowiedziałam się, ze mam raka płuc z przerzutem do węzłów chłonnych. W miedzy czasie dowiedziałam się o metodzie Ashkara i od razu założyłam ciecierzyce. Szukałam dalej metod naturalnych, bo nie jestem przekonana do chemioterapii. Znalazłam rożne metody ale jakoś najbardziej przekonała mnie terapia Gersona. Prowadzę ja już od miesiąca i udało mi się kupić książkę.
Prawda, ze do prowadzenia terapii Gersona jest potrzebna pomoc, ale ja na razie jestem zdana na sporadyczna pomoc i daje sobie sama rade. Jeśli ktoś chciałby spróbować tej terapii a wstrzymuje się tylko dlatego ze nie ma nikogo do pomocy, to błąd. Jest ciężko, ale warto. Myślałam, ze tylko ja stosuje te dwie metody na raz i bardzo ucieszyłam się, trafiając na ten blog. Chciałam dodać, ze zjadam jeszcze 17 pestek z moreli dziennie.
Czekam z niecierpliwością na dalsze informacje o Pani zdrowiu :)
Pozdrawiam

Amigdalina wit.b17

Napisane przez Emil, 15 listopad 2010

Witam Miałem guza sutka z przerzutem do węzła wartowniczego.Pozostałe węzły czyste.Pozdrawiam

Witam Pani Lydio!

Napisane przez Jolanta, 24 listopad 2010

Przepraszam za długie milczenie, ale ja naprawdę bardzo rzadko tutaj zaglądam. Kiedys miałam dużo serca do tego bloga, ale teraz robię to sporadycznie, jedynie ze względu na osoby mi życzliwe, których nie chcę zostawić bez pomocy. Jak czytam niektóre wypowiedzi, osób, które nie mają zielonego pojęcia o czymś ale wypowiadają się jako eksperci - to przykre. Ja WSZYSTKO co piszę wypróbowuję na sobie i piszę WYŁĄCZNIE o mojej walce. Czy jest ona dobra czy zła? Prawidłowa czy nie? o tym możemy dyskutować, ale jeżeli coś mi nie pomaga - piszę o tym, jeżeli jest super - też się dzielę tą wiedzą. I naprawdę więcej mnie nie interesuje. Jestem pełna uznania dla Pani. Mnie pomaga mój mąż i wiem jak bardzo jest zmęczony, a samej borykać się z tym wszystkim - to niemalże bohaterstwo. Musi Pani mieć i dużo wiary i determinacji - szczerze podziwiam. Dla takich osób jak Pani chce mi się pisać i utwierdza to mnie w przekonaniu, że to co zamierzałam od początku ma sens. Bardzo cieszę się, że mam przyjemność poznać osobę, która próbuje tych samych metod i będziemy mogły wymieniać się swoimi doświadczeniami. Proszę pisać, będę czekać z niecierpliwością. Pozdrawiam i życzę duuuuużo zdrowia i wytrwałości - Jolanta

Obrażanie się

Napisane przez Stanleyw, 24 listopad 2010

Myślę, Pani Jolanto, że szkoda się obrażać, bo tym wcale nikomu Pani nie pomoże. I nie chodzi tu tylko o pomoc w poprawieniu komuś zdrowia, ale przede wszystkim o uratowanie komuś ŻYCIA, bo przecież chyba najczęściej zaglądają tu osoby które chorują na raka i informacje tu zawarte są dla nich bardzo, bardzo cenne. Proszę więc nadal pisać, bo bardzo dużo osób czeka na Pani dobre wieści, na Pani cenne uwagi, podzielenie się doświadczeniami itp.... To najbardziej "drogocenne" forum, jeśli chodzi o terapię Gersona i niech o tej cudownej terapii dowie się jak najwięcej osób jej potrzebujących..

Pani Jolu

Napisane przez Lydia, 25 listopad 2010

Bardzo sie ucieszyłam, ze w końcu Pani odpowiedziała. Ja niestety będę musiała przerwać terapie Gersona i zrobić sobie terapie Breussa. Niestety, terapia Gersona nie jest tania. Natomiast z tego co rozmawiam z przyjaciółmi, to terapie dr.Breussa stosowało sporo osób z ich rodzin i znajomych i żyją, chociaż lekarze nie dawali im już żadnych szans. Moze i mnie się uda. Oczywiście dalej mam cieciorkę i nie zamierzam tego przerwać.
Mam lekarza, który mnie wspiera i to jest bardzo dużo.
4 stycznia będę miała ponownie tomografie i jestem ciekawa co tam zobaczymy.
Lekarz dawał mi tylko rok życia... Ciekawe, co będę robiła za rok....
Pozdrawiam cieplutko.
ps.
P. Jolu
proszę wchodzić tu częściej i pisać o swoich działaniach a ignorantami się nie przejmować. Sa tu ludzie, dla których nawet takie posty są dużym wsparciem w tej walce o życie

Prawda-zawsze wyplynie

Napisane przez Tad H, 28 listopad 2010

Dziękuje,ze wysłałeś mi te dwa e-maile.Wiem,co Pan Polanski mówi o mnie.Przez dwa lata podróżowaliśmy po Polsce i rozpowszechnialiśmy metode NIA i on kompletnie nic się nie nauczył przez ten czas.On mówi,ze ja jestem niedouczony i że on wszystko wie lepiej ale prawda jest taka,ze on jest tylko wykształconym idiotą i nikim więcej.To co ja mówię o mojej metodzie zwalczania raka jest w 100% pewne ponieważ,spędziłem 66 lat mojego zycia na doprecyzowaniu tej metody.Miałem rację w 99 % przypadków i tylko w 1 % moja metoda nie zdała egzaminu,ponieważ było za późno,była to już sytuacja całkowicie nieodwracalna.W Armeni spośród 500 osób stosujących metode NIA tylko 13 osób zmarło z rozmaitych powodów: 4 osoby z powodu zbyt późnego rozpoczęcia metody; 4 osoby z powodu stosowania chemioterapi w tym samym czasie co metody NIA; 5 osób z powodu przyjmowania witamin , ziołowych specyfików oraz wielu różnorakich suplementów. Zawsze staram się przekonywać każdego kto decyduje się na ta metodę aby nie stosował niczego poza nią. W przypadku Marii miałem wrażenie ,ze było już za późno,ale ja nigdy nie mówie nikomu,ze jest za późno tylko proszę o kontynuowanie metody, gdyż jest to profilaktycznie możliwe w 100 % precyzyjnością określić kiedy jest już za późno.Sugerowałem Marii aby poddała się operacji,ale lekarze odmówili.Śmierć nastąpiła z powodu bardzo złej kondycji trzustki zaatakowanej przez raka. Jak wiesz 97% ludzi cierpiących na raka trzustki umiera, ponieważ ten rak jest inny od wszystkich pozostałych.Problem nie tkwi w tym czy krew jest oczyszczona ale w tym,ze produkcja o odbudowa nowych zdrowych komórek w trzustce jest procesem bardzo powolnym lub nawet w niektórych przypadkach niemożliwy, jeśli nie dojdzie do operacyjnego usuniecia guza,ponieważ podział i produkcja nowych zdrowych komórek jest zablokowana przez komórki rakowe. Aby doszło do podziału komórek jedna strona komórki musi być wolna (pusta) ale komórki rakowe nie dają zdrowym komórkom na to żadnych szans. Alex przetłumaczył na język polski moją ksiązkę oraz nagranie video, ale ja nie mogę potwierdzić czy to tłumaczenie jest poprawne z prostego względu, ponieważ nie znam języka polskiego więc osobiście nie ufam mu co do poprawności tego tłumaczenia. On chce się zwyczajnie dorobić moim kosztem mówiąc ludziom,że stosowanie tylko metody NIA nie jest w stanie wyleczyć raka ale,że muszą przede wszystkim kupić i stosować lek o nazwie IMMUNOCAL. On go zwyczajowo rozpowszechnia ,gdyż według niego tylko on jest w stanie wyleczyć raka. Swoja drogą zerwałem jakiekolwiek stosunki z Panem Polańskim.Nie mam zamiaru spotkać się z nim ponownie czy też ponownie z nim współpracować.Jeśli będziesz miał jakieś pytania możesz do mnie zawsze napisać, odpowiem na wszystkie. Pozdrawiam George

DO Tad H

Napisane przez Obserwator, 28 listopad 2010

Tad H, tego co tu Napisałeś, wynika że pisał go Ashkar, już nie chodzi o tego Polańskiego, gdyż nawet nie wiadomo czy to co wkleiłeś jest wiarygodne. Ale jeśli pisał to Ashkar to znowu on twierdzi że NIA działa w 100% i żeby nic nie robić dodatkowego przy metodzie NIA, gdyż napisałeś: To co ja mówię o mojej metodzie zwalczania raka jest w 100% pewne ponieważ,spędziłem 66 lat mojego zycia na doprecyzowaniu tej metody.Miałem rację w 99 % przypadków i tylko w 1 % moja metoda nie zdała egzaminu,ponieważ było za późno,była to już sytuacja całkowicie nieodwracalna, Zawsze staram się przekonywać każdego kto decyduje się na ta metodę aby nie stosował niczego poza nią. Oj ESSIAC teraz sie przeniosłaś zaśmiecać forum koleżanki Duell, oj nieładnie, nieładnie, przecież Duell twierdzi że jej Immunocal pomógł

Dwa klamczuszki!

Napisane przez Tadek, 30 listopad 2010

OD ADMINISTRATORA DO POGROMCY Jak się pewnie domyślasz skopiowałem załącznik Essiac i wysłałem do dr Ashkara, oczywiście objaśniając co to jest, kto i w jakim celu załączył to na Forum i że Forum na stronie dzięki temu przestaje funkcjonować. Jestem bardzo ciekaw co dr Ashkar odpisze. Jeśli chcesz śledzić bieg wydarzeń to znasz mój email. Pozdrawiam i dziękuję za twój support. Alex Tu wreszcie widać ,że Pogromca Głupoty jedzie na jedny rowerze z Polańskim – wyszło szydło z worka!! (2010-11-26 01:18:43) Wiadomość została zmodyfikowana Stało się to co było do przewidzenia!! Polanski po e-meilu od Ashkara z informacją co mysli o Aleksie – ZABLOKOWAŁ FORUM. Askar nazwał Polańskiego cyt. – ale prawda jest taka,że on jest wykształconym idiotą i nikim wiecej --- I dalej cyt.- on chce się dorobić moim kosztem---- Polanski zaraz zlikwidował z forum wpis o przewidywanej wizycie Ashkara w Polsce w Maju 2011 r. ASHKAR+ALEX POLANSKI,klamcy ,ktorzy nie posiadaja zadnych ,ale to zadnych dowodow na wyleczenie z nowotworu

Gorsza prawda jest lepsza od najlepszego klamstwa

Napisane przez Tadek, 30 listopad 2010

LIST pisany przez Alexa Polanskiego Nawet nie wiesz jak mi jest smutno i przykro i lez powstrzymac nie moge! Na forum przedstawilem ostatni email od Ashkara gdzie on nawet pisze o tobie - on fizyk to gówno sie orientuje ze niektore nowotwory trzustki sa nieoperacyjne! Pewnie mu tez jest glupio z uwagi na swoje zdecydowane twierdzenie o tym ze NIA leczy kazdego raka w 100% - niestety tak nie jest! Ja bylem w 100% przekonany ze Maria biedzie z nami razem celebrowac pozytywne efekty terapii NIA - okazuje sie jednak ze nie tylko ona tego nie doczeka. Wielu innych takze nie potwierdzi skutecznosci tej terapii - nie wiemy czym to jest powodowane i podejrzewam ze George nie ma tez na to odpowiedzi. Boje sie ze na spotkaniach w maju (o ile sie odbeda - bo jak nie biedzie funduszy to ja sie nie pisze na miesiac jezdzenia po Polsce z dokladaniem swoich funduszy do tej promocji! Mam juz 60-tke i czas pomyslec o sobie) niektorzy dadza Ashkarowi popalic z konkretnymi i pewnie dla niego klopotliwymi pytaniami. Łez nie możesz powstrzymać (piszesz) a dalej brniesz w tym GÓWNIE!!!! Jakże jesteś żałosny i zakłamany - do granic możliwości Aleksie Polanski.

Prawda

Napisane przez Tadek, 30 listopad 2010

ADMINISTRATOR DO POGROMCY Wiem doskonale, że ferment na tym forum sieje niezrównoważona psychicznie osoba z Chicago, wypisując obelgi nie tylko pod twoim adresem ale również moim i dr Ashkara. Postaram się to ukrócić, jeszcze trochę cierpliwości! Administrator Odpowiedz do Polańskiego – i widzisz Alex - najbardziej niezrównażony psychicznie to ty jestes – a na dotatek ( jak nazwał cie Askhar ) jesteś IDIOTĄ. A co ukróciłes – ZAMKĄŁEŚ Forum Dlaczego piszesz ze jestem niezrownowazona psychicznie. Bedac na tym forum 16 miesiecy ,poslugujesz sie moimi postami. MAM PRAWO WIEDZIEC,o potwierdzeniach wyleczenia metoda NIA. Tematy zastepcze ,czy jestem mlotem,glupia. Nie maja najmiejszego znaczenia w wynikach,dokumentacji potwierdzajacej wyleczenie z choroby nowotworowej. To Ty jestes emocjonalnie niezrownowazony facet ,gubiacy sie w klamstwach.TO TY NEGATYWNA OPINNIE WYDALES ASHKAROWI(przypomnij sobie)Na gebe ze ktos tam mial i juz nie ma raka po zastosowaniu metody nia-pusta gadanina.Zrob tak jak ja to zrobilam wklej dokumentacje na forum i ja znikam chyba jasno sie wyrazilam. Momentalna odpowiedz POLANSKIEGO do^Gosiekk czyli Essiac!! - poniżej OD ADMINISTRATORA OSTATNIE OSTRZEŻENIE DLA CIEBIE Droga Jolu - nikt zrównoważony nie postępuje tak jak ty. Dlatego NIE MASZ PRAWA do niczego w kwestii metody NIA. Proszę zastosować metodę NIA i potwierdzić jej działanie, a potem możesz wklejać swoje potwierdzenia na forum - jeśli ja, jako administrator uznam to za stosowne. Tak to wszystko działa, nie inaczej. Powtórzę jeszcze ostatni raz, aczkolwiek pewnie to nic nie da - nie otrzymasz ode mnie ŻADNYCH POTWIERDZEŃ działania metody NIA. Jesli się zwrócisz do dr Ashkara - być może. TO JEST KONIEC TEMATU TWOICH ŻĄDAŃ! Proszę więcej nie pisać na tym forum, a jeśli tak, to tylko na temat SWOICH WŁASNYCH doświadczeń z metodą NIA. Inaczej bedziesz każdorazowo blokowana! Administrator. (2010-11-25 17:26:23) Wiadomość została zmodyfikowana I polanski odpowiada Essiac,cyt: (nie otrzymasz ode mnie ŻADNYCH POTWIERDZEŃ działania metody NIA.) No oczywiście ,że Essiac nic nie otrzyma i nikt inny - bo nie masz nieboraczku takich dowodów. Alex – masz już 60 lat a wygłupiasz się jak małe dziecko. A tak na marginesie – ty Essiac możesz naskoczyć………!!

Wspolny mianownik znajduje sie w portwelu,czyli wszystko dla kasy

Napisane przez Tadek, 30 listopad 2010

limfa nie "oczysci sie" wywolaniem infekcji. pan Akshar ... i ALEX ... nie podal zadnych naukowych podstaw swojej teorii, bo ich nie ma. leczy tym, co "wydaje mu sie sluszne". jesli wiec chcecie probowac alternatywnych metod, to ...

Wspolny mianownik

Napisane przez Tadek, 30 listopad 2010

Nie mam pojecia o opinii dr Ashkara przytoczonej przez Essiac ale skontaktuje sie z dr Ashkarem i bede zaraz wiedzial co jest grane. Tyle tylko, ze na tej stronie juz nie bedzie forum. Ajesli bedzie to totalnie inne. Poniewaz to forum juz przestalo byc dyskusja nad metoda NIA - zostanie wiec zamkniete! Administrator -Alex Jedynym powodem dlaczego to Forum przestało być dyskusją nad NIA to brak dowodów na skuteczność a ty powinieneś je przedstawić. Askar tego nie może zrobić bo nie zna jezyka Polskiego a i też dowodów nie ma żadnych – zresztą sam napisałeś ,że Askara to nie obchodzi.Oboje jesteście kłamcami .Jesteś również kłamcą ,że niby nie byłeś PRACOWNIKIEM ZADNEGO SPA! Byłeś alex .

DO TADKA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 30 listopad 2010

ESSIAC ale to Ty wkleiłaś post Ashkara w którym on pisze: "Miałem rację w 99 % przypadków i tylko w 1 % moja metoda nie zdała egzaminu." Więc ESSIAC jak to jest z Tobą raz Ashkara uażasz za oszusta, a następnie piszesz sama że jego metoda jest skuteczna? w niemal 100%? jakoś tak mało wiarygodna jesteś, a teraz ukrywasz się ESSIAC pod nickiem Tadek, poza tym te posty co tu wkleiłaś, one są stare i były pisane w sprawie żony Pana Michała.

DO TADKA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 30 listopad 2010

A ja mam nadzieje że forum Ashkara zostanie usprawnione i takie osoby jak Pani Essiac będą tam wyrzucane. Przy całych wadach Polańskiego, gdyby nie on nikt w Polsce by o tej metodzie nie wiedział, oczywiście ona nie jest tak skuteczna w raku jak jest przedstawiana na filmie. Ale jest sporo osób które wyleczyły się z Astmy, RSZ, Artmetyzmu, aniemii, i własnie działania Pani Essiac, najbardziej szkodzą takim ludziom, chyba że Pani Essiac wie jak ich z tego wyleczyć to niech im powie. Pani Essiac robi Pani wielką krzywdę takim ludziom, żeby to sie Pani w przyszłości nie zemściło, bo właśnie Pani odbiera szanse na wyleczenie ludziom chorym na RZS, Astme, Artretyzm, a nie Polański.

Prowokacja

Napisane przez Andrzej, 30 listopad 2010

Przecież te posty, które zamieścił tutaj Tadek, to stare kotlety odgrzewane, które dawniej na forum Ashkara wklejał Pan Michał, większość z nich jest niespójna, gdyby tak rzeczywiście pisał o Alexie Ashkar, że nie chce mieć z nim nic wspólnego, to by w tym roku oboje do Polski nie przylecieli, a przecież byli razem dwa razy, nawet na prelekcji Słoneckiego. Ktoś tu sieje świadomą dezinformację.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 30 listopad 2010

Wydaje mi się, że niektórym Forumowiczom nie przyświeca szlachetny cel pomocy, współczucia ludziom dotkniętym cierpieniem lecz chcą coś tu mieszać, dezorientować innych. Co to w ogóle są za komentarze?. Jakieś kłótnie, zupełnie nie zrozumiały dla większości bełkot, o co tu chodzi i jaki jest tego cel?

Prowadząc to Forum miałem nadzieję, że osoby, które pokonały choroby, stosując metody niekonwencjonalne podzielą się z innymi swoim doświadczeniem, dając szanse również innym. Wiele Osób tutaj zaglądających, może już zrozpaczonych, pragnie takiej mądrej, życzliwej rady. Jeśli mieliście Państwo takie pozytywne doświadczenia powrotu do zdrowia, podzielcie się nimi, pragnąc całym sercem  zdrowia  każdego człowieka, bez względu na to czy go znamy czy nie. Owszem wiele opisywanych przypadków może być nie trafionych za które też nie można ręczyć,  należy je wówczas skonsultować z lekarzem. Nikt w tej materii nie jest wyrocznią, bo odmian raka są dziesiątki a może i setki, poza tym każdy z nas to odrębny wszechświat niezgłębionych tajemnic. Jednych uzdrowi siła wiary w wyleczenie innych chemia czy wymienione w forum metody.

Każdemu z całego serca życzę powrotu do zdrowia, miłości braterskiej i dostatku- admin.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Lydia, 30 listopad 2010

Zgadzam się z powyższa wypowiedzią całkowicie. Sama zaczęłam śledzić losy p. Joli i stosując te same metody zapragnęłam w końcu podzielić się swoim doświadczeniem, lub raczej swoimi etapami powrotu do zdrowia (mam nadzieje).
To co tu teraz się dzieje na tym forum, to już to nie są relacje p.Joli (chociaż to jest JEJ forum) Lecz wykazywanie, kto jest w błędzie, kto oszukuje lub kto jest "idiota".
Żałosne, bo ludzie naprawdę chorzy, szukają na takich forach pokrzepienia, wsparcia i wymiany doświadczeń a nawet jakiś wskazówek. Przykro mi, ze zamiast tego, widzę tylko niepotrzebne nikomu wpisy..... A p.Jola już przestała się odzywać i nie dziwie się, dlaczego.
Pozdrawiam wszystkich i proszę o opamiętanie

Do Jana koniecznego

Napisane przez Tadek, 30 listopad 2010

Cel mojego dzialania jest jasny.Inny niz ten ,ktory mi zarzucasz ze jest klamliwy i nieprawdziwy.Bylam osoba z choroba nowotworowa,udzielajaca sie wiele miesiecy na forum.Wiele osob stosujac tylko metode Nia ,nie przezylo mimo zapewnien ASHKARA 100% wyleczalnosci z choroby nowotworowej.Ja bylam rowniez zwoleniczka metody Nia .Wiele listow dostalam od rodzin,ze metoda ta ,jest metoda niewiarygodna nie pomogla najbliszym mimo ze stosowali 1rok zmarli.W chorobie reumatologicznej ,nie zabieram glosu(daj Boze).Ja rowniez polecalam ta metode ludziom z nowotworem(bylam na pogrzebie).Mysli moje zadreczaja mnie ,dlaczego ja im o tej metodzie powiedzialam ,nie widzac ,nie slyszac o skutecznisci tej metody.

DO TADKA, PROŚBA DO ADMINISTRATORA ! ! !

Napisane przez JAN KONIECZNY, 30 listopad 2010

Tadek (Essiac) Twoje działania zarówno na tym forum jak i na forum Ashkara, są bardzo szkodliwe dla chorych, dzięki Tobie sporo osób chorych nie wyzdrowieje. Jeżeli masz takie prostackie spojrzenie na metodę NIA, że wystarczy zrobić dziurkę w nodze i czekać, to poczytaj co napisał Namir, poczytaj czym jest limfa, co w niej pływa, jakie ona ma krążenie, co to jest obrzęk limfatyczny, przeczytaj również o zalegającej żółci i zablokowanej wątrobie. Poczytaj o toksemii organizmu. Jeżeli tego nie pojmiesz to możesz mieć i 20 ran na nodze i Tobie nic nie pomoże. Ashkar niestety tego nie wie, i nawet nie zaleca nic (i ty też wklejasz te jego wypowiedzi, zalecające nic nierobienie). Natomiast ty pisząc że metoda NIA to oszustwo, ROBISZ LUDZIOM CHORYM NA RZS, ASTME, ARTMETYZM I ROZEDME WIELKĄ KRZYWDĘ, TEJ KRZYWDY NIE ROBI POLAŃSKI ANI ASHKAR ALE TY! ! !. Odejdź z tego forum kobieto bo już jedno forum żeś zniszczyła, LUDZIE CHORZY PRZEZ CIEBIE ESSIAC NIE MAJĄ TERAZ GDZIEKOLWIEK SZUKAC POMOCY I PORAD ! ! ! Niestety jak się ma pusto w głowie jak Ty to się tylko takie bełkoty jak tu zrobiłaś i jesteś wyjątkowo bezczelna bo wklejasz wypowiedzi Pana Michała któremu zmarła żona. WIELO OSÓB BY SIE DZIELIŁO WŁASNYMI DOSWIADCZENIAMI NA FORUM ASHKARA, ALE DZIĘKI TOBIE CI LUDZIE PRZESTALI PISAĆ! ! ! Administratora tego forum wręcz błagam o wyrzucanie tej osoby stąd, posty tej osoby wyjątkowo szkodzą ludziom, zamykają im mozliwości leczenia. TA OSOBA JUŻ JEDNO FORUM ZNISZCZYŁA I TERAZ NISZCZY TO FORUM ! ! !

Do forumowiczow

Napisane przez Tadek, 1 grudzie 2010

Ja ciesze sie ze moja "kobieca intuicja"uchronila mnie przed szalona pogonia za kazda nowinka .Od poczatku idee i zasady gloszone na forum"NIA'byly falszywe przepychanki.Zawistni dorobkiewicze na ludzkiej krzywdzie,ludzie rozprowadzajacy "suplemety"lecza ale z pieniedzy.Mala garstka z choroba nowotworowa,ja w tej grupie bylam.Prosilam o wklejenie dokumentacji potwierdzajacej wyleczenie metoda 'nia"Od tego mometu bylam niszczona(za duzo chcialam wiedziec)Ja swoja dokumentacje wkleilam.I o to samo prosilam Alexa i ASHKARA,ktorzy twierdzili ze sa wyleczeni.Nigdy tego nie zrobili!!!!Ludzie po uplywie 1 roku zaczeli umierac,dostawalam maill. PLAKAC SMIAC SIE WOBEC TAKIEGO KOMERCYJNEGO BELKOTU! Jak mozna przejsc obojetnie.Walczylam z nowotworem 13 miesiecy ,niech nikt nie probuje mi wmowic ,ze zniszczylam forum,i probuje zniszczyc to forum.Walczylam o forum"NIA'pol roku temu juz bylo skazane na porazke.Wielokrotnie piszac ,ze na moim nieszczesciu nikt nie bedzie zbijal kasy.Zaobserwowalam kretactwo u prowadzacego forum "NIA'mijal sie z prawda.WIEM CO TO ZNACZY WALKA Z NOWOTWOREM-WYGRALAM TA WALKE CZEGO Z CALEGO SERCA WAM ZYCZE,badzcie bardzo ostrozni w podejmowaniu decyzji,ludzie sa paskudni nie maja sumienia.PIENIADZ PRZYSLANIA IM WSZYSTKO klamstwo i obluda ,kroluja na tym swiecie.Dozylismy czasow ,bez mozgowcow nie myslacych,ze ich to samo moze spotkac.

NIEWIARYGODNE!!!

Napisane przez Tadek, 1 grudzie 2010

Bylam osoba niewiarygodna ,wyleczenia z choroby nowotworowej .Poniewaz stosowalam :chemioterapie,naswietlania,czego nigdy nie ukrywalam-przerwalam chemie Zaczelam stosowac syrop klonowy i soda oczyszczana.Po okresie 5 miesiecy mojej choroby znalazlam forum "NIA"zastosowalam "cieciorke,soki wlasnej roboty i tak zwana "RAW" zywnosc,ktora jem do dnia dzisiejszego.DLATEGO NIE DALAM PRZYZWOLENIA ALEXOWI ,do poslugiwania sie moim przykladem jakoby wylacznie cieciorka przyczynila sie do mojego wyleczenia.Pelna dokumentacje ,szpitalna wkleilam na forum.Co w tym dziwnego ,jak ALEX zaczol podawac przyklady wyleczenia a brak potwierdzen znikniecia raka(DOKUMENTY)ZACZELA SIE WALKA.MACIE CALA PRAWDE MOI DRODZY. NIE JEST MOIM ZAMIAREM NISZCZENIE FORUM ,SAMA Z WIELU PORAT KORZYSTALAM. NIE OGLUPIAC ORGANIZMU TO JEST BARDZO MADRE STWIERDZENIE(Brajan)

Oblawa na Essiac

Napisane przez Alla, 1 grudzie 2010

Sledzilam forum NIA i Bochenia od wielu miesiecy. Kazdy ma prawo do wypowiedania swoich opinii. Mysle, ze Essiac probuje ochronic chorych na raka a nie im szkodzic. Sama przeszla nie malo i dzielila sie swoimi doswiadczeniami na forum. W chwili kiedy przekonala sie, ze nie mozna w 100% zdac sie na NIA i zaczela glosno o tym mowic - stala sie niewygodna dla Ashkara i Polanskiego (admistratora forum NIA). Zaczeto ja przesladowac i blokowac. Wszystko o co prosila to JEDEN udowodniony przypadek wyleczenia ta metoda....NIc z tego. Nie ma na tym forum jednej osoby, ktora moglaby potwierdzic skutecznosc NIA w przypadku RAKA! Zal mi ludzi ktorzy temu zawierzyli i juz odeszli, a takze ich rodzin :( Mam nadzieje, ze administrator tego forum ma wiecej klasy i jest otwarty na rozne opinie, przeciez chodzi o to by leczyc a nie szkodzic... Szkoda. ze pani Jolanta tak spasowala i nie dzieli sie juz swoimi doswiadczeniami w walce z rakiem. Czy ten immunocal to naprawde takie zbawienie, ze cala reszta przestaje byc wazna? Diety, inne suplementy? Przykre, bo miala wielu dobrze zyczacych jej ludzi po swojej stronie. Zycze wszystkim zdrowia!

DO TADKA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 1 grudzie 2010

Tadek (Essiac), mnie nie obchodzą Twoje rozgrywki z tym całym Alexem Polańskim, jeżeli macie coś ze sobą do rozstrzygnięcia, oboje mieszkacie w USA więc droga sądowa jest dla was właściwa. Na forum Ashkara, dyskutowało wielu fachowców znających się na oczyszczaniu organizmu, wymienię kilku, Namir, Lurtor, Igor, Advicek, Brajan, Kristian i wielu innych. Oni absolutnie nie uważali metody NIA za oszustwo, wręcz przeciwnie cały czas chorym uświadamiali że sama metoda NIA nie wystarczy w raku i trzeba organizm stymulować do oczyszczania. Ci ludzie dosyć długo dyskutowali a jak Ty Essiac zaczęłaś swoje awantury na forum, to Ci ludzie stopniowo odchodzili, jak jakiś człowiek próbował komuś pomagać to wiesz co od razu robiłaś, każdemu przypisywałaś Alexa, żeby tylko zniechęcić ludzi do pomocy. I JESTEŚ ODPOWIEDZIALNA NA ZNISZCZENIE FORUM ASHKARA ! ! !, ja na tamtym forum dyskutowałem, ale po twoich bełkotach, wielokrotnym wklejaniu tych samych bezsensownych tekstów też przestałem dyskutować, wielu ludzi chorych pisało do mnie na prv, że odechciało im się dyskutować po Twoich wybrykach, ja tym ludziom starałem się pomagać za pośrednictwem prv, teraz PRZEZ CIEBIE TO FORUM ZNIKNĘŁO A CI LUDZIE ZOSTALI BEZ POMOCY, JA NIE MAM DO NICH KONTAKTU ŻADNEGO ! ! ! Jak tak walczysz o dokumentacje to NIE KŁAM że Ashkar jej nie udostępnił jest ona tutaj: http://www.lekarstwonaraka.com.pl/dokumentacja.htm nie znasz się na tym więc Ci wytłumacze, Ashkar miał też zaatakowaną trzustkę, jemu w wyleczeniu się pomogła operacja, ale lekarz skierował go na chemioterapię, bo on nie miał szans na przeżycie. Ashkar zastosował swoją metodę i się wyleczył, u niego zaszła interakcja, między limfą a miejscem operowanym, które nie było jeszcze zagojone po operacji, to spowodowało że metoda u niego zadziałała błyskawicznie i się wyleczył. Akurat o tym Ashkar wie i zaleca operacje jeżeli można ją zastosować, natomiast Ashkar bardzo mało wiec o oczyszczenie organizmu i najczęściej zaleca nic nierobienie i tu jest w ogromnym błędzie. Ale nie oznacza to że jego metoda to oszustwo ! ! ! A TERAZ NA TYM FORUM ROBISZ PODOBNIE TO CO NA FORUM ASHKARA, NAPISAŁAŚ WYPOWIEDŹ POD NAZWĄ ALLA I MYSLISZ ŻE INNI SIĘ NABIORĄ ! ! ! Zgadzam się z Tobą i z innymi że metoda NIA, nie jest skuteczna na 100%, w raku nie ma takiego czegoś że zawsze się wyleczy w 100%, w raku liczy się czas którego bardzo często braknie, rak jest chorobą całego organizmu, na skutek nagromadzenia się toksyn, a w limfie mamy ich najwięcej, gdyż organizm je tam wyrzuca, albo wydala przez skórę tworzą się wtedy takie krosty (strupki). Niestety Ty tego nie rozumiesz nie pojmujesz i stąd takie Twoje bełkoty, jak Ci nawet napisał tu Administrator. Ty Tadek (Essiac) pisząc coś takiego że metoda NIA jest oszustwem odbierasz ludziom nadzieje na zdrowie, przez takie Twoje bełkoty nikt nawet nie zastosuje profilaktycznie tej metody. Rocznie w Polsce umiera na raka 100 tysięcy osób, dziennie wychodzi ok. 270 osób, i zapewniam Ciebie że nie są to osoby, które stosują Ashkara, ale leczy ich medycyna akademicka. TWOJE DZIŁANIA DOPROWADZIŁY DO ZNISZCZENIA FORUM ASHKARA, a takie nieodpowiedzialne bełkoty że Ashkar to oszust powodują że chorzy na RZS, Astmę, Artretyzm, cały czas będą chorzy, przez Twoja manipulację, często bezczelną. Przykładowo taki Astmatyk, jak będzie szukał pomocy i przeczyta Twoje bzdury że Ashkar to oszust, to on nie zastosuje metody NIA, i co będzie z takim astmatykiem? Cały czas będzie chorował, przyjmował leki a za parę lat najprawdopodobniej spotka go rak. Wielu ludzi Twoje działania pozbawiły wszelkiej pomocy, ci ludzie nie mają się do nikogo zwrócić o pomoc, forum Ashkara zablokowane przez Twoje skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie. Mam ciszą nadzieję że administrator forum Ashkara jakoś zmodernizuje tamto forum i niebawem je otworzy, a takich ludzi jak Essiac będzie wywalał na zbity pysk, bo tylko szkodzą chorym, a nie pomagają. ESSIAC JEŻELI MASZ JAKIEŚ ZATARCZKI Z TYM CAŁYM POLAŃSKIM TO IDŹCIE DO SĄDU, BO WASZE KŁÓTNIE NA FORUM TYLKO SZKODZĄ CHORYM, A OBECNIE POZBAWIŁY CHORYH JAKIEJKOLWIEK POMOCY ! ! !

Klamstwo!!

Napisane przez Tadek, 1 grudzie 2010

Nie mam pojecia o opinii dr Ashkara przytoczonej przez Essiac ale skontaktuje sie z dr Ashkarem i bede zaraz wiedzial co jest grane. Tyle tylko, ze na tej stronie juz nie bedzie forum. Ajesli bedzie to totalnie inne. Poniewaz to forum juz przestalo byc dyskusja nad metoda NIA - zostanie wiec zamkniete! Administrator -Alex Jedynym powodem dlaczego to Forum przestało być dyskusją nad NIA to brak dowodów na skuteczność a ty powinieneś je przedstawić. Askar tego nie może zrobić bo nie zna jezyka Polskiego a i też dowodów nie ma żadnych – zresztą sam napisałeś ,że Askara to nie obchodzi.Oboje jesteście kłamcami .Jesteś również kłamcą ,że niby nie byłeś PRACOWNIKIEM ZADNEGO SPA! Byłeś alex . To co napisales mija sie z prawda(jak zwykle)Alex zaczol blokowac na forum ADVICEK z tej przyczyny przestala udzielac sie na forum.Wielu madrych ludzi odeszlo,dlatego ze zweszyli zle intencje Alexa(klamstwa).Nie obchodzi mnie kim jestes,walcze w imieniu ludzi chorych przeszlam ta droge,wiem co to znaczy.Na zbity pysk wyrzucaj dorobkiewiczow ,klamcow na ludzkiej krzywdzie.Popieram forum pod warunkiem ze jest wolne od klamstw.Jestem przeciwniczka kasowania wpisow ,ktore umieszczaja forumowicze a nie akceptuje tych wpisow admin.Nie oczekuje walszywej odp.i klamliwej.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 1 grudzie 2010

Wydaje mi się, że dyskusja na temat metody dr Ashkara została już wyczerpana i każdy z Forumowiczów ma wyrobione na ten temat własne zdanie. [b]Zamykam więc dyskusję na ten temat a każdy nowy wpis o tym problemie będzie  usunięty z forum.[/b]
Tematów innych jest bardzo dużo, oczywiście takich, które mogą dać potrzebującym szansę i nadzieję a nie stres z powodu awanturnictwa.

[b]Uczciwie zainteresowanych problemami podawanymi na forum bardzo przepraszam, ale wydaje mi się, że innego sposobu nie miałem, by ostudzić emocje. Proszę o wyrozumiałość - admin.[/b]

DO ADMINISTRATORA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 1 grudzie 2010

Zgadzam się z Panem Administratorem, myślę że w sposób dość obiektywny przedstawiłem. Znam Essiac z tamtego forum i właśnie przez nią sporo osób mądrych odeszło z tamtego forum (pisali do mnie na prv). Pana Administratora ostrzegam przed jej działalnością tutaj, sam Pan zobatrzy z czasem ta osoba będzie wstawiała różne bełkoty, oczywiście pod innymi nickami i popieram Pana aby tak szkodliwe wypowiedzi usuwać. TEJ OSOBIE CHODZI TYLKO O NISZCZENIE ZNISZCZYŁA FORUM ASHKARA I TERAZ PRÓBUJE ZROBIĆ TO SAMO Z TYM FORUM, NIE INTERESUJE JEJ TO ŻE LUDZIE POTRZEBUJĄCY POMOCY KTÓRZY DO MNIE PISALI,(I DO INNYCH OSÓB) ZOSTALI ZDANI NA SIEBIE PRZEZ DZIAŁANIA ESSIAC! ! !

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Lydia, 2 grudzie 2010

Witam ponownie.
Przyznam, ze po tej całej konwersacji ogarnęło mnie zwątpienie. Sama stosuje metodę Ashkara (mam nowotwór płuc) ale do tego jem pestki z moreli i zacznę na dniach terapie dr. Breussa. Niestety, po miesiącu musiałam przerwać terapie Gersona bo była dla mnie za droga  :(. Pocieszałam się jednak, ze przecież cały czas kontynuuje metodę NIA. Ale teraz, kiedy tyle było negatywów na temat tej terapii.... Fakt, ze mój mąż tez zaczął stosować metodę NIA (ma artretyzm) i od początku odstawił wszelkie leki. Po dwóch miesiącach zwyrodnienie dłoni się cofnęło i opuchlizna zeszła. Nie ma już boli i może już pracować (to była prawa dłoń). Naprawdę jest duża poprawa. Ale czy mi pomoże?
Proszę, dzielcie się tutaj swoimi wnioskami bo to dla nas, chorych duże wsparcie.
Pozdrawiam cieplutko

DO Lydia

Napisane przez JAN KONIECZNY, 2 grudzie 2010

Lydia , właśnie widzisz gdyby Twój mąż posłuchał tych bełkotów Essiac całe życie by nie pozbył się artretyzmu, właśnie w tym miejscu widać jak szkodliwe są jej urojone bełkoty, a wręcz skrajnie szkodliwe. To czy metoda NIA Ci pomoże, to tak naprawdę nikt Ci nie powie dokładnie na 100%, wiem że Ashkar tak twierdzi, ale jako naukowiec tak zdecydowanych osondów nie powinien używać, co oczywiście nie oznacza że NIA to oszustwo, jak tu próbuje jedna osoba wszystkim wmówić, oczywiście próbować trzeba, bo chodzi o życie i zdrowie, ale sama metoda NIA to za mało, bo ona działa wolno. Żeby było lepsze krążenie limfy, jeśli jesteś w stanie to zalecany jest lekki wysiłek fizyczny, marsze, biegi, to powoduje lepsze krążenie. Gerson jest drogi, ale skuteczny bo stymuluje organizm do oczyszczania, jeśli nie masz kasy na Gersona poczytaj o koktajlach cytrynowych, które przyspieszają oczyszczanie, jest to na stronach Biosłone, jeżeli będą zaparcia przy tych koktajlach, dodaj siemie lniane w formie galaretki, jest tam też napisane to na forum. Próbować trzeba, ale wiadomo jak to jest z raczyskiem. Jak możesz zrób drugą rankę na drugiej nodze.

Do Jana Konieczny

Napisane przez Lydia, 2 grudzie 2010

Nawet nie wiesz, jak ucieszyła mnie Twoja odpowiedź.
Na samym początku zrobiłam rankę na obu nogach ale po dwóch tygodniach zrezygnowałam z jednej, ponieważ jeszcze wtedy pracowałam i było to dla mnie bardzo uciążliwe. Jednak co zaszkodzi zrobić ponownie na drugiej nodze? Zrobię to na pewno.
Wspomniałam jeszcze w poprzednim wpisie, że jem pestki z moreli (wit.B17) i moze juz od poniedziałku rozpocznę 42tygodniową metodę Breussa.
Po przerwaniu terapii Gersona nie przerwałam jednak robienia lewatyw z kawy organicznej. Oczywiście już nie po 6 dziennie ale 2-3. Obserwuję, że po nich mam lepsze samopoczucie.
Przeczytam to co sugerujesz i z całą pewnością to przemyślę. Gdy jest się chorym na raka, to każda sugestia jest warta przemyślenia, bo nigdy nie wiadomo, co pomoże uratować nam życie.
Jeszcze raz dziękuję i czekam na dalsze wpisy :)
Pozdrawiam cieplutko

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Nefilim, 2 grudzie 2010

Lydio, odnoszę wrażenie, że w ogóle nie czytasz innych artykułów na [b]"Bochenii"[/b] na temat walki z rakiem. Tam w zakładce [b]"Nasze zdrowie"[/b] jest podane kilkanaście artykułów  na ten temat. Są różne metody, bardzo skuteczne i mniej dokuczliwe niż robienie sobie ran na nogach. W szczególności polecałbym metodę prof. Budwing. Jest bardzo skuteczna, dokładnie opisana, tylko wszystko przestudiuj dokładnie i tego się trzymaj. Nikt Ci nie jest wstanie doradzić na odległość. Te artykuły w zakładce "Nasze zdrowie" przestudiuj i będziesz niezależna od czyiś rad. Link do tej strony Budwing wklejam na wypadek gdybyś miała problem z wyszukaniem:
http://www.bochenia.pl/nasze-zdrowie/2009/kwiecien/twoje-pozywienie-powinno-byc-lekarstwem.html

Do Nefilim

Napisane przez Lydia, 2 grudzie 2010

Nie rozumie, skąd takie przypuszczenie , że nie czytam innych artykułów. Czytam i nie tylko na Bochemi.Nie mam problemów z wyszukiwaniem interesujących mnie artykułów. Na Bochemi przeczytałam wszystkie bardzo dokładnie i dlatego mój wybór padł własnie na to, co robię. Poza tym nie uzależniam się od czyichś rad ale zawsze warto ich posłuchać.
Metoda Ashkara nie jest ani uciażliwa (może na samym początku) ani męcząca.
Chciałabym jednak podziękować Ci za dobre rady :)
Pozdrawiam cieplutko  ;D

łączyć terapie

Napisane przez JAN KONIECZNY, 2 grudzie 2010

Metoda Dr. Budwig, jest również godna polecenia, ta metoda jest również metodą oczyszczającą organizm. Metoda NIA absolutnie nie wyklucza innych, jeśli ją połaczyny z Gersonem czy Budwig, to tylko zwiększamy szanse na powodzenie, więc nie rozumie retoryki robić jedno, a drugiego nie, sokoro obie metoda działają w tym samym kierunku, wydalenie z organizmu toksyn i oczyszczenie jego.

łączyć terapie

Napisane przez Lydia, 2 grudzie 2010

Ja jednak na razie będę obstawać przy metodzie dr.Breussa. Może bardziej drastyczna, bo to głodówka przez 42 dni ale chcę spróbować. Tym bardziej, że wśród moich znajomych była stosowana właśnie ta metoda z pozytywnym skutkiem. A właściwie prawie we wszystkich tych metodach chodzi o to, żeby nie przyjmować pokarmów z zawartością chemii, aby rak zginął "śmiercią głodową".
O efektach będę informować :)
Pozdrawiam

łączyć terapie

Napisane przez JAN KONIECZNY, 3 grudzie 2010

Ja bym nie radził głodówki w raku, dlatego że w raku trzeba dostarczać niezbędne składniki odżywcze, oczywiście żywność nieprzetworzona. Komórka rakowa po powstaniu nie odżywia się chemią i toksynami, ale glukozą. Jeżeli będziesz na głodówce Twój organizm zacznie trawić z czasem własne białka i z tych białek wytworzy też glukozę. Ale to Twój wybór. Podaje Ci linki do forum o koktajlach cytrynowych http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=1504.0 drugi wątek http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=4847.0 I dobrze by było gdybyś poczytała książkę Mortiza "Rak nie jest chorobą" sporo zrozumiesz dzięki temu o metodzie NIA, czytając tam o limfie, blokadzie limfatycznej. Książke możesz za darmo ściągnąć tutaj: http://peb.pl/pozostale-nauka-i-technika/889037-tb-andreas-moritz-rak-nie-jest.html

WYGRALAM WALKE Z RAKIEM

Napisane przez Jolka, 4 grudzie 2010

"Najpierw, mały cytat z artykułu, więc trzymajcie się. „Nie ma guza na całej Boskiej zielonej ziemi który nie może zostać wylizany przez odrobinę sody oczyszczonej i syrop klonowy!” Ta zdumiewająca sugestia kontrowersyjnego ludowego uzdrowiciela Jim’a Kelmun’a - który twierdzi, że proste domowe lekarstwo może zatrzymać i odwrócić wzrost śmiercionośnych nowotworów." "Dr. Tullio Simoncini zgadza się że komórki nowotworowe pożerają cukier więc jeśli się je zachęci do pobierania cukru to tak jakby wysyłać konia trojańskiego. Cukier nie zdąży wzmóc rozrostu koloni komórek nowotworowych ponieważ soda oczyszczona zabije wszystkie te komórki zanim będą miały szanse na wzrost." Ale nawet Dr. Simoncini rozpoznał ograniczenia swojej własnej terapii sodą oczyszczoną. Oto cytat z pracy Dr. Simoncini: „Terapeutyczne leczenie solami dwuwęglanów (soda oczyszczona) może być podawane doustnie, poprzez aerozol, dożylnie o poprzez wenflony w celu bezpośredniego celowania w guzy… ale może to osiągnąć pozytywne rezultaty tylko w przypadku niektórych guzów, kiedy inne tak poważne jak nowotwory mózgu i kości – pozostają nietknięte przez terapię.” "Terapia jest kombinacją czystego 100% syropu klonowego (dużo klasy B syropu dostępnego w sklepach ze zdrową żywnością) oraz sody oczyszczonej i była pierwsza zgłoszona na Cancer Tutor site. Kiedy zmiksowane i podgrzane razem, syrop klonowy wraz z sodą oczyszczoną, które są wciągane do wnętrza komórki nowotworowej przez syrop klonowy, jest bardzo alkaliczna, zmusza do gwałtownego podniesienia pH i zabicia komórki nowotworowej." "W zasadzie formuła polega na zmiksowaniu jednej części sody oczyszczonej z 3 częściami (czysty 100%) syropu klonowego w małym rondlu z pokrywką. Zamieszać energicznie i podgrzać miksturę przez 5 minut. Wziąć jedną łyżeczkę herbacianą na dzień co jest zalecane przez Cancer Tutor ale jednak można zrobić to kilka razy dziennie." "No cóż według Jim’a Kelmun’a to nie jest żaden nowy pomysł. Po prostu kolejna zduszona terapia przeciwnowotworowa która działa." Czyli nie trzeba być specjalnie Zuchwałym by zastosować taką terapię. Ani syrop klonowy, ani soda oczyszczana przyjmowane w rozsądnych ilościach nigdy nikomu nie zaszkodziły. Z tego co można przeczytać na forach internetowych ludzi biorą zwykle 3 łyżeczki dziennie. MAM DOKUMENTACJE

Wygrana walka z rakiem

Napisane przez Jolka, 4 grudzie 2010

Jezeli zajdzie taka potrzeba,zalacze pelna dokumentacje ,szpitalna i od lekarza prowadzacego(onkolog) WALKA PRZYNOSI EFEKTY! Pozdrawiam

łączyć terapie

Napisane przez Lydia, 4 grudzie 2010

Zbyt dużo tych naturalnych terapii i człowiek nie wie co wybrać :). I ponoć każda działa. Zastanawiające jest w takim razie, dlaczego tyle ludzi umiera, jeśli jest tyle metod... przecież każdy chce żyć...
Jak czytam te metody, to naprawdę można mieć problem, co wybrać.. Ja na razie stosuję metodę Ashkara i od dzisiaj terapii Breussa... zobaczymy jak to bedzie wyglądać... Może po tej terapii Breussa zrobię jeszcze coś..
4 stycznia mam mieć kolejną tomografię z rezonansem. Ciekawe, co tam pokaże.
Życzę wszystkim zdrowia i miłego weekendu.
Pozdrawiam cieplutko

łączyć terapie

Napisane przez JAN KONIECZNY, 5 grudzie 2010

Rak jest od toksyn i każda metoda która powoduje wyprowadzanie toksyn z organizmu jest godna polecenia. Ale w raku liczy się czas niestety. Cudów nie ma, więc lepiej zadbac wtedy kiedy jest się zdrowym

Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona

Napisane przez Jolanta, 15 grudzie 2010

To prawda, jak zaglądam na to forum to mi ręce opadają. ZAWSZE WRACAM TUTAJ WYŁĄCZNIE DLA TYCH CHORYCH, KTÓRZY SZUKAJĄ RATUNKU! To prawda, że coraz rzadziej! Nie tak to sobie wyobrażałam i nigdy nie chciałam wywoływać awantur, ale dzielić się od początku do ..., tj. cały czas moimi doświadczeniami. Czy dobrymi czy złymi? Różnie bywało, jak ktoś uważnie czytał to wie, że próbowałam różności. Od 6 stycznia stosuję terapię Gersona, że jest droga, to wiem. Niestety! Ale na coś trzeba było postawić. Postawiliśmy z mężem na Gersona i pomimo traumatycznych przeżyć na początku, teraz bardzo sobie ją chwalę. Ona jest nie tylko droga, ale również wyjątkowo absorbująca i kłopotliwa. Śmieję się, że jestem na bardzo krótkiej smyczy. Każde wyjście z domu, to przesuwanie posiłków, soków, lewatyw. A tak bardzo ważna jest systematyczność. Ale za to jestem wspaniałym gościem, który wszędzie jeździ ze swoimi posiłkami i nawet wodą do picia. Od 20 czerwca br. zaczęłam stosować Immunocal. Początkowo 8, później 6, a następnie 4 saszetki dziennie. Przy 8 i 6 - guz wyjątkowo szybko malał, przy 4 powoli. Dlatego od miesiąca wróciłam do 6. W produkt ten wierzę jak w mało co. Stosuje go cała moja rodzina, ponieważ u nas zawsze na 1 miejscu było zdrowie. Wyniki wątroby mam super, a przed zastosowaniem miałam powiększoną i mocno otłuszczoną - teraz po tym nie ma śladu. Markery są prawie idealne, wszystkie badania doskonałe. Guzik jeszcze jest, ale nie oczekuję cudów w ciągu tak krótkiego czasu. Nie jestem gołosłowna, każdemu który chciałby się o tym przekonać, mogę badania pokazać na indywidualnym spotkaniu. Kiedyś chciałam je zamieścić tutaj, ale po tym "bełkocie" powyżej - zrezygnowałam. Nie chcę aby one gdzieś krążyły, ale osoby chore, które chciałyby się przekonać - zapraszam. Teraz w firmie wprowadzono kolejne dwa produkty, które są dla nas idealne. Pierwszy to "Probiotyk z żurawiną", a drugi to "Omega3 z koenzymem Q10 i kurkumą". Od tygodnia je stosują. Nie są tak drogie jak Immunocal. Np. Omega3.... kosztuje ok. 100 zł (dokładnie nie pamiętam) i starcza na 2 miesiące. Probiotyk - podobnie i starcza na 1 miesiąc. A to takie ważne dla ludzi chorych. Wiem, że to wszystko kosztuje, ale chemia, którą wiele osób łyka garściami często jest droższa i do tego szkodliwa. Ja się nauczyłam jednego, NICZEGO nie kupię dopóki nie przeczytam składu lub ulotki. Tutaj wiem, że jest to naturalne. Przy Gersonie, gdy się oczyszczamy musimy dbać o to aby ponownie się nie zanieczyszczać. oczywiście nikt z nas nie żyje w sterylnych warunkach i zanieczyszczenie jest wszędzie, ale chociaż ograniczmy je do minimum wszędzie gdzie możemy. Nie chcę nikomu robić kazania, ja tylko chcę przekazać i podzielić się moim doświadczeniem. Minęło już ponad 12 miesięcy od wykrycia tego uparciucha, dzień przed Wigilią będzie rok od wyników biopsji, 6 stycznia zacznie się drugi rok metody Gersona i ....... wiecie państwo co? Nie chcę z niej rezygnować. Dobrze mi z nią. Może jest uciążliwa i bardzo pracochłonna, ale ja się czuję świetnie i razem z dodatkami daje mi energię, ogromne chęci do życia i działania. Schudłam 18 kg i mąż twierdzi, że mocno odmłodniałam i wyładniałam. Ja czuję się dużo lepiej niż kiedyś, mam nowe, liczne grono osób znajomych - ludzi chorych, którym staram się pomagać. Bo bez względu na wszystkie pomówienia i insynuacje, u mnie zawsze nr 1 jest pomoc. Mnie wiele osób pomogło doradzając, gdy błąkałam się szukając pomocy, teraz chcę go spłacać. Do końca życia będę go spłacać i daj Boże abym mogła pomóc jak największej liczbie osób. Zarabiać też trzeba, nikt nie żyje powietrzem, ale to jest w następnej kolejności. Mąż twierdzi, że dlatego, że nie pieniądze są u nas prioritetem a zdrowie i życie drugiego człowieka, to ludzie też sercem nam się odpłacają. A to jest najcenniejsze co mogło nas spotkać. Wiele osób było u nas na "przeszkoleniu", to znaczy mąż im objaśniał podstawy Gersona, dzielił się przepisami, uczył piec chleb, gotować zupę Hipokratesa, doradzał kawy do lewatyw itp. Pokazaliśmy jak mogą mieć Immunocal (www.zdrowie-uroda.waw.pl) i inne produkty na własne potrzeby za darmo, a nawet zarobić. Mamy z nimi stały kontakt i ... każdy dzieli się z nami swoimi sukcesami, małymi kroczkami aby do przodu. Tyle w nich było pesymizmu i załamania, a dzisiaj sa to zupełnie inni ludzie. Odbierają wyniki i dzwonią, aby z radością w głosie powiedzieć, że jest coraz lepiej. Ludzi chorych nie brakuje, jednak nie każdy wierzy w niekonwencjonalne metody leczenia. Ja nigdy nikogo nie przekonuję. Jak ktoś woli chemię lub radioterapię, to jego wybór. Ale i wówczas ważny jest Immunocal, który bardzo łagodzi ich negatywne skutki. Proszę pamiętać, że to ja jestem w nim zakochana i dziękuję Bogu, że mogłam go poznać. Im dłużej mam z nim do czynienia tym bardziej wiem jakie to "cudo". Wszyscy członkowie mojej rodziny go stosują? Dlaczego, bo nie tylko w niego wierzą, ale u każdego zrobił coś dobrego. Nawet moje malutkie wnuczki, które w zeszłym roku chodząc do przedszkola ciągle chorowały, teraz pijąc go od sierpnia nie opuściły jeszcze ani jednego dnia. Pije go Mama (ustąpiły drętwienia kończyn, refluks z żołądka, wyniki badań są ciągle lepsze). Córka piła go ostatnie 2 miesiące ciąży i maluszek urodził się silny i bardzo zdrowy. Ona pije cały czas, a maluszek ma to w mleku matki, zacznie pić gdy ostawi się go od piersi. Mąż i zięć - byli przemęczeni (syndrom chronicznego zmęczenia) - nawet nie ma po nim śladu! Inne problemy też ustały. Ja - to wiadomo! Także cała moja najbliższa rodzina go pije. Wiele osób znajomych też. Mam coraz więcej pozytywnych przykładów i to już nie teoretycznych, tylko namacalnych! Każdemu kto będzie chciał się więcej dowiedzieć o praktycznej stronie terapii Gersona - pomogę i doradzę. Moja Mamusia widząc moje efekty, pomimo, że na początku twierdziła, że "na tych badylach" długo nie pożyję, teraz sama coraz więcej moich przepisów zaczyna stosować. Efekty są bardzo wyraźne. Dlatego nikt mnie nie przekona ani nie wmówi, że dieta nie jest podstawą. Odpowiedni sposób odżywiania może wyprowadzić nas z niejednego problemu zdrowotnego. Nie każę nikomu od razu rzucać się na głęboką wodę. Sama przez to przeszłam i wiem, że nie było łatwo. Ale teraz jak patrzę jak ktoś odżywia się tak jak ja kiedyś, to robi mi się niedobrze. Zgaga, ociężałość, zatrucie pokarmowe, przeziębienie? Co to jest? Zapomniałam o tych słowach całkowicie. A i moje posiłki są bardzo smaczne i miłe dla oka, więc doradzę jak najmniej boleśnie przejść przez to wszystko. Wspomnicie moje słowa, że za jakiś czas nikt z Was nie będzie chciał wracać do tego co było! To są zgubne i niszczące nas i nasze zdrowie i nawet życie - nawyki. Tak z dziada, pradziada. A Wiecie, że to co jecie to często są "śmiecie"? Nawet nie wiedziałam, że 1 brzoskwinia w 1956 r. dawała naszemu organizmowi tyle co obecnie 18? i tak na każdym kroku! Dlatego wzracajcie baczną uwagę na to co jecie i suplementuje się! Niedobory kumulują się latami, a później wybuchają z siłą lawiny w postaci różnorodnych chorób. Ja o tym kiedyś nie wiedziałam, więc po części czuję się usprawiedliwiona, ale nikogo nie usprawiedliwię w przyszłości, jeżeli o tym teraz mu mówię. Jeżeli świadomie postępuje źle, ma prawo. Ale po co później będzie narzekał? Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia - Jolanta

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez Lydia, 15 grudzie 2010

Witam! Zgadzam się z p.Jolanta, ze ten blog już nie jest tym, czemu miał służyć. Szkoda, ponieważ jest dużo osób szukających w chorobie wsparcia, pomocy, rady... Czasami wymiana myśli jest czymś bardzo pokrzepiającym. Wcześniej tez myślałam, ze będę się tutaj dzielić swoimi przeżyciami w tej strasznej chorobie z założycielką tego bloga a także z tymi, którzy tu przyszli w takim samym celu, jak ja. Niestety, ale straciło to już sens.
Zycze dalszych sukcesów p. Jolu i wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam

IMMUNOCAL

Napisane przez Paweł, 16 grudzie 2010

Podawanie Immunocalu wnuczkom jest dla nich szkodą, a nie zdrowiem. Małe dziecko poprzez infekcje nabywa odporności, w najmłodszych latach właśnie organizm buduje odporność nabytą. Już teraz sporo lekarzy coraz częściej mówi że szczepionki w najmłodszych latach rozregulowują układ odpornościowy, widać to dobrz na wzroście zachorować na autyzm. Natomiast podawanie w takim przypadku Immunocalu jest dla nich szkodą, widać jak media i przemysł farmaceutyczny potrafi ludzi ogłupiać, widać że robi to skutecznie. Chciałbym widzieć zdrowie tych wnuczek za 15 - 20 lat.

IMMUNOCAL

Napisane przez JAN KONIECZNY, 17 grudzie 2010

Tutaj muszę się zgodzić z Pawłem (absolutnie nie piję do Jolanty) w skrócie wytłumacze: organizm nabywa odporność nie poprzez jego sztuczne wzmacnianie zażywanie Immunocalu, ale poprzez "nauczanie walki z wirusami". Nasz układ odpornościowy pamięta pewne wirusy i nabywa na nie odporność (świnka, ospa), szczególnie w młodym wieku, dzieci często chorują i nie należy tego ani zwalczać, ani temu przeszkadzać (znowu Immunocal). Tak sztucznie wzmocniony organizm czuje się wręcz wyręczony, w walce z wirusami, nie nabywa odpornośći, w dodatku nie pozbywa się ani toksyn, ani wadliwych komórek (późniejsza przyczyna raka) dlatego że blokuje to Immunocal, sztucznie go wzmacniając. Często rodzice się cieszą, i mówią moje dziecko nie choruje, bo zażywa to czy tamto, nie zdając sobie sprawy jaką krzywdę na zdrowiu robią dzieciom.

Witam Pani Lydio!

Napisane przez Jolanta, 17 grudzie 2010

Prosze do mnie napisać - jolanta@igr.com.pl Pozdr. Jolanta

Do Pana Jana Koniecznego!

Napisane przez Jolanta, 18 grudzie 2010

Może nie chce pan źle ale zupełnie nie rozumie zasady działania Immunocalu. Czy komuś zaszkodziło mleko matki? To ono daje nam wszystko co najlepsze, dzięki niemu nabieramy odporności na wiele lat. Ale z biegiem czasu powoli tracimy. Immunocal daje nam to samo, ale o tym mogę dyskutować wyłącznie z osobami, które tego chcą a nie z góry wszystko negują. Co do moich wnuczek, to prosze być o nie spokojnym. Za to chciałabym zobaczyć Pana wnuki po kilkunastu latach. Osoby, które pracują przy Immunocalu od 30 lat, od początku go zażywają, ich najbliżsi i znajomi - dzisiaj mocno odbiegają zdrowotnie od przeciętnego człowieka. Wyglądają dużo młodziej (działanie na skórę), praktycznie nie chorują, a ich badania są takie jakby mieli o minimum kilkanaście lat mniej. Procesy starzenia sa mocno spowolnione, nie tylko zewnętrzne ale i wewnętrzne. Ja już mogę dużo powiedzieć na temat jego działania dla zdrowia wielu chorych z którymi współpracuję. I żadne "dobre rady" osób, które wszystko wiedzą, ale nie znają produktu, mnie nie interesuje, ponieważ ja mam w ręce fakty i wyniki badań a nie teorie. Nie chcę się z nikim spierać, ani przekonywać - ja po prostu stwierdzam fakt. A każdy z Państwa sobie zdaje sprawę, że jeżeli ktoś w coś wierzy, to nikt go nie przekona, że jest inaczej. Mnie i wszystkim osobom z którymi współpracuje pomaga i choćby ktoś nawet mówił, że on szkodzi lub że jest to "placebo" - to nie szkodzi, najważniejsze, że POMAGA!!!!! Bo o cóż więcej nam chodzi? Pozdrawiam wszystkie życzliwe i nieżyczliwe osoby - Jolanta

Witam p.Jolanto!

Napisane przez Hanuska, 19 grudzie 2010

Osoby ktore pracuja przy rozprowadzeniu imunocalu to jest od 10 lat,i laboratoria w Kanadzie ,nie sa w posiadaniu zadnej dokumentacji potwierdzajacej w leczeniu nowotworu .Z prostej przyczyny poprostu jest wrecz szkodliwy.

IMUNOCAL!!!

Napisane przez Hanuska, 19 grudzie 2010

metabolizm nowotworów. glutamina · glutaminaza · głodzenie komórek rakowych · Richard Cerione · Cornell University Od ponad wieku wiadomo, że komórki nowotworowe mają odmienny metabolizm od zdrowych komórek i potrzebują gigantycznych ilości energii, dzięki której mogą się mnożyć w nieskończoność i rozprzestrzeniać w organizmie. Od stu lat wiadomo było, że to jest ich słaby punkt, ale dopiero teraz pojawiła się szansa na jego wykorzystanie. Cechą charakterystyczną rakowej przemiany materii jest zapotrzebowanie na glutaminę (amid kwasu glutaminowego) - aminokwas niosący energię komórkom. Od dawna szukano sposobu na odcięcie nowotworowych komórek od dostaw tego aminokwasu. Udało się to osiągnąć naukowcom z Cornell University, odkryta przez nich cząsteczka, nazwana 968, blokuje działanie enzymu glutaminazy, który przetwarza glutaminę. Komórki pozbawione metabolizmu glutaminy przestają się mnożyć i umierają, zagłodzone. Doświadczenia, jakie przeprowadził profesor Richard Cerione dowiodły, że 968 hamuje wzrost i niszczy raka piersi u myszy, a także raka prostaty, jajników i trzustki. Ponieważ zdrowe komórki nie mają podwyższonego zapotrzebowania na glutaminę, zablokowanie glutaminazy przez cząsteczkę 968 im nie szkodzi. Odkrycie daje nadzieję na nową generację skutecznych leków, bez poważnych skutków ubocznych

IMMUNOCAL

Napisane przez JAN KONIECZNY, 19 grudzie 2010

Mleko matki jest naturalnym pokarmem dla niemowlaka, ale tez nie na całe życie, odporność nie daje nam mleko matki, tylko nasz układ odpornościowy, któremu nie możemy przeszkadzać. Ja niczego nie neguję, problem w tym że Pani, nie wiem jak kształtuje się odporność, szczególnie u dziecka, wiedzą to nawet lekarze alo oni popadli w manie leczenia lekami, co ma niewiele wspólnego ze zdrowiem. Pani Jolanto stosuje Pani Terapie Gersona, a pisząc tak o Immunocalu, absolutnie nie potrafi Pani wyciągnąć wniosków, przecież nawer Gerson pisze o kryzysach ozdrowieńczych, które Pani też miała. Więc pwoinna Pani wnioski wyciągnąć, że organizm zdrowieje poprzez, zachorowania, infekcje, gorączkę. Natomiast Immunocal jak i inne suplementy, blokuje zachorowania, sama Pani napisała że osoby go zażywające praktycznie nie chorują, czy dostrzega Pani tą sprzeczność? Proponuje poczytać jak się kształtuje odporność nabyta u dziecka, i wiele Pani zrozumie. Podam Pani przykład szczepionki, organizm nabywa odporność poprzez wpuszczenie wirusów danej choroby, tylko dużo słabszych i uczy się z nimi walczyć, bo tylko w taki sposób nabędzie on odpornośći. Ale organizm musi być zdrowy, jeżeli ktoś ma infekcję to należy odczekać, az ona minie żeby mu nie przeszkadzać dodatkowo. Stąd wielu lekarzy wpierw pyta się czy osoba szczepiona jest zdrowa? bo inaczej szczepionka może nie zadziałać. Osoba zdrowa nie powinna przyjmować żadnych suplementów, jeżeli to robi to ma bardzo źle zbilansowane żywienie i to trzeba poprawić. Również nie ma co się pocieszać że ktoś wygląda młodo, to kolejne złudzenie, równiez znam wiele osób które wyglądają bardzo młodo. Pauling też brał 18 gram witaminy C dziennie, młodo wyglądał i ostatecznie zmarł na raka prostaty. Gdyż witamina C wszystko blokowała podobnie czymi to Immunocal i inne suplementy.

METODA NIA

Napisane przez Shinjuku, 21 grudzie 2010

Witam wszystkich , od trzech lat choruję na raka , po ostatnim TK dowiedziałam się że mam przerzuty do wątroby i kości miednicy , lekarze zostawili mnie samej sobie. Od dwóch miesięcy cieciorkuję , na razie mogę tylko powiedzieć że po upływie trzech tygodni ból w kościach zelżał , w okolicy 2 miesięcy zaczełam odczuwać bóle w różnych miejscach, musiałam brać leki przeciwbólowe ,teraz nie boli , w kwietniu zrobię TK aby zobaczyć co z guzami pozdrawiam wszystkich cieciorkujących Shinjuku

Do Shinjuku

Napisane przez Lydia, 21 grudzie 2010

Gdybyś mogła coś więcej napisać, gdzie masz raka i co do tej pory robiłaś, czy miałaś chemioterapie itp. Bardzo mnie to interesuje, bo sama tez mam raka i robię ciecierzyce już 3 miesiące.
Pozdrawiam

o raku

Napisane przez bebilo333, 21 grudzie 2010

dawno nie zagladalem do tego forumu i teraz kiedy czytam co tu sie dzieje to istna wojna. ale nie zaluje ze do tegodoszlo poprostu scieraja sie poglady i z nich wyloni wiecej rabek prawdy. Przypominam ze jestem obcokrajowcem i przypraszam za moje bledy jezykowe. Lubilem czytac pania Jolante dopoki nie kupilem dwie ksiazki dr. Gersona i okazuje sie ze nie jest konieczny prowadzenie tej diety z ta dokladnoscia o ktorym p. jolanta pisze. Np. kawa mozna zaparzyc na caly dzien i tak bedzie skuteczna w dzialaniu! urok ten portal zaczal sie psuc od kiedy pani Jolanta zaczela prowadzic reklame Immunocalu i to w wiadomych celach( Sadze!). P. Jolanta ktora zawsze zarzuca innym maly wiadomosci i mimo to chca dyskutowac, porownuje Immunocal do karmienia dziecka mlekiem matki!!!Otoz P. jolanta nie pisala jeszcze ze Immunocal jest produkowany z mleka kobiecego! o ile mi jest wiadomo jest on wyciagiem, frakcja z mleka krowiego. Wiec jak pani moze porownywac stosowania mleka krowiego lub jego pochodnych do pozytecznosci mleka macierzynskiego?!!! przeciez pani jest swiatla i nie chce dyskutowac z laickimi internautami! Mlekokrowie jest jeden z najbardziej szkodliwych pokarmow u dziecka zwlaszcza z strony chorob alergicznych. duzo lepiej od niego jest mleko oslic i tym mlekiem karmiiono kiedys dzieciom np. w francji i byly wielkie farmy tych zwierzat tak jak dzis mamy farmy krow. ale oplacalnosc chodowania krow jest duzo wieksza niz oslic i zrezygnowano z tego zwierzecia. dla wszystkich powiem ze duza roznica miedzy pokarmem kobiecym a krowim polega na tym ze kobieta je mieso i tluszczy a krowa je tylko trawy. W tej roznicy tkwia wszelkie roznicy w skladzie chemicznym miedzy oby dwoma rodzajami mlek! Juz wczesniej pisalem o tym ze prowadze metoda dr. kwasniewskiego z moja osobista modyfikacja pacjenta z guzem mozgu 4 stopien zlosliwosci. jest to glejak wieloksztaltny( glioblastoma multiforme). kiedy trafil ten pacjent pod moja opieka mial wedlug university of chicago8 miesiecy do zycia! obecnie mija juz 26 miesiac nasza wspolna praca i ciagle jest w dobrym zdrowiu: czyta swoja gazete, spaceruje wozkiem elektrycznym poza domem oczywiscie w ladnej pogodzie. Bierzy obecnie minimalna ilosc lekow objawowych, zadnej chemioterapii od 1,5 roku. Nigdy nie stosowal zadnych produktow zywnosciowych typu organic, nie stosuje zadnego immunocalu mimo ze rozwazalem to po wpisach p. Jolanty ale to ze jest prawie calkiem nie znany w USA to zrezygnowalem z jego stosowaniu. Stosowalem pestki z morelli przez okolo 2 tygodni wzrastajaco od 10 pestek do 20/ dzien i zrezygnowalem boskoro tak dobrze sie czuje ten chory to po co mu dodac lekow, raczej nalezalo mu odjac! pisalem juz ze jedna jaskolka nie czynii wiosne i dlatego siedze cicho i jeszcze nie publikuje nic na ten temat ale rychlo to uczynie. wiele jest glosow inteligentnych i wyczytanych i szczegolnie mnie podobala relacja Hanuski. codo metody askhara to juz o niej wypowiadalem sie i niedlugo prawda wyjdzie na wierzch. jestem ciekaw pani Lydio na czym polega metoda dr. Bruess'a? jesli p. bylaby taka uprzejma pisac pare slow o tej metodzie bede bardzo wdziecznym. Chcialbym poczytac to co napisalem i troche poprawic ale jakos nie moge sie cofnac do poczatku artykulu?!!!

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 22 grudzie 2010

Do Wszystkich Państwa korzystających z Forum.

Pan o nicku "bebilo333"  zgłaszał problem poruszania się po Forum, szczególnie w wyszukiwaniu starszych wpisów. A więc wyjaśniam, że Forum  o tytule "Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona" z dnia na dzień zapełnia się nowymi wpisami. Obecnie jest już 17 bardzo długich stron.

Na dole otwartej strony w lewym rogu są podane ich numery. Obecnie jesteśmy przy końcu strony 17.
Aby wrócić do poprzednich komentarzy, wystarczy tylko [b]kliknąć na numery  stron na dole i otwierają się szukane przez nas informacje.[/b]

Życzę wnikliwego wyszukiwania  informacji i wyciągania własnych wniosków oraz przemyśleń, gdyż nie wszystkim słowom drukowanym zawsze należy ufać bezgranicznie. Przecież tu chodzi o Państwa zdrowie a nawet czasami życie.

Przy okazji życzę Państwu wesołych , pogodnych świąt i zdrowego Nowego Roku, by już te dyskusje o zdrowiu stanowiły tylko rodzaj intelektualnej zabawy a nie emocji i lęku o własne zdrowie i życie.
Z wielką życzliwością Admin  :)

wyjasniam

Napisane przez bebilo333, 22 grudzie 2010

Moze zle wyrazilem sie na koncu mojego ostatniego komentarza z dnia 21/12/10r. otoz kiedy pisalem ten komentarz chcialem wrocic do jego poczatku i przyczytac go ponownie i poprawic i jakos nie moglem wrocic. Nie wiemczy to wina mojegokompa czy moje umiejetnosci poslugiwania nim! I nie chodzi mi o ilosc stron na tym forumie. Przy okazji nadchodzacych swiat zycze wszystkim wszystkiego najlepszego i wierze ze nowy rok przywiezie nam nowy optymistyczny wiadomosci na temat tej tragicznej do pewnych granic choroby.

do bebilo333

Napisane przez Lydia, 22 grudzie 2010

Jak już pisałam wcześniej, metoda dr. Breuss'a polega na 42-dniowej głodówce. Pije się tylko specjalne zioła (3 litry dziennie) i sok warzywny (do pól litra dziennie). Niestety, psychicznie nie wytrzymałam tej głodówki. Może dlatego, ze już wcześniej stosowałam metodę dr. Gersona i organizm już był trochę przegłodzony. Teraz dalej pije zioła i jak jestem głodna, to jem pieczonego ziemniaka z pomidorem polanym olejem lnianym lub jakieś owoce. Staram się kupować w sklepie owoce i warzywa organiczne. Ale czy to wystarczy, żeby wyzdrowieć? Już 3 miesiące stosuje metodę dr. Ashkara. Mnie tez nie podoba się (a może bardziej śmieszy) sposób, w jaki dr. Ashkar rozpropagował te metodę ale może, jak wielu ludzi, chciał zdobyć rozgłos, sławę... Jak się lepiej z tym czuje, to niech mu będzie :) Nie to w tej sytuacji jest istotne. Pytanie, czy to w jakiś sposób działa. Mojemu mężowi pomogło, ale czy mnie tez pomoże? Mam tylko nadzieje, ze kontynuacja tej metody nie zaszkodzi. Za 2 tygodnie mam TK (4 stycznia). Trochę się boję wyników (co jest chyba naturalne) ale też jestem ciekawa, bo może nie będzie tak źle. Jednak zdaje sobie sprawę, ze rak płuc nie jest zwykłym przeziębieniem i wyjście z tego może potrwać.
Pozdrawiam cieplutko

NIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 22 grudzie 2010

Do Ashkara można miec pretensje że pisał iż wyleczenie nastąpi zawsze, w 100%, niezależnie od stopnia zawansowania choroby, tutaj się mogę zgodzić. Również można miec pretensje do doktora Kwaśniewskiego który pisał że jego żywienie uniemozliwia zachorowanie na raka. Jak widać każdy swoje chwali, producenci suplementów też swoje chwalą. Nie mniej jednak metoda NIA działa, usuwa toksyny z organizmu i wadliwe komórki, przykładem są wyleczenia z astmy, RZS, rozedmy, artretyzmu. Z rakiem sprawa jest bardziej skomplikowana, liczy się czas. Problem w tym że o zdrowie trzeba dbać wtedy kiedy je mamy, bo jest wtedy o co dbać, a jak już je tracimy to możemy nie zdążyć, i wtedy ludzie obarczają winą Ashkara i innych, a przecież to nie wina Ashkara, czy Gersona że Kowalski zachorował na raka. Raka sami chodujemy w sobie i narasta on latami. Mamy sporo lat żeby temu przeciwdziałać, jeżeli na niego zachorujemy to znaczy że ten czas zmarnowaliśmy i możemy miec pretensje sami do siebie, niestety. Na forum Ashkara fajnie ktoś napisał niech każdy chory na raka spojrzy w tył swojego życia i odpowie co zrobił żeby na niego nie zachorować?, okaże się że nie zrobił NIC, a wręcz przeciwnie sporo robił aby na niego zachorować.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez dr.piotr,onkolog, 22 grudzie 2010

RAK DLACZEGO CHORUJEMY NA RAKA
PO PIERWSZE JEDZENIE I WODA CELOWO ZATRUWANE PRZEZ PRODUCENTÓW .DLACZEGO DLA KASY .DOCHODY JEDNEJ FIRMY FARMACEŁTYCZNEJ 30 MILIARDÓW DOL ROCZNIE.
OCZYWIŚCIE PRODUCENCI ZAPEWNIAJĄ ŻE KONSERWANTY KTÓRE ZARAZ OPISZE SĄ KONIECZNE ABY PRODUKT DOTRZYMAŁ TERMINU WAŻNOŚCI-WIELKIE KŁAMSTWO
KONSERWANTY KTURE POWODUJĄ RAKA -DODAM ŻE SZCZURY.MYSZY.I MAŁPY PO TYCH ŚRODKACH POZDYCHAŁY CO JE ZABIŁO RAK
JESTEM PEWIEN ŻE KAŻDY Z WAS CHCE WIEDZIEĆ CO JEST PRZYCZYNĄ WASZYCH CHORÓB A GŁÓWNIE OSŁABIENIA SYS IMUNOLOGICZNEGO CO PROWADZI DO RAKA

KRAN.WODA-PASTA„Fluor powoduje przedwczesne starzenie się tkanek, skóry i tętnic. W miastach niemieckich, gdzie fluoryzowano wodę, częściej występowały choroby
takie jak
stwardnienie tętnic, arterioskleroza. Ostatnio naukowcy amerykańscy zwrócili uwagę na fakt iż fluor powoduje zmiany genetyczne.

Uszkadza kod genetyczny ingerując w jądro komórkowe. Jest też przyczyną zablokowania funkcji wielu enzymów w organizmie,
bez których organizm nie może prawidłowo funkcjonować. Ostatnie doniesienia naukowców wskazują na to, że fluor osłabia system obronny organizmu
upośledzając funkcje białych ciałek krwi.

Fluor kumuluje się w kościach, blokuje też wchłanianie magnezu przez organizm, przenikając przez łożysko u kobiet ciężarnych czyni nieodwracalne szkody dla płodu

Fluor jest bardzo czynnym składnikiem i przenika głęboko w kości i komórki, gdzie się odkłada. Powierzchnia zębów staje się mocniejsza,
ale ząb sam w sobie staje się bardziej kruchy. Z wielu badań wynika, że fluor powoduje problemy ze stawami, deformacje kręgosłupa, osteoporozę
i może nawet wywołać raka kości. Również mózg nie może obronić się przed jego skutkami. Fluor ma negatywny wpływ na system nerwowy i system odpornościowy i
u dzieci może powodować chroniczne zmęczenie, obniżać poziom IQ, obniżać umiejętności uczenia się, powodować letarg i depresję.
Rząd Belgii zaproponował Komisji Europejskiej, by zabronić dodatków fluorowych w całej Unii Europejskiej, ale Komisja stwierdziła, że na to jeszcze za wcześnie!

E951-ASPARTAM-OBJAWY Bóle głowy / migreny, zawroty głowy, napady epilepsji, nudności, drętwienia, skurcze mięśni, przybieranie na wadze,
wysypki, depresje, zmęczenie, drażliwość, częstoskurcz serca, bezsenność, problemy z widzeniem, utrata słuchu, palpitacje serca, trudności z oddychaniem
, ataki niepokoju, niewyraźna wymowa, utrata smaku, szum w uszach, zawroty głowy, utrata pamięci i bóle stawów.
Badacze i lekarze studiujący niekorzystne działanie aspartamu stwierdzili, że jego spożywanie może się przyczynić do wywołania lub pogorszenia
stanu w następujących chorobach chronicznych: guzy mózgu, stwardnienie rozsiane, epilepsja, chroniczny syndrom zmęczenia, choroba parkinsona,
choroba alzheimera, opóźnienie umysłowe, chłoniak, wady wrodzone, fibromyalgia, i cukrzyca

NASTĘPNY TO E621-GLUTAMINIAN SODU.BÓLE MIGRENOWE .ASTMA.ALERGIA .OSŁABIENIA
Antyutleniacze niebezpieczne:
E 310 - E 312 - płatki ziemniaczane, błyskawiczne puree ziemniaczane, guma do żucia;mogą powodować wysypki.
E 320 - biszkopty, rosoły w kostce, łuskane orzechy, tłuszcze piekarskie;powoduje zaburzenia pracy wątroby, wpływa na rozkład witaminy D; niedozwolony dla dzieci.
E 321 - guma do żucia; może powodować zaburzenia pracy wątroby, u alergików wywołuje wysypkę
na skórze; niedozwolony dla dzieci.
E 330 (kwas cytrynowy) - różne produkty; przez niektórych uważany za rakotwórczy.
Emulgatory, zagęszczacze (E 400 ...)
To związki chemiczne, których zadaniem jest poprawa konsystencji produktów. Zapobiegają one rozdzielaniu się emulsji, mogą też sprawiać, że produkt,
w którym występują, wygląda na bardziej pożywny niż jest w rzeczywistości. Są one potrzebne do produkcji takich produktów, jak majonezy, margaryny,
oraz niskotłuszczowe produkty do smarowania pieczywa, stosowane zamiast masła. Występują też w zupach, sosach, pieczywie, ciastach i ciastkach,
czekoladzie czy w deserach w torebkach.

Konserwanty zabronione:
E 222, E 223, E 224, E 232, E 234, E 241

Konserwanty rakotwórcze:
E 210 - E 219 (kwas benzoesowy i jego związki) - napoje gazowane, majonezy, sałatki, marynaty,konserwy owocowe i warzywne.
E 239 - różne produkty
E 249 - E 252 - wędliny, sery podpuszczkowe i topione

Pomagaj ale nie zadreczaj!!!

Napisane przez Hanuska, 23 grudzie 2010

Nie mam zamiaru nikogo obwiniac(Janie Konieczny??) Gdybym dysponowala ta wiedza,ktora teraz posiadam odnosnie zapobiegania groznym chorobom,wszystko bym robila zeby zapobiec temu co mnie spotkalo.Co do metody Nia o ktorej wspomniales "LICZY SIE CZAS"jak mam to zrozumniec czas 1,2,3 lata juz w tym stwierdzeniu pogubilam sie od 2 lat.Mam 58 lat nie bralam zadnych lekow,poniewaz nie bylo takiej potrzeby.Nie korzystalam rowniez z zadnych zabiegow operacyjnych ,moj cholesterol(200) jest w normie ,moje cisnienie(120/75 w normie.Kazdego roku robilam wszystkie badania profilaktycznie(wszystko w normie) Moj dr.Onkolog stwierdzil ze na 22 lata praktyki pierwszy raz ma pacjentke w tym wieku bez skazy medycznej(jestem zdrowa )z nowotworem. Przestan( Janie?) ze swoimi wywodami nie drecz ludzi (tak to wasza wina ze macie raka) fitnes club ma zly wplyw na Twoje wpisy?.Lepiej pobiegaj w miejscu truchcikiem.Przepraszam za wscipskosc czy TY od zawsze byles zdrowy? POMAGAJ POTRZEBUJACYM

DO HANUSIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 23 grudzie 2010

Dlaczego się ukrywasz pod kolejnym nickiem, przeciwż wiem kim Jesteś, jak i inni to wiedzą, a brak odwagi pisać pod swoim nickiem. Nie bardzo wiem o czym ma świadczyć cholesterol 200, może mi wytłumaczysz? podpowiem Ci że ten wskaźnik niewiele mówi osobom które znają się na reakcjach organizmu i zdrowiu, natomiast wiele mówi osobom którzy nie mają zielonego pojęcia o zdrowiu i tu jesteś klasycznym przykładem. Widzę że ten onkolog to ma jeszcze mniejszą wiedzę o zdrowiu od Ciebie więc swój natrafił na swojego, wiele osób zawsze zdrowych ma raka, a no dlaczego? Dlatego że w organiźmie nie mają zachowanej homoestazy (zapewne ten termin obcy jest dla Ciebie jak i Twojego wybitnego onkologa) jest to równowaga między wyływającymi a wypływającymi toksynami z organizmu, a także komórkami zdefektowanymi (blokowanie odchorowań, suplementy, różne diety, aparaty). Pytanie do mnie czy zawsze byłem zdrowy? Zasadnicza różnica między Tobą a mną polega na tym, że zdrowie uważałem zawsze za najważniejsze, w przeciwieństwie do Ciebie, o zdrowie trzeba dbać wtedy kiedy się je posiada, a nie tak jak ty piszesz "gdybym dysponowała taka wiedzą", a co robiłaś kiedy byłaś zdrowa? dlaczego wtedy wiedzy tej nie zdobywałaś? Kto ci bronił wiedzę o zdrowiu zdobywać? może tem twój mądry onkolog wmówił Tobie że badania wystarczą? Właśnie jestes przykładam człowieka niemyślącego, całe życie mam zdrowie gdzieś, a jak zachoruje to wtedy wszystkich obwiniać tylko nie siebie.

DO HANUSIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 23 grudzie 2010

Zapomniałem jeszcze odnieść się do metody NIA, z Tobą ESSIAC (mówiłem że wiem kim jesteś)dyskutować o tej metodzie to jak z Fidelem Castro o komuniźmie. W raku zawsze liczy się czas, a zadając pytenie ile czekać 1,2,3 lata kolejny raz popisujesz się swoją niewiedzą. A raczej cyniczno prostackim wnioskiem wystarczy ranka i rak będzie znikał, a może jeszcze ucieknie przez nią. Czas w tej metodzie określił Ashkar, na jakiej podstawie tego ja nie wiem, więc o czas pytaj się jego znasz przecież angielski i kontakt do Ashkara. Ani ja ani osoba która zna się na organiźmie nigdy w jakiejkolwiek metodzie nie określi czasu, a już na pewno nie powie kiedy kto pozbędzie się raka, bo to jest niemożliwe przy oczyszczaniu się organizmu a raczej przywracaniu mu homoestazy. Rak jest chorobą całego organizmu na skutek jego toksemii i wszystko zależy od stopnia toksemii organizmu. Nie wiesz na jakiej zasadzie działa limfa w organiźmie ani jaką ma funkcję, nie wiesz w jaki sposób organizm pozbywa się toksyn, metali, ani jakie są tego oznaki. Nie wiesz że grzyica, a raczej jej przerost może zatrzymać działanie tej metody. Nie wiesz w jaki sposób powstają komórki rakowe, nie znasz procesu ich uzłośliwiania się. Nie wiesz co to jest obrzęk limfatyczny. Bez tej wiedzy, niczego nie pojmiesz.

Zdrowie

Napisane przez Mariusz, 24 grudzie 2010

Hanusia, niepotrzebnie atakujesz Pana Koniecznego, on tutaj wiele pisze i wyjaśnia wszystko merytorycznie. Sam jestem Biosłończykiem od dwóch lat, ale jak widzę dokoła co ludzie wyrabiają ze zdrowiem, to sami wpychają się żeby na raka zachorować, jak im tłumacze to się tylko śmieją, a jak zachorują to wtedy dopiero na oczy przeglądają. Odnośnie metody NIA źle piszesz, nawet Pan Słonecki ją uznaje, że ona działa.

Do Jana!....(..)

Napisane przez Hanuska, 24 grudzie 2010

Janie dlaczego się ukrywasz pod kolejnym nickiem, przecież wiem kim jesteś (L...) Najlepsza obrona jest atak,zupelnie nie rozumiem Janie agresji wzgledem mnie.Ale mam nadzieje ze to ostatni raz.Na chlopski rozum ,nie majac tej wiedzy co Ty i moi lekarze wyleczylam sie sama ,z nowotworu z ktorego wedlug statystyk juz nie powinnam zyc.Wiele ksiazek madrych czytalam, ludzie na forach przekazuja bioslone kopalnia wiedzy . Wiele wiadomosci przesylales na mojego mail ,twoje zdanie na temat jak dlugo cieciorka w nodze,rozni sie bardzo z opinnia na tym forum,PAMIETASZ CZY MAM TO WKLEIC-nie atakuj mnie,nie rob tego co robil ALEX. Ciebie moge porownac do cynika i prostaka,(tak sie zachowujesz) Jan nap; A raczej cyniczno prostackim wnioskiem wystarczy ranka i rak będzie znikał, a może jeszcze ucieknie przez nią. . Czas w tej metodzie określił Ashkar, na jakiej podstawie tego ja nie wiem, więc o czas pytaj się jego . Janie badz tak uczynny i TY zapytaj Ashkara-jaki czas potrzebny?.............. Posiadasz ogromna wiedze ,spozytkuj ja w pomocy potrzebujacym nie badz bufonowatym zarozumialcem(tak od serca)Mam propozycie zaloz szkole wiedzy o zdrowiu ,chetnie bede uczeszczac na Twoje wyklady. Ps.Zdrowych pogodnych SWIAT BOZEGO NARODZENIA przesylam tobie Janie i forumowiczom

mnie ani nie ziebi ani nie parzy!

Napisane przez bebilo333, 24 grudzie 2010

od 8 lat jestem na diecie kwasniewskiego i nigdy w tym czasie nie chorowalem na nic! wierze w tej diecie bo jestem nie tylko lekarzem ale i filozofem i wiem ze wszechswiat jest zbudowany na zasadach termodynamicznych! na drugiej zasadzie termodynamiki jest zbudowana akurat dieta dr. Kwasniewskiego ale dla kasy i slawy dr. kwas. nie wypuszcza pare z ust na ten temat. stad moja wiara w tej diecie ktora ma jakis 140 lat! jest nie do obalenia. prowadzilem wiele chorych z roznymi chorobami w najgorszym przypadku przydluzalem im zywot o kilku lat i czesto wyleczylem zupelnie. co do mojego chorego ktory zyje z swoim rakiemjuz prawie 3 lata nie stosujac zadnych lekow od 1,5 roku moge powiedziec nastepujaco: nie wiem skad sie bierzy rak u chorego! ale wiem juz jak go chronic w dluzej mierzy od wznowy jego zlosliwego raka! bylem w klasie maturalnej kiedy bylo dla mnie bardzo jasny ze jesli chory na raka operuje sie i bierzy swoja terapie i powroci do tego samego stylu zycia jaki prowadzil przed leczeniem to oczywisty bedzie chorowal od nowa i od tego nie ma ratunku! dzis uwazam ze sie nie pomylilem sie. otoz nasze codzienny zycie bledny doprowadzilo nas do posiadania choroby nowotworowej i to przez oslabienie naszego ukladu odpornosciowego. ale uwazam ze komorki rakowy wydzielaja substancje toksyczny ktore oslabiajaja dodatkowo naszego ukladu immunologicznego i doprowadzaja dodalszego zniszczenia naszego organizmu. stad usuniecie zlosliwego guza chroni czasowo od dalszego zatrucia naszego ciala i dlatego po operacji niemal kazdy chory czuje przez pewien czas lepiej niz przed zabiegiem. ale powrot do staregostylu zycia chorego wywoluje ze my ciagle oslabiamy nasz uklad immunologiczny i caly organizm co pozwala na ponowna odnowe guza. i tu zaczyna dieta dr. kawsniewskiego grac swoja role poprzez wzmacniania odpornosc organizmu ale niestety nie dokonca i nie u wszystkich. ale z tego co zauwazylem u mojego chorego czesciowo ona dziala a po pewnych modyfikacji moze przydluzyc zycie chorego w nieskonczonosci chyba! ubolewam nad askharem bo poleca wszytkimstosujacym jego metody odstawiania wszelkie inny leki boinaczej ta metoda przestaje dzialac inarazia jednoczesnie chorych na nieszczescie. jak latwo byloby konczyc ten spor w jego sprawy gdyby wymagano od niego przedstawianie dokumenty szpitalny jego zachorowania na raka trzustki! co do pana ktory podaje sie za onkologa uwazam ze nie jest zadnym onkologiem bo przyszedl kolo przypadku mojego chorego bez zadnego zainteresowania wtedy kiedy przypadek mojego chorego juz bulwersuje kazdego lekarza ktory mial z tym chorym doczynienia.

Do Jana(L)

Napisane przez Hanuska, 24 grudzie 2010

BEBILO 333 nap; moje slowa: " oczywiscie on jest doktorem fizyki jak podaje( on podaje) a nie doktorem fizyki". wyjasniam tym ktorze moze im wydawac z tytulu dr. ze jest lekarzem medycyny a nim nie jest. Po drugie absolutnie nie jest w porzadku z jego strony, jesli on przypisuje sobie autorstwo metode znana od wiekow na bliskim wschodzie gdzie on mieszkal przez wiele,wiele lat i tworzy bajke o tym jak on wpadl jeszcze w latach dziciecych na pomysl tworzenia tej metody. On zyl w Libanie tam gdzie sporadycznie bedouini( to sa arabowie ktorze jeszcze mieszkaja w namiotach i wedruja po swiecie arabskim) jeszcze stosuja te metode i on tam o niej dowiedzial sie a nie ja tworzyl. po trzecie w jego filmie o zalozeniu tego ziarna grochu mowi o " swojej pielegniarce" ktora wyjasnia metode chyba po angielsku. o pielegniarce w tym kontekscie moze mowic tylko lekarz. nie lekarz moze powiedziec" moja wspolpracownica"!To tyle o cieciorkowaniu temat zakonczony Mocno reagujesz Janie(L) na moje wpisy.Z moich obserwacji wynika ze wystepuje u ciebie cos takiego jak strach ,ze zostaniesz zdemaskowany(L)Swoj cel osiagnoles zniszczyles ALEXA,. Nie zycze sobie byc atakowana,prosze zapamietaj.Jesli nie posluchasz mojej prosby ,wszystkie meill wyslane pod moj adres wkleje na forum .Przejoles sposob postepowania ktory stosowal Alex(atak) .Zniszczyles forum NIA ,probujesz zniszczyc to forum.CZY TY NIE PRACUJESZ DLA FIRM FARMACEUTYCZNYCH? Chcez promowac chemioterapie czy naswietlania?.Wystarczy tej zabawy kosztem ludzi chorych.Pobaw sie ........

do pani lydii

Napisane przez bebilo333, 24 grudzie 2010

dziekuje za informacje, pozdrawiam i zycze aby dalsze badania pani byly jak najlepsze ale przypominam ze nie stosuje zadnej zywnosci organicznej u mojego pacjenta.mechanizm wznowy guza jest zupelnie inny! dlatego on kupuje te zywnosc przecietnie dostepna i wszystko jest w porzadku u niego.Mam nadzieje ze pani nam powiadomi o wynikach! zycze wszystkiego najlepszego dla wszystkich.

DO HANUSIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 24 grudzie 2010

Ja w przeciwieństwie do Ciebie piszę cały czas pod jednym nickiem, innych nicków tutaj nie używam, bo po co miałbym to robić? Twoja retoryka jest zawsze taka sama i jest to twój kolejny nick na tym forum i swoje wariactwa wyjasniaj z Alexem i Ashkarem, bo zaczynasz robić to samo na tym forum c robiłas na forum Ashkara (OSTRZEGAŁEM WCZEŚNIEJ ADMINISTRATORA CEL ESSIAC WSZYSTKO ZNISZCZYĆ) Ja w przeciwieństwie do Ciebie posiadam wiedzę i wiem jak na raka nie zachorować, Ty tej wiedzy nie posiadasz i dlatego na niego zachorowałaś. Co z tego że czytasz książki jak wniosków nie wyciągasz żadnych. O czym świadczy najlepiej twój poprzedni wpis. Przed Tobą wiele pracy i poszuiwania wiedzy, a skoro jej nie posiadasz to nie przeszkadzaj chorym, tym już nawet sporo pomożesz. P.S. żadnych maili do Ciebie nigdy nie wysyłałem, bo nie zadaje się z ludźmi Twojego pokroju, natomiast wmawianie cokolwiek komu to twoja domena.

Do bebilo333

Napisane przez JAN KONIECZNY, 24 grudzie 2010

Dieta optymalna działa podobnie jak immunocal, własnie niechorowanie przez 8 lat to nie powód do radości, zbudowałes doskonałą atrape zdrowia. W ciągu ostatnich 5 lat na raka zmarły 4 osoby i to ze ścisłego zarządu bractwa optymalnych. Ale optymalni są bardzo odporni na wiedzę, dziwne jest to dlaczego od pół roku Tomasz Kwaśniewski uciekł ze forum Dr. Kwaśniewskiego, byc może on juz wie jak działa ta dieta i wiele innych.

Do Jana(L)

Napisane przez Hanuska, 24 grudzie 2010

Jan nap; Ja w przeciwieństwie do Ciebie posiadam wiedzę i wiem jak na raka nie zachorować, Ty tej wiedzy nie posiadasz i dlatego na niego zachorowałaś. Co z tego że czytasz książki jak wniosków nie wyciągasz To prawda tej wiedzy co Ty nie posiadam ,ale ta wiedze ktora zdobylam w czasie swojej choroby ,pomogla mi pozbyc sie nowotworu. Tu cie boli ,jak to sie stalo baba bez wyksztalcenia medycznego ,bez kompletnej wiedzy o zdrowiu pozbyla sie raka.Miliony dzieci na swiecie umiera pomoz tym dzieciom . Jeszcze raz podkreslam nigdy zadnego forum nie niszczylam ,w prosty i logiczny sposob ,pisze jak pozbylam sie najgrozniejszego raka ,ze warto walczyc ja ta walke wygralam. Jan nap;P.S. żadnych maili do Ciebie nigdy nie wysyłałem, bo nie zadaje się z ludźmi Twojego pokroju, natomiast wmawianie cokolwiek komu to twoja domena. Jestes klamczuch pisales i to bardzo duzo (TY ZNISZCZYLES ALEXA)ale ta sprawa prawdy zajmie sie po swietach.15 miesiecy udzielalam sie na forum "NIA"Bardzo chcialam zeby to forum istnialo to czas spedzony na tym forum moich wzlotow i upatkow w czasie leczenia. Caly czas ponizasz mnie (douczony moherowy berecje)Czy ta wiedza ,ktora posiadasz juz tak zlasowala ci glowe .I tak jestem mocniejsza od ciebie ,a wiez dlaczego WYGRALAM WALKE Z RAKIEM prosta baba .A czy TY masz jakies postepy ,jesli nie zajmij sie dziecmi chorymi na raka to jest tragedia-dostaniesz NOBLA .Szkoda ze takiej wiedzy nie posiadasz ,szacunek dla ludzi.Do uslyszenia po swietach Ps.pozdrawiam slonecznie.

Do Jana(L)

Napisane przez Hanuska, 24 grudzie 2010

Janie korespondencja Twoja z ASHKAREM tez ja wkleje.Jestes obrzydliwy w tych Twoich klamstwach.Robisz caly ten balagan dla firm farmaceutycznych(dla pieniedzy)Posunoles sie za daleko,moje ubezpieczenie tez mnie straszylo ,jak nie bede brala chemioterapi to nie bede mogla korzystac ,mimo ze place bardzo duze pieniadze.Pieniadz ponad zycie "TO JEST TO"

list dla pana koniecznego

Napisane przez bebilo333, 25 grudzie 2010

jeszcze raz z okazji swiat zycze wszystkim duzo zdrowia i pokoju duszy aby pokoj goscil u wszystkich w ich sercach i umyslach i tu wsrod nas rowniez na tym forumie gdzie z niego korzystaja czesto ludzi oblozni chorych aby nie mowic beznadziejni chorych. Dlatego szanujmy ich uczuc i starajmy z tego forum zrobic pewien przystanek nadzieji i pogody ducha. Zycze rowniez aby nowy rok przywiozl wszystkim duzo zdrowia i zakonczenia wszystkich problemow zyciowych, zdrowotnych i nie tylko. Panie janie nie mam do pana nic zlegomoze pan uwazac optymalni za najgorszych ludzi na swiecie ale potwierdzenie pana ze pan wie co robic aby nie chorowac na raka jest delikatnie mowiac bardzo odwaznym i nie powaznym potwierdzeniem! pan powinien opublikowac cos na ten temat i osbiscie moge pana finansowe wspierac w tej publikacji jesli zobaczy ze to jakos pomoze. pisalem ze dieta kwasniewskiego jest oparta na zasadach termodynamiki,czyli na zasadach fizyki a fizyka jest niemalze nie omylna nauka i duzo bardziej scisla niz biologia na ktora opiera sie dzis nasza medycyna i 99% diet napisanych na calym swiecie. ale ty slowa nie mowia panu nic jak sadze. pisalem rowniez ze stosuje diety dr.kwas. z moja osobista modyfikacja a ta dieta juz przyszla paru modyfikacji przez roznych lekarzy w polsce i nie tylko w polsce! tez ty slowa nic panu nie mowia. panskie slowa w nic mnie nie zmienia nie dlategoze jestem upartem optymalnym betonem nie ale dlatego ze chory z rakiem mozgu wedlug lekarzy z kliniki w chicago mial umierac pare razy juz a on jeszcze zyje i ma dobrze.pana slowa tu nic nie pomoga. jesli kobiet 78 letnia wyszla z szpitala i miala zyc 6 miesiecy bo miala rzadka chorobe krwi i dzieki diecie dr.kwas. przyzyla 2,5 roku czy ja moge z tej diecie byc nie zadowolony. prosze uprzejmie podac mi sposob pana na zachowanie zdrowia i leczenie nie uleczalni chorych i zapewniam pana ze od kazdego mojego wyleczonegopacjenta wysle panu nie mniej niz 1000$.latwo pisac frazesy i krytykowac wszystkim ale nie zaleznie od wszystkiego uwazam ze p. hanusa w tym co pisala o doswiadczeniach prof.X zkanady jest bardzo interesujaco i jasno co nie moge powiedziec o panskim belkocie!

DO HANUSIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 25 grudzie 2010

Widze że jesteś osobą zbyt mało inteligentną ESSIAC, zachorowałas na raka bo nie miałaś jakiejkolwiek wiedzy, czy to widzisz czy nie? Nigdy nie korespondowałem z żadnym Ashkarem, widze że już coś ci się w głowie przewraca. Ludzie z forum Ashkara Ciebie ESSIAC znają i wiedzą jak potrafisz być bezczelna. Wklejaj co chcesz, zresztą to twoja domena w forum Ashkara.

DO bebilo333

Napisane przez JAN KONIECZNY, 25 grudzie 2010

Widze że jesteś lekarzem ale jak komuś medycyna wyprała mózg na studiach, to poza obręb tej medycyny nie wyjdzie. Nie dziwie się że odwołujesz sie do Hanusi bo chyba ten sam poziom reprezentujecie, zobatrzymy czy potrafisz myśleć Panie doktorze, jeżeli nie odpowiesz mi rzeczowo na poniższe pytania to nie jesteś partnerem do dyskusji ze mną, ale masz szanse. Odpowiedz mi na pytanie dlaczego optymalny chory na astme lub RZS po odstąpieniu od diety DR. Kwaśniewskiego ma natychmiastowy nawrót choroby (niezależnie czy jest na diecie 5 czy 10 lat)? a dlaczego osoba chora na astme i RZS po zabiegu NIA nie musi stosować żadnych diet i nie ma nawrotów choroby? BARDZO PROSZE MI ODPOWIEDZIEĆ JESTEM CIEKAWY ODPOWIEDZI

DO HANUSIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 25 grudzie 2010

To że jesteś prostą babą to nie musisz nikogo informować, bo wszyscy którzy znają ESSIAC (później pisała jako Angela) z forum Ashkara to wiedzą, a ci co nie znają mogą sobie poczytac jak zachwalałaś sodę, do czasu jak inni forumowicze zaczęli o niej pisać, zadziwiające jest dlaczego później wykasowałaś swoje wypowiedzi? poczytajcie: http://free4web.pl/3/2,165699,423645,7922824,0,Thread.html

nie lubie wdawac w dyskusji, ale

Napisane przez bebilo333, 25 grudzie 2010

panie Konieczny przypominam panu ze jestem obcokrajowcem i mimo to zwracam Panu uwage aby pisac prawidlowo slowo "zobatrzymy"! Pisze sie "zobaczymy" od czasownika zobaczyc! Obecnie lecze moja kuzynke z zlosliwym rakiem piersi( 31 lat i ma dwojka malych dzieci).Jest po operacji ale stosuje diete dr. kwasniewskiego w mojej modyfikacji od paru dni i napisze na forum co z nia sie bedzie dzialo w miary uplywu czasu!.

podziwiam moderatora

Napisane przez bebilo333, 25 grudzie 2010

jak on pozwoli na pojawienie pewnych komentarzy na tym forumie! przeciez pewny wypowiedzi granicza sie z brakiem kultury, z zlosliwoscia abstrahujac od tego ze nie niosa ze soba zadnych korzysci dla chorych ktorze tu zagladaja!

DO bebilo333

Napisane przez JAN KONIECZNY, 25 grudzie 2010

No ok. panie bebilo333 proszę odpowiedzieć na moje pytanie, to że jest pan lekarzem i nie wie jak powstaje rak już pan napisał, więc czego uczą was na studiach medycznych? proszę odpowiedzieć na moje pytanie, jeśli zna pan ludzki organizm odpowie pan bez problemu, czekam

Do jana Koniecznego(L....)

Napisane przez Hanuska, 25 grudzie 2010

MALO MNIE TO OBCHODZI NA SZCZESCIE!Co ty myslisz. Wygralam walke z choroba nowotworowa :moja dokumentacja byla na forum NIA. Kilka osob bylo na wspomianym wyzej forum z rakiem ,95%to ludzie sprzedajacy swoje suplementy,ktore lecza z kazdej choroby (z kasy)Efekty mojego pozbycia sie raka byly wrecz zaskakujace ,dla wszystkich.Nosze sie z zamiarem wkleic na to forum bede chciala ludziom pokazac ze warto walczyc,takim przykladem wygranej ja jestem.Bezmyslnosc twoja jest porazajaca,gdzie ty sie uchowales,za grosz szacunku dla ludzi.Niestety duzo ludzi falsz bierze za dobra monete.Jestem tego jawnym przykladem z forum nia ,nie sluchalam falszywych doracow ,dlatego zyje ,ktorzy zawierzyli juz nie ZYJA.I nie ma co sie ludzic ,ze cos sie zmieni:wciaz beda naplywac nowi(padalce z farmacji)I na tym polega cale dranstwo ,perfidia ,oszustwo.Dla potwierdzenia wiarygodnosci wkleje moj wynik biobsji,moj pierwszy CT-contrast-2009r.MAY- 15czerwiec 2010,kiedy uslyszalam zobaczylam F_CHEST W CONTRAST-ze nie mam raka to byl najwspanialszy dzien moich imienin przez 2 dni zylam w amoku.I TAKIEGO ODCZUCIA Z CALEGO SERCA ZYCZE LUDZIOM Z CHOROBA NOWOTWOROWA.Zdjecia ,ktore wkleje dokladnie obrazuja co trzy miesiace jak guz sie rozsypuje.TWOJA MISJA JANIE JEST NISZCZYC LUDZI ,takich jak ja czytalam ,szukalam i kierowalam sie swoja kobieca intuicja,ktora doprowadzila mnie do zwyciestwa,z pomoca PANA BOGA.Tym ostatnim wpisem zakonczylam z Toba polemike.ZGIN PRZEPADNIJ Z MOICH OCZU.Dla potwierdzenia mojej prawdomownosci jednak tez wkleje twoje meill pisane do mnie,

DO HANUSIA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 25 grudzie 2010

ESSIAC czyli Hanisua więc wytłumacz dlaczego na forum Ashkara wpierw PISAŁAŚ POZYTYWNIE O SODZIE A PÓXNIEJ WSZYSTKO WYKASOWAŁAŚ? NA SZCZĘŚĆIE ŚLADY ZOSTAŁY. WYTŁUMACZ TO TWOJE MANIPULANCTWO, JEŻELI UWAŻASZ COŚ ŻE DZIAŁA DLACZEGO SWOJE POSTY WYKASOWAŁAŚ? Ludzi i forum Ashkara Ty zniszczyłaś swoimi chorymi wpisami wklejanymi po 20 razy, zapomniałaś co wypisywałaś o Ashkarze i Alexie, jakie zwroty pisałaś? Nawet tutaj na tym forum powyżej tylko pod nickiem Tadek. Na forum Ashkara zmineiałaś nicki jak rękawiczki. Widzę że oprócz Twojego prostactwa masz jeszcze jakies urojenia, BO JA ABSOLUTNIE NIGDY NIE PISAŁEM MAILI, ANI DO CIEBIE ANI DO ASHKARA. Byc może soddo głowy Tobie już uderzyła. Natomiast przypisywanie na forum Ashkara ludziom Alexa to była twoja domena.

do jana(L....)

Napisane przez Hanuska, 25 grudzie 2010

Nie chce dluzej z Toba polemizowac,ale w tej kwestii jak sie pozbylam raka bede stawala w obronie:3x1 lyzeczka od herbaty -soda oczyszczana-wolna od aluminium+syrop klonowy=ROZPAD GUZA NOWOTWOROWEGO.Rak kosci i rak mozgu,nie dziala Pelna dokumentacja na you tube.dr. simoncini 2008r Los Angeles.Kanal 2,5,7,TV.podstawowe kanaly w STANACH ZJEDNOCZONYM-mamy za FREE lek na raka i co takie kanalie jak TY (FARMACJE)stlamsily ta wiadomosc.Nie mam zadnego interesu w tym poprostu byl rak i go niema,w przeciwienstwie do ciebie.Dlatego bylam niszczona na forum Nia pisalam cala prawde co robie ,co biore ,i o moich wynikach tez,to bylo sola w oku wielu ludzi na tamtym forum,miedzy innymi dla ciebie tez. Jak zauwazylam manipulacje moimi wpisami poprostu zaczelam je wykasowywac ,nie przerywajac korespondecji z potrzebujacymi pomocy.Do dnia dzisiejszego ludzie pisza na mojego maill korespondecja trwa,z czego bardzo sie ciesze ,nie czytam madrosci suplemenciarzy(kup ten suplement postawi cie na nogi)MANY

do Jana(L....)

Napisane przez Hanuska, 25 grudzie 2010

Zauwazylam Janie ze przemyslales swoja agresje co do mojej osoby.Kazdy wpis na forum NIA czytales, -WIESZ O TYM ZE NIC NIE KLAMIE.To prawda walczylam nie tylko o siebie walke podjelam w obronie ludzi chorych , ktorym probowano wcisnac suplementy itd . Po 8 ,9 miesiacach zastosowania cieciorki wyniki ludzi byly coraz gorsze (przezuty)smierc tez o tym czytales nabierales wody w usta na forum ani widu ani slychu (JANA,L....) Wiedz skacz z tymi madrosciami,upadlaniem ludzi. JAN(L...)nap; Na forum Ashkara zmineiałaś nicki jak rękawiczki. Widzę że oprócz Twojego prostactwa masz jeszcze jakies urojenia, BO JA ABSOLUTNIE NIGDY NIE PISAŁEM MAILI, ANI DO CIEBIE ANI DO ASHKARA. Byc może soddo głowy Tobie już uderzyła. Natomiast przypisywanie na forum Ashkara ludziom Alexa to była twoja domena. Dlaczego zmienialam nick-juz spiesze odp.Z prostej przyczyny takie kanalie jak TY (farmacja)kasowaly moje wpisy,Piszac prawde ze rak jest do wyleczenia,ze ja go pokonalam,ze warto walczyc. Ps.Ostatnia rada dla ciebie o ktorej jak sie domyslam zapomniales:w nadmiarze picia alkoholu mozna dostac marskosc watroby,rak trzustki ,a i zaniki pamieci tyz czego tobie nie zycze.

DO HANUSIA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 26 grudzie 2010

Jeżeli jesteś pewna swojej sody dlaczego wyksaowałaś wpisy swoje? wpierw pisałaś pozytywnie po czym wykasowałaś jeszcze raz podaje Ci ten wątek: http://free4web.pl/3/2,165699,423645,7922824,0,Thread.html Powtarzam jeżeli człowiek jest pewien prawdy nie wykasowuje swoich wcześniejszych komentarzy. Tak jak zrobili to ludzie dyskutujący w tamtym wątku, ty postąpiłaś odwrotnie i to jest wręcz zaskakujące. Komentarze tamtych ludzi są rzeczowe, a swoje sprytnie wykasowałaś. TY NISZCZYŁAŚ TAMTE FORUM PAMIĘTASZ JAK PISAŁAŚ LURTOR=ALEX, KRISTIAN=ALEX, i wielu innych przez takie oczernianie odeszło z tamtego forum, a robiłaś to dlatego, bo każdy kto pomagał chorym Tobie przeszkadzał i od razu przypisywałaś mu Alexa. Sama żeś manipulowała ogromną ilością róznych nicków, pod którymi sie ukrywałaś. NA TYM FORUM NIKT NIE KASUJE TWOICH WPISÓW A UŻYWASZ JUŻ KOLEJNEGO (WPIERW BYŁAS TADKIEM), JAK TO WYTŁUMACZYSZ? JA farmacja i suplementy??? coś ci się totalnie pomyliło, tak to jest jak się używa kilku nicków i się nie pamuje. Od samego początku na tym forum przestrzegam ludzi chorych przed wszelkimi suplementami, Immunocalami, jakimiś witaminami b17, dietami, aparatami itp. (pisze pod jednym nickiem i mozna to sprawdzić), ja nabierałem wody w usta na forum? kolejne urojenie, a może to u Ciebie oprócz prostactwa występuje alkoholizm. Niestety jak masz pusto w głowie, to czyjąś wiedze traktujesz jako wymądrzanie się.

JAN(LU...)

Napisane przez Hanuska, 26 grudzie 2010

Jan(LU...)nap;. NA TYM FORUM NIKT NIE KASUJE TWOICH WPISÓW A UŻYWASZ JUŻ KOLEJNEGO (WPIERW BYŁAS TADKIEM), JAK TO WYTŁUMACZYSZ? JA farmacja i suplementy??? coś ci się totalnie pomyliło, tak to jest jak się używa kilku nicków i się nie pamuje. Od samego początku na tym forum przestrzegam ludzi chorych przed wszelkimi suplementami, Immunocalami, jakimiś witaminami b17, dietami, aparatami itp. (pisze pod jednym nickiem i mozna to sprawdzić), ja nabierałem wody w usta na forum? kolejne urojenie, a może to u Ciebie oprócz prostactwa występuje alkoholizm. Niestety jak masz pusto w głowie, to czyjąś wiedze traktujesz jako wymądrzanie się. TAK NA TYM FORUM PRZESTRZEGASZ LUDZI PRZED BRANIEM SUPLEMENTOW,powtarzam na tym forum:a dlaczego to robisz ,wiec juz pisze :dlatego ze jestes spalony ,robisz w tej chwili wode z mozgu,bo wiez o tym ze mam Twoje maill pisane do mnie.Czytaj z uwaga napisalam jaki powod byl ze po czesci wykasowalam moje posty i ty dobrze o tym wiesz.Znowu probujesz mnie obrazac nie rob tego (nosek urosnie jak u PINOKIO)Co do zmiany nickow juz pisalam w poprzednim watku(przegapiles) Jan(LU...)nap; kolejne urojenie, a może to u Ciebie oprócz prostactwa występuje alkoholizm. Niestety jak masz pusto w głowie, to czyjąś wiedze traktujesz jako wymądrzanie się. NIC DODAC NIC UJAC-SZANUJ BLIZNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO-a ty (.....).Rodzice nauczyli mnie kazdego czlowieka szanowac -bogaty ,biedny .glupi madry.Jesli chcez swoja wiedze przekazac potrzebujacym rob to w sposob przemyslany ,nie ponizaj nikogo(ty masz raka bo bylas glupia )ja jestem madry to go nie mam.Zycie na walizkach red.Holownia Wypowiedz lekarza ,ktory walczy z choroba nowotworowa od 2 lat,byl pewien tak jak ty (wszyscy ale nie on)NIGDY NIKOMU NIE ZYCZE,nie zrozum mnie zle.BARDZO MADREGO W CZASIE MOJEGO LECZENIA mam dr.onkologa z kazdej wizyty wychodzilam optymistycznie nastawiona do walki z przekonaniem ze wygram najciezsza walke w moim zyciu.Rozmowa z BOGIEM o tak sobie ,zawarlam uklad z BOGIEM ,BOZE wzmacniaj moja psychikie zebym bron BOze nie zalamala sie (mialam takie momenty)a ja walczylam od 6;00 do 22;00-W mojej walce dopomogl mi BOG stanol do walki o moja psychikie,a reszte ja dokonalam mialam sile walki dlatego przestalam myslec o raku jako chorobie smiertelnej .Podzielilam sie rolami z BOGIEM I nie sluchalam tych madrali (bylas glupia masz raka)takie stwierdzenie bardzo doluje ,a ty probujesz to robic na tym forum i na innych. Naleze do tych osob szczesliwych WYGRALAM.Ja przerobilam 2 letnia praktykie walki z nowotworem.TY TYLKO JESTES MOCNY W GEBIE(teoria).NIE TEORIA CZYNI MISTRZA-PRAKTYKA

do Jana(LU...)

Napisane przez Hanuska, 26 grudzie 2010

.Ja przerobilam 2 letnia praktykie walki z nowotworem.TY TYLKO JESTES MOCNY W GEBIE(teoria).NIE TEORIA CZYNI MISTRZA-PRAKTYKA.Pozostan w tej teorii jak najdluzej tego ci zycze ,przekazuj ja madrze nie ponizaj nikogo. Pamietasz jak zniknela cala korespondecja z pr. Duell-pamietasz jak hakier wkradl sie na pr.korespondecja Alexa na moja.WIESZ KTO TO BYL...LU>>>>>?BINGO!!!!

DO HANUSIA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 26 grudzie 2010

Oj ESSIAC, idź Ty lepiej do psychiatry, najlepiej do jakiś trzech niezależnych specjalistów bo już z Tobą źle. Chyba haker wkradł się do Twojego mózgu. JA KIEDYKOLWIEK KOMUŚ ZALECAŁEM SUPLEMENTY NA FORUM ASHKARA? TY ZE MNĄ JAKIEKOLWIEK MAILE PISAŁAŚ? O CZYM TY MÓWISZ?

przypomnienie dla Jana(LU....)

Napisane przez Hanuska, 26 grudzie 2010

Autor Ważność Załączniki Temat Data Sortuj wg: jan konieczny (Brak tematu) 30 Lis jan konieczny (Brak tematu) 29 Lis jan konieczny Re: 26 Lis jan konieczny (Brak tematu) 26 Lis jan konieczny (Brak tematu) 26 Lis jan konieczny (Brak tematu) 26 Lis Starsze niż 30 dni jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis » OdpowiedzOdpowiedz wszystkimPrześlij dalejUsuń ten listWięcej » Posiadam mailli jesli dokladnie zliczylam 35 Autor Ważność Załączniki Temat Data Sortuj wg: jan konieczny (Brak tematu) 30 Lis jan konieczny (Brak tematu) 29 Lis jan konieczny Re: 26 Lis jan konieczny (Brak tematu) 26 Lis jan konieczny (Brak tematu) 26 Lis jan konieczny (Brak tematu) 26 Lis Starsze niż 30 dni jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis jan konieczny (Brak tematu) 25 Lis » OdpowiedzOdpowiedz wszystkimPrześlij dalejUsuń ten listWięcej »

przypomnienie p.Janie!!

Napisane przez Hanuska, 26 grudzie 2010

(Brak tematu) 14 Gru 2010, 17:21 Wczytuję treść listu... Od: jan konieczny » Do: Pokaż adresatów : Pokaż załączniki Do: hrt81@onet.eu » Ukryj DW:

DO HANUSIA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 26 grudzie 2010

Oj ESSIAC, widze że prostactwo Ciebie nie opuszcza. Co jeszcze wykombinujesz? zaczyna to być śmieszne, rób z siebie gorszą idiotkę niż jesteś pośmiejemy się.

DO HANUSIA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 26 grudzie 2010

ESSIAC poiadasz praktyke ale w ściemnianiu, jak ludzie zaczęli pisać prawdę o sodzie, schowałaś głowę w piasek i wykasowałaś wszystko, ciekawe co jeszcze wymyślisz, z tym hakerem też się udałaś, problem w tym że żadnego włamania na twoje konto nie było, co nie raz pisał ci na forum pogromca.

DO bebilo333

Napisane przez JAN KONIECZNY, 26 grudzie 2010

Widze Panie doktorze, że nie potrafi pan odpowiedzieć na moje pytanie, a szkoda, bo odpowiedź jest prosta. Chorej kuzynce niech pan każe odstawić z żywienia gluten (przy raku trzeba to zrobić), jak i produkty mleczne łącznie z serem twarogami i jogurtami. Można odstawić mięso na czas choroby, a proteiny spożywać z żółtek. Pić wodę z cytryną i można wprowadzić koktajle cytrynowe, które zintensyfikują oczyszczanie, jeżeli będą zbyt silne reakcje na te koktajle to je odstawić i wprowadzić mieszanki ziołowe na drogi moczowe. Radziłbym aby pan namówił kuzynkę na zabieg NIA, ona jest po operacji i są duże szanse że zajdzie interakcja między miejscem operowanym, a limfą (powinna wypywać z rany krew a bardzo brudną limfą), tym bardziej że przez pierś przepływa spory kanał limfatyczny, piersi nie uciskać.

Prawda-Janie(LU...)

Napisane przez Hanuska, 26 grudzie 2010

PS: Polanski na Forum napisał – cyt. „NIE CZEKAJ! Po diagnozie "masz raka" może być już za późno! „ Odpowiedz – Nigdy nie będzie za późno bo jest WSPANIAŁA metoda na raka –słynnego na cały Świat dr.Fizyki ( nie mylic z medycyną) nijakiego Armeńczyka Georga Ashkara i jego naukowego ASYSTENTA człowieka o wielu BIZNESACH Alexa Polańskiego
 
 
Essiac ( 276 wpisów)wywołała BURZE na forum.Jak wszyscy wiedzą to dzieki tej Wspaniałem kobiecie jak również ( Duell (206 wpisów),brajan30 ( 188 wpisów)to Forum w ogóle istnieje.Z powodu podszywania się pod Essiac rozpętała się burza i ostra wymiana poglądów i oskarzeń jeden do drugiego – nawet właczył się w tą wymianę zdań sam Wielki Mistrz manipulacji alex Polański ( notabene – błagalnie prosi i szuka Administratora tego Forum bo sam ma już dość SWOJEGO „Dziecka czyt. Forum „ które sam założył. Reasumując z tego forum zrobił się Jarmarczny Targ pełen wyzwisk,słownych przepychanek i manipulacji. Jesteście świadkami jak to Forum kończy pomału swój żywot. Słusznie „ esssiac” domaga się od Ashkara dowodów uleczeń z raka ,ponieważ minęło już na tyle czasu stosowania NIA przez ludzi chorych że Mistrz Ashkar powinien a nawet ma obowiązek takie dowody podać a jeżeli tego nie robi to jego psychika a jest chora a metoda NIA g…o warta - jak ktoś tak napisał.

DO HANUSIA CZYLI ESSIAC

Napisane przez JAN KONIECZNY, 26 grudzie 2010

No właśnie ESSIAC takie twoje wybryki(pisane pod różnymi nickami, wyzywanie fachowców) doprowadziły do zniszczenia forum i odebrania ludziom szansy na zdrwowie. I TY BYŁAŚ GŁÓWNĄ AUTORKĄ NISZCZENIA TAMTEGO FORUM I TO SAMO ROBISZ TUTAJ.

Do klamczucha-JAN(LU)

Napisane przez Hanuska, 26 grudzie 2010

Jan(LU)wyslana wiadomosc na moj maill:Atakuj teraz Polanskiego jak możesz.Ja tego nie mogę robic bo momentalnie bedzie widział moje IP i usunie . Koncze z Toba polemike jestes poprostu DRANIEM.Dobrym fachowcem to jestes w klamstwie.Wszystkie maill ,ktore wyslales do mnie wkleje na forum NIA.Jeszcze lepszymi klamczuchami od ciebie sa suplemenciarze,a sporo ich bylo na forum NIA nie wspomne o tych najgorszych do ktorych ty sie zaliczasz (farmacja) Przez caly okres mojego leczenia ,GLUTEN -FREE,zadna nowosc -nigdy nie wezme go do ust .To by bylo na tyle

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Dajmy już spokój!

Napisane przez lacki, 26 grudzie 2010

Mówiąc szczerze to już skończyła się moja cierpliwość i sądzę, że Państwa Forumowiczów również. Ciągłe kłótnie i przepychanki, przecież w tym wieku to już nie wypada. Szanowni Państwo, od tej chwili żadnej słownej "wycieczki" do nikogo!. W przeciwnym razie, usuwam wpis natychmiast.  ::) Nas te szczegóły z życia prywatnego nie obchodzą, gdyż nic nie wnoszą do proponowanego tu tematu. Jeśli mamy wiedzę to pomagajmy, wspierajmy radą, zachętą, dobrą energią, miłością braterską. Uporządkowanie swego wnętrza to również jeden z warunków powrotu do zdrowia, pamiętajmy o tym! Nawet woda reaguje na myśli i pozytywne uczucia wielkimi zmianami a co dopiero człowiek po takich niesympatycznych epitetach w komentarzach. (Polecam odkrycia Masaru Emoto, informacje również mogą dużo zmienić w naszym życiu) :)

wreszcie zaczyna pan

Napisane przez bebilo333, 27 grudzie 2010

pisac powaznie.to co pan pisze znajduje sie w ksiazce p. dr. Ewy Bed.Wit.pod tytulem " dieta optymalna" i sadze nie tylko w tej ksiazce. w kazdym razie to wszystko nie wystarcza jeszcze trzeba cos innego wprowadzac do programu leczniczego i dlatego moj pacjent z glejakiem mozgu jeszcze zyje i dzis z swoimi dziecmi ciagle swietuje i pije swoja lampke wina. niestety moja kuzynka z guzem piersi nalezy to tych co wierza mocno w szkodliwosci zoltek( wzrost cholesterolu) i nie chciala ani jednego jajka skonsumowac mimo robionego przez ze mnie dla niej ponad godzinny wyklad. Ona je watrobki i uwaza ze to jej wystarcza!daje jej okolo 2 lat przyzycia. moze ona odezwie sie jeszcze kiedy bedzie juz w bardziej krytyczniej sytuacji. Ale mam duza niespodzianka dla wszystkich ktorze dyskutuja na tym forum: otoz z tego co obserwuje u mojego pacjenta z rakiem mozgu, poprawa u niego zaczela od pierwszego dnia niemalze i ciagle kontynuuje. w tym czasie ten pacjent nie wydalal wiecej moczu od przecienego czlowieka ani nie wydalal wiecej stolcow ani sie nie wypocil wiecej niz precietnego smiertlnika i dlatego uwazam teorie o raku jako ze pochodzi on od nadmiaru toksyn w organizmie za niewlasciwa teoria!!! stad nie ma potrzeby oczyszczenia limfe( metoda bedouinska) ani pobierania litrow sokow warzywnych i owocowych i wykonanie nieskonczonych lewatyw w celu oczyszczenia organizmu. Moj chory je normalnie jak kazdy z nas ale wedlug pewnych zasad. Ba powiem wiecej pewny objawy wystepujacy u niego i ktore wedlug oficjalna medycyny maja swoje wiadomy przyczyny, obserwujac chorego wnioskuje ze podany ty przyczyny sa niewlasciwe i objawy ty maja zupelnie inny powody wystepowania. co mozna uwazac swojego rodzaju mala rewolucja w dzisiejszej medycyny. pozdrawiam wszystkichi zycze najlepszego.

powyszy moj list

Napisane przez bebilo333, 27 grudzie 2010

jest skierowany dopana koniecznego. jak milo pana czytac kiedy pan zachowuje sie spokojny i normalnie.Przeciez pan naprawde duzo wie to dlaczego pan wystepuje w tak zlym wizerunku jak przedtym. Zawsze bede panu odpowiadac na kazdy pytanie kiedy pan bedzie tak uprzejmie w swoich postach. moze byc bierzacae zatrucie organizmu przez metabolizm kki jak i kiedy zaczyna ich rozpad rakowy i guz maleje.ale na tym etapie nie zauwazam potrzeby drastycznego oczyszczenia organizmu.

Do wszystkich

Napisane przez Przemek, 27 grudzie 2010

Zwolnijcie i wyjdźcie poza siebie i to całe zagmatwanie, które nie prowadzi do niczego.Życie to nie licytacja.Wspólnie możecie coś stworzyć lub zniszczyć się wzajemnie.Wybór należy do Was. Pozdrawiam Przemek

DO bebilo333

Napisane przez JAN KONIECZNY, 27 grudzie 2010

Panie doktorze ja zawsze jestem spokojny, tylko odpowiadałem Hanusi czyli Essiac, bo sama rozsyłała maile po ludziach, (specjalnie robiła to żeby było że niby ja to rozsyłam) niszczyła pana Polańskiego Ashkara, a teraz próbuje mi to przypisać.

Do jana(LU...)

Napisane przez Hanuska, 28 grudzie 2010

LEKARZ-NATURALISTA Przede wszystkim należy uwzględnić fakt, że każdy z nas znajduje się na określonym etapie rozwoju i zgodnie z tym, krok po kroku uczy się życia na wszystkich poziomach swego bytu. Sposoby uzdrawiania - wybór konkretnej metody - można traktować jak rodzaj świadectwa lub dyplomu, który wystawia sobie sam pacjent. Uczciwie i zależnie od tego, na jakim znajduje się poziomie.

do pani hanuska

Napisane przez bebilo333, 28 grudzie 2010

ma Pani racje tylko, ze z swiadomoscia i nauka u ludzi bywa roznie i to czesto nie z wlasnej winy tylko z nadmiaru blednych informacji ktore kraza w naszym zyciu codziennym i ktore powoduja ze chory nie wie w jakim kierunku isc i jaka terapie wybierac aby ratowac wlasna skore. Przyznam panstwu ze zachwycacie mnie waszym poziomym wiedzy i wasza dociekliwosc dojscia do prawdy i wasza walka o zdrowiu. gratuluje wam z calego serca co nie moge powiedziec o mojej niestety kuzynce! jeszcze raz napisze bo widze ze moja uwaga na temat zatrucia organizmu w chorobie nowotworowej napisalem w poprzednim poscie dosc chaotycznie. otoz leczac mojego jednego pacjenta rozpoczalem od prostej terapii dr. kwasniewskiego i w miare poprawy zaczynalem zmieniac na diete bezglutenowa, i bez mleczna. dalejwystepowanie rozny symptomy zaczely mnie wprowadzic dalej w terapii i dzieki Bogu jestem dzis gdzie jestem i wszystko jest w porzadku. Nie stosowalem w ciagu tych 33 miesiecy - czyli od przyprowadzenia u chorego operacje usuniecia guza mozgu -leczenia o charakterze odtruwania organizmu pacjenta!dieta dr. Brusse'a o ktorej wspomina pani lydia tez nie ma charakteru odtruwania organizmu jakie stosuje dr. gerson w swojej diecie! w diecie niemieckiego " zielarza" raczej dzialanie lecznicze dziala bezposrednio na komorkach rakowych poprzez ich wyglodzenia! wiecej skad sie wziela potrzeba odtruwania organizmu w chorobie nowotworowej?! dieta dr.kwasniewskiego dziala poprzez wzmocnienia systemu immunologicznego kazdego czlowieka. Pierwsza wiadomosc o diecie optymalnej mialem kiedy na zielonym rynku w Polsce jeszcze, spotkalem znajomego chorego( lat 60) na zoltaczke typu C, z cukrzyca, z nadcisnieniem w swietnej formie fizycznej i psychicznej. wtedy z ogromnym zdziwiweniem pytalem go co sie dzieje panie X? przeciez pan byl na klinice w krakowie i to w oplakanym stanie a tu pan wyglada nie tylko zdrowy ale o 10 lat mlodszy, co sie dzialo z panem? wtedy zaczal mi opowiadac ze na klinicy nie podano mu interferonu bo nie " kase" ale za to slyszal od innych pacjentow o diecie kwasniewskiego i kiedy wrocil do domu zaczal ja aplikowac z duzym powodzeniem. wtedy zaczalem poglebiac moja wiedzy o tej diecie ktora byla w zgodzie z moimi poprzednymi lekturami z roznych zrodel polskich i zagranicznych. stad kiedy moja matka zachorowala na alzheimera (lat 72)pojechalem z torba pelna wyzywienie przegotowany wedlug d. dr.kwasniewskiego i miedzy innymi z kulistem salcesonem w zoladku wieprza co przypominalo bombe i smialysmy w domu ze dobrze ze mnie nie wzieli za terroryste z powodu takiego czegos a w moim kraju nie maja wogole zielonego pojecia ze taka potrawa istnieje na swiecie. kiedy wchodzilem dodomu moj ojciec ze mna przywital serdecznie ale moja matka stanela daleko z tylu i pytala ojca z kim ty tak sie przywitasz? rece mi opadaly. nawet teraz kiedy pisze ty slowa wlos mi sie jezy . wtedy podszedlem do mojej matki i mowilem jej ze to ja jestem twoim synem wrocilem z zagranicy. juz pare lat sie nie widzielismy, mamo czy ty mnie poznajesz? odpowiadala-" o to ty..." i wspominala moje imie ale tak jakby to bylo jakis daleki sasiad. Moja matka w przeszlosci zawsze uwielbiala owocy i celowo unikala jesc z reszta rodziny aby mogla jesc po swojemu. moj ojciec zas zywyl sie prawie dieta kwasniewskiego bo taka kiedys byla moda. prawdziwy smalec i maslo, nie szczedzal jesc chociaz raz w tygodniu watrobe, i inny podrobie jak sledziona, nerki, mozg, glowizna jak i jadra barania, gdyz w moim kraju je sie przede wszystkim baranine. rowniez jego hobby za mlodo to bylo myslistwo a jak zestarzal stal sie rybakiem stad bialka w pozywieniu nigdy nie brakowalo lecz raczej jedlismy go zawsze w nadmiarzepoza moja matke oczywiscie. ojciec zyl 95lat a jego siostra 97lat. Oczywiscie od drugiego dnia mojego powrotu do domu od samegorana moja matka byla przez ze mnie karmiona jajecznica, kotlety z mozgiem wiepszowem, salcesonem itd...przyjechalem do kraju, leczyc moja matke w ramach mojego urlopu 26 dni. kiedy juz wyjezdzialem z powrotem do Polski wszyscy uwazali ze moja matka wrocila do normy i jest juz zdrowa! wytlumaczylem mojej matki przed moim wyjazdem ze predkonie wroce i ze ma sie trzymac jajecznice i jesc tak jakmoj ojciec je i ze powinna rezygnowac w duzej mierze z jedzenia winogron, ceresnie, arbusow, itd...Oczywiscie po moim wyjezdzie kontynuowala przez pare miesiecy te diety ale powrocila do owocow i malo bialka i niedlugo wyniosla sie na lonie Abrahama. czy ja moge negowac diety dr. kwasniewskiego i powiedziec ze jest zla dieta? absolutnie. z kazdym odkryciem naukowem musibyc pierwszy krok. Ktos zbudowal pierwszy prymitywny samochod a inni kontynuowali tejmysli ze dzis jezdzimy czym jezdzimy! tak samo dr. kwasniewski przypomina nam zapomniaana diete ale nalezy ja z czasem udoskonalic! moze sie rozpisalem za coprzypraszam.

DO HANUSIA

Napisane przez JAN KONIECZNY, 29 grudzie 2010

Ty Hanusia, (ESSIAC) już nic lepiej nie pisz, dosyć zła zrobiłaś na forum Ashkara, Twój etap rozwoju, albo się zatrzymał lub cofa.

załamana

Napisane przez Lydia, 30 grudzie 2010

Weszłam na to forum, ponieważ sama szukałam pomocy w mojej chorobie. I dalej szukam. Jednak już zastanawiam się, czy to ma sens. Jedyne, co ostatnio tutaj można przeczytać, to słowne przepychanki Hanusii i Jana Koniecznego. Ludzie, którzy tu wchodzą, szukają pomocy... a jej nie znajdują. Myślałam, ze po to są takie fora... chyba się myliłam, bo szukając w necie innych for, trafiam ciągle na to samo. Czy nie można by założyć jakieś specjalne forum na utarczki słowne?
Pozdrawiam cieplutko

niedowiary!!

Napisane przez Hanuska, 30 grudzie 2010

Długie trochę, ale opisuję to co działo się dokładnie w 2004 roku: Odkrywca tego praparatu był niejaki Prof. Anatol Rybczynski – zajmowal się tym w ‘omowym laboratorium’, nie wspolpracowal z zadna instytucja medyczna, ani z zadnym lekarzem. Jego ‘teoria’ glosi, iż raka powoduje grzyb – ‘penicilium’ – a skutecznym antidotum jest aktywny krzem i stad się wzial ow preparat (tak w duzym skrocie oczywiście). Nie musze chyba tlumaczyc, iż teoria Rybczynskiego nie zostala absolutnie prez nikogo ani potwierdzona, ani zweryfikowana pozytywnie, ani uznana przez jakichkolwiek lekarzy, czy instytucje medyczne – wrecz przeciwnie zostala odrzucona !!! – od dawna bowiem wiadomo, ze rak jest spowodowany mutacja komorek.... tyle pokrotce o powstaniu ANRY... Prof. Rybczynski już nie zyje. Sprzedaza i dystrybucja preparatu ANRY zajmuje się teraz niejaka Pani Wieslawa T. z Wroclawia, ktora (jak twierdzi) byla asystentka Profa - nie jest lekarzem, jest farmaceutka, ale od dawna nie pracuje w zawodzie. Od jakiegos czasu zaczely pojawiac sie w prasie doniesienia na temat oszukanczego procederu prowadzonego wlasnie przez T. (dalaczam artykul na ten temat) - takze lekarze zaczeli coraz glosniej mowic o zagrozeniu...Reporter z telewizji TVN Robert Socha zdecydowal sie zrobic o tym reportaz i sprawdzic wszystko. Calkowiecie przez przypadek udalo mu sie skontaktowac ze mna i niejako bezposrednio wzielam w tym udzial. Na poczatku skontaktowano sie z T. i opowiadajac 'historyjke' o chorym wujku zakupiono u niej praparat (z zaleceniami podanym przez nia, czyli: zadnego leczenia u lekarzy, zadnej chenio, czy radioterapii - tylko ANRY stosowac - pare kropelek co pol roku - i polecana przez nia diete). Nastepnie zakupiony praparat poddano szczegolowemu badaniu na Akademii Gorniczo-Hutniczej. Jakiez bylo zdziwienie, jak po badaniach laboratoryjnych okazalo sie, ze w praparacie tym nie ma absolutnie zadnego aktywnego krzemu!!!, ba! jest to po prostu woda (obecne w praparacie zanieczyszczenie wskazuja na uzycie wody z kranu) z rozpuszczonymi w niej makro- i mikroelementami; takimi jak: wapn, potas, magnez etc -co skladem chemicznym najbardziej przypomina dostepne na rynku praparaty (suplemanty rozpuszczalne w wodzie). Wyceniono rowniez probke na podstawie zawartych w niej skladnikow: cena za mala buteleczke (w jakiej jest ANRY sprzedawane) to 100 zlotych, natomiast na podstawie zawartosci specjalisci wycenili to na 3 !!! zlote. Po tych badanich, probowano sie ponownie skontaktowac z Pania T., ale odmowila ona spotkania z dziennikarzami. Na pytania zadane telefonicznie ni epotrafila udzielic wypowiedzi (np. skad bierze aktywny krzem, gdzy potrzeba odpowiedniego procesu technologicznego, aby go uzyskac - np. wysokich temperatur). Pytana o firme, ktora produkuje dla niej ten praparat podala nazwe (ktorej jest zamieszczona na jej wizytowce), ale nie potrafila powiedziec nic blizszego (nawet adresu nie podala). Dziennikarze sprawdzili te informacje. Firma Pulver - Chemia nie istnieje wogole - zostala zlikwidowana wczesniej, a zajmowala sie metalizacja natryskowa i srutowaniem !!!! Pani T. nie jest oczywiscie pracownikiem tej firmy (jak podaje na swojej wizytowce) - ma zarejestrowana dzialalnosc gospodarcza - handel warzywami i owocami !!!! Skontaktowano sie tez z Matka Pani T., ktora powiedziala reporterom, ze jej corka 'miesza to osobiscie w domu' (sic.!!!). Oczywiscie ANRY nie ma ZADNYCH !!! atestow dopuszczajacych do sprzedazy - ani jako lek, ani jako chocby srodek spozywczy - a wedle polskiego prawa nie mozna bez takich zezwolen sprzedawac czegokolowiek co ma byc spozywane przez ludzi. Jest to produkt nie zarejestrowany w zadnym urzedzie i nie posiada zadnego atestu!!! Pani Tomczak nakazuje rowniez stosowanie diety 'optymalnej' - jest do dieta dr Kwasniewskiego - absolutnie niewskazana przy nowotworach (bynajmniej przy wiekszosci) - opiera sie na tluszczu, zoltkach jaj, smalcu, smazonych produktach (np. frytki na smalcu), pasztetowej etc..... prawie zadnych warzyw i owocow !!!! Pani Tomczak unika jak ognia kontaktow z prasa w tej chwili. Caly reportaz konsultowal medycznie Profesor - onkolog z Colegium Medicum UJ w Krakowie. Zas lekarze, ktorzy wypowiadaja sie w artykule sa z Wrocalawia z DCO i znam ich osobiscie - to sa wysmienici fachowcy. Wszystko to widzialam osobiscie - reporter TVN-u Robert Socha, byl u mnie w domu, prezentowal mi wszystkie zebrane materialy i nagrania!!! Dlatego jestem na 100% (a nawet wiecej) ze jest to wielkie oszustwo i naciaganie chorych i bardzo czesto zdesperowanych ludzi !!!! Wspomne jeszcze tylko, ze ANRY oprocz nowotworow ma ponoc leczyc takze: AIDS (bo tez jest spowodowany przez grzybki 'penicilium'), padaczke, depresje, cukrzyce i inne choroby. Samo to rozwniez daje do myslenie - gdyz nie ma na calym swiecie zadnego leku, ktory leczylby na raz tyle schorzen i to tak odmiennych od siebie.

do pani hanuski

Napisane przez bebilo333, 30 grudzie 2010

pozdrawiam i dzieki za ten artykul i dziwie sie ze jeszcze nie zamkneli tej pani. Przed pania pisala pani lidia i sama ma raka i probuje gdzies znalezc pomocy. A pani juz wczesniej pisala ze sama sie wzlecila sie z raka. czy nie moglabz pani jej pomoc i doradzac co ma robic w jej przypadku? pytam pani o tym bo pani raczyla stwierdzic ze nie mozna dieta dr. kwasniewskiego leczyc nowotwory i to absolutnie! skad pani ma te pewnosc aby pani zamknela te mozliwosc przed chorymi? niech pani w takim razie napisze czym sie pani wyleczyla swojego raka? dieta dr.kwasniewskiego jest bardzo zblizona do diety ketogennej i ta dieta w usa lecza niektore nowotwory zlosliwy! ja rowniez napisalem dlugi artykul ne temat chorego ktory jest leczony przez ze mnie dieta dr.kwasniewskiego i zyje juz prawie 3 lata mimo ze dawno mial umierac! i ja nikomu nic nie chce sprzedawac ani na nikim nie probuje robic biznesu! wiec dlaczego wedlug pani ta dieta nie moze wyleczyc z raka?!prosze mnie oswiecic i pomoc tej pani chorej na raka!

dalej załamana...

Napisane przez Lydia, 30 grudzie 2010

Przeczytałam dokładnie wypowiedź Hanuska i dziękuje za wsparcie bebilo333. To prawda, co napisał bebilo333. Zamiast jakiejś porady, sugestii, same niedomówienia. Za parę dni (we wtorek) mam mieć ponowny TK i wiadomo, ze się trochę boję. Od początku diagnozy zaczęłam stosować metodę dr.Ashkara (już 3 miesiące-jeśli nie pomoże, to nie zaszkodzi), później Gersona przez miesiąc(ze względów finansowych musiałam przerwać), następnie próbowałam głodówkę (ponownie przerwana-nie wytrzymywałam psychicznie) a teraz stosuję dietę dr.Budwig. Niby wszystko ok. ponieważ od samego początku wyeliminowałam cukry z jadłospisu ale.... nie powinno się stosować co chwilę innych metod (przynajmniej tak uważam). I teraz pytanie : Co mam zrobić jak wynik TK będzie gorszy niż ostatni? Znowu zmieniać metodę? A jeśli tak, to na jaką? Ciągle szukam, co ewentualnie wybrać i... Wszędzie, gdzie wchodzę na fora jakiejś metody (obojętnie, czy to metoda optymalna czy inna) nie mogę znaleźć jakichś konstruktywnych wypowiedzi, natomiast wszędzie jest słowna przepychanka, mająca na celu krytykowanie (łagodnie powiedziane) każdego, kto nie zgadza się z wypowiedzią danego forumowicza... Przykre, bo ludzie tacy, jak ja szukają pomocy a nie sensacji.
Do Hanuska:
Na innych forach czytałam, że wyleczyła się pani z raka (pod nickiem Essiac ???)
Ale nie znalazłam w jaki sposób (fakt, niektóre fora nie byłam w stanie doczytywać do końca ze wzgledów w/w). Może mogłaby pani tutaj powiedzieć... Zawsze to jakaś konkretna informacja od osoby wyleczonej.
Pozdrawiam cieplutko

PRAWDA!_Do Bebilo333

Napisane przez Hanuska, 30 grudzie 2010

Ztego co do tej pory wyczytalam mieszka pan i pracuje w Chicago .Dokumentacje ,ktora wkleje na to forum (szpitalna)jako doktor bedzie mogl pan sprawdzic caly moj rekord,z czego bede bardzo wdzieczna jesli pan to potwierdzi ze jest prawda.Jesli zajdzie taka potrzeba podam swoj nr.tel mieszkam w SCHAUMBURG..Szpital w ktorym sie leczylam i w dalszym ciagu robie tam badania kontrolne to jest:St.Alexius Medical Center.Jesli wiecej danych panu bedzie potrzebne podaje moj mail:hrt81@onet.eu.Caly przebieg mojego leczenia i jak to robilam napisze wkrotce.RAK JEST DO POKONANIA.PS.przepraszam za stylistyke i bledy ,32 lata jestem poza granicami Polski

Ogólnie

Napisane przez JAN KONIECZNY, 31 grudzie 2010

NIE WIERZCIE W ŻADNE SŁOWO HANUSI CZYLI ESSIAC, a dlaczego? znam tą podłą osobę z forum Ashkara i wiem co ona tam wypisywała (zapytajcie innych z tamtego forum), ta osoba jest z USA i w dzień pisała co innego a w nocy absolutnie negowała to co pisała w dzień, w dodatku wymyślała historyjki z włamaniami na swoje konto, a wszystko na to aby nie wyszła na jaw jej propoganda. OSTRZEGAM WAS BO WIEM ILE ZŁA WNIOSŁA TA PODŁA ZAKŁAMANA OSOBA. Prosta sprawa panie doktorze Bebilo333, pan ma doświadczenia z dietą dr. Kwaśniewskiego i obojętnie czy ktoś pisze o niej pozytywnie czy negatywnie, pan pisze o niej pozytywnie BO MA PAN SZCZERE DOŚWIADCZENIA. Natomiast przeczytajcie co pisze Hanusia na tamtym forum pisała wpierw jakoESSIAC A PÓŹNIEJ JAKO ANGELA, jest tutaj: http://free4web.pl/3/2,165699,423645,7922824,0,Thread.html widzicie sami ESSIAC wykasowała swoje posty, ak inni zaczęli pisać prawdę, czy tak postępuje osoba szczera? ona twierdzi że wykasowała bo niby ktos próbował jej posty wykorzystać, ale to się nie trzyma logiki, przecież jeżeli ktoś wyleczył się sodą i mówi prawdę TO PRAWDA NIE BOI SIĘ UJWANIENIA. Teraz krótko o dietach: jeżeli ktoś chce leczyć raka poprzez oczyszczenie organizmu (co ja uważam za słuszne) to powinien stosować albo Gersona, Budwig, koktajle z Biosłone i ich metody, metodę NIA (stosować zawsze gdyż ona nie zaszkodzi), lewatywy, później detox+, to wszystko oczyszcza organizm z toksemii, i komórek rakowych, natomiast czy się zdąży wygrać z rakiem? ja nie zaryzykuję i nie odpowiem, jak to robią inni, gdyz znam doskonale organizm i wiem to trochę potrwa. Dieta Kwaśniewskiego nie jest dietą oczyszczającą organizm. Niebawem napisze więcej na pytanie które zadałem panu doktorowi, a pan doktor mi na nie nie odpowiedział, wiem czemu, bo by zaprzeczył sobie. Przy raku mózgu dieta ketogeniczna może pomóc, mózg i rak odżywia się glukozą, ale w ketozie mózg zacznie odżywiać się alternatywnie ciałami ketonowymi które trzeba kontrolować paskami w moczu do maksymalnie dwóch krzyżyków. Dieta ketogenna ma za zadanie zagłodzić raka, ale tu też jest wyścig z czasem, ale ta dieta asolutnie organizmu nie oczyszcza, w chemioterapii ona jest dobra, tak samo jak immunocal. W oczyszczaniu zarówno dieta Kwaśniewskiego, jak i immunocla działa w drugą stronę, natomiast jak ktos jest zdrowy i sotosuje immunocal, to nawet nie wie jaką sobie krzywdę robi. Tyle na razie.

do pani Lidii

Napisane przez bebilo333, 31 grudzie 2010

Pani Lidio, Mam nadzieje ze wyniki beda lepsze i czekam na informacje od pani tu na tym forumie. Ale i co wtedy? jak pani bedzie kontynuowala swoja terapie? z tego co pani pisala w zasadzie pani nie jest na zadnej diecie: na jednej za krotko , na druga tez i na trzecia nie wiadomo jak dlugo pani wytrzyma! ktos pisal do mnie z " Bochenia" i sadze ze pani wie kto! i prosil mnie o pomoc. akurat ta osoba ma ten rodzaj raka ktory szukalem od dwoch lat aby sprobowac skutecznosc to co robie z moim pacjentem na tym innym raku. Interesuja mnie dwa rodzaje raka: rak pluc i rak trzustki, jako ze sa trudny do leczenia. Jakis 1/2 roku temu pisala do mnie,z Polski, corka pana chorujacego na raka pluc ale on byl juz w bardzo krancowym stanie i ja jej mimo wszystko wytlumaczylem jej dokladnie co trzeba zrobic co mi kosztowalo sporo czasu i sil a ona nawet nie raczyla po pary korespondencjach poinformowac co sie stalo z jej ojcem mimo ze jej uprzedzilem ze nie oczekuje najlepszego w jego wypadku, i do dzis nie wiem co sie dzieje. Osobiscie jestem czlowiekiem i lekarzem bardzo ostroznym bo dla mnie zdrowie czlowieka jest czyms bardzo waznym aby podjac decyzje za samego chorego w tej zagmatwanej sytuacji jaka jest leczenie raka metodami niekonwencjonalnymi! A metody niekonwencjonalne w leczeniu raka sa nam znany z lektury roznych ksiazek a jak naprawde to wygladalo w rzeczywistosci nie wiemy. Ale wiem osobiscie jak wyglada stan mojego pacjenta z rakiem mozgu: idealny przez 33 miesiecy i ciagle bez zmian.Dla porownania podam ze senator Ted Kennedy rozponano u niego w tym samym czasie, ten sam rak co u mojego pacjenta czyli glejak mozgu i o tym samym stopnia zlosliwosci. Ted Kennedy wielki multimilioner ktoremu nic w medycynie nie oszczedzono aby go ratowac i nie uratowali i juz ponad roku czasu kiedy go pochowali na cmentarzu a moj pacjent prostymi srodkami leczony teraz w tej chwili siedzi i oglada swoj ulubiony program telewizyjny. Do pani Hanuski odpowiem ze mieszkam i pracuje w Indianie, w miescie Valparaiso. I nie zaleznie od tego czekam z pania Lidii na pani pomoc! Osobiscie pani Lidio chcialbym powiedziec ze w kazdej chorobie im wiecej odzywialismy sie odmiennie od diety dr. Kwasniewskiego tym wiekszy sa nasze szansy na wyzdrowienia sie stosujac jego diety. Dlaczego d.dr.Kwas. moze pomoc w leczeniu raka? otoz jest kilka teorii o powstawaniu raka u czlowieka i miedzy innymi jedna z teorii mowi o zlym odzywianiu sie przez dlugie lata co wplywa oslabiajaco na stan chorego i na jego obronie p/nowotworowej. Stad odzywianie sie wedlug dr. Kwasniewskiego wzmocni odpornosc + pewny modyfikacje w tej diecie i prawdopodobnie chory czuje sie dobrze i zyje normalnie ale jak dlugo? nie wiem jak dlugo bedzie zyl moj pacjent !prawdopodobnie dlugo bo nic mu nie dolega! moj znajomy polski dr. z valparaiso mu mowil jakis dwa miesiacy temu twoj przypadek jest " amazing, do you know that?!" ( twoj przypadek jest dziwny czy pan wie o tym). Osobiscie uwazam te metode najlepsza z niekonwencjonalnych metod leczenia raka, o ktorych czytalem.Jedyna ujemna strona tej metodzie jest brak licznych przypadkow leczonych nia nowotworow.

do Pana Koniecznego

Napisane przez bebilo333, 31 grudzie 2010

jeszcze raz nie uwazam aby oczyszczenie organizmu w raku bylo konieczny. dieta zielarza Brusse'a z niemiec zabija komorki rakowy i nie odnosi sie absolutnie do toksyn nagromadzonych niby w organizmie i jakos chorzy zdrowieja. Wiec jak mozna to wytlumaczyc. Ja nie dyskutuje tu dla zlosliwosci ale moze bysmy wspolnymi silami doszli do czegos budujacego i pomagajacego chorych. Moi koledzy lekarzy sa zupelnie dalecy od tych tematow bo ida prosta droga chemioterapeutyczna i basta. z nimi nie ma o czym dyskutowac. skoro ze istnieje zatrucie organizmu w raku , to dlaczego medycyna oficjalna nie odkryla do tej pory ty toksyny? jesli tyle laboratoriow nie odkryli nic do tej pory to skad wy wiecie o tych toksyn. Istnieja doniesia o istnieniu pewnych toksyn w przypadkach rakowych i to w ksiazkach patofizjologicznych ale to tylko teorie i oni nie mowia nic pewnego. Pozdrawiam i zycze wszystkim duzo zdrowia w nowym roku.

Do pani lidii

Napisane przez bebilo333, 31 grudzie 2010

uwazam ze pani uwielbiala weglowodanami wswoim jedzeniu w przeszlosci i ta trudnosc psychiczna w dotrzymaniu glodowki to nic innego jak reakcje na odstawiania pewnych pokarmow.jesli trafilem w tym co mowie to d.dr.kwas. powinna pani duzo pomoc.

do bebilo333

Napisane przez Lydia, 31 grudzie 2010

Zastanawiałam się własnie czy faktycznie przedtem jadłam dużo węglowodanów, bo za słodyczami nie przepadałam. Herbatę, kawę zawsze gorzką. Czasami dostałam ochotę na coś słodkiego to faktycznie potrafiłam zjeść na raz paczkę cukierków lub cala czekoladę. Ale węglowodany to nie tylko słodycze... np. na śniadanie jadłam tylko jedno jajko ale z dwoma kromkami chleba. Bardzo lubiłam ziemniaki, kluski itp. Wypijałam spore ilości pepsi... No to ogólnie było trochę tego. W końcu skądś się wzięła ta nadwaga ;D. Ale na szczęście już jej nie mam.
Czy dieta dr.Kwaśniewskiego mi pomoże.... Trochę się boję... W końcu chodzi o moje życie... Musielibyśmy więcej na ten temat porozmawiać.
Pozdrawiam cieplutko

 

 
 

 
Hostowane na o12.pl