www.rakmojawalka.pl
moje niekonwencjonalne
metody leczenia....

Zamknięcie mojego bloga

(kilka pozostałych wpisów ze starego serwera)

Napisane przez Jolanta, 16 stycze� 2012
Mówiąc szczerze to już skończyła się moja cierpliwość i sądzę, że Państwa Forumowiczów również. Ciągłe kłótnie i przepychanki, przecież w tym wieku to już nie wypada. [b]Szanowni Państwo, od tej chwili żadnej słownej "wycieczki" do nikogo!. W przeciwnym razie, usuwam wpis natychmiast. ::)[/b]

Nas te szczegóły z życia prywatnego nie obchodzą, gdyż nic nie wnoszą do proponowanego tu tematu. Jeśli mamy wiedzę to pomagajmy, wspierajmy radą, zachętą, dobrą energią, miłością braterską. Uporządkowanie swego wnętrza to również jeden z warunków powrotu do zdrowia, pamiętajmy o tym! Nawet woda reaguje na myśli i pozytywne uczucia wielkimi zmianami a co dopiero człowiek po takich niesympatycznych epitetach w komentarzach.


(Polecam odkrycia Masaru Emoto, informacje również mogą dużo zmienić w naszym życiu) :)

[b]Pozdrawiam i dziękuję za dotychczasową współpracę - Jolanta[/b]

Wyjaśnienie!

Napisane przez Jolanta, 17 stycze� 2012
Witam! Administrator zamieścił mój e-mail, tylko zapomniał napisać, że to jego słowa - tu cytuję: ......."Napisane przez lacki, 26 grudzie� 2010 - Mówiąc szczerze to już skończyła się moja cierpliwość i sądzę, że Państwa Forumowiczów również. Ciągłe kłótnie i przepychanki, przecież w tym wieku to już nie wypada. Szanowni Państwo, od tej chwili żadnej słownej "wycieczki" do nikogo!. W przeciwnym razie, usuwam wpis natychmiast. ::) Nas te szczegóły z życia prywatnego nie obchodzą, gdyż nic nie wnoszą do proponowanego tu tematu. Jeśli mamy wiedzę to pomagajmy, wspierajmy radą, zachętą, dobrą energią, miłością braterską. Uporządkowanie swego wnętrza to również jeden z warunków powrotu do zdrowia, pamiętajmy o tym! Nawet woda reaguje na myśli i pozytywne uczucia wielkimi zmianami a co dopiero człowiek po takich niesympatycznych epitetach w komentarzach. (Polecam odkrycia Masaru Emoto, informacje również mogą dużo zmienić w naszym życiu) :)......" Moje w powyższym e-mailu to: "Pozdrawiam i dziękuję za dotychczasową współpracę - Jolanta". Proszę sprawdzić pod tą datę. Moja była prośba o zamknięcie tego bloga, ponieważ przeniosłam go na inny serwer. Nie porzucam osób potrzebujących i chorych, a jedynie "rozstaję" się z pieniaczami i tymi, którym zawsze coś przeszkadza. Od początku taka idea mi przyświecała - opisanie mojego przypadku i byc może, skorzystanie przez kogoś z mojego doświadczenia. Nie chciałam żadnych przepychanek i ubliżań. Tego nie lubię. U mnie jest wiele nowości, ale to już nie będzie zamieszczone tutaj, ponieważ pomimo różnych obietnic od administratora, nie panuje on nad tym zamieszaniem. Pragnę jeszcze dodać, że to administrator na początku prosił mnie abym tutaj pisała a nie odwrotnie. Pisałam uczciwie i szczerze, a że wielu osobom się to nie będzie podobało to o tym z góry wiedziałam. Jeszcze raz dziękuję za cierpliwość w wielogodzinnym czytaniu całej tej historii i zapraszam do dalszej współpracy, ja piszę dalej. Proszę pisać do mnie na jolanta@igr.com.pl DUŻO ZDROWIA!

Prośba

Napisane przez Krzysztof, 29 stycze� 2012
Witam Pilnie muszę skontaktować się z Panią Jolantą. Niestety adres e-mail jest nieprawidłowy. Jeśli ktoś zna właściwy adres poczty elektronicznej to proszę o wiadomość. Mój mail to kwojcik100@wp.pl Dziękuję i pozdrawiam serdecznie Krzysztof

Witam!

Napisane przez Jolanta, 1 luty 2012
Panie Krzysztofie! Juz do Pana piszę ze swojego e-maila, ale mój adres jest prawidłowy jolanta@igr.com.pl Pozdrawiam - Jolanta

Dla ignorantów

Napisane przez JacekZ, 15 luty 2012
Miło widzieć Pani (oraz Pani męża) determinację. Od wielu lat interesuję się wynikami diety Gersona, również metodda Ashkara jest mi znana. Nie dziwi mnie rynsztok puszczany na osoby które poświęciły życie tym skutecznym metodom oczyszczania organizmu. To normalne w świecie, w którym tryumfuje komercja i zło, a status jedynego "słusznego" orzecznika w leczeniu wykupiły sobie skandalicznie bogate koncerny farmaceutyczne, działające w uprzejmym kolektywie z laicką akademicką medycyną. Ludzie tacy jak dr. Gerson, byli bardzo szlachetnymi badaczami przez duże "B". Dla tych, którzy zarzucają oszustwo i zarabianie pieniędzy dr. Ashkarowi albo ludziom propagującym terapię Gersona, proponuję otworzyc oczy i odpowiedzieć sobie na pytanie, z jakiego powodu robią to wspomniane koncerny. A jeśli odpowiedź jest oczywista, to proszę nie zapomnieć porównac pułapy finansowe:) Może teraz będzie klarowniej, dlaczego wbrew oczywistym dowodom na skuteczność metod alternatywnych, wiele z nich, między innymi Terapia Gersona, jest oficjalnie zakazanych w kraju takim jak (rzekomo) wolna Ameryka, przez FDA. Takie są fakty, drodzy Państwo. A legalny biznes na cierpieniu i śmierci się kręci... A jeśli ktoś chce wejść na podwórko tych gangsterów, to niech się strzeże! Na co im Gerson, Ashkar, Humble itp. Nie generalizując, bo jest wielu szlachetnych lekarzy w gmachu medycyny oficjalnej, jednak ta jest ukierunkowana na LECZENIE, a nie WYLECZENIE, bo to ona jest promotorem nowych pomysłów ciężkiego przemysłu farmaceutycznego. Jeśli Ty naprawdę chcesz WYLECZYĆ, to już jesteś groźny, bo zamykasz biznes, wiec FDA zamknie cię wcześniej, jeśli nie zastosujesz się do uprzejmych zaleceń - na przykład wbrew zakazowi budując klinikę Gersona tam, gdzie interesy medycznego establishmentu są największe. Proszę nie przejmować się ignorantami- wielu z nich w działa w dobrej wierze, może potrzebują czasu. Niestety często płacą za to cenę ostateczną, której mogliby uniknąć. Znam osobiście sporo (niestety bliskich mi) takich przypadków. Pozdrawiam. http://www.youtube.com/watch?v=tY-HsoJ0gr0

Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona

Napisane przez Beata Szwecja, 1 marzec 2012
Witam wszystkich.... Chcialabym tylko przestrzec ze Rak uwielbia cukier i to jest dla niego paliwo zycia,, Martwi mnie Pani ktora zaczela metode Ashkara, i jakas dziwna diete z lewatywami i masa owocow..'Droga Pani owoce zawieraja fruktoze a to niestety mimo ze naturalny ale to i tak cukier, a ze naturalny to organizm przyswaja go jeszcze szybciej. Owoce powinnismy traktowac jak cukierki, jesc oczywiscie ale jeden owoc dziennie przy zdrowym organizmie, nikt nie twierdzi ze nie maja witamin ale jesli juz to wybierac wszyskie owoce o bardzo ciemnej barwie.. Prosze poczytac o cukrze i o pozywieniu komorek rakowych.. Na pani miejscu natychmiast zakonczylabym te dziwna diete, to okrutne traktowanie juz schorowanego organizmu. Odlozyc cukry ze wszystkiego co pani jada, zadnych macznych produktow poniewaz maka zawiera okrutnie duzo kolhydratow (cukru)sprawdzac wszystko co zawiera cukier. Mysle ze sama metoda Askhara i ciemne zielone warzywa i owoce, ryby, woda, troszke kawy do picia itp produktow w zupelnosci wystarczy... Prosze nie stosowac takich dziwnych diet zanim pani nie wyszuka silnych informacji na temat ich dzialania na organizm, pytac biologow, chemikow ktorzy znaja czlowieka bardziej od wewnatrz i poterafia wqyjasnic to czego lekarze nie umieja. Niech Pania Bog blogoslawi.. Z pozdrowieniami Beata

Do P.Beaty z wcześniejszego wpisu

Napisane przez JacekZ, 2 marzec 2012
Ta dieta jest dla Pani "dziwna", ponieważ najwyraźniej ma Pani bardzo selektywne pojęcie o działaniu cukrów w organiźmie, na temat których Pani pisze, a już napewno niewielkie pojęcie na temat diety Gersona. To nie cukry z owoców są zagrożeniem samym w sobie. Typowe twierdzenie wynikające z analizy skutków reakci pośrednich, a nie z analizy przyczyn! Również działanie owoców nie ogranicza się, jak pani pisze, do witamin. Jest w nich oczyszczająca woda strukturalna, aminokwasy oraz bogaty skład mikroelementów, i to ich przede wszystkim, w cieniu witamin, potrzeba. Z pewnością ma Pani dobre intencje, dlatego Wydaje mi się dosyć kuriozalne, że ktoś kto próbuje doradzać o zdrowiu, nie rozumie działania lewatyw! Radzi Pani autorce tej strony natychmiast zakończyć tę dziwną dietę. A nie sądzi Pani, że ktoś tak zdeterminowany jak autorka strony, jeśli zdecydował się na taki wybór, musiał zdobyć możliwie szeroką wiedzę w tematyce niszczącej go choroby? Wielu ludzi wie więcej, DUZO więcej na temat toczącej ich choroby niż lekarze, do których nieststy muszą chodzić. Poza tym doradza Pani, by pytać biologów i chemików bo potrafią wyjaśnić to czego lekarze nie umieją. To dziwne podejście, bo raczej nie biolodzy i chemicy leczą raka, raczej napędzają rynek farmaceutyczny. Owszem, nie można tu generalizować. Tylko KTÓRYCH biologów i chemików? Tych których czyta Pani, czy tych którzy współpracowali z Gersonem? Widzi Pani, nie jest to takie proste jak w Pani poście :)) Tu jest link do jednego z filmów, ktory warto obejrzeć: http://www.youtube.com/watch?v=tY-HsoJ0gr0 Ciekawy jest w powyższym filmie wątek o znanym aktorze, który zdrowiał na diecie Gersona, lecz został od niej odwiedziony przez ignoranckich lekarzy. W sieci można też znaleźć wykłady dr. Gersona, który jak się wydaje, był bardzo wrażliwym i szlachetnym badaczem. Wyciągał niektórych z najgorszej fazy fazy raka, śpiączki nowotworowej, ostaniej fazy krótko poprzedzającej śmierć. Medycyna oficjalna wcześniej przekreśliła tych ludzi do życia, a oni wyzdrowieli. Link do wykładu: www.aj-press.home.pl/glejak/dieta_gersona.doc Pozdrawiam

ŻYLAKI ODBYTU. (BIOLOGICZNA POMOC!!). *****

Napisane przez Blanka, W-wa, 8 marzec 2012
CHLEB TYPU KR-IRL, JEST W CHWILI OBECNEJ NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWYM PRODUKTEM ŻYWIENIOWYM DLA CZŁOWIEKA NA PLANECIE ZIEMIA: 80% ENERGII (niskie węglowodany), antyotyłościowy (bardzo syci), antycukrzycowy (poziom cukru do 26% wzrostu). W całych swoich dziejach LUDZKOŚĆ (7 MLD), nie stworzyła dotąd tak wartościowego i biologicznie wzorcowego PRODUKTU ŻYWIENIOWEGO. CHLEB TYPU KR-IRL, MOŻNA PAKOWAĆ PRÓŻNIOWO: Np. po 3 szt. jest on wówczas przydatny do spożycia przez PONAD 1 ROK. Energia biologiczna tj. 80% ENERGII (niskie węglowodany), na tzw. TRASY, wycieczki, dalekie wyjazdy czyli: LOGICZNA, ZDROWOTNA KONIECZNOŚĆ. Również AKCJE POMOCY HUMANITARNEJ. OKRUSZKI !! DLA DZIECI, DLA SPORTOWCÓW, CHORYCH (SZPITAL), OSÓB STARSZYCH (DODAJEMY DO WSZELKICH POSIŁKÓW): Każdy CHLEB-IRL tj. upieczone MINI CHLEBKI, mielimy (mikser) uzyskując tzw. OKRUSZKI czyli produkt biologicznie wzorcowy w praktycznej do spożycia formie. Rozdrobniony chleb jest naturalnym źródłem ENERGII dla człowieka i powinien stanowić podstawowy składnik każdego posiłku/24h. Nasz organizm pozyskuje o 30% więcej energii, niż po spożyciu ugotowanego ryżu, co stanowi zwiększenie energetycznych możliwości życiowych dla wszystkich komórek organizmu, a w szczególności komórek nerwowych naszego mózgu. Układ immunologiczny otrzymuje dodatkową energię do walki z bakteriami, wirusami, także z komórkami nowotworowymi wzmacniając szanse obronne organizmu (dużo większa energia dla białych krwinek układu odpornościowego !!).

Całkowite oszustwo przemysłu rakowego ujawnione

Napisane przez DN, 28 kwiecie� 2012
http://www.ezoteria.pl/newsy/wydarzenia/119-calkowite-oszustwo-przemyslu-rakowego-ujawnione.html Fragmenty: "(NaturalNews) Ogromna większość tak zwanych badań naukowych skupionych na badaniach raka jest niedokładna i potencjalnie oszukańcza jak sugeruje nowy przegląd opublikowany w dzienniku Nature. Szokujące 88 procent z 53 "milowych" badań raka, które opublikowano w renomowanych dziennikach w ciągu tych lat nie może zostać według przeglądu odtworzona, co oznacza, że ich wnioski są ewidentnie fałszywe i od samego początku takie w większości były. C. Glenn Begley, były szef globalnego badania raka dla amerykańskiego giganta farmacetycznego Amgen oraz autor tego przeglądu nie był w stanie odtworzyć odkryć 47 z 53 badań które sprawdził. ... Begley mówi, że nie może opublikować tytułów badań których odkrycia są fałszywe. Ale odkąd jest teraz oczywiste, że większość z nich jest nieważna jego wniosek jest taki, że ogromna większość metod we współczesnym leczeniu raka również jest nieważna. Już w 2009 roku badacze ze Zbiorczego Centrum Raka Uniwerystetu w Michigan ujawnili, że większość z tych popularnych badań raka jest fałszywa. Jak można było tego oczekiwać jako jedną z przyczyn fałszywych rezultatów określono konfilkit interesów, który przychylał się do "odkryć", które działały najlepiej dla interesów kompanii farmaceutycznych a nie ludzi." No i co tu można dodać? Pani Jolu, Pani droga jest słuszna tak jak prawie 100 lat temu droga Gersona też okazała się słuszna a którą to BizPharma już wtedy ciężko zwalczała. Inny link: "Onkologiczne ludobójstwo zdemaskowane" http://astromaria.wordpress.com/2012/04/16/onkologiczne-ludobojstwo-zdemaskowane/ Pozdrawiam serdecznie i życzę wiary we własne cele i drogę. Bo droga jest równie ważna co cel.

Uwaga do Admina forum

Napisane przez DN, 28 kwiecie� 2012
Szczerze mówiąc to tak fatalnego formatowania komentarzy dawno nie widziałem. Nawet zwykłej zmiany linii nie da się zrobić. Teraz rozumiem dlaczego większość ko0mentarzy wygląda jakby pisały je małe dzieci które uczą się dopiero pisać. To ujma na wizerunku tak dobrego celu jakim jest służenie innym sprawdzoną informacją i to z pierwszej ręki. Naprawdę warto by po pracować nad tym drogi Adminie. Pozdrawiam.

Spochnieta noga w ktorej jest Cieciezyca, z metody Dr Ashkara

Napisane przez Patrycja, 5 maj 2012
Wiatam, nazywam sie Patrycja. dwa dni temu zaczelam stosowac metode Dr Ashkara, i jakas godzine temu zmienilam cieciezyce, ktora jest 3 dniem kiedy ma byc w lydce przez 24 godziny, jest tylko jeden problem, dzis obudzilam sie ze spochnieta stopa, kosta i lydka w ktorej jest cieciezyca. zastoj limfy, noga powiekszona 2x, co mam robic? czy to normalne? to jest moj 3 dzien z ciecierzyca. prosze o pomoc

Metoda NIA początki - pytanie

Napisane przez phoenix, 28 maj 2012
Witam, po przyłożeniu czosnku zamiast pęcherza jest po prostu zaczerwieniona skóra i miejsce to piecze. Natomiast ani śladu pęcherza? Jakieś rady? Dodam tylko iż jako plastikowa obwódka wykorzystywana jest zwyczajna nakrętka z butelki, całość zabezpieczona kawałkiem folii i przyklejona plastrem plus owinięta bandażem i nic... tylko piecze, jest czerwone a pęcherza brak. Lewy czosnek? Odporność skóry na czosnek czy co? (aha czosnek nasz polski, w buzi piecze aż miło :P)

Opinia o forum - lekarstwonaraka

Napisane przez phoenix, 28 maj 2012
Próbowałem wspomnianym w temacie forum czyli lekarstwonaraka dodać wątek, oczywiście temat poszedł do moderacji i został odrzucony. Treść mojego wpisu była następująca: "Dlaczego forum jest całkowicie moderowane i nie można zakładać nowych tematów i odpowiadać w wątkach bez wstępnej akceptacji? Po pierwsze wydłuża to cały proces, a po drugie zamiast wolności słowa mamy jak w komunie. Wszystko musi być najpierw zatwierdzone przez jedynie słuszną władzę!" Sprawa jest bardzo zastanawiająca dlaczego ogranicza się możliwość wypowiedzi ludziom którzy chcą o coś zapytać, dowiedzieć się lub wypowiedzieć. Powyżej tego postu pytam jeszcze o pęcherz który się nie zrobił, to pytanie też próbowałem zadać na wspomnianym forum i znowu zostało odrzucone - a powód odrzucenia cytuję: "...Poniżej znajduje się powód odrzucenia tematu: Raportowana wiadomość zawiera linki do nielegalnego lub pirackiego oprogramowania..." Naprawdę brak słów...

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 29 maj 2012
Zupełnie nie rozumiem Pana pretensji. W długiej historii "Bochenii" usunąłem tylko jeden raz komentarz, ale tylko na życzenie autorki, gdyż sama miała z tym techniczny problem. Oczywiście nie mówię o śmieciach, typu pornografia czy reklamy.

Nie ma chyba problemu, by pisać komentarze na Forum po zarejestrowaniu się, albo bez rejestrowania, bezpośrednio pod danym tekstem, każdego artykułu jaki jest zamieszczony na "Bochenii", którego komentarz ma dotyczyć.


Mówiąc szczerze nie bardzo umiem rozwiązać Pana wątpliwości.

Być może tego typu Forum nie jest technicznie doskonałe i nie spełnia Pana oczekiwań, ale jest zbyt rozwinięte, by go zmieniać na nową wersję.

:-[

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez phoenix, 29 maj 2012
Witam, 'lacki' nie wiem czy Twój wpis odnosi się do mojego (bo nie jest to zaznaczone) ale u mnie napisałem wyraźnie iż został usunięty mój post z forum lekarstwonaraka, a nie z tego forum. Napisałem to dlatego tutaj iż w temacie poruszane są sprawy związane z tamtym forum i dotyczą metody dr Ashkara. Mam po prostu nadzieję, że ludzie szukający informacji o tej metodzie dotrą do tego wątku i dowiedzą się jak działa forum lekarstwonaraka gdzie nie można się swobodnie wypowiedzieć.

Odp: Zaczęłam stosować metodę dr Ashkara i dr Gersona - Tak trzymaj!

Napisane przez lacki, 29 maj 2012
Chyba już znam odpowiedź na Pni niepokój o rzekome usunięcie Pani wątku. Po prostu po iluś tam komentarzach zmienia się strona i Pani tego chyba nie zauważyła, szukając swego wpisu na nowej otwartej stronie.
Na dole  są numeracje stron. Z 31 strony, [b]na której jest Pani komentarz[/b] automatycznie pojawiła się str. 32 i Pani nie zauważyła chyba tego. Proszę jeszcze dokładniej to sprawdzić.
Czemu miałbym usuwać komentarze, jeśli są logiczne i merytoryczne. Chyba, że jest inaczej, to faktycznie obowiązkiem moim jest czuwać nad poziomem i moralną stroną komentarzy.
Pozdrawiam - Józef

P R O S Z Ę O P O M O C!

Napisane przez NADZIEJA, 1 czerwiec 2012
P R O S Z Ę O P O M O C! Witam serdecznie! Czy jest ktoś,kto może podzielić się ze mną doświadczeniami i skutkiem podjętego leczenia metodą dr-a M.Gersona. Chodzi o przypadek nowotworu żołądka. Jest ogromny problem w przyjmowaniu - wręcz niemożliwością - takich ilości soków jak terapia zaleca. Nowotwór zajął cały żołądek, dokładniej jest on śródścienny. Walkę podjęto 1.XI.2011r.,nie były wprowadzane do organizmu żadne leki. Tylko 1-2 lewatywy, ok. 3 szkl.soku na dzień plus 3xdziennie wit. C lewoskrętna 500mg. Dlatego takie proporcje, ponieważ chora chodzi do pracy i nie była w stanie wypijać więcej soków niż te wymienione ilości. Od 05.maja 2012r. włączono do w/w gorzkie pestki moreli (wit.B17) zmielone, ok. 35 sztuk dziennie. Od jakiegoś czasu wzmogły się gazy - odbija się chorej i zapach, który temu towarzyszy to zapach siarkowodoru (zapach jaj). Wzmógł się także ból żołądka i wstręt chorej do jakichkolwiek ilości soków. Od kilku dni jest w stanie spożyć z wielkim bólem max. 1,5 - 2 szkl. soku na cały dzień. Nic poza tym. Od początku kwietnia chora odczuwa zmęczenie, brak sił i ogromną senność. Czy ktoś z Państwa spotkał się z podobną sytuacją? Będę BARDZO WDZIĘCZNA za informacje. W żadnej publikacji nie spotkałam się z nowotworem żołądka, oprócz oczywiście medycyny konwencjonalnej, która nakazuje usunięcie całego żołądka i okolicznych węzłów chłonnych :( Jeszcze raz z góry serdecznie dziękuję za informacje! Pozdrawiam: - Nadzieja -

PROSZĘ O POMOC cd.

Napisane przez NADZIEJA, 1 czerwiec 2012
PROSZĘ O POMOC cd. Zapomniałam do tego dodać koszmarną, nie kończącą się zgagę, której nie wiem jak się pozbyć :( DZIĘKUJĘ!

mała zmiana?

Napisane przez Alina, 1 czerwiec 2012
Nie jestem żadnym specjalistą, ale osobiście przerwałbym tą kurację, gdyż mieszanie wszystkiego spowodowało fermentację żołądka i zamiast leczyć szkodzi. Może przegłodzić ze dwa dni i wrócić tylko do soków zaczynając od niewielkich ilości?

INDEKS ŻYWIENIOWY, TJ. IŻ PRODUKTU. *****

Napisane przez Luiza BERTIE, W-wa, 2 czerwiec 2012
PRAWIDŁOWA, PROZDROWOTNA METODA ODŻYWIANIA: Tzw. dla współczesnego człowieka powinna AKCEPTOWAĆ wszelkie uwarunkowania naszej przyrody, ewolucją narzucone REGUŁY. Stanowi to trudny problem, ale bez badań; krew, wydzieliny, wydaliny, pierwiastki włosa, jest to absolutnie niemożliwe. WTEDY MOŻNA TYLKO PRZERZUCAĆ SIĘ PSEUDO REGUŁAMI: Na węch i czucie, również przypuszczenia. Kto zada sobie trud i zbada jak podnosi się poziom cukru przy poszczególnych produktach, jaki jest wpływ tłuszczów i jak, tj. w jakiej ilości się odkładają, jak organizm oddziaływuje na rodzaje białek itd. to wyniki dla wszystkich ludzi są niemal identyczne ew. drobna skala technicznego błędu. A WIĘC; PRZY ZWALCZANIU CHORÓB/OTYŁOŚCI, WAŻNA JEST WIEDZA: Klasyfikująca pożywienie na kategorie uwzględniające zawartość wszelkich tłuszczów, NISKICH węglowodanów, WYSOKICH węglowodanów; tj. tych które sprzyjają powstawaniu otyłości i cukrzycy typu 2, a które nie, oraz pozostałych składników. Stosunkowo prostym jest zaznajomić się z tabelami pożywienia wg tzw. INDEKSU ŻYWIENIOWEGO, tj. IŻ produktu. To wystarcza, aby samemu DECYDOWAĆ o łatwym doborze składników swojej diety, co stanowi na szczęście, rozwiązanie trudnego problemu dotyczącego zwalczania wszelkich chorób. Lekarz rodzinny zdecydowanie, też nam to potwierdzi.

Prosze o kontakt jestem w potrzebie

Napisane przez scribonus, 14 czerwiec 2012
Potrzebuje pomocy, moja mama ma ccc.

pestki moreli

Napisane przez olo, 19 czerwiec 2012
Nie czytałem wszystkich komentarzy (jest ich sporo), więc nie wiem czy się nie powtarzam ale przeczytałem na anglojęzycznych stronach, że pestki moreli a w zasadzie jądra pestek moreli są bardzo dobrym środkiem antyrakowym. Dla osób, które boją się zatrucia - substancja toksyczna, którą zawierają jest neutralizowana przez enzym zawarty w zdrowych komórkach. Enzymu tego nie zawierają komórki rakowe, czego skutkiem jest ich eliminowanie przez substancję toksyczną. Nie przytaczam nazw bo nie jestem w stanie ich przetłumaczyć z angielskiego. Pozdrawiam i powodzenia w leczeniu.

dalsze losy...

Napisane przez mac, 21 czerwiec 2012
Witam, Czy ktoś zna dalsze losy P. Jolanty? Proszę o kontakt na m.berner@poczta.onet.pl

vitiligo

Napisane przez tomasz, 21 czerwiec 2012
witam wszystkie Osoby .Jesli to mozliwe chciałbym poruszyć temat schorzenia skornego o nazwie bielactwo nabyte.wiele lat zmagam sie z ta przypadłością i jak dotad nieznalazlem odpowiedzi dotyczacej przyczyny tej choroby .Jesli ktos z tu obecnych internautow posiada wiedze na temat leczenia tej przypadlosci i chcialby sie nia podzielic to prosze o maile na moj adres fiatbravopalio@interia.pl
 
 

 Na tym zakończyłam pisanie na tamtym serwerze.

 

Poniżej kontynuuję pisanie (chociaż wolno mi to idzie) oraz zamieszczam kilka e-maili kierowanych bezpośrednio do mnie...

 

Kilka dni temu robiłam badania krwi, moczu i trzech, ważnych dla mnie markerów. Badania są bardzo dobre, aż boję się mówić o tym aby nie zapeszyć. Przez ostatnie kilka miesięcy z mojego sposobu odżywiania mąż wykluczył mi twarożek, siadłe mleko i chleb żytni. Dlaczego? Na moją prośbę, ponieważ to sugerowała mi Pani u której robiłam badania metodą Volla. Po ponad 4 miesiącach ja nie widzę żadnej różnicy, więc od wczoraj ponownie mam takie smaczne kolacje. Chociaż przez ostatnie kilka dni kolacje też miałam przepyszne.

Nawet nie wiecie Państwo jakie korzyści można mieć z robienia lewatyw. To jest jedyny czas w ciągu dnia, że sobie spokojnie leżę i oglądam telewizję. Normalnie to nie mogę usiedzieć w miejscu. Zawsze czegoś ciekawego się dowiem, bo ostatnio jest dużo fajnych wiadomości i porad medycznych. A jak wiecie mnie to bardzo interesuje. Oglądałam akurat młodego mężczyznę, który gotował różne zdrowe potrawy z niepospolitych warzyw. Jak usłyszałam nazwę TAPINAMBUR to od razu zapisałam, bo za chwilę bym zapomniała.

Zaczęłam buszować po internecie i tego co się na jego temat dowiedziałam to bardzo mnie zaskoczyło.  M.in. proszę poczytać http://www.poradnia.pl/topinambur-odzywcza-bulwa-indian.html lub
http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82onecznik_bulwiasty – w internecie jest tego dużo. „…Odkrywcy Ameryki przywieźli z niej do Europy różne egzotyczne rośliny. Wśród nich, podobną do słonecznika, uprawianą przez Indian, roślinę o nazwie topinambur. Jej podziemne bulwy od wieków były dla Indian zarówno pożywieniem, jak i lekarstwem. Pierwszym Europejczykiem, który jej skosztował był Krzysztof Kolumb. Później odkryli ją również w Ameryce Północnej francuscy kolonizatorzy. Z historii wiemy, że ta słodkawa roślina, przysmak Indian zamieszkujących Krainę Wielkich Jezior uratowała w 1612 roku od śmierci głodowej kanadyjskich osadników, gdy zajęte przez nich tereny nawiedziła straszna susza. Trzy lata później topinambur poświęcił papież jako roślinę ratującą od chorób i głodu….” Doskonały dla ludzi chorych, cukrzyków i np. po chemioterapii itp. Moja przyjaciółka ze Szwecji napisała, że „..  myślalam, że to może być dobre, ale że aż tak dobre i aromatyczne to się nie spodziewałam. ….. Chciałam Ci napisać, że poszperałam w necie i jestem coraz bardziej zadziwiona wieloma zaletami topinambura.  Napisze Ci troche jego właściwości. Otóż nie ma choresterolu, nie ma tluszczu , jest bogaty w potas i żelazo,  zawiera takze krzem, wapn , fosfor , cynk , blonnik i aminokwasy.  Stymuluje uklad immunologiczny . Ma poziom bioenergii wyzszy niz czosnek.  Mysle ze jest cudowna roslina. Do upraw sadzi sie bulwy w marcu i tego samego roku na jesieni zbiera sie plony.  Pzechowuje sie tak jak ziemniaki. Rosnie na kazdym rodzaju ziemi. Minus 52 C mu nie szkodzi. Wieloletni. Myślę, że to bardzo dobre warzywo dla Ciebie i dla każdego.” Wyczytałam też, że podaje się go tylko w kilku restauracjach w Polsce, a potrawa z niego jest w cenie ….. potrawy z kawioru!!!!! W telewizji pokazywali bazar w Warszawie i cenę 20 zł za 1 kg, a ja go zamówiłam na portalu internetowym za ok. 6 zł/ 1 kg z przesyłką kurierską. Zamówiłam od razu 10 kg bo i Mamusia chciała go wypróbować. Dwa dni po opłaceniu przesyłka dotarła. Jak wieczorem poczułam przepiękny zapach to nawet nie podejrzewałam, że to dla mnie, myślałam, że mąż przygotowuje sobie jakieś przepyszne mięsko. Jak zawołał mnie na kolację, szok! To był mój posiłek!!! Robił go według przepisu. Ugotował, obrał. Na patelni z odrobiną oliwki z pierwszego tłoczenia podsmażył cebulkę, szczypior, czosnek oraz dodał przyprawy – pieprz, majeranek i kminek (dla lepszego trawienia). Następnie dodał pokrojony w plastry tapinambur. To jest pokarm bogów. PYCHA!!!!! Potrawa tania i bardzo zdrowa. No może trochę z tym smażeniem nie za bardzo. Teraz szukamy jeszcze innych przepisów, ale tamten bardo mi smakuje i ja najchętniej bym go nie zmieniła. Przy najbliższej wizycie gości podamy zamiast ziemniaków. Ciekawe czy będą wiedzieli co to jest. Naprawdę polecam!

Przepisów mamy sporo i z internetu i od mojej przyjaciółki, ale w większości nie są dla mnie – albo z dodatkiem mleka lub śmietany, albo z mięsem lub innym niedozwolonym dla mnie produktem. Ale mnie nie przeszkadzało by to, że zawsze dostaję w tamtej postaci bo  stało się to jedną z moich ulubionych potraw. Moja przyjaciółka napisała również, że w Szwecji bardzo popularne są inne rośliny uważane przez nas za „zielicho” i tak np. napisała, że „…Tu znalazlam przepisy na mlecz, pokrzywę i kilka innych roslin. Zupe pokrzywowa wielu gotuje na wiosnę.” Nie wiem, nie próbowałam.

Moja prababcia, która żyła prawie 100 lat, nigdy nie chorowała i do samej śmierci na obiad „wciągała” dwa kotlety schabowe całe życie piła codziennie 2 szklanki ziół, jedną – piołun a drugą dziurawiec! Trawiła szybko, nie miała żadnych problemów zdrowotnych. Do samego końca kupowała kolorowe materiały na sukienki, a na zwracaną jej przez moją babcię uwagę, że mogłaby kupić bardziej stonowane odpowiadała, że ciemne będzie kupować jak będzie stara!!!! Ona zawsze czuła się młodo! Jest to kolejny przykład na to, jak wiele zależy od naszego sposobu odżywiania.  Złe paliwo to i samochód się dławi! Dobre nie zawsze oznacza drogie, chociaż z reguły jakość chodzi w parze z ceną. Niestety! Ale wiem też, że nieraz lepiej zjeść mniej ale smacznego i zdrowego niż więcej co i tak nie pójdzie nam na zdrowie.

Ideałem byłoby nie przejadanie się. Znałam kiedyś starszego, bardzo mądrego mężczyznę, który jak przyjeżdżał do firmy w której miałam praktyki to opowiadał, że on i cała jego rodzina wstają od stołu w chwili, gdy do końca jeszcze nie zaspokoili głodu. Gdy człowiek je i poczuje przesyt to znaczy, że zjadł o wiele za dużo. Ja miałam wówczas 19 lat i jak to w tym wieku, jednym uchem mi to wlatywało a drugim wylatywało. Każdy z nas może się o tym przekonać gdy np. w trakcie posiłku coś nas od niego oderwie, np. telefon, jakaś wizyta itp. to gdy do niego wracamy za chwilę to stwierdzamy, że już nie jesteśmy głodni, chociaż nieraz na talerzu mamy jeszcze dużą porcję. Ale człowiek jest głupi i pazerny. Sama to wiem po sobie. Jak wracało się wieczorem do domu to oczami człowiek dosłownie wszystko pożerał. Wrzucał jak do śmietnika. Tylko nie zdawał tez sobie sprawy, że nasz organizm tego wszystkiego „nie utylizuje”, że dużo się odkłada „na przyszłość”, smutną przyszłość.

Teraz wiem, że można inaczej. Nigdy nie jestem głodna, bo na tym tez polega terapia Gersona. Ciągle coś jest jak nie posiłek to sok lub owoc. Marzy mi się, aby usiąść do stołu z uczuciem głodu. Gerson uważał, że jak się rzucamy głodni na jedzenie to wówczas różnie może być, nie zawsze wytrwamy w swoim postanowieniu. Dlatego tak ułożył całe menu, aby spokojnie i wytrwale dążyć do celu.

6 stycznia zaczął się trzeci rok mojej terapii. Niczego nie żałuję, a wręcz przeciwnie. Szkoda, że nie wcześniej. Praktycznie nigdy nie brakowało mi mięsa ani jego przetworów. Z pozostałych produktów też można „wyczarować” cuda.

 
 
http://rakmojawalka.eu/wp-content/uploads/2012/01/11.jpg    http://rakmojawalka.eu/wp-content/uploads/2012/01/Obraz-194.jpg   http://rakmojawalka.eu/wp-content/uploads/2012/01/Obraz-199.jpg   http://rakmojawalka.eu/wp-content/uploads/2012/01/Obraz-223.jpg
 

Zdjęcia te były robione już dawno. Ostatnio nie robiłam, przeszło to jakoś jako codzienność, ale dania te są naprawdę prawdziwym arcydziełem, a jak smakują….

************

Dla przypomnienia, 6 stycznia 2012 r., czyli kilka dni temu, zaczął się trzeci rok jak stosuję terapię Gersona. Przez cały ten czas nie miałam w ustach niczego co jest zabronione. Głównie warzywa i owoce + lewatywy z kawy no i oczywiście zupa Hipokratesa. Na moim blogu – opisałam wszystko od początku. O mojej chorobie, najbardziej złośliwy rak piersi, dowiedziałam się ponad 2 lata temu, dzień przed Wigilią (odebraliśmy z mężem wyniki biopsji). Przez okres między świętami a Sylwestrem szukaliśmy po internecie jakichś niekonwencjonalnych metod leczenia. jedno było pewne od początku, nie pójdę konwencjonalną drogą. Nie znam się na medycynie ale mam swoją babska intuicję. Nie wiedziałam czy dobrze robię, ale wiedziałam, że zrobię wszystko aby sobie pomóc. Trafiłam na terapię Gersona i metodę NIA Ashara. Ciecierzycę założyłam od razu, jeszcze przed wynikami biopsji a kilka dni po Nowym Roku zaczęłam terapię Gersona. Kilka dni zajęło mi ściągnięcie książki o tej terapii + poszukiwanie hurtowni zaopatrującej w owoce i warzywa ekologiczne. Udało się. 5 stycznia otrzymaliśmy pierwsze zamówienie i od 6 stycznia zaczęliśmy nowy rozdział w moim życiu. Oj przepraszam w naszym życiu, bo jak wiecie wszystko przygotowuje i podaje mi mój mąż. Badania krwi i USG np. wątroby były nieciekawe. Włączyłam jeszcze dodatkowy suplement odbudowujący wątrobę i jak dwa dni temu odebrałam kolejne wyniki to są…….. bardzo dobre. Najzdrowszy człowiek marzył by o takich. Lekarze natychmiast wyszukali mi łóżko na operację i poinformowali o chemii, którą mi podadzą. Odebrałam biopsję i …. tyle mnie widzieli. Gdy usiłowałam się z kimś skontaktować np. w celu uzyskania skierowania na badanie PET-a (chociaż płaciłam w 100%), nie dostałam a epitem „ciemna, durna baba” to był z tych najmilszych. Na razie przerwa o mnie, opiszę drugi wątek.

Moja przyjaciółka z Węgier (jak wiadomo Polak-Węgier dwa bratanki…..) z którą siedziałam w jednej ławce gdzieś na końcu świata, a z którą wiele lat temu straciłam całkowicie kontakt i którą odszukałam na Facebooku 10 dni temu.
Przypadek praktycznie identyczny jak mój! Rak piersi, wykryty dwa lata temu (praktycznie jak siostry bliźniaczki), też złośliwy, tylko, że ona poszła inną drogą. Zawierzyła medycynie konwencjonalnej, bo nie miała w sobie tyle siły i determinacji, aby szukać.
Od razu operacja (minęło teraz 2 lata). Powiedzieli, że jest dobrze i umawiali na kolejne „wizyty kontrolne”. W sierpniu ubiegłego roku w drugiej piersi wyczuła guzik. Stwierdzili, że ma wymiary 10 mm x 14 mm. W tamtej operowanej piersi tez ma jakieś małe guzki. Powiedzieli, że nie mogą operować, tylko dadzą chemię. Łącznie miała 20 chemii (aż niewiarygodne) i…. Co jej dała ta cudowna chemia? Prawa pierś (ta operowana) – liczne guzki, lewa – w ciągu kilku miesięcy rak z takiego maleńkiego zawładnął już całą piersią. Ona mówi, że wg niej waży on ok. 1 kg!!!!!!!!
Do tego przerzuty – m.in. płuca, kości, okropne bóle kończyn, tej nieoperowanej piersi itp. Dostaje bardzo silne narkotyki a całe noce nie śpi, wyje z bólu.
Kilka dni temu pojechała do profesora onkologa do Budapesztu i powiedział, że ją źle leczyli bo jak w sierpniu wykryli ten guziczek to od razu powinni operować i że nie było przeciwwskazań. Dzisiaj ponownie do niego pojechała, jeszcze nie wiem co ustalili.
Rozmawiałam z nią o Gersonie, ale ona uważa że dla niej jest już za późno. Bardzo chce żyć a mnie się serce kraje. Dla niej zrobiłabym wszystko, ale co ja mogę?

Wracam do mojego wątku. Dwa praktycznie identyczne przypadki i dwie różne drogi walki z tą chorobą. Ja ciągle jeszcze nie wiem co przede mną, czy droga którą idę jest idealna? Może można jeszcze więcej zrobić ale podążam nią już trzeci rok. „Mój” guzik dalej istnieje, ale w biopsji miał 18 mm a teraz ok. 10×14 mm. Podobno to niemożliwe, tak uważają „specjaliści” od jedynej prawidłowej drogi leczenia, ale ja mam to wszystko udokumentowane badaniami, które systematycznie wykonuję. I tutaj na miejscu byłby jakiś kawał o durnej „babie”, która przychodzi do lekarza….

 

KOLEJNE, WCZEŚNIEJSZE E-MAILE OTRZYMANE OD RÓŻNYCH OSÓB… (Z MOJEGO ARCHIWUM)

Małgosia….

Witam Pani Jolu
Nie moge sie doczekac kolejnych wpisow,dlatego pisze, gdyz chcialabym zapytac,jak sie Pani miewa?
Mam 48 lat i tez jestem na Gersonie od 10 mies,a od 3 mis na cieciorce,powod w styczniu ubiegłego roku stwierdzono ze guz pod pacha to chloniak. Mam sie dobrze,ale zmian ktore dawały by znaki ze choroba sie cofa, nie ma, jak dotychczas.
Chetnie podziele sie swoimi postepami,jesli cos tak doswiadczona „Geroniarke” zainteresuje.

Serdecznie pozdrawiam – Malgosia
 
 
Szanowna Pani,
z dużym zainteresowaniem przesledziłam pani blog na biochemia. Ubolewam nad wpisami, które zaczęły się tam pojawiać. Ja osobiście całe życie należałam do osób bardzo racjonalnych, miałam zaufanie do tradycyjnej konwencjonalnej medycyny. Ale przekonałam się, że okoliczności i fakty przed którymi stawia nas życie często zmieniahją punkt widzenia. Od niecałych dwóch miesięcy wiemy o chorobie mamy (61 lat). Mama jest juz po operacji, mamy też wynik histopatologii: złośliwy nowotwór trzustki G3. Operacja udała się tylko częściowo, tzn główną masę guza z głowy trzustki wycięto, ale pozostały nacieki na żyle wrotnej i tętnicy, których nie dało się usunąć, a zatem przeprowadzono jedynie resekcję paliatywną. Chemia w przypadku tego nowotworu jest bardzo mało skuteczna, radioterapii wogóle się nie stosuje.
Uznałyśmy wspólnie z siostrą, że pozostaje tylko medycyna alternatywna, nie zamierzamy się poddać. Jako osoba „racjonallna” odwiedziłam dziś kinikę tybetańską na Żoliborzu, jestem po spotkaniu z osobą która stosowała grzybka tybetańskiego i bardzo poważnie myślę bardzo serio o diecie Gersona. Przeczytałam na jej temat niemal wszystko co można znaleźć w internecie, łącznie z Pani blogiem. Ale chętnie porozmawiałabym osobiście z kimś kto ją stosował. Ponieważ jestem z Warszawy i Pani również to byłoby mi bardzo przyjemnie, gdybyśmy mogły się spotkać i porozmawiać. Oczywiście jeżeli top tylko możliwe z Pani strony. Jeżeli spotkanie nie wchodzi w grę, to chętnie do Pani zadzwonię.
Podaję kontakt do siebie:
Ewa
 
 

Poniżej e-mail od osoby, która „poszła” inną drogą…

Renata…..

Droga Pani Jolu, a właściwie prościej i przyjaźniej będzie Droga Jolu (z tego co wyczytałam jesteśmy rówieśniczkami a do tego mamy podobne spojrzenie na życie a i podobnego albo i identycznego „Przyjaciela” co nie chce nas opuścić za żadną cenę)
Mam na imię Renata (mówią do mnie Renia) i mieszkam w Krakowie.
No to zaczynam:
W roku 1998 zwyczajnie pod prysznicem wykryłam „cóś” malutkiego w prawej piersi. Oczywiście nic nikomu nie powiedziałam i przyjęłam postawę strusia, sprawdzając codziennie czy czasem nie zniknął sam! He he nie zniknął, ale i się specjalnie nie rozwijał, siedział grzecznie. Nie mam z tego czasu żadnej dokumentacji medycznej bo nigdzie nie poszłam ze strachu (zupełnie jak głupia wiejska baba bez obrazy dla wiejskich kobiet). Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć mojej kochanej Mamie, zmarła niespodziewanie w czerwcu 2000 roku. Miałam prawie 100% pewności, że to RAK i to złośliwy, bo guziczek był twardy. Zaczęłam myśleć i doszłam do wniosku że skoro mogę go wyczuć, to znaczy że rośnie sobie już co najmniej kilka jak nie kilkanaście lat a ja żyję. Zaczęłam czytać wszystko co się da na ten temat i doszłam do wniosku że spróbuję terapii alternatywnej, przy czym wykluczyłam gotowe preparaty, bo to z daleka pachniało wyłudzaniem kasy a nie znam żadnego potwierdzenia, że ktokolwiek żyje w zdrowiu dzięki czemukolwiek z tej listy i się pozbył choroby na zawsze. Tu zdania nie zmienię, może z wyjątkiem medycyny chińskiej o wiekowych tradycjach, no ale konia z rzędem temu kto znajdzie wiarygodnego lekarza chińskiego w PL i żeby nie zbankrutować do tego. Po długich poszukiwaniach EUREKA!!! znalazłam dietę pani dr biochemik Johanny Budwig. Wydawało mi się niezwykle logiczne i proste, że doskonały sposób odżywiania, aktywność fizyczna i świeże powietrze to właśnie to, czego mi trzeba a będę zdrowa dłuuuugie lata. Na początku dokładnie się zapoznałam z Jej książką w oryginale, doczytałam o kwasach Omega 3 bo jako zodiakalna „panienka” jestem dokładna i drobiazgowa. Nie poznałam zresztą nigdy pani Alicji Krzywańskiej prowadzącej stronę „Primanatura”, informacje na Jej stronie były w zupełności klarowne, zresztą ona i jej rodzina jako pierwsi tę metodę (zwana dietą dr Budwig) zaimplementowali w Polsce. Do tego na stronach opracowań medycyny konwencjonalnej, np. Amerykański Instytut Raka, wyczytałam że otóż chemioterapeutyki to nic innego jak wyodrębnione z naturalnego środowiska wyciągi roślinne idealnie zbieżne z zaleceniami żywieniowymi dr Budwig, dopasowywane w zależności od schorzenia!!! Rzeczywiście przekonujące. No to do roboty, pomyślałam, wiedząc, że będę się leczyć w ten sposób do końca życia, więc pozostaje pytanie czy można się odżywiać jak „królis” bez odstępstw??? Życie przyniosło odpowiedź że szereg produktów i potraw jest wyłącznie dlatego u niej na liście zakazanych, że pani była Niemką a dzisiaj nie jest żadną tajemnicą, że kraje tzw. wysoko rozwinięte schrzaniły już dawno i na zawsze produkcję żywności, ładując w nią konserwanty, pompując wędliny i mięso solanką i innymi świństwami, więc zwyczajnie nie powinny tego jeść nawet zdrowe osoby!!! W Krakowie są bez problemu do zdobycia warzywa, owoce, jaja z regionów jeszcze nieskażonych, wystarczy pojechać na targ (w Krakowie się mówi „na plac” hehe) i „oblukać” rejestracje samochodów oferujących. Jak Nowy Sącz, Miechów to biorę, jak Kraków spod kombinatu to NIE. Biorę na węch, unikam pięknych, okrągłych no i tak dalej, To dość prosta czynność. Per analogia dzisiaj już jak najbardziej jem mięso, chodzi oczywiście o to, żeby kupować ze sprawdzonego źródła a nie masowej produkcji. Organizm ludzki jest z natury mięsożerny, przynajmniej takie jest moje zdanie, ale też nie widzę nic złego w czystym wegetarianizmie ani jego odmianach, czyli co komu pasi i tylko trzeba się wsłuchiwać we własny organizm, on wie najlepiej.
Wracając do rzeczy. Diety nie muszę opisywać, bo zapewne znasz zasady, powiem tylko że raczkowałam kiedy Oleofarm w Pietrzykowicach k/ Wrocławia dopiero zaczynał produkcję zimno tłoczonego oleju lnianego wg receptury dr Budwig, a co mi najbardziej zaimponowało, zajęła się tym młoda FARMACEUTKA. Oleofarm do dzisiaj rozwinął się fantastycznie, olej ma certyfikaty i jest pewny, dostarczany „do drzwi” tuż po wytłoczeniu, nie rujnuje kieszeni a do tego rzeczywiście potwierdzam, ze mieszanka białego twarożku chudego i kilku łyżek oleju lnianego daje ZUPEŁNIE NOWY PRODUKT, bardzo smaczny po przyprawieniu na ziołowo, słono czy słodko i do tego nie jest on mianowicie tłusty, bo blender czy naczynie, mikser wystarczy wypłukać. Podobnie z miksowaniem: zalecane co najmniej 6-8 minut, można śmiało dzisiaj ten czas skrócić, dysponując mocnymi obrotami urządzonek, których nie brak na rynku (ja mam termomix, ale i blender wystarczy). Pani J.Budwig opisywała swoje badania w czasach kiedy technika nie była tak rozwinięta a nikt badań nie kontynuuje.
Ok. Przechodzimy dalej. Stosowałam sobie tą dietę z przyjemnością, świetnie się czułam, analizy krwi super, udawałam że nic się nie dzieje, nikomu dalej ani słowa, po prostu rewelacja. Mamy początek roku 2005, czyli 7 lat później! Myślałam wielokrotnie, że skoro mi tak dobrze idzie, to może to nie jest złośliwiec??? Jednak pewnego dnia zobaczyłam, że guzek przystąpił do ataku i próbuje mi się przez skórę na fioletowo pokazać z prawej strony. Niestety nagle dostał przyspieszenia. A ja już z totalnego paraliżującego strachu pomyślałam po raz pierwszy, że straciłam dużo czasu i jestem kompletną idiotką która umrze na własne życzenie. Wtedy powiedziałam mojemu mężowi po raz pierwszy co jest grane. Zatkało go, bo znał mnie od strony mocno stąpającej po ziemi a tu takie coś! Ale ale, w międzyczasie moja przyjaciółka Gosia (cholera, co to za przyjaciółka której nic nie powiedziałam???) zachorowała na dziwną męską odmianę raka piersi, guz jej wyskoczył od razu namacalny a mammografia miesiąc wcześniej niczego nie pokazała, podobno po grypie coś takiego się jej przytrafiło. Operacja, chemioterapia, naświetlania, standarcik, dzisiaj jest zdrowa i oby tak zostało. No a ja się przygotowywałam na fakt, że mnie nie będzie i sobie tłumaczyłam, że dzieci odchowane, wnuczki pod dobra opieką a małżonek sobie bez trudu poradzi hehe. To niewyobrażalne o czym się myśli w takich sytuacjach. Dalej szukałam pretekstu żeby nigdzie nie iść. W międzyczasie w 2005 teściowa mojej córki również się okazała być odporna na wizyty u lekarzy i gdyby jej serce nie wysiadło i nie znalazła się w szpitalu i lekarze nie zauważyli jej guza i nie wiadomo co by było. Tez wyszła z tego z powodzeniem. A ja znowu znalazłam pretekst żeby udawać zdrową, więc jak matka Polka zobowiązałam się z przyjemnością do opieki nad moją ukochaną wnusią jak teściowa córki się leczyła. Oj, pomogło mi to bardzo psychicznie. Szkoła, zadania itp. Nie wiedziałam co dalej robić, więc tak sobie chodziłam, stosując dietę, dobrze się czując, małżonek wiedział że mnie nie przekona do wizyty na onkologii, więc akceptował moją dietę, czasami tylko nakłaniał mnie żebym zmieniła zdanie.
No i mamy rok 2006. bez zmian, czyli dietka super, smaczne, guz choć spory ale jakby stoi w miejscu, jakoś leciało, jakoś nie miałam ochoty się kaleczyć. Czekałam.
Przyszedł piękny wieczór 25 czerwca 2006, weszłam pod prysznic, spieszyłam się na imieniny Jana i zahaczyłam guza rączką od prysznica. Krew trysnęła i wręcz poziomo pod ciśnieniem lała się jak z węża ogrodowego. Widok makabra!!! Musiałam trafić na duże naczynie krwionośne. Pomyślałam, że to koniec. Małżonek przytomnie zorganizował ręczniki do ucisku, a po zatamowaniu krwotoku, jakoś się ubrałam i trzęsąc się jak galareta dojechałam autem z mężem na onkologię. Zdaje się, że to była sobota, na dyżurze był młody lekarz, który zapytał tylko jak długo TO hodowałam a ja oczywiście skłamałam że się uderzyłam i wyskoczył taki duży siniak. Onkolodzy słyszą takie i jeszcze lepsze głupawe historyjki, więc nawet nie komentował, zlecił biopsję 28 czerwca. No i tak się zaczęło moje leczenie konwencjonalne. Z opatrunkami wymienianymi na piersi. generalnie dalej się dobrze czułam nie licząc tej sobotniej paniki. Koszmarek! Zobaczyłam, że teraz to im się nie spieszy, wyniki za 2 tygodnie, więc się trochę uspokoiłam.
Teraz wyniki biopsji. Oczywiście miałam nadzieję, że to może nie złośliwiec no ale się okazało, że to rak przewodowy, jeszcze później będą oznaczać receptory HER i inne. Trafiłam tylko na dupka lekarza, który zapytał mnie wprost „PO CO PRZYSZŁAM?” i że nie mogę być operowana bo jest za późno. „Lepszej” wiadomości nie mogłam usłyszeć, wyszłam i usiadłam na schodach i w ryk, nagle dotarło do mnie co zrobiłam ze swoim życiem. Co dalej? Okazało się, że źle zrozumiałam bo jakkolwiek operacja wykluczona, ale jest nadzieja w leczeniu tzw systemowym, czyli najpierw zmniejszenie guza chemią, jak się uda to operacja a później znowu chemia i naświetlania. Nie wiedziałam co mnie czeka, zwłaszcza, że pozbyto się mnie do szpitala Rydygiera pod pretekstem ze niby będę miała bliżej z domciu. No ok. I tak 10 lipca wylądowałam na konsultacji u ordynatora oddziału onkologii, który BEZ KOMENTARZY co do mojej głupoty i mojego stanu opowiedział co mi zaordynują i jak to może na mnie podziałać. Wróciłam do domu, zasiadłam do internetu i poczytałam dokładnie jak i co, nie miałam i tak wyboru, nie bardzo sobie wyobrażałam kontynuacji leczenia pozamedycznego po omacku. Za duże ryzyko.
Pierwszą chemię dostałam w warunkach szpitalnych 18 lipca 2006 (schemat FAC czyli z adriamycyną (w PL doksorubicyna) i fluoracylem. Po chemii czułam się dobrze, czekałam na jakieś opisywane skutki uboczne, a tu tylko włoski wyszły po 3 tygodniach dokładnie a w ustach smak metaliczny, coś zbliżonego. Co 3 tygodnie już w warunkach ambulatoryjnych miałam brać chemię do skutku aż się nie zmniejszy guz. No i właśnie… ani myślał się kurczyć. Lekarze monitorowali zmiany i jak się okazało, że jestem oporna na leczenie, po 4 sesjach zmienili mi na Taxoter (wyciąg z igieł cisu) i wreszcie łaskawie guz ruszył i to szybko. Oczywiście można pytać, czy nie należało od razu dać to nowe ziółko zamiast truć mnie przestarzałą chemią z lat 60-70? Się dowiedziałam, że takie są PROCEDURY i kropka. Trudno. Oczywiście w międzyczasie USG jamy brzusznej, USG piersi, prześwietlenia płuc, tomograf no i analizy krwi przed każda chemią. Wszystko świetnie. W sumie wzięłam przed operacją aż 10 sesji chemioterapii. trwało to do lutego 2007. Operacje wyznaczono na 20 marca 2007 bo wcześniej musiałam się zaszczepić na WZW żółtaczkowe. Nie miałam żadnych psychicznych problemów z pozbyciem się piersi, nie bałam się niczego, operacja przebiegła świetnie, nawet mi lekarz powiedział ze byłam pacjentem dobrze współpracującym, cokolwiek to znaczy w warunkach uśpienia. No i dali mi później chwilę oddechu, aż cały tydzień hehehe. Później jeszcze 4 sesje chemii żeby zakończyć sprawę. Więcej nie, powiedzieli że mogłoby mnie zabić zamiast pomóc. Nie znali możliwości mojego organizmu, dzisiaj już wiedzą co trzeba. W sierpniu zaczęłam naświetlania, w sumie 20 kilku sekundowych, zakończyłam leczenie 31 sierpnia 2007, nie licząc rozpoczęcia kuracji tamoksifenem (rak się okazał być hormonozależny jak u Ciebie). Tamoksifen też ok, żadnych skutków ubocznych.
I tak sobie dotrwałam do stycznia 2011 roku będąc pod kontrolą cały czas, kiedy to przypadkiem zauważyłam że się bardziej męczę. Początkowo sądziłam że to z powodu długiego leczenia i mojego leniuchowania kondycja siadła. No ale niestety okazało się, że mam w płucach wodę do V pietra jak to się mówi. No i znowu taniec z lekarzami, tym razem dałam się zapakować na badania szczegółowe do szpitala im. Jana Pawła II, jednego z najlepszych, najnowocześniej wyposażonych, z genialnym personelem, łóżeczkami wodnymi z bajerami, a co? Zeszło mi tam miesiąc. Inwazyjne konieczne badanie bronchoskopii wykazało, ze płuca mam delikatnie mówiąc z obrazem rozproszonego „mlecznego szkła” a guz który mi przeszkadza jest malutki ale ulokowany po prawej stronie blisko tchawicy, więc NIEOPERACYJNY. Na torakochirurgii zatalkowano mi płuco, żeby wody guz nie produkował więcej, to był warunek rozpoczęcia chemii. Oczywiście popędziłam do swoich lekarzy w szp. Rydygiera i się okazało, że znowu czeka mnie chemia, z tym ze nie wiadomo było czy to nowa choroba czy przerzut z piersi. Jedni stawiali na nową, inni na przerzut. Po dokładnym badaniu histopatologicznym się okazało że przerzut, zresztą nie ma to specjalnie znaczenia, płuca się leczy w zasadzie tymi samymi chemioterapeutykami, z tym że dzisiaj chemioterapia jest już inna jak jeszcze 5 lat temu, do tego jest dostęp do leków celowanych (to absolutna nowość) jak choćby herceptyna jeśli spełnia się kryteria agresji nowotworu, w tym przypadku żeby się załapać trzeba mieć oznaczone HER (+++) a ja np mam HER (—)ale dopiero po oznaczeniu w skali FISH!!! wczesniej miałam HER ++ czyli wynik niejednoznaczny. Tu zajrzałam do twoich wyników, sprawdź wiec co z FISHEM bo sie nie doczytałam. Z jednej strony więc nie dostanę Herceptyny ale z drugiej strony mój „przyjaciel” nie jest zbyt agresywny i to akurat jest bardzo dobra wiadomość i prawdopodobne wyjaśnienie tajemnicy czemu udało mi się tyle lat bez leczenia a innych potrafi zmieść szybko.
I to także dotyczy Ciebie, mamy dokładnie ten sam najbardziej popularny rodzaj raka piersi.
Marzec – sierpień 2011 tym razem co tydzień chemia w mniejszych dawkach. Jestem już po, zakończyłam kolejny etap leczenia, o ile to się kiedyś może w ogóle zakończyć, tym razem dostałam absolutny hit nowoczesnej chemioterapii – Navelbinka (jak ją nazywam pieszczotliwie), po której nawet włosy nie wychodzą, czułam i czuję się doskonale, 0 skutków ubocznych, przynajmniej do dzisiaj. Mój stan jest tzw. stabilny, więc ani w jedna stronę ani w drugą i bardzo dobrze, tak ma być. Oczywiście dostałam i tym razem hormonoterpię w tabletkach, tym razem jednak tamoksifen przestarzały zastąpiono inhibitorami aromatazy (ja akurat mam Arimidex) po którym to pan ordynator powiedział ze oczekuje utrzymania stanu stabilnego a może i nawet cofnięcia się choroby., będziemy sprawdzać co i jak.
1 września za zgodą lekarzy poleciałam do córeczki i dzieciaczków do Dublina, byłam tam 6 tygodni, czułam się genialnie, klimat oceaniczny to jest to co trzeba. Wcześniej jeszcze w trakcie chemii byliśmy z małżonkiem na krótkich wakacjach na naszym wybrzeżu, też naładowałam akumulatorki.
A teraz pomagam własnie jednej pani, której mąż w Dublinie jest chory na raka jelita grubego ale nie ma dla niego leczenia konwencjonalnego, ponieważ ma ponad 70 lat i za słabe serce niestety, próbowali. Wiadomo, człowiek walczy ile się da, więc pozwoliłam sobie podać link do Twojego cudownego bloga, który daje nadzieję, a nadzieja i wiara góry przenosi.
A ja jeśli chodzi o sposób odżywiania, to oczywiście nie zrezygnowałam z wyeliminowania tego co szkodzi, nie jadam niczego w kolorowych ładnych pojemniczkach ale muszę chwilę zaczekać na wdrożenie pełnej diety oczyszczającej (podobnie jak przy diecie Gersona dietka dr Budwig też ma za zadanie wywalać z organizmu śmietnik, chemia musi sobie podziałać, za miesiąc pewnie zamówię swój olej lniany i będę dietkę ćwiczyć.
Wielu rzeczy nie napisałam, wydaje mi się, że ten mail jak na pierwszy kontakt zbyt długi, ale chciałam koniecznie się podzielić swoimi doświadczeniami, bo czas tu gra ogromna rolę…
Do następnego,
Pozdrawiam Cie serdecznie, Renia
PS. Aha, a różnica między dr Budwig a dr Gersonem głównie polega na odwróceniu proporcji na korzyść warzyw (w tym antynowotworowych wszystkich kapustnych a nie owoców które to paliwko dla nowotworów dają. Co do zasady zgoda, co do działania, mnie z kolei bardziej przekonuje dr Budwig, ale jak powiadam każdy musi sobie dopasować jak czuje.
Jeżeli chodzi o dr fizyka Askhara, mam książkę w domu, nie stosowałam, zostawiam na czarna godzinę, jakoś mam dość inwazyjnych wejść w moje ciało ale koleżanka zastosowała i w kilka miesięcy zniknął problem ataku na stawy, poprawiły się wyniki tarczycy, więc dobre działanie, przynoszące ulgę, nie miała żadnych odczuwalnych bóli nogi opisywanych przez Ciebie Zastanawiam się czy plastry oczyszczające to nie jest coś podobnego??? O Immunocalu słyszałam niedawno bardzo dobre opinie, sama jestem ciekawa. Polecam Ci też książkę „Nowa dieta antyrakowa” dr Coy/ Franz, dużo informacji ciekawych n/t odżywiania, wytłumaczone czemu co i jak na podstawie nowych badań, bo to się też zmienia. Warto poczytać. Nie wiem gdzie można ją kupić, chyba był to Świat Książki, teraz wydawnictwo jakieś inne ale w necie można ją znaleźć.
I na koniec, przeczytaj uważnie moja historię, która nie musi być w przyszłości Twoją. Osobiście bardzo żałuję, że nie poszłam wcześniej do lekarzy onkologów, naczytałam się o cudownych środkach leczących, dietach, no ale niektóre tajemnice się już wyjaśniły same, jak to, czemu mój guz rósł sobie latami powolutku a samopoczucie pierwszorzędne, na tym polega własnie jego podstępne działanie. Dzisiaj rak jest zwykłą chorobą przewlekłą, mniej groźną i dokuczliwą jak inne cywilizacyjne choroby (choćby SM czy Alzheimer) a leki naprawdę nowoczesne i nieuciążliwe. Być może potrzebujesz dobrego mądrego lekarza??? Jak zrozumiałam mieszkasz w Warszawie, wiec z tym nie powinno być problemów. Pamiętaj, że Steve Jobs (ten od Iphona I Apple) zmarł na raka trzustki (to naprawdę agresywny potwór) PONIEWAZ ODMOWL TERAPII KONWENCJONALNEJ. Oczywiście nie wiadomo czy żyłby gdyby dostał w odpowiednim czasie przeszczep??? nie dowiemy się tego nigdy. Ciekawe ile kasy z niego wyciągnęli hochsztaplerzy. Był łatwym celem, kasy miał sporo a jednak się nie udało.
Uff, to tyle, ale MUSIAŁAM< to mój obowiązek. Jeśli masz jakieś pytania to odpowiem szczerze jak tylko będę potrafiła.

 
Angelika…

Witam serdecznie,
wyczytałam na forum, że walczyła Pani z rakiem, doiwedziałam się, że mój tata jest chory- ma raka płuc. Chciałabym się dowiedzieć jakie metody Pani stosowała i które może Pani polecić, może wie Pani jakie leki mogą pomóc? Będę na prawde wdzięczna za pomoc

Pozdrawiam Angelika
 
 
Pani Angeliko!
Ja nie jestem lekarzem ani nie mam uprawnień z medycyny niekonwencjonalnej. Nigdy nikomu nie radzę ani do niczego nie namawiam. Życzę duzo zdrowia dla taty!
Pozdrawiam – Jolanta
 

Iwona…..

Witam Pani Jolu!
Na początku chce zaznaczyc, iż nie wiem czy na dobrego maila do Pani pisze ale mam nadzieje że dojdzie :)
Najpierw pragne Pani pogratulowac wytrwalosci i determinacji. domyslam sie, ze pewnie takich gratulacji dostaje Pani kazdego dnia wiele ale to co Pani i oczywiscie Pani maz zrobili jest naprawde godne podziwu!!!
Chcialabym zapytac jak sie Pani dzis czuje, co dalej z dieta bo jak zauwazylam Pani blog byl pisany rok temu a ja niestety dopiero z czystego przypadku weszlam na niego 2 dni temu :(
Opowiem moze o sobie troche.. Mam 25 lat.. 2 lata temu zmarl moj dziadek i od niego wszystko sie zaczelo, pol roku pozniej okazalo sie ze babcia ma raka pluc, jest w tym momencie po chemi i ostatnio zaczela narzekac ze znowu zle sie czuje i ja pobolewa: (..po jakims kolejnym pol roku okazalo sie ze corka tejze babci czyli moja mama:) rowniez ma raka tylko piersi. W tym momecnie jest juz po operacji i na tym sie zakonczylo. Równiez moja przyszla tesciowa ktora walczy z rakiem juz dobre pare lat zrezygnowala w koncu z chemii i leczy sie na wlasna reke, niestety podczas jej leczenia w szpitalu 2 razy podano jej „przez przypadek” zla chemie co przyczynilo sie do nieodwracalnego zniszczenia organizmu ale o tym to nie musze pisac bo sama Pani wie co to chemioterapia.
Problem w tym i dlatego do Pani pisze ze tak bliskie mi osoby nie sa w stanie wytlumaczyc, poinformowac reszty swojej rodziny czym jest rak, w jaki sposob powstaje, jak wplynac na niego zeby nie powstal …a nie leczyc dopiero skutki.. nie mowiac juz o nich samych ze pewnie tego nie wiedza!!
To mnie przeraza poniewaz ja osobiscie w ten weekend dopiero natrafilam na film na youtube CUD TEORII GERSONA 9 czesci i dowiedzialam sie przez przypadek czym tak naprawde jest rak i jak wyglada cale to jego „leczenie” w szpitalu poprzez chemioterapie.
Probowalam to wytlumaczyc mamie ale ona jest zaslepiona: (mysli ze inne sposoby niz te na ktore naklaniaja lekarze sa zle, wymyslone i ze tylko szpital moze cie uratowac: (jest mi bardzo przykro z tego powodu i czesto placze nawet teraz gdy pisze tego maila do Pani.. nie mowiac juz ile razy mi sie lezka polala czytajac Pani blog!! :)
Moja mama nie potrafi pojac tego czym jest ten caly biznes farmaceutyczny i spisek lekarzy, te wszystkie ich klamstwa itp itd! Probuje jej to tlumaczyc ale ona tylko przytakuje glowa, nie biorac tego w ogole do siebie :(
Moim zdaniem skoro ona i babcia maja raka to pomimo operacji i chemi one maja go dalej i jesli nic z tym nie zrobia na wlasna reke znowu im sie to nawroci :( czy nie mam racji??
Inna rzecza o ktora chcialam Pania zapytac to jest dieta dla ludzi jeszcze nie chorych.. czyli dla mnie i moich znajomych zebysmy juz teraz mogli przyjac odpwiednia diete by w przyszlosci nie miec tych zmutowanych komorek rakowych ja tak to nazywam ;)
chcialabym pania prosic o rade co powinno sie jesc, czego raczej unikac i czego jesc zdecydowanie nie mozna?? ..i jak sprawa z watroba bo z tego co wyczytalam oprocz „czystej krwi” musimy dbac glownie o watrobe…
codzienne picie sokow z owocow i warzyw moze zle wplynac na watrobe?? czy jest inny sposob na chronienie jej niz ta lewatywa??
co Pani mysli o tych tabletkach, saszetkach i innych takich ktore sa podawane na stronach takich jak Pani blog ktore maja wspomagac w oczyszczaniu naszego organizmu .. czy mysli Pani ze te koncerny ktore nas zatruwaja chemikaliami, toksynami nie wziely sie juz za producentow tych naturalnych suplementow i wmawiaja nam ze to naturalne skladniki a tak naprawde juz to przejely i aplikuja tam jakies rakotworcze skladniki?? to mnie trapi teraz… :(
Z góry Pani dziekuje, dziekuje za to ze jest Pani osoba ktora pisala ten blog i opisywala w nim swoja walke z choroba, dzieki Pani przekonujemy sie o tym iz mozna samemu, mozna w domu walczyc i ze lekarze sa przeciw nam i ze mamy im nie wierzyc… MALO LUDZI O TYM WIE PANI JOLU ZBYT MAŁO ;(
Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz od Pani i tak juz pisalam na poczatku mam nadzieje ze na dobrego maila do Pani napisalam :)

Pozdrawiam zycze zdrowia i szczescia!!!! Iwona
 
 

Agnieszka…

Witam Pani Jolu
Bardzo proszę o pomoc -informację gdzie najlepiej najtaniej kupić immunokal. Jestem po chemii i przed następną i chciałabym się wspomóc tym specyfikiem.

Bardzo Panią i mężą podziwiam jak daliście sobie radę z sokami. Ja dziennie wypijam 3 soki – 3 mycia sokowirówki i mam dosyć. Faktycznie osoba na etacie musiałaby to robić. Ja mam dwoje dzieci a mąż pracuje i nie mam szans na tą dietę. Pozdrawiam Agnieszka
 
 

Agata….

Znajomi straszą nas informacjami wyczytanymi na angielskich (bądz amerykańskich) forach o silnych objawach zatrucia cyjanowodorem po przyjmowaniu b17, a znajomy lekarz po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi terapii b17 powiedział: to już lepiej „zabić czarną kurę”, hmm. No to mi nie wystarczy napewno, będę szukać i sprawdzać dalej, wiele razy wyleczyono mnie naturalnymi sposobami, z dolegliwości których mdycyna konwencjonalna nie mogła nawet zdiagnozować, więc moja nadzieja się nie łamie.
Sprawdzona, rzetelna informacja jest wielką korzyścią, jaka by nie była.

****

wiele osób czeka na twój wpis na forum, mam nadzieję że
chociaż mailowo dostanę odpowiedź. Mama mojego męża właśnie przeszła operację wycięcia piersi.
Chcielibyśmy z mężem, żeby zażywała teraz profilaktyczne
dawki b17 + suplementy zapobiegające nawrotom raka.
Jesteś jedną z 2 osób w sieci która deklarowała, że zażywa witaminę b17, ogromnie proszę o odpowiedź: jakie były reakcje organizmu na zażywanie tak dużych (jakich?) dawek witaminy b17 i jakie były skutki???
Zyczę Ci zdrowia i z nadzieją czekam na każdą odpowiedź.

Pozdrawiam serdecznie, Agata
 
 
B17 stosowałam tylko na początku i to przez krótki okres czasu. Jak pisałam na blogu, straciłam przytomność i bałam się, że to od tego. przestałam zażywać. Z perspektywy czasu nie wiem czy to było przyczyną czy zbyt małe dawki potasu?
Pozdrawiam – Jolanta
 

Katarzyna z Niemiec….

Witam Dzielna Pani Jolu !
Na pewno dostaje Pani czeste E-maile od wielu nieznanych Pani – tak jak ja, osob. Od grudnia ub. roku zaszokowala mnie Moja absolutnie (!) Najukochansza Siostrzyczka wiadomoscia o stwierdzonym u Niej raku piersi. Moze sobie Pani ogrom tego szoku u mnie – o Niej nie wspominajac, wyobrazic. Swojego przerazenia ta diagnoza Jej nie okazywalam bo OD RAZU postawilam na walke. Jej walka stala sie automatycznie moja walka: wszystkie mozliwe informacje, kontakt z osoba, ktora zyje ponad 2 lata a miala tylko 3 % przy swoim raku trzustki i ktora wybrala metode dr. Joanny Budwig . Kontakt z Nia jest raczej na zasadzie udzielania – otrzymywania pytan ,wskazowek kogos kto diete stosuje . Wiecej nie chcialam ,zwlaszcza ,ze Ona chce spokoju co zrozumiale. Ale to jak Pani daje sobie rade ,jest niebywale imponujace – dzieli sie Pani swoimi doswiadczeniami dot. terapii Gersona i to w sposob wyczerpujaco dokladny i rzetelny. Jest Pani SAMA INSPIRACJA do walki, do niepoddawania sie . Jest tyle osob, ktore beda Pani cale zycie wdzieczne za te informacje. Czy Pani brala tez pod uwage diete /terapie dr ,Budwig ? Czytalam wiele jak najlepszych opini o Jej osiagnieciach o mianowaniu 7 X do Nagrody Nobla,ktorej nie otrzymala wiadomo dlaczego…!
Jedynie co mnie troche niepokoi to to, ze tam do oleju lnianego musi byc drugi skladnik ; chudy serek .I tu problem :wczoraj przypadkowo wyczytalam o wyleczeniu sie Prof.GEochemii Jane Plant z raka piersi po absolutnym zrezygnowaniu z nabialu . Dowiedzialam sie o hormonie IGF-1,podawanym jagnietom do wzrostu ,tak,ze dorosle krowy produkuja mleko z tym -odpowiedzialnym za raka piersi i prostaty , hormonem . Jane Plant napisala o swoich badaniach i sukcesie w walce z rakiem piersi (przeszla kilka operacji i wielokrotna chemie ,bez szans…)
W zwiazku z tym, o czym sie dowiedzialam wpadlam w poploch cz na pewno konkretnie dieta dr . Budwig jest przy tym rodzaju raka odpowiednia. Od wczoraj rozczytuje sie w Pani doniesieniach no i jak pisalam jestem pod ogromnym wrazeniem Pani heroizmu . Za chwile bede rozmawiala na SKYPE z Iwonka – moja Siostrzyczka i poki co zwroce Jej uwage na to by uzywala tylko bezdetergentowych srodkow czystosci . O wit B17 juz ja informowalam o kurkumie z pieprzem tez . Ona jest do tej diety bardzo przekonana , chce z tego wyjsc ( ma 4 malych ,WSPANIALYCH Dzieci takich jak i Ona sama , dzielna i wspaniala Dziewczyna ) i to ja dodatkowo motywuje . Ja ciagle czegos dla Niej szukam w internecie i porownuje zeby moc Jej podsylac „przefiltrowane ” informacje .
Mysle ,ze po zakonczeniu terapii , cieszac sie wygranym zyciem powinna Pani wydac ksiazke o zmaganiach z tym zazartym przeciwnikiem jakim jest rak.

Poki co zycze dalszych sil w tej walce ,duzo dalszej determinacji i optymizmu – ale tego ,jak widac Pani nie brakuje ,mila Pani Jolu . Pozrrawiam bardzo serdecznie Katarzyna
 
 
Witam Pani Jolu,
pisze do Pani chociaz przyznam ze juz przy pierwszym E-mailu czulam sie nieco niezrecznie korzystajac bez upowaznienia z Pani adresu E- mailowego . No coz zdecydowalam si znoeu napisac .
Moja Siostra ,ktora walczy z rakiem piersi zdecydowala sie ( po operacji wyciecia 2 guzow ) na Diete dr . Budwig . O tej diecie dowiedzialam sie od mojej przyjaciolki .
Dzisiaj moja Siostra poznala 3 wynik histopatologiczny tych guzow – podobno wynik zly ,piers kwalifikuje sie do amputacji . Siostra sie nie zgodzila i za 2 godz .miala telefon zeby sie umowic na radioterapie i hormonoterapie (19.I.) Poczytalam o tym -horror !!!
Mimo ,ze Iwona stosuje diete dr:Budwig ,jakos w tym ogolnym chaosie myslowym jaki budzi strach umowila sie na ten termin . Ja Jej odradzam i twierdze ,ze lepiej poznac markery bo a nuz terapia juz jakies efekty przyniosla -chociazwatpliwe bo trwa za krotko . Iwona czuje sie dobrze , nawet KONIECZNEJ ,porannej kawy nie musi juz wypijac jak to bylo przed terapia .
Teraz pytanie :czy gdyby jednak ta terapia nie przyniosla oczekiwanej poprawy to czy moglabym zwrocic sie do Pani z pytaniami o wskazowki dotyczacymi terapii Gersona ? Ja bede Siostrze stanowczo odradzala ta radioterapie .Ona rozmawiala z jakas pacjentka ,ktora zapewniala ze to nic takiego ,ale moja biedna Siostrzyczka nie zdaje sobie sprawy jakie to wyniszczajace .
Ciagle douczam sie w internecie i czytam calymi dniami ( a bywa ,ze i nocami ) wszystko co mogloby byc przydatne w walce z wrogiem . Wiem jednak ze nic nie zastapi wiedzy empirycznej ,ktora Pani ma za soba . Z Pani blogu wiem , ze chetnie chcialaby Pani innym sluzyc zdobytym ( na sobie ) doswiadczeniem .
Nie kazdy ma tako odwage , podjac sie tej malo znanej terapii ktorej skutecznosc Pani swoja determinacja udowodnila .
Serdecznie pozdrawwiam Pania i Meza Katarzyna
 
 

Mila Pani Jolu ,
bardzo dziekuje za przemilego E- maila .
Bede sie powtarzac ( chetnie ) ale jest Pani niezwyklym ,czlowiekiem nie tylko dlatego , ze -jak Pani pisze -nie miala Pani momentu strachu ale tez dlatego ,ze znalazla Pani czas ,zeby szczegolowo relacjonowac na blogu swoja droge do zdrowia .I to w tak pozytywnym duchu ( czasami nawet z doza humoru ) .Po to ,zeby wyrazic wspolczucie czy dodac otuchy i nadziei innym i w razie potrzeby sluzyc rada …Tak to niestety jest ,ze zawsze znajda sie niegodziwcy , ktorzy z jakims sadystycznym zadowoleniem kazdy dobry czyn podepcza i zniewaza . Szkoda dla innych ,ktorym bedzie teraz brakowalo Pani wskazowek . Ja czytalam tego bloga jak najciekawsza ksiazke , dlatego tez napisalam , ze powinna Pani za jakis czas wszystko zebrac i wydac w formie ksiazki – szykuje sie bestseller medyczny !
Moja Siostra Iwoncia od czasu diagnozy stosuje diete dr Budwig ( chyba juz pisalam ) .To jest druga obok Gersona uznana terapia przeciwrakowa .Czuje sie dobrze a jakie sa rezultaty , czy chociaz minimalne , na razie nie wiadomo bo musialaby zrobic markery ( mowila mi ,ze na razie jest na to , po PO ,za wczesnie )
Tymczasem zglosil sie szpital i ma ten termin z radioterapia i hormonoterapia . A potem dla podreperowania organizmu chce kontynuowac diete . Ja jestem tymi dwoma terapiami przerazona -co za skutki uboczne !
Ona zreszta nie jest przekonana tylko strach przed ewent . przerzutami nia tak kieruje ( ze pousunieciu guzow cos mogloby zostac w piersi ) -ja ten strach rozumiem . A jak Pani na to patrzy ? Tzn , Jolu ja znam Pani zdanie co do chemio ,radio itp- terapii ale w przypadku gdy byla operacja usuniecia guzow to nie wiem sama …
Przed chwila wyslalam Iwonce obydwa Pani E–aile ,zeby sobie poczytala i pozbyla watpliwosci co do slusznej drogi z terapia niekonwencjonalna .
Acha ! Ona mieszka w Poznaniu , Jej maz pracuje w Warszawie – dojezdza w weekendy do domu . Nie jest Jej latwo z 4 Dzieciaczkow . ( 2 chlopcow : 12, 14 lat i Dziewczynki – blizniaczki :10 lat) Przeurocze, madre i dobrze ulozone Dzieci !
Na razie koncze bo miewam ” zalatane dni ” jak ten dzisiejszy. Pani Jolu Przemila goraco z Siostra pozdrawiamy . Niedlugo napisze – i wroce do innych poruszonych przez Pania kwestii. Katarzyna

**********

Ja tez nie jestem ( absolutnie !) za chemia i Iwona tez nie ale uklady w organizmie po operacji prawdopodobnie sa inne niz bez OP i jest ta obawa , ze moglyby szybko nastapic przerzuty . Ale mam duzo mieszanych mysli co do tego . Jednym slowem szkoda ,ze sie w ogole tej operacji poddala- po prostu chciala sie jak najszybciej pozbyc tych 2 guzow ale jednak trzeba bylo tego nie robic . Tak mysle teraz . Jak wspomnialam Iwonka jeszcze nie jest pewna co ma robic, jest przestraszona ta sytuacja i zagubiona. – zdaje sie na moja porade .
Super ,ze ma Pani takie swietne wyniki – ten guz bedzie znikal powoli ale najwazniejsze , ze jest proces cofania sie tego diabelstwa. Ja mysle ze Iwonka musi zbadac te markery a to radio-hormonoterapie przesuwac ,nieco ( jak Pani to robila ) i sie upewnic czy sie cokolwiek poprawilo -a wtedy by o zadnej chemii na pewno nie bylo mowy. Ja tu w Niemczech znalazlam bardzo ciekawe forum Krebs 21 ( Rak 21 )- Liczba „21 ” oznacza tu XXI wiek . Na pytania odpowiadaja sami fachowcy od choroby nowotworowej i to sa propagatorzy leczenia naturalnego ,czyli moze dowiem sie jak to po operacji jest z tym ryzykiem szybkich przerzutow . Skad sie ta obawa wziela ? chyba z opinii ,ze jak rak zostal naruszony nozem chirurgicznym to sie szybko rozprzestrzenia – ale moze za tym stoi tylko moja niekompetencja i nic wiecej , dlatego poszukam odpowiedzi . Pani Jolu , dobrze ,ze Pani od razu podjela taka madra decyzje z leczeniem .
Pa! Katarzyna

*********

Dzisiaj przeczytalam ciekawy artykul o badaniach Tamary Lebedewy na temat raka . Zastanowila mnie co tam jest napisane .W kazdym razie artykul pochodzi od propagatorow leczenia niekonwencjonalnego . I przeczy leczeniu chemia. Moja Siostra nie jest w ogole przekonana do chemii – Ona w zym swoim wewnetrznym rozdarciu po prostu nie wie – glownie przez ta operacje , ktorej sie ( jak jestem coraz bardziej pewna ) sie poddala. Dlatego pojawia sie u Niej ten dylemat ” co robic w mojej wlasnie sytuacji ” . Ale ja glownie poprzez to co Pani napisala o swoich swietnych wynikach ( chociaz to inna terapia ) umacniam Ja postanowieniu ,zeby sie chemmi nie poddac .
Serdecznosci Katarzyna

**********

Pani Jolu , przed chwila jeszcze raz przeczytalam swojego e- maila do Pani -i ,o zgrozo ! zobaczylam ile narobilam bledow i przekrec – pewnie w pospiechu .
Ciekawa jestem jak ustrukturowany jest Pani powszedni dzien przy tej terapii ?! Czy udaje sie Pani chocby wychodzic na spacery ?
Inne pytanie ;: czy slyszala Pani o specyfiku o nazwie vilcacor -Ojca Szeligi z Instytutu Uncaria z Limy , Peru ?
Pa ! Katarzyna

***********

Pani Jolu ,pozdrawiam !
Co u Pani nowego ? Dzisiaj rozmawialam z Siostra glownie o wielkiej szkodliwosci radioterapii . Poradzilam Jej , zeby postapila tak jak Pani tzn. zeby przesunela poki co plan rozpoczecia. Jej maz radzi sie tego podjac i tak biedna moja Iwonka jest na rozdrozu – osobiscie do radioterapii przekonana nie jest i jak najbardziej chce ewentualne rozpoczecia przesunac zeby sobie w odpowiednim czasie moc zrobic wyniki . Ja Ja tez o nieskutecznosci i szkodlowosci informuje ale jednak obawa z powodu wlasnej niekompetencji jest .
Czy ciagle jeszcze zglaszaja sie do Pani ludzie zainteresowani Gersonem ?
Moja siostra jak pisalam jest na Diecie dr. Budwig a nie Gersona ale mysle ,ze warto sie kontaktowac by sie dzielic swoimi doswiadczeniami .Jak sie Pani czuje ?
Pozdrawiam serdecznie K

***********

Mila Pani Jolu ,
dziekuje bardzo za odpis ( zreszta nic nowego , bo Pani zawsze odpisuje na e-maile -jeszcze raz dziekzje ! )
Ciesze sie z Pani wynikow . Mnie Dieta Gersona nadal interesuje i gdyby nie to ,ze Siostra od poczatku ( jeszcze przed czytaniem Pani bloga ) zaczela stosowac rownie bardzo wiarygodna i logiczna Diete dr. Budwig , namawialabym Ja na pewno na Gersona i Ashkara . Przy czym u Niej byloby to bardziej uciazliwe ( 4 dzieci , maz przez caly tydzien w W-ie .
Siostra czuje sie bardzo dobrze , nie bywa zmeczona jak wczesniej , nie musi nawet pic porannej kawy ,co u Niej jako osoby z b. niskim cisnieniem bylo niemozliwe . Jednym slowem wszystko dobrze . Wczoraj wrocila z tygodniowego pobytu w gorach . A jednak Siostra powtarza, ze ma czworke dzieci i nie moze ryzykowac przerzutow (a miala operacje ) wobec czego chce sie poddac naswietlaniom i terapii hormonalnej jako,ze Jej rak jest uwarunkowany hormonalnie .
Jakos nie moge Jej od tego odwiesc bo nasza wspolna przyjaciolka jest za medycyna konwencjonalna i przekonuje Ja do tej koniecznosci . Ja jednak nalegam ,zeby sobie dala okreslic te markery itd. bo ja wierze , ze Siostra podbudowala sobie odpornosc i w ogole caly organizm , tak , ze nic zlego nie ma prawa sie ” czaic ” (co za slowo ! ). W to wierze ja a Ona twierdzi , ze ja kusi , zeby nie isc na te naswietlania ale widzi jednoczesnie jakies ryzyko w samej tylko Diecie i dlatego podda sie naswietlaniom .
Pani Jolu ,moje pytanie : czy Pani poddaje sie badaniom wynikow ( markery itd) jakas metoda oszczedzajaca ? Siostra mowila mi , ze kazde takie badanie niesie ze soba dawke napromieniowania . Prosze napisac jak Pani to przeprowadza -natychmiast wysle ta informacje Iwonie -moze rzeczywiscie bylaby sklonna zrezygnowac z tego oslabiajacego organizm naswietlania .Ja na temat chemioterapii i radioterapii czytalam krytyczne ,autoryzowane przez lekarzy ksiazki w ktorych opisywany jest bezsens i szkodliwosc tego rodzaju ” leczenia ” . Dlatego wierze w Nature !.
P.S . Zainteresowal mnie ten ozonator . Gdzie go mozna kupic ?
Serdecznosci Katarzyna

*********

Hallo Jolu , jak sie miewasz ? Dlugo nie pisalam chociazby z pozdrowieniami bo glowe mialam calkowicie zaprzatnieta diagnoza , ktora uslyszalam od lekarza .
Ja mialam 16 czerwca totalna operacje – mam wycieta macice i jajniki – mialam guza na macicy w stanie raczej poczatkowym Mam miec 4 naswietlania ( brachyterapia ) po 4 sek ale nie jestem przekonana czy sie temu poddam ze wzgledu na skutki uboczne . Po operacji mialam niesamowite problemy z trawieniem, skurcze jelita – cos potwornego !! . Teraz jest nieco lepiej chociaz te skurcze daja mi sie nieco we znaki ale juz nie tak czesto .
Prowadzisz jeszcze swoje sprawozdania z przebiegu leczenia ?

Serdecznie pozdrawiam i zycze milego weekendu ! Katarzyna
 
 
Alicja….

Dzień dobry
Do czwartej nad ranem czytałam Pani bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem Państwa siły charakteru ( mam na myśli Panią i małżonka). Gratuluję dotychczasowych sukcesów. ….
Nie jesteśmy chorzy na raka, jednak zamierzamy z mężem zadbać o swoje zdrowie zanim nie jest za późno ( w rodzinie były zgony na raka). Chcemy dostarczać organizmowi codziennej dużej ilości soków (na Pani bloga trafiłam przy szukaniu w internecie wyciskarki do soku), a to ,o ile dobrze zrozumiałam może spowodować zbytnie obciążenie wątroby toksynami z których oczyszcza się organizm. Do oczyszczania wątroby Pani stosowała lewatywy z kawy, teraz pojawił się immunocal. Proszę o informację, czy stosowanie immunocalu leczy wątrobę i nie ma już konieczności robienia lewatyw, czy to dwie różne rzeczy.

Pozdrawiam – Alicja
 

Anonim … (jeden z pierwszych – początek terapii)

Po co stosujesz diete Gersona? Jedz normalnie dziewczyno! Oczywiscie staraj sie aby bylo zdrowo – jedz kapuste, bigos (z jedna kromka chleba najwyzej) i duzo jajek na miekko ale spozywaj raczej zoltka anizeli bialka. Mozesz wziac 2 pestki (migdaly gorzkie) moreli. Pic 2 litry wody, najlepiej z aktywnym wodorem i do tego granderowanej i TO WYSTARCZY aby wyzdrowiec!
Jak masz wstret do Gersona to znaczy ze twoj organizm ci mowi DOSC! Czy tego docholery nie widzisz?

********

Idz oddaj 150-250 ml krwi raz w miesiacu!!!! Organizm wyprodukuje nowa i czysta od kancerogenow!

**********

Jak ustabilizujesz pozywienie tak jak napisalem powinny bole minac.

*********

Jola woda z ujemnym wodorem to woda z ujemnym redoxem. Niestety w Polsce mozna ja dostac jedynie w Jelenia Struga SPA Resort w Kowarach (tej nie trzeba granderyzowac), ale mozna tez zrobic samemu przy pomocy japonskiego generatora mineralnego H-01 z tym ze ta juz trzeba granderyzowac urzadzeniem Grandera (pret ESTA).
Namiar na … (tutaj reklama, której nie zamieszczam)

*********

Jola – zdaje sie ze na forum jestes jako „duell”. Mam nadzieje ze nie przyjdzie ci do glowy uswac piers!!!!!! Bedzie to najglupsza rzecz jak zrobisz w zyciu!
Radze ci natychmiast zaopatrz sie w pret ESTA Grandera – dowiedzialem sie ze w Jelenia Struga SPA maja go w sprzedazy i wysylaja za pobraniem – chyba kosztuje ponizej 400 zl ale jest to wydatek „na zycie”! Moja znajoma pozbyla sie guza w piersi w ciagu miesiaca, jedynie noszac ten pret w staniku (nawet w nocy) i pijac 2 litry wody z aktywnym wodorem! Teraz ma dalej piekne piersi i jest znowu kobieta a nie inwalidka!
W tym SPA maja wode ozywiona metoda Grandera i jednoczesnie z ujemnym wodorem ale jest droga (5 litrow kosztuje chyba 30 zlotych a 20 litrow ponad stowe!). Moim zdaniem lepiej sie oplaca kupic ESTA i miec go na cale zycie – ozywia kazdy plyn ktory pijemy lub spozywamy- oraz kupic generator H01 do robienia wody z ujemnym wodorem w domu, z kazdej wody pitnej. Taki generator kosztuje chyba 235 zlotych i ma go pani z Opola

Zycze ci dobrych decyzji!
 
 

Ania…..

Witam Panią
Bardzo dziękuję za wszelkie rady dotyczące różnych specyfików i diety. Mama jest teraz po 3 chemii i chcialabym jej pomóc złagodzić jej skutki oraz wzmocnić odporność. Jak do tej pory kupiłam jej preparat Ecomer (olej z wątroby rekina grenlandzkiego) oraz polecony przez znajomą sok z owoców Noni który też ma wiele pozytywnych opinii ponieważ zawiera wiele witamin i antyoksydantów. Na pewno skorzystam z Pani porad i w internecie poszukam preparatów poleconych przez Panią. Naprawdę jestem wdzięczna za wsparcie i życzę zdrowia dla całej Pani rodziny.

Pozdrawiam, Anna
 
 

Inna Anna….

Pani Jolanto,
próbuję walczyć z rakiem u mojej Mamy; zastanawiamy się nad gersonem i NIA, czy mogę prosić o nazwisko lekarza w klinice Bonifratrów? Czy to jest w W-wie na Sapieżyńskiej? czy mogę prosić o opis lub linka do metody odtruwania wątroby? nie umiem znaleźć tego w linku, który pani podała,
życzę zdrowia i duużo siły, ciepło pozdrawiam, ania

********

Kochana Pani Jolu,
serdecznie dziękuję za wszelkie informacje, trochę już wiem o tym, co Pani pisze, ale jeszcze szukam informacji.
Mama ma niestety już przerzuty na wątrobie ale wierzę, że da się jeszcze je pokonać, bo wątroba może się zregenerować i szukam wszelkich informacji na ten temat. Pisała Pani na swoim blogu o odtruwaniu wątroby i był link do promedu ale nie potrafię na tej stronie znaleźć tej informacji. A wydaje mi się, że to w naszym przypadku bardzo ważne, aby odciążyć tę wątrobę.
A jak się Pani czuje? Czy już po operacji? Jak wygląda guz? Nie zmienia się?
serdecznie dziękuję i ciepło pozdrawiam, ania

*********

Droga Pani Jolu,
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Czy ma Pani już swoją stronę lub bloga? Siły i uśmiechu życzę,

pozdrawiam ciepło, ania
 
 

Kolejna Anna…

Witam Panią,
pisała do Pani przedwczoraj moja babka – Halina … w sprawie leku na raka. Mój ojciec choruje na raka trzustki i stosowane dotychczas leki nie przyniosly oczekiwanego rezultatu. Przeciwnie – jest coraz gorzej. Pani chrowała i stosowała jakieś leki, które pomogły, czy mogłabym prosić Panią o jakieś bliższe informacje o tym? Jakie to leki i gdzie można je nabyć i w jakim ośrodku leczyła sie Pani? Będę wdzięczna za informacje.

Z poważaniem – Anna
 
 
Pani Anno!
Prosze mi wybaczyć, ale kolejny raz przypominam – ja nie leczę ani niczego nie narzucam, ja tylko opisuję mój przypadek.
Życzę Państwu dużo zdrowia.
Pozdrawiam – Jolanta
 
 

Również jeden z pierwszych…

Witaj Jolu
Zadzwoń do mnie proszę… lub poproś swojego męża aby do mnie zadzwonił lecznicza głodówka, podparta zdrowym pragnieniem i pełna odpowiedzialnością i świadomym celem (zarówno 1 dniowa jak i nawet 90 dniowa) jest równie potężniejszym lekarstwem na raka terapia ashkara,
czy gersona…
Przechodzisz teraz kryzys, pozwól swojemu ciału odpocząć, Jesteś na drodze do zdrowia, chcesz wyzdrowieć i już wkrótce wyzdrowiejesz.
Głodówka jest przyjemna i naturalna dla zdrowia… Wszystkie zwierzęta żyjące dziko leczą się tylko w jeden sposób – świadomie głodując…
Podczas głodówki kontynuuj lewatywy… przynajmniej raz dziennie…
Podczas głodówki proces oczyszczania organizmu z toksyn wciąż trwa (mało tego działa ze zdwojona siłą. Lewatywy pomagają wątrobie wyrzucić toksyny…
Wspomóż swój układ limfatyczny masażami, kompielami w soli, sauną…
Niech terapia Gersona będzie dla Ciebie przyjemnością… Twój organizm sam dąży do pełnego zdrowia i ty mu w tym tylko nieznacznie pomagasz…
Bądz w pełni odprężona, zrelaksowana…
Masz zapas BIO produktów to wspaniale..
Nie spożyważ już niczego co może cię zatruwać – to jest bardzo ważne…
Czy byłaś w instytucie gersona?
——–
Pozdrawiam serdecznie – Artur

*******

Witam Ponownie
Rozważcie proszę Państwo dodatkowo ponizsze sugestje:
- proponuję upewnieć się czy Jola nie śpisz na ciekach wodnych. Niech różdżkarz jak najszybciej zbada wasze mieszkanie i wybierze miejsce absolutnie wolne od cieków wodnych. Tylko tam można spać. Spanie na cekach wodnych jest niezwykle szkodliwe dla zdrowia, wręcz rakotwórcze.
- Zalecam spanie tylko i wyłącznie z głową zwróconą na północ. To jest bardzo ważne w powrocie do zdrowia. Energetyka Ziemi wówczas będzie polaryzowała ciało i przyspieszała samoleczenie na poziomie komórkowym.
- Polecam również regularne (nawet codziennie przez pierwse 10 kolejnych dni), wieczorne kompiele w słonej wodzie. Min 5kg soli kamienniej należy rozpuścić w wannie w ciepłej wodzie (koniecznie musi być CZYSTEA sól kamienna – sól jodowana się nie nadaje). Taka kąpiel bardzo skutecznie pomomaga w „zdejmowaniu” z ciała toksyn poprzez pory skórne oraz świetnie reguluje energetykę Ciała.
Pozdrawiam serdecznie – Artur

***********

Witam! Na innym forum dostałam taką informację http://www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/rak-sutka-piersi-vt911.htm?sid=8455a387f278c27f48a9f51f72ead8d1#14571
- co mam o tym sądzić?

bardzo dobrze. Spokój, cierpliwość, pewność siebie poparta logigą, wiedzą i dowodami…
Gdybym jeszcze raz zachorował na raka zrobiłbym dokładnie to co robi Pani.
Jeśli życzy pani sobie bym poświęcił swój czas i przyjrzał się Pani bliżej, proszę rozważyć wypełnienie ankiety.
Proszę również o przesłanie mi swoje aktualngo zdjęcia, oraz informacji o chorobie i ewentualnych wynikach badań.
Godzinny koszt mojej pracy jako terapeuty i konsultanta zdrowia wynosi 90 zł
Każda z osób które prowadze i którym doradzam ma do mnie również pełen dostęp telefoniczny (w określonych godzinach) i mailowy.

Pozdrawiam serdecznie – Artur
 

Joanna …

Witam serdecznie,
Od jakiegoś czasu szukam wszystkich możliwych sposobów na walkę z rakiem i z jednej strony ogromnie się cieszę, że natknęłam się na Pani blog. A z drugiej strony jest mi głupio, że pomimo Pani choroby mam czelność prosić o pomoc. W internecie jest tyle możliwych sposobów na walkę z rakiem, że głowa pęka i już sama nie wiem czego szukać i gdzie pukać.
Niestety nasza „kochana” służba zdrowia nie ma skutecznych metod na raka.
Zatem do rzeczy. Mój tato ma 61 lat od roku ma rozpoznanie wielokomórkowego raka płuc i od dzisiaj wiemy, że są już niezliczone ilości guzków na wątrobie. A dodam, że źle się czuje już od 4 lat i był u dziesiątek lekarzy i wszyscy leczyli go na reumatyzm, a on miał już raka płuc, tylko nikt pomimo badań nie potrafił tego zdiagnozować. Nie będę już tego komentować, bo szkoda nerwów i zdrowia.
W lipcu zeszłego roku trafił na oddział Onkologii w Poznaniu i dostał czerwoną chemię, po całej serii poczuł się dobrze, bo guz się zmniejszył, miał siłę by walczyć. Następnie była tzw. mała chemia, po której guz zaczął się na nowo powiększać i ogólnie tato zaczął się źle czuć. Wymyślili kolejną chemię, która kompletnie nie pomagała i po dwóch seriach ja przerwali. Zaczął się dusić i z bólu nie mógł wytrzymać. Jedynym zaleceniem Profesorów w Poznaniu było jedzenie Ketonalu.
Dodam, że tato kocha niekonwencjonalne sposoby leczenia i dodatkowo stosuje wszystko co tylko możliwe, przeczytał dziesiątki książek, odżywia się zdrowo i pije ziołowe herbaty na wzmocnienie.
O metodzie Dr Ashkara dowiedział się przypadkowo w Aptece zielarskiej, w której wydaje ładne setki żeby jakoś żyć. Oczywiście od razu zaczął robić sobie „dziury”. Jak już pisałam od marca ma rany w obydwóch nogach i jak tylko dowiedzieliśmy się o przyjeździe Doktora do Polski pojechaliśmy, aby osobiście się z nim spotkać z nadzieją, że może coś jeszcze zasugeruje. Doktor powiedział, że tato ma jeść na co tylko ma ochotę nie stosować żadnej diety, pić dużo soku z cytryny i czekać, bo po około 3-4 miesiącach guz powinien się zmniejszać i ogólnie powinien zacząć czuć się lepiej. Silni i pełni nadziei wróciliśmy do domu.
Staramy się podtrzymywać tatę na duchu jak tylko się da, ale osobiście nie wierzymy w tę metodę, bo widzimy jak on z dnia na dzień podupada i jak bardzo źle się czuje. Na siłę wstaje z łóżka, Jego apetyt równa się zero i bóle w klatce piersiowej i brzucha nie dają już mu normalnie funkcjonować, choć na siłę pokazuje, że wszystko jest ok. Przez dwa miesiące zgubił 14 kilo na wadze, potwornie się poci i od czasu do czasu dostaje wysoką gorączkę, która po jednym dniu mija. Zmieniliśmy w tym momencie szpital z Poznana na Pleszew, bo w Poznaniu już nawet nie chcą mu robić badań, bo się na to nie nadaje. W Pleszewie lekarz zalecił serię badań i stąd wiemy o licznych guzach w wątrobie, za około dwa tygodnie ma rezonans magnetyczny, ale zastanawiamy się, czy on tylko nie przyspieszy tego wszystkiego.
Tato ma w ogóle silną wolę walki i bardzo wierzy w metodę Ashkara, ale dziś po raz pierwszy widziałam go tak bardzo załamanego.
Mieszkamy w małym miasteczku i dostać gdziekolwiek jakąkolwiek żywność BIO graniczy z cudem, bo staramy się, żeby odżywiał się jak najlepiej.
Tato w tej chwili ma przyklejone plastry przeciwbólowe, bo inaczej nie da rady. Apetytu nie ma, ale na siłę zmusza się do jedzenia i wstawania z łóżka. Dodatkowo je pestki z moreli, pije codziennie sok ze świeżo wyciśniętych owoców cytryny, marchwi i buraczków. Bierze leki na wątrobę Hepa-Merz i robi sobie kogiel mogiel z żółtek z czerwonym winem.
Ogólnie to nie ma jakiejś konkretnej diety i chyba to też nie jest zbyt dobre. Choć Dr Ashkar mówił, że to niepotrzebne.
Gdzie co wyczyta zaraz stosuje. Setki ziół, leków wspomagających i według mnie wydane niepotrzebnie pieniądze, bo za chwilę odrzuca to i zaczyna coś innego. Czytając Pani bloga zakupiłam mu dzisiaj przez internet książkę z dietą Gersona. Może uda nam się ją zastosować. Już sama nie wiem.
Reasumując pokrótce, to im więcej czytam te wszystkie różne wiadomości w internecie na temat raka i jego wyleczenia tym mam większy mętlik w głowie i już sama nie wiem, czy cokolwiek mu pomoże.
Dzisiaj jest taki dołujący dzień dla całej naszej rodziny po tym taty USG brzucha, że już przestajemy w cokolwiek wierzyć.
Obawiam się, że metoda Ashkara nie jest skuteczna dla taty, ponieważ przyjął chemię i nie miał operacji, Jego organizm jest już tak zatruty, że nie daje rady się oczyścić.
Bardzo podziwiam Panią za upór, walkę i jeszcze chęć pomagania innym. Skąd bierze Pani na to wszystko siły?
Wewnętrznie czuję, że będzie dobrze, tylko potrzebuje jakiś wskazówek, żeby pomóc tacie w walce z chorobą, bo w tym momencie dopadła mnie bezsilność.
Proszę o pomoc i jeśli w zamian mogę jakoś Pani pomóc zrobię wszystko co w mojej mocy!!!
Bardzo dziękuję, za okazaną mi pomóc!!!
Pozdrawiam serdecznie, Joanna

*********

Dzień dobry Pani Jolu!
Przestudiuję tego maila ze spokojem raz jeszcze, poczytam i na 100% się do Pani odezwę! Bardzo serdecznie dziękuję za wszystko!!! Jest Pani ZŁOTĄ KOBIETĄ!!!!! :)
Pozdrawiam gorąco i życzę miłego dnia!!! Joanna
P.S. Warzywa i owoce niepryskane mamy z własnego ogródeczka, ale rok był ciężki, więc będę prosiła jeszcze o wsparcie rodzinkę :)

************

Witam ponownie,
Prosiłabym bardzo o jakikolwiek kontakt do Ojców Bonifratrów (telefon, adres). Chce tam jechać z tatą jak da radę, ale najpierw muszę wiedzieć gdzie i jakoś się z nimi skontaktować.
Niestety cały dzień w pracy i dopiero teraz jadę porozmawiać z rodzicami i siostrą o całej tej sprawie.
Pieniądze w takiej sytuacji raczej nie grają roli. Jeśli chce się ratować drugiego człowieka trzeba zrobić wszystko co w naszej mocy.
Boję się tylko, że nie będziemy w stanie trzymać się diety Gersona, ponieważ wszyscy pracują. Tato siedzi wiele godzin sam w domu, ale niestety Polska rzeczywistość jest taka, a nie inna. Żeby żyć trzeba pracować. Spróbujemy!!!
Czekam na razie na książkę o tej diecie i już zamówiłam parę naturalnych rzeczy. Zakupiłam już dla taty pestki z moreli. Jak na razie proszę o kontakt do Ojców.
Raz jeszcze dziękuję za pomoc! Będę robiła wszystko, żeby tato czuł się coraz lepiej jak Pani! :)
Tylko dzięki Pani historii zaczynam wierzyć w te wszystkie niekonwencjonalne sposoby leczenia.
DZIĘKUJĘ!!!! :)
Pozdrawiam, Joanna

**********

Witam,
Bardzo dziękuję, ale niech już Pani nie szuka kontaktu do Bonifratrów. Znalazłam w internecie we Wrocławiu. Zatem jutro do nich dzwonię :)
Proszę wypoczywać i zając się sobą!!!
Muszę teraz poczytać o wspomnianej przez Panią diecie makrobiotycznej.

Dobrej nocy! Joanna
 
 
Aneta……

Witam!
Jezeli mozesz to chcialabym abys mi chociaz w skrocie napisala (lub na forum) jakie sa wyniki Twoich kuracji, ja tez stosuje sporo roznych metod i takze mam osiagniecia w leczeniu roznych schorzeniach, jezeli zagladasz na forum to tam tez co nieco napisalam i podalam rowniez linki do stron gdzie ja pisalam o swoich doswiadczeniach.
Z gory dziekuje za jakiekolwiek info i zycze powrotu do zdrowia, oczywiscie dzieki naturalnym terapiom………….

Pozdrawiam serdecznie! Aneta
 
 

Barbara ….

Dobry wieczór Pani Jolanto,
Czytam czytam i czytam. Jestem pod ogromnym wrażeniem Pani (Państwa) zmagań i starań o Zdrowie. Podziwiam silną osobowość Pani i Męża. To wielka przyjemność i budujące doświadczenie, że tak pięknie wspieracie się Państwo i w chwilach kryzysów – nie wątpicie ani w to co robicie ani w siebie….. To wielkie świadectwo natury organizmu i naturalnej medycyny – Medycyny Zdrowia a nie Medycyny Choroby, jaką jest nasza medycyna akademicka. Ach, aż nie chce się na ten temat pisać.
Pani Jolu, wszystko co Pani napisze jest uczciwe i służy bezinteresownej pomocy.
Będę wdzięczna za wiadomość na ten temat.
Mam nadzieję, Że zdrowie Państwu dopisuje? a I tak trzymam kciuki!!!!!!

Pozdrawiam ciepło Barbara
 

Tomasz…

Witam

Znalazłem Pani post. Staram się jeść żywność ekologiczną, dlatego chcę prosić o adres hurtowni, która prowadzi sprzedaż warzyw BIO. Byłbym bardzo wdzięczny za pomoc. Pozdrawiam – Tomasz
 
 

D. Anka….

Jestem pod wrażeniem intensywności i wszechstronności stosowanej terapii. w moim przypadku z uwagi na nadmiar obowiązków nie jest to raczej możliwe. Oprócz cieciorki stosuję w tej chwili kapsaicynę, wcześniej sodę z syropem klonowym. Wiele rad zaczerpnęłam z forum, jednak w momencie kiedy administrator zaczął kasować wypowiedzi ludzi mających negatywne doświadczenia (m. innymi suchego – podwojenie markerów w okresie stosowania cieciorki)zdecydowaliśmy o wycofaniu się z forum, które naszym zdaniem przestało być wiarygodne.

Mam nadzieję, że tak intensywna terapia stosowana przez panią przyniesie w stosunkowo krótkim czasie oczekiwane efekty, czego z całego serca życzę. Przy okazji gratuluję fantastycznego, oddanego męża. Nie przypuszczałam że tacy mężczyźni chodzą jeszcze po świecie :) . Pozdrawiam i życzę powodzenia w zmaganiach z chorobą – Anka
 
 

Danusia….

Dzień dobry!
Piszę do pani gdyż czytam forum i myśle, że ma pani dużo doświadczenia w stosowaniu naturalnych metod w walce z nowotworem i mam nadzieje, że podpowie mi pani co powinnam dalej robić.
Mam 33 lata mąż 34. Mąż od 2004r.choruje na nowotwór. Miał trzy wznowy w tym roku dwie. Jest to chrzęstniakomięsak który jest odporny na chemioterapie i radioterapie. Od dwóch miesięcy stosujemy terapie witaminą b17 i zmieniliśmy diete (nie jemy miesa, wyeliminowaliśmy cukier itd.)
Po tych dwóch miesiącach okazuje się że wyniki sa gorsze niż były czy to jest normalne jak pani sądzi.

Pozdrawiam i życzę zdrowia
 

Darek…

Pani Jolu,
znalazłem pani adres na forum internetowym i czytałem o chorobie i metodach leczenia min Ashkara i Garsona.
Chciałbym zapytać czy te metody odniosły skutek.
Moja znajoma ma ciężko chorą koleżankę. Oto co mi napisała o jej chorobie:
Julita ma 32 lata. Wykryła u siebie guza kiedy karmiła najmłodszą córkę. Guzek na sutku okazał się złośliwy, wycięto tylko zmienione chorobą tkanki. Potem pojawił się przerzut na pierś i konieczna okazała się amputacja jednej piersi. Po kilku miesiącach wykryto przerzut do śródpiersia, nacieki na aorcie i zbyt bliskie sąsiedztwo serca aby można było przeprowadzić kolejną operację. Po każdej operacji Julita miała radioterapię lub chemioterapię. Kidy lekarze nie mogli jej już więcej pomóc Julita podejmowała się „chemii eksperymentalnych”. Każdy chciał ją jakoś ratować, wkrótce zainteresowała się jej sytuacją fundacja i poleciała leczenie nowotworów w chińskiej klinice, do której również Anna Dymna wysyłała swoich podopiecznych. Zaczął się wyścig z czasem, bo medycznie rokowania mówiły o trzech miesiącach życia. Tę diagnozę potwierdził lekarz u którego robiłam konsultację w Monachium. Na leczenie potrzebne było 150 tyś złotych. Dzięki ludziom dobrego serca udało się zebrać 100 tyś, a 50 tyś Julita dostała od inne fundacji. W Chinach była dwa razy. Za pierwszym razem usunięto jej przerzut spod obojczyka i wzmocniono aortę, miała coś co się nazywa Cyber-knife (o ile dobrze pamiętam) jest to zabieg polegający na naświetlamu chorych miejsc przez specjalne urządzenie, którym struje komputer.Emituje ono „fale” które trafiają tylko w komórki rakowe i uniemożliwiają im rozrastanie się. zastosowano też chemioterapię.
Drugi raz Julita poleciała do Chin z przerzutami na płuca i wątrobę. Wtedy zastosowano zabieg polegający na otoczeniu guzów beztlenową otoczką (że tak to nazwę) który uniemożliwia nowotworowi rozrastanie się. Po wszystkim znów była chemia. Na przełomie stycznia/lutego Julka miała lecieć do Chin po raz trzeci, ale ponieważ pojawiają się wciąż nowe przerzuty, klinika nie bardzo widzi możliwość dalszego leczenia, skoro zastosowane już metody nie odniosły skutku. Zabezpieczone guzy w płucach i wątrobie faktycznie nie rosną, ale powstają nowe. Teraz nad obojczykiem pojawił się przerzut który widać już na zewnątrz. Ma wielkość dużej śliwki. Przez bóle jakie Julita miewa, często śpi na fotelu w pozycji siedzącej. Zaczęto podawać morfinę.
Mimo lekarskich diagnoz Julita już przeżyła ponad rok, ale teraz pozostaje jej coraz mniej czasu. Dla jej córeczek każdy tydzień to bardzo wiele. Julka jest matką trzech córeczek w wieku od 8 do 13 lat. Sama nie pracuje, dostaję jakąś rentę chorobową. Mąż od kwietnia… maja jest bezrobotny. Uważany za osobę uzależnioną od alkoholu i narkotyków. Mama Julity również choruje na raka i jej stan jest również bardzo poważny. Jedyna siostra Julity ma troje dzieci i wraz z mężem i dziećmi mieszkają w kawalerce. Kiedy zabraknie Julity jej córkami najprawdopodobniej nie będzie miał się kto zająć.
Z poważaniem – Darek

***********

Dobry wieczór, Pani Jolu,
dziękuję za wiadomość. Wysłałem tego maila do znajomej która zna Julitę i być może będzie można jej jeszcze jakoś pomóc. Ja ze swojej strony też niewiele mogę zrobić. Bardzo jednak przejąłem się chprobą tej młodej dziewczyny. Ja sam mam 34 lata i narazie dzięki Bogu nie choruję. Jednak współczuję wszystkim tym których dotknęła ta choroba. Człowiek potrafi cenić zdrowie i życie gdy patrzy na tyłu bezradnych ludzi. To bardzo przykre kiedy chce się komuś pomóc i nie można nic zrobić.
Ja kupię dla Julity kilka preparatów i ziół które przysłałem w poprzednim mailu. Np herbatka z czystka cistus incanus zawiera bardzo dużo polifenoli czyli przeciwutleniaczy i bardzo pomaga np na boreliose jak było na filmiku. Są to najnowsze odkrycia medycyny. Ta herbatka kryje bardzo dużo tajemnic medycyny a znana jest od starożytności.
Chciałem na koniec zapytać czy pani dalej stosuje metodę ashkara. I czy coś pomogła. Ja myślę że nawet gdy człowiek nie czuje się chory to może ją stosować bo podobno raka ma każdy tylko u niektórych jest on uópiony i czeka na odpowiednie warunki do rozwoju. Ale metoda ashkara jest netodą oczyszczającą i leczy różne dolegliwości nie tylko raka. Do takich wniosków doszedłem oglądając filmiki na youtubie o chorych pacjentach.

Pozdrawiam serdecznie – Darek
 
 

Piotr…

Witam Serdecznie!
Szukałem jakiś wiarygodnych opinii na temat metody Dr Gersona i natrafiłem na Pani”przygodę” w tym zakresie.
Moja mama również chorowała na raka piersi 15lat temu ale udało się nam z tego wyjść, niestety dziś po 15 latach okazał się nagły nawrót tego paskudztwa, z tym,
że teraz już (nie jest to łatwo pisać) lekarze mówią że już nie da się nic zastosować, żadnego leczenie. Faktem jest, że stało się to nagle, oznaką mógł być bardzo przewlekły kaszel ale mama to ignorowała -może przez strach?!
Teraz się okazało że ma przeżuty na wątrobę (która jest wielka teraz) i ma kamienie na nerkach, ogólnie sytuacja jest dla lekarzy jasna. Ale nie dla mnie i mojego taty. To on wynalazł w Internecie tą metode i przecytał całą książkę na ten temat. Teraz gdy już znamy opinie naszych „wybitnych” lekarzy, stawiamy wszystko na tą metode.
Bardzo fajnie opisuje Pani swój etap życia z tym związany, najbardziej podobał mi się długi :) fragment z 5 marca, wydrukuje to i dam mamie do przeczytania to ją napewno podniesie na duchu!
Mam prośbę, czy mogłaby Pani podać adres gdzie można taniej niż w sklepie kupić te wszystkie warzywa i owoce?? ewentualnie podać jakieś rady?? a jeżeli by była Pani tak dobroduszna, bardzo bym prosił o rozmowe z moją mamą?? była by Pani dla mnie Aniołem! :)
Chcemy z tatą zacząć tą kuracje jak najszybciej, kupiliśmy już na allegro(dziś) prasę do soków, jeszcze bedziemy sie starać o wszystkie leki i warzywa owoce!
Jeżeli u Pani jest wszystko dobrze -na dobrej drodze Proszę o odzew!
Serdecznie Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu zdrowia!
Piotr

********

Witam!
Dziękuje bardzo za tak szybką odpowiedz. Rano z ciekawości sprawdziłem czy coś tam przyleciało. Prasa do owoców już jest w drodze jutro powinniśmy już ją mieć.
Jesteśmy z Bydgoszczy, szukamy już jakichś hurtowni, bedziemy dzwonić.
Skontaktujemy się z Panią, bo nie chcemy popełnić żadnych początkowych błędów, gdzie każdy krok wiadomo jest na miarę złota.
Tymczasem proszę się też zapoznać z tym linkiem,
nie wiem czy Pani już o tym słyszała, zamówiłem dziś te suplementy, chodzi o ponoć zabujczą dla raka witamine B17 amigdaline (inaczej)

Serdecznie Pozdrawiam!
ps.cały czas mam nadzieje że dobrze się Pani czuje, trzymam za Panią kciuki! :)
 
 
Rozmowa telefoniczna z Panem Piotrem i Jego Tatą trwała dosyć długo, ale później nie było już żadnej wiadomości. Szkoda i niestety!
 

Ela….

Witam Pani Jolu.
Bardzo dziękuję za wiadomość. Obecnie zapisałam się do firmy CALIVITA i Monavi. Moja głowa do interesu polega na tym, że zamawiam dla siebie głównie i córek. Wiadomo oddaję to bezpłatnie i namawiam, żeby używały te
suplementy. Wzmacniam swój organizm, z tego względu,że oczekują obecnie na 3 operacje. Diagnoza operacji kolana była w pewnej mierze blędna.
Okazało się,że bóle kolana i kręgosłupa pochodzą od stawów biodrowych, które są w fatalnym stanie. lęczę się prywatnie. Zastrzyki po 300 zł wstrzyknięcie do stawu 200 zł także jest to koszmar. Czas oczekiwania na
operację stawu w Olsztynie to 2 lata, ewentualnie (…). Szukam dojścia w Poznaniu, tam kolega /po 2 prywatnych wizytach/ będzie miał operację na fundusz. Podobno mój kręgosłup może jeszcze poczekać. Zmagam się z codziennością, wycofałam się praktycznie z życia
towarzyskiego, wiadomo nikt nie lubi cierpiących. Mam nadzieję,że jeszcze i dla mnie los będzie łaskawszy.
Dziekuję jeszcze raz za wiadomość.
Pozdrawiam, życzę miłego dnia. Elzbieta.

************

Moja historia z rakiem piersi jest nieco dluższa. Raka zdiagnozowano u mnie w lutym 2006.a że zakwalifikowali go do tych najpaskudniejszych ze stanem zapalnym (o dziwo poszlam do lekarza bo bardzo mnie bolala pierś i z dnia na dzień była coraz bardziej czerwona) bardzo szybko dostalam chemię czerwoną. Potem była operacja, znowu chemia i raditerapia. Dwa lata temu wykryto u mnie przerzuty do kości. Przeszłam radioterapię i chemię. W sierpniu 2011r, koleżanka mieszkająca w Stanach przywiozla mi broszurkę o Metodzie George’a Ashkara i ciecierzycę. Natychmiast ją zastosowałam. Metodę NIA cały czas stosuję, bardzo dobrze się czuję. Lekarze niestety twierdzą na podstawie markeru CA 15-3,który rośnie z miesiąca na miesiąc (180) i tomografi iż choroba postępuje w kościach (na innych narządach jej nie ma-PET. Ja już im nie wierzę. Może mogłabyś mi coś doradzić.

**********

WITAJ KOCHANA. OK,CZEKAM NA WIADOMOŚĆ. NIE MOGĘ ZNALEŻĆ TEGO WAPNA CO KUPIŁAŚ. JAKIE?
JA ZDECYDOWALAM SIĘ NA LECZENIE SWOIM SPOSOBEM, PONIEWAŻ LEKARZE PROPONUJA MI CHEMIĘ, A JA JUZ NIE CHCĘ BRAĆ TEGO PASKUDZTWA. DO TEJ PORY CO MIESIĄC BRAŁAM WLEWKI Z PAMIFOSU (TO NIE CHEMIA) LEKARZE MÓWILI, ŻE TO NA WZMOCNIENIE KOŚCI, ALE OSTATNIO DOWIEDZIAŁAM SIĘ ŻE TEŻ SA SZKODLIWE I BIERZE SIĘ DOPÓKI NERKI I WĄTROBA WYTRZYMUJĄ. WAPNO BIORE TE OGOLNODOSTEPNE. A, TY JAKIE KUPILAŚ?

**********

Witam,obecnie nie biorę nic oprócz aloesu, który sobie sama robię z własnej hodowli. Pozdrawiam El
 

Inna Elżbieta….

Moj tato przebywa w osrodku leczenia bulu. Odstawil NIA, nie chce slyszec o zadnych nowosciach. Leki od Bonifratrow kazal powyrzucac. Przepraszam z klopot. Pozdrawiam.

************

Dziekuje za troske, to bardzo mile..Zycze wytrwania w tym co robisz.Znasz ten cytat z bibli (nie jestem z Jechowych) „:….Gdyby wasza wiara byla chociaz tak jak ziarnko gorczycy , to moglibyscie gory przenosic.”Pozdrawiam-Ela

************

Dziekuje Pani Jolu! Moj Tato zmarl, staralam sie zrobic wszystko by mu pomodz. Wiadomosc ,ktora Pani mnie wyslala, bardzo ciekawa, ale ja to wszystko wiem. Staralam sie to przekazac mojemu tacie, on to rozumial, ale nie potrafil urzeczywistnic. Najwiekszy nasz wrog to zakwaszony organizm. Nasze zycie emocjonalne na 2 miejscu: zazdrosc, nienawisc, zlosc, niechec do wybaczania, czucie sie ofiara, czyli ciagly stres. A ciagly stres to zachwiany caly organizm. Medycyna Nowogermanska, dodaje, ze rak atakuje po jakims dramatycznym dla nas przezyciu. Potem stawiana nam diagnoza RAK (strach i rozpacz) i kolko sie zamyka. I niech mi Pani wierzy nie pomoga zadne lekarstwa gdy wyleczenie nie pojawi sie najpierw w glowie, tak jak sie w glowie zaczelo. Jak Pani sobie radzi? Pozdrawiam Pionierke Nowych Metod . ELA
 
 

Enia….

WITAM!!!! MAM 28 LAT I JESTEM W 8 MIESIĄCU CIĄZY!!! OKOŁO 8 MIESIĘCY TEMU WYKRYTO U MNIE CZERNIAKA Z PIEPSZYKA!! JEST TO POCZĄTKOWE STADIUM BO W MIARE WCZEŚNIE GO WYCIEŁAM. JEŻDZĘ DO CENTRUM ONKOLOGII DO WARSZAWY CO 3 MIESIĄCE!!! ŻADNYCH BADAŃ MI NIE ROBIĄ ZE WZGLĘDU NA MÓJ STAN , MAM DO NICH POJECHAĆ JAK URODZĘ, WIĘC TAK NAPRAWDĘ TO NIE WIEM CO TAM W MOIM ORGANIŻMIE SIĘ DZIEJE!!! ZNAJOMA POLECIŁA MI IMUNNOCAL, MAŁO O NIM WIEM, PRAWIE WCALE!!!! PRZECZYTAŁAM NA FORUM ŻE PANI SIĘ ZMAGAŁA Z CHOROBĄ NOWOTWOROWĄ. DLATEGO POSTANOWIŁAM NAPISAĆ I PROSIĆ O RADĘ – SZCZERZE!!! DZIĘKUJĘ Z GÓRY I PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!!!
 
 

Inna Ewa…..

Witam Pani Jolu,
przez przypadek weszłam na Pani wątek na forum, jestam pełna podziwu dla pani woli walki i siły. Gdzieś na wątku napotkałam informacjie o Immunokalu. Ciekawa jestem, czy pani go stosuje, czy miała Pani okazje poznac jego skutecznośc. Też jestem z Warszawy. Ten preparat właśnie do mnie dotarł. Myślę o stosowaniu go bardziej pod kątem mojego męża, ale i również swoim. Bardzo się teraz spieszę, nie mogę więcej pisac, ale bardzo jestem ciekawa Pani opini o tym preparacie.
Prosze o odpowieź i pozdrawiem – Ewa

***********

Witam jeszcze raz,
Dziękuję Pani za odpowiedź. Cieszę się, że stosuje go Pani i to już tak długo.. Utwierdza mnie to w tym, że preparat jest godny zaufania i polecenia.. Zaczęłam współpracowc z firmą, która jest dystrybutorem tego preparatu. Jak zaczynam mówic o tym specyfiku , teraz rodzinie i znajomym to mam wrażenie jakby mówili tak, ale ja tego jeszcze nie potrzebuję, mam duże wydatki, ewentualnie kiedyś w przyszłości, to przecież tyle kosztuje. Jakby rzeczywiście zdrowie można było sobie poodkładac na później. Przepraszam za te dewagacjie bo przecież Pani akurat przez ponad rok, zdrowie postawiła na pierwszym miejscu i pewnie tak już zostanie.
Życzę Pani dużo zdrowia i mam nadzieję, że już nigdy nie będzie Pani musiała o niego tak walczyc. Życzę Pani tego z całego serca.

Pozdrawiam Ewa
 

Następna Ewa…

witam
nie znamy sie – udalo mi sie dotrzec do pani bloga
serdecznie gratuluje z wynikow terapii, nie chce zabierac czasu, bo jak sie domyslam jest pani bardzo zajeta
moj maz zostal 2 tygodnie temu zdiagnozowany – rak trzustki z przezutami na watrobe
zdaje pani sobie sprawe co to dla nas znaczy…
stosujemy askhara i gersona doczytalam o hologramach krakowskich na pani blogu
bardzo prosze o jakies informacje – jak do nich dotrzec i na czym ta metoda polega
domysla sie pani, ze nie mamy czasu wiec bardzo prosze o jakies wskazowki
mieszkamy w warszawie, i gdyby byla jakakolwiek szansa na skorzystanie z pani doswiadczen bede bardzo wdzieczna
serdecznie pozdrawiam – ewa

************

witam pani Jolanto
serdecznie dziekuje za kontakt z Pani mezem – ta rozmowa bardzo mi pomogla
chcialabym prosic o jakis kontakt na hologram w warszawie /maz powiedzial zebym zwrocila sie z tym do Pani/ i jeszcze jedna goraca prosba – czy zna Pani lekarza onkologa życzliwego kuracji gersona?
moj maz nie chce isc na konsultacje bo obawia sie ze konwencjonalny lekarz nie zrozumie jego niecheci do chemii lub operacjii
wiem ze przeszla Pani wiele przez ostatnie dwa lata i mam nadzieje, ze znalazla pani ‘przychylnego” metodom naturalnym lekarza
mam nadzieje, ze nie narzucam sie i licze na zrozumienie

serdecznie pozdrawiam – ewa
 
 

Kolejna Pani Ewa….

Witam Pani Jolu,
od dwoch dni zaczelam czytac Pani forum placzac i cieszac sie na przemian. Bardzo zaciekawilo mnie a nawet nie jestem chora. Dzisiaj nawet w rozmowie z mama opowiadalam o Pani i do czego czlowiek musi dojsc aby zmienic diete („walcze” z rodzicami nad zmiana nawykow zywieniowych).
Pani Jolu, narazie jestem na dacie 17 grudnia zeszlego roku wiec nie wiem jakie sa Pani wyniki na koncu blogu ale juz nie chce dluzej czekac i widzialam, iz oferowala Pani wraz z Pani cudownym malzonkiem wszelka pomoc merytoryczna dot. terapii Gersona. Otoz przypadkowo natknelam sie na nie i myslac przyszlosciowo, chce stosowac prewencje. Nie chce dojsc do takie stanu kiedy lekarz mi oglosi zla nowine.
Zatem Pani Jolu,
prosze o pomoc w uswiadomieniu mi na czym ona polega? Na jakiej ksiazce sie wzorowaliscie? Oraz wszystko to czym chcielibyscie sie podzielic odnosnie ter. Gersona. Czy pije Pani jakas specjalna wode? Czy slyszala Pani o wodzie martwej i zywej? Ah wszystko mnie interesuje.
Dziekuje serdecznie z gory pozdrawiam Ewa

***********

Dziekuje za te kilka slow, zapytalam sie o ksiazke bowiem mam „terapia doktora Gresona” napisana przez jego corke oraz Beate Bishop i zastanawialam sie czy wlasnie na niej pracowaliscie.
Szukalam na Polskim rynku ksiazki napisanej prze samego Gersona ale nie znalazlam, lecz znalazlam ja w wydaniu agielskim za granica i juz chcialam ja sobie kupic ale pomyslalam, ze zapytam sie Pani na jakiej pracujecie. Widze, ze to ta sama co posiadam. Oczywiscie jutro biore sie do czytania. Poruszyl mnie film o dr Gersonie. Nawet znalazlam te specjalan sokowirowke w USA ale 2.500 dolarow to chyba nie bede wydawac jesli bede stosowac prewencje. No, chyba, ze bede miala nadwyzke finansowa to sobie z synem zafundujemy hehe.
Tez uciekam i czekam na kolejne wiesci :)

pozdrawiam Panstwa i milej nocki :) Ewa
   

Mateusz….

Dzień dobry. w internecie przeczytałem o sposobach leczenia nowotworów. moja mama od ponad roku walczy z rakiem, lekarze odrzucili już chemioterapie nie dają mamie więcej szan na zowie … próbujemy wszelkich sposobów aby przedłużyć mamie życie.. gdyby mogła pani coś poradzić prosił bym o kontakt Mateusz
 
 
Ewa……

Witam Paniu Jolu :)
Czytam Pani bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak Pani walczy z chorobą i jak wspaniałym człowiekiem jest Pani.
Bardzo serdecznie Pania pozdrawiam, jak również Pani męża który jest wyjątkowym człowiekiem.
Piszę do Pani bo zainteresował mnie preparat Immunocal, chciałabym uzyskać więcej informacji na jego temat jak również zakupić go dla swojej rodziny i pić profilaktycznie.
Jeżeli znalazłaby Pani chwilkę czasu i wkleiła mi informację jakie Pani posiada jak również podała jak powinno się go stosować to byłabym bardzo wdzięczna.
Gorąco Pania pozdrawiam, życzę dużo zdrowia.
Jeżeli Pani pozwoli to będę dalej śledziła Pani zwycięską walkę z chorobą i pisała od czasu do czasu.

Pozdrawiam gorąco Ewa
 
 

Ilona….

Pani Jolanto,
Z ogromnym zainteresowaniem i nadzieją prześledziłam Pani blog. Od dwóch tygodni moja mama, u której zdiagnozowano szpiczaka mnogiego żyje wg. terapii Dr. Gersona. Choroba jest na szczęście w początkowym, jeszcze bezobjawowym stadium.
Korzystając z Pani wiedzy i bijącej z forum dobroci bardzo prosiłabym by podzieliła się Pani z nami informacją dotyczącą lekarzy u których konsultowała Pani swój przypadek, a którzy jednocześnie otwarci są na leczenie metodą Gersona. Na blogu wspomniała Pani o lekarce z Lecznicy Bonifratrów. Czy mogłaby Pani podać jej dane kontaktowe?
Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie informacje.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości bo droga którą Pani obrała jest słuszna. Ilona

********

Bardzo dziękuję za błyskawiczną odpowiedź.
Serdecznie pozdrawiam,
Życzę zdrowia!!!
Ilona

**********

Pani Jolu,
Ponownie zwracam sie do Pani z prośba o poradę. Mama wczoraj po 3 tygodniach na Gersonie (same soki i lewatywy) a po 5 dniach na pełnej terapii z suplementami, straciła przytomność. Tata niestety
spanikował, wezwał pogotowie, w konsekwencji czego mama jest w szpitalu. Okazało sie za miała bardzo niskie ciśnienie, a po zrobieniu jonogramu, juz po odjezdzie taty ze szpitala okazło sie, że bardzo niski potas we krwi. Niestety podłączyli ja do kroplówki w której jak
już ja doczytałam nie jest sam potas ale chlorek potasu i sodu. Mama czuje sie dobrze, dziś chyłkiem jeszcze w szpitalu zrobimy jej lewatywe z kawy.
Ciekawa więc jestem, jakie były Pani odczucia. Jak było za drugim razem? Lewatywa pomogła? Teraz chcemy wyciagnąć mame ze szpitala jak najszybciej. Na szczeście nikt sie nie pyta co jej nosimy w słoikach.
Martwie się, że jeżeli po raz kolejny to się zdarzy Tata ponownie wezwie pogotowie (choc jest najzagorzalszym wyznawca słuszności terapii Gersona :-)
Wszelkie porady przyjme z wdzięcznością.
Pozdrawiam, Ilona

***********

Bardzo dziekuje za odpowiedz.
Podpytam jeszcze jakiego urządzenia do jonizacji/ozonacji Pani uzywa? i Jakich filtrów do oczyszczania wody? Potasu mama przyjmowała bardzo duzo, dokładnie tyle ile zaleca Gerson. A mimo to okazało się ze malo.
Serdecznie pozdrawiam, Ilona

************

Mama czuje sie bardzo dobrze. Wraca na pełną wersję Gersona od jutra. Nie poddaje sie bo sa efekty. Póki co ustapiły bóle reumatyczne, opuchlizna stawów palców, zeszła a co najciekawsze palce wręcz sie prostują :-)
Co do szpiczaka to za wczesnie oczekiwać efektów ale czekamy na wyniki morfologii.
Bardzo dziękuję za troskę.
Pozdrawiam, Ilona

************

Mama ma lepsze wyniki. Pozbyła się już anemii. Pomiędzy dniami kiedy może góry przenosić, ma też słabsze, prawdopodobnie związane z kryzysami ale ogólnie jest świetnie. Z ciekawostek, które dodaliśmy do Gersona to technike radioniczną Quantec, tachionizowaną wodę (kupiłam płytki do tachionizacji) i Kurkuminę. Podobnie fantastycznie trzyma pod kontrolą szpiczaka.
  

Małgorzata….

Witam
Przeczytałam Pani walkę z rakiem metodą Gersona
a również poszukuję pilnie!! osób które leczył się lub leczą terapią GERSONA.
Moja mama zachorowała na nanowotwór złosliwy jelita grubego, jesteśmy na etapie wizyty u chirurga-onkologa.
Sprawa jest bardzo pilna ponieważ nowotwór na dzień dzisiejszy jest w fazie G1 czyli poczatkowej, ale jeszcze nie wiemy czy są przerzuty.
Bardzo proszę o informację czy nadal stosuje Pani tą dietę? Jak postępy?
Sprawa jest dla mnie bardzo pilna, proszę o pomoc !

Z góry dziękuję Małgorzata
 

Irena….

Witam,
Serdecznie dziekuję za rozmowę. Pani słowa dodały mi otuchy i wiary w pogodne jutro. Dziękuję.

Pozdrawiam Irena
 
 

Iwona….

Witam,
trafiłam na opis Pani naturalnych metod leczenia raka na bochenia.pl. Jestem pełna podziwu dla Państwa determinacji. Poszukuję kontaktu do lekarza polecającego metodę Gersona, bo nie wiem czy przypadek taty kwalifikuje się do leczenia tą metodą (nowotwór płuca, bardzo złe rokowania). Nie chciałabym zaszkodzić. Tata jest niedecyzyjny, umęczony, nie wertuje internetu, więc cała odpowiedzialnośc spoczywa na mnie. Wspominała Pani, że lekarka z przychodni Bonifratrów polecała Pani metodę Gersona. Czy może Pani napisać jak się nazywała albo podac kontakt do innego lekarza znającego tą metodę?

Pozdrawiam serdecznie – Iwona
 
 

Beata….

Wielkie dzieki.

to sama mądrość życiowa,niestety mało kto potrafi tak zyć.Z regóły ludzie sami wymyslają sobie problemy,chyba z braku prawdziwych.Zatruwając życie innym nie widzą dobrych stron życia.Ja jestem z regóły pogodna, cieszą mnie drobiazgi i to że moge pomagać.Jestem pielęgniarką i frajde sprawia mi nie pochwała szefowej tylko sympatia chorych,to że śmieją sie na mój widok i że lubia jak mam dyżur. Oczywiście nie wszystkim sie podoba moje podejscie do pracy( zazdrosc niektórych współpracowników?),ale mam to w nosie.Zyczę Pani duuuuuuuuuuuuuuuużo zdrowia i wytrwałości w walce z chorobą.Trzymam mocno kciuki i całuję-Beata
 
 

Krystyna….

Pani Jolu,
właśnie dowiedziałam się, że rozchorowałam się na raka piersi – złośliwego (receptor HER2 na 3+).
Mam pytanie, gdzie Pani zaopatruje się wit B17 tzw. Leartin?
Zaczęłam stosować te same dwie metody co Pani, ale ponieważ wszystko muszę robić sama, nie jestem w stanie dotrzymać zgodności w metodzie Gersona. Choćby to, że stosuję sokowirówkę a nie wyciskarkę.
Proszę też o informację gdzie nabyć Immonocal.
Dzisiaj trafiłam na Pani stronę i nie byłam w stanie doczytać się wszystkiego, stad te pytania.
Kolejne pytanie, to co z tymi papryczkami, czy nadal je Pani stosuje?
Znajomi namawiaja mnie na konwencjonalne leczenie, ale czytajac Pani wypoiedzi jestem inaczej nastawiona. Nie mam tylko lekarza, który by się mna zajał.

Pozdrawiam i podziwiam, Krystyna
 
 

Lidia…

Witam P. Jolu
Prosiła pani, abym napisała.
Rozumie, ze pani także nie ma za dużej ochoty na tamten blog, chociaż przyznam, ze niektóre wypowiedzi bywają ciekawe… Szkoda tylko, ze ich tak mało.
Bardzo przede wszystkim chciałabym dowiedzieć się, jak obecnie wyglądają pani wyniki i czy raczek już sobie poszedł
Pozdrawiam cieplutko

Lidia

**************

Witam P. Jolu!
Jestem mile zaskoczona tak szybką odpowiedzią :)
Faktycznie, ja trochę o pani wiem, a pani o mnie właściwie nic.
Mam 49 lat (w marcu już 50) i mieszkam z rodzina na stałe w Anglii. Dwóch synów już wyszło z domu, została tylko 11-letnia córcia. O tym, że mam raka dowiedziałam się przez przypadek. Pod koniec sierpnia zaczęłam mieć kłopoty z głosem i poszłam do mojego lekarza. On dał mi skierowanie do szpitala na endoskopie i tam wykazało, ze lewy płat głosowy nie pracuje. Szukając przyczyny, zrobili mi tomografie szyi i klatki piersiowej. No i wykazało, ze mam raka płuc z przerzutem do węzłów chłonnych śródpiersia.
Mieli mi jeszcze robić biopsję aby pobrać wycinek z węzłów chłonnych. Było im to potrzebne do opracowania chemioterapii dla mnie.
Z racji tego, ze nie wyraziłam zgody na chemioterapię, nie zgodziłam się na pobranie mi wycinka. Oczywiście musiałam dać pismo do szpitala, że nie zgadzam się na chemioterapię ani radioterapię a także na żadne wycinki. Co jednak nie wyklucza dalszej opieki szpitalnej i lekarza rodzinnego (trochę inaczej niż w Polsce). Miałam już badanie krwi i moczu (wyniki są dobre) a 4 stycznia mam mieć ponownie tomografię.
Jak tylko była diagnoza, że mam raka (było to w połowie września), dowiedziałam się od przyjaciół z Polski o metodzie Ashkara. Zaczęłam ja stosowac od 18 wrzesnia.
Mój mąż ma artretyzm i miał już zwyrodnienia w prawej dłoni. Była opuchnięta i miał nawet problemy z utrzymaniem lyżki, nie mówiąc o pracy. Równocześnie ze mną zaczał stosować metodę Ashkara, odstawiajac wszelkie leki i juz po miesiacu bylo widac poprawe. Obecnie opuchlizna z dloni zeszla, zwyrodnienie sie cofnelo a maz moze normalnie pracowac.
Równocześnie szukałam w internecie jakiś wiadomości na temat naturalnych terapii i rozmawiałam wśród znajomych. Wtedy dowiedziałam się o metodzie dr. Gersona. Stosowałam ją przez miesiąc, ale niestety jak dla nas, była trochę za droga a ja już nie mogłam pracować, wiec szukałam dalej. Dowiedziałam się o metodzie dr. Breussa. Jest to głodówka 42-dniowa. Pije się tylko specjalne mieszanki ziołowe i do 2 szklanek soku warzywnego na dzień. Niestety, nie dałam rady psychicznie. Znowu zaczęłam mieć problemy ze snem i bóle wróciły.
Obecnie dalej piję zioła ale podjadam owoce i warzywa. No i oczywiście robie lewatywy z kawy. Do tego juz 2 miesiące jem pestki moreli. Zawieraja one witaminę B17, która niszczy komórki rakowe.
Właściwie sama nie wiem, co mam jeszcze robić. Boję się trochę, ponieważ od jakiś 2 tygodni mam problemy z tarczycą. Mam lekko powiększoną i do tego mam bóle w tchawicy przy oddychaniu (jakbym miała poparzone). Dopiero co miałam badanie krwi, i nic nie wykryło, więc nie wiem, czy to sie odzywają jakieś stare ukryte choroby (z gardłem od dziecka miałam problemy) czy może to coś gorszego.
Za dwa tygodnie będę wiedziała, jak będę miała tomografię.
Wiadomo, że człowiek w chorobie chciałby jakiegoś cudownego środka, żeby to zażyć i po problemie.
Trochę się rozpisałam i pewnie zanudzam :)
Pozdrawiam cieplutko

Lidia

************

Witam serdecznie!
Dzisiaj juz krotko odpisuje.
Dziekuje za tyle cennych informacji. Oczywiscie poszukam wiadomosci na ten temat i sie zapoznam z nimi.
Co do diety Gersona to chcialabym ja stosowac ale niestety wychodzi za drogo. Okolo 200 funtow na tydzien a na to mnie nie stac. Natomiast diete mam juz trzeci miesiac. Nie jem nic oprocz warzyw i owocow organicznych. Wczesniej byla dieta Gersona a teraz pije te ziola i jem warzywa i owoce. Duzo sie naczytalam, czym odzywia sie rak i konsekwentnie tego unikam. Co do wit.B17 to jem pestki z moreli 30 dziennie ale nie mam zadnych ubocznych skutkow..
Dziekuje za wsparcie i zycze spokojnej nocy :)
Pozdrawiam cieplutko

*********

Witam p.Jolu
Mnie interesuje jedna jeszcze sprawa…. jak wygląda sprawa z Pani choroba? Proszę o parę słow.
Pozdrawiam

Lidia
 
 
 

Lilia…

witam pani Jolu,
Mam chorego męża, wiek 56 lat, to co do tej pory stwierdzono to straszna amemia
pozdrawiam Lilia

***********

znamy już przyczynę anemii męza, to rak prostaty, walczymy o krew męża , nasz dwutygodniowy sukces to hemoglobina i czerwone ciałka krwi nieznacznie wyzsze jak po transfuzji. Immunocal mąz z chęcią pije, dzisiaj przespał spokojnie noc, mam nadzieję, że będzie pomocny

**********

Pani Jolu,
Dziękuję za wszystko pani i pani męzowi, będe waszym dłużnikiem. Z materiałami zapoznał się mój mąż, są pomocne. Immunocal pije już drugi tydzień, ale może wmusić tylko 4 saszetki dziennie, mówi ,że ma dużo kalorii bo po wypiciu nie czuje głodu, oprócz tego stosuje specjalną dietę która ja opracowałam. Mąż czuje się dobrze, nic go nie boli, chodzi na spacery, przygląda się budowie mostu na Wiśle, w przerwach odwiedzamy hematologa, urologa i onkologa, kazdy mówi co innego, dostał zastrzyk z hormonami , ma działać pół roku i leki, których na razie nie bierze, będzie odpoczywał do końca miesiąca, potem ponownie zrobimy wszystkie badania i postanowimy co dalej. Ja niestety muszę pracować, mam zobowiązania, jestem zmęczona tym wszystkim. Moja najmłodsza siostra ma też na imię Jolanta dlatego lubie to imię, pozdrawiam panią i męża

Lilia
 

Love…

Witam ciepło
Pani Jolu proszę napisać jak zdrowie, jak się Pani czuję ?
Pozdrawiam ciepło

Love
 

Magda….

Witaj Jolanto!
Mam na imie Magda i jestem z tych co walcza. Przeczytalam wczoraj Twojego bloga z wielkim zainteresowaniem i uznaniem.
Podziwiam Was i pragne isc w wasze slady.
Gersona ksiazke czytam od swiat i zastanawiam sie czy ktos jest w stanie temu podolac.
Wczoraj dostalam tego potwierdzenie, Tobie sie udalo!
Mam wiele pytan, nie wiem czy moge prosic o pomoc ………
poradzilam sobie z warzywami bio…… nie mam pojecia co z suplementami…skad potas i …..
Bardzo mnie zainteresowalo oczyszczanie watroby ,o ktorym czesto wspominalas….
Ja to tej pory oczyszczalam sie za radami Michala Tombaka.
Czy moge do Ciebie zadzwonic. Mieszkam w Poznaniu.
Serdecznie Cie pozdrawiam i mocno sciskam kciuki za zdrowie!!! Magda

************

Witaj Jolu.
Bardzo dziekuje za szybkie wiesci.
To straszne, co sie stalo z tą panią co odeszła. Wielka odpowiedzialnosc i bezsilnosc towarzyszy w takich sytuacjach.Wierze,ze poradzisz sobie z Ta tragedia,
jednoczesnie pamietajac,ze musisz byc bardzo silna i nie ulegac destrukcyjnym emocja.
Wiem , ze latwo pisac i radzic…..ale tylko tyle moge w tej sytuacji.
Moja droga przez meke trwa juz jakis czas. bedac w 5 mc ciazy zdecydowalam sie na naklucie mojego ,,obcego,,tak go nazywalam ,bo zyl ze mna od 15 lat.
Guzek na sliniance…..przez wiele lat nikt nie potrafil go zdiagnozowac,wiekszosc bagatelizowala…
wlacznie z najlepszym w Poznaniu prof…laryngologiem, ktory stwierdzil,ze szkoda takiej ladnej szyjki nacinac.
Zalecenie =altacet.
W SZPITALU POWIEDZIELI,ZE SPRAWA DO SADU POWINNA TRAFIC.
A jak tu walczyc ,gdy dzidzius w brzuchu ,swiat legl w gruzach,strach i przerazenie.
i to pytanie dlaczego…….
Nikomu jeszcze nie opisywalam tego horroru….ciezko.
Przeszlam jedana operacje,po 2 tyg.druga gdy juz wiedzialam,ze jest zlosliwy i zaawansowany.
po tych cierpieniach zostalo mi 1,5 miesiaca do porodu….cesarka i kolejne znieczulenie.
Tak bardzo balam sie o Marysienke, bylam nafaszerowana antybiotykami i wszystkimi mozliwymi swinstwami.
Wyszlam ze szpitala z zaleceniem radiot. bo chemia w moim przypadku nie dziala.
Powiedzieli…forma bezosobowa swiadomie uzyta, bo nie sa fajni….,ze dziecko moze miec powazne problemy,
alergie ,egzemy i………az mam dreszcze.
Na szczescie mam wspanialych Rodzicow!!!!!!!!!!! cudownych ludzi…. wiele czytali i nie zdecydowalismy sie na naswietlania.
Tata wiele godzin spedzil w poczekalni rozmawiajac z pacjentami, a potem zestawial to z lekarzami.
I doszedl do jednego wniosku,ze to straszne okaleczanie metoda chybil trafil.
Zapomnialam Ci dodac,ze dzieki Tacie zawdzieczam twarz!!!!!! Boze – oni chcieli mi wyciac nerw twarzowy,
efekt ——-potwor, bez kontroli nad okiem ustami.i ……ryczec mi sie chce ,gdy to wraca.
Tata ublagal prof,ze maja mi go darowac,bo tylko to moze dac mi chec zycia i walki……w kwietniu mialam slub=w sierpniu swiat sie zawalil.
Malenstwo bylo najwiekszym promykiem !..i jest.ma 3 latka i 3 mc.
Jest zdrowa!tryska radoscia i buzia jej sie nie zamyka.
Dzis mysle,ze byla w tej sytuacji najwiekszym darem, popychala do zycia,walki…
Od tamtej pory czuje,sie swietnie, uprawiam sporty ekstremalne i ciesze,sie kazdym dniem.
Wiem,jednak,ze zly siedzi i delikatnie zakielkowal.Musze stawic mu czola.
Korzystam z bioenergoterapelty, lykalam pestki dynii, bralam MMSa, odtruwalam sie metodami Tombaka, polykam suplementy Nutralite,mam od 1,5mc nia, pije herbatki z lisci maliny i porzeczki,itd
Jednego nie przestrzegam diety…uwielbiam slodycze i wiem,ze sa zgubne….dlatego Gerson, radykalne wycofanie i wierze,ze to wlasciwa droga.
Nie mam jednak wsparcia i tak cudownego duszka jak Twoj maz.
Moj pracuje od rana do wieczora i wiem,ze musze sama sie z tym zmierzyc.
Paralizuje mnie strach ,gdy czytam inf,ze sie nie da…..jestem przekorna…a moze sie da…
mam na glowie jeszcze Aniolka, ktory ekslaatuje mamusie, bo do tej pory byla w swietnej formi.
Rodzice i tesciowie sa daleko…coz……………..
Mam nadzieje,ze odrobilam zadanie domowe i uzupelnila moje informacje.
Ciesze sie ,ze chcesz mi pomoc….bardzo tego potrzebuje, bo ta dieta do latwych nie nalezy.
Czy robilas Jolu badania krwi przed jej wprowadzeniem i jakie….czy mam od tego zaczac+
Zastanawiam sie jak przecierasz zupe Hipokratesa i gdzie kupic sproszkowana watrobe…
A teraz najwazniejsze,jak sie czujesz po wczorajszych wiesciach, udalo sie Tobie zachowac spokuj,dodzwonilas sie do tego Pana….
Moj tesc odchodz w wielkich cierpieniach, wyje z bolu po morfinie,…………………………. ta niemoc …………………… potwornosc ………………….. jestesmy tacy bezsilni ……………………………………………………
Dziekuje,ze poswiecilas mi tyle czasu i przeczytalas … malo to spojne, ale nafaszerowane wielkimi emocjami…bo uciekalam od tego dlllugi czas.
Serdecznie Was pozdrawiam…… bo Wy to jednosc …………… zazdroszcze wiezi, ktora Was laczy ……………………….

************

Witaj Jolu,
Nie mialam dostepu do internetu i nie moglam napisac
jak wspaniale odp.temu Panu.
Ma rodzine i musi zyc dla corki.
Podtrzymuj go na duszy i bedziecudownie.
DZis moj pierwszy prawdziwy dzien z Gersonem.
Wiem , ze nie powinnam tak myslec,ale uwazam ,ze to najwieksza kara jaka mnie w zyciu spotkala.
Warzywa myje sie i szoruje caly dzien,nie mam czasu pomyslec.
Jak Ci sie to udalo Jolu,po 1 ym dniu jestem pelna zachwytu dla Ciebie.
Nie wyszla mi ta zupa,paskudztwo…jak ja przecierasz … prosze ratuj.. blenderem czy przez sitko.fuuuuuuuuu
okropna. Marysienka szczebiocze ,a ja padam ze zmeczenia.
Pozdrawiam serdecznie……..jak sie czujesz……
Jolu nie robie zielonego soku bo nie mam produktow.co sadzisz.
czekam na maila

*************

Witaj Jolu,
Jak samopoczucie,
Ciesze sie ,ze ustalilas zagrozenia swojego organizmu = badanie w Krakowie.
Na czym polega to badanie,jesli moge ….
Boze jakie to meczace przygotowywanie tych posilkow, sokow. etc
Masz wielkie szczescie!!!!!!!! majac takiego wspanialego partnera!!!!!
Moge Ci o tym przypominac kazdego dnie,,,,,ale Ty to wiesz…hihihih
Jolu ,czy mozesz mi cos powiedziec o sproszkowanej watrobie……przyjmowalas to.
…i o badaniach krwi…..
dzieki za pomoc,serdecznie Cie pozdrawiam i zycze milego dnia.

************

Witaj Jolu,
Bardzo dziekuje za wiesci,przeczytam z uwaga.
Dzis mija tydzien od poczatku diety.Czuje sie dobrze,
chudne 2kg mniej…troche mnie to martwi.
Szukajac inf.w int.natrafilam na dziewczyne ,ktora po 2 miesiacach zrezygnowala.
Mowi,ze nie pomogla ,wrecz zaszkodzila.
Podobnie jej wszyscy znajomi z ktorymi sie kontaktowala nie znaja nikogo z imienia i nazwiska, ktorego wyleczono.
Przypomnialam sobie ta Pania ,ktora odeszla…i zrobilo mi sie smutno.
Ale Ty dodajesz mi odwagi, wytrzymalas tyle czasu.
Jestem zodiakalna baranica-uparcie wytrzymam.
Zdaje sobie sprawe,zeto bardzo indywidualna walka.kazdy org.jest inny,
TYto doskonale wiesz.
Jolu znasz kogos jeszcze kto walczy stosujac ta diete.

milego wieczorka………………….usciski…………………………
 
 

Inna Magda…

Witam Pani Jolu,
przedwczoraj odkryłam Pani blog i własnie skończyłam go czytać. Jestem pod wrażeniem Pani odwagi w dążeniu niekonwencjonalną drogą do zdrowia, zwłaszcza przy całym „onkologicznym terrorze”. Nie będę się rozpisywała bo nie wiem czy ten adres jest aktualny.
A piszę, bo chciałam się zapytać czy jest mozliwe chociaż krótkie spotkanie z Panią i porozmawianie osobiście o diecie Gersona (jestem z Warszawawy). Sama mam pewne problemy zdrowotne a bliższa jest mi medycyna niekonwencjonalna niż tradycyjna.
Będę wdzięczna za odpowiedz.
Pozdrawiam i życzę samych sukcesów w powrocie do zdrowia
Magda

***********

Pani Jolu,
bardzo dziękuję za tak szybką odpowiedż. Miejsce mi jak najbardziej odpowiada, jeżdżę samochodem, więc nie ma problemu. Obojetnie, która godzina po 15 będzie dla mnie dobra. Jeśli nie i woli Pani tylko do południa, to najwyżej się zwolnię w pracy, też nie będzie problemu. Bardzo się cieszę za szybką odpowiedź od Pani i czekam na Pani propozycję, ja się dostosuję:).
Pozdrawiam Magda

***********

Jestem bardzo ciekawa spotkania z Panią. Historia Pani powrotu do zdrowia jest bardzo motywująca i inspirująca. Mi nic takiego aż nagłego się nie dzieje, aczkolwiek mam pewne niedomagania i chętnie skorzystałabym z Pani doświadczenia.
Sama jestem psychoonkologiem i pracuję z osobami chorymi. Niejedno już też widziałam i słyszałam. Myślę, że też będę mogła Pani powiedzieć o ciekawych doświadczeniach. Mam więcej doświadczenia pracy od strony psychologicznej i wykorzystywaniu swojej psychiki w powrocie do zdrowia natomiast brakuje mi zaplecza od strony dietetycznej, żywieniowej i wszystkim co się z tym wiąże. Ponieważ mój organizm sygnalizuje, że coś się z nim dzieje postanowiłam w końcu zadbać też o siebie i zanim pójdę porobić badania, chcę się wspomóc naturalnymi metodami. Mam jakieś torbiele itd, a przez moje doświadczenia z chorymi leczącymi się konwencjonalnie mam fobię lekarską tzn., zaczęłąm się bać lekarzy, badań i wszystkiego co z tym związane. Chciałabym się bardziej zainteresować terpaią Gersona i ją poznać, zwłaszcza od strony praktycznej aby samej wykorzystywać jej pozytywne efekty.
Stąd moja chęć zabrania się naturalnymi sposobami i metodami za swoje zdrowie.
Ostatnio chodzę do pewnej osoby – wykwalifikowanej refleksolog i jestem pod wrażeniem tej metody oddziaływania i tego jak osoba zupełnie mnie nie znająca po dotyku moich stóp zaczęła mi mówić wszystko o moim organiżmie. Porozmawiałyśmy sobie i też od niej usłyszałam ciekawe historie. jej największy sukces to wyciągnięcie chłopaka z glejaka, przy współpracy z rodzicami, którzy podjęłi decyzję, że nie zgodzą się na wycięcie i chemię i przez dwa lata leczyli go swoimi metodami plus refleksologia. Chłopiec miał wtedy 4 lata, dzisiaj ma 14. To oczywiście była cała historia ja tylko tak w skrocie napisałam.
Mam też ciekawe doświadczenia powrotu do zdrowia, chętnie się z Panią też podziele.
Pani Jolu, mam tylko jedną prośbę, mianowicie czy może Pani mi podać namiar na hurtownię, z której można brać ekologiczne warzywa i owoce. Myślę, że Pani to już ma takie doświadczenie w tym zakresie i doskonale wie skąd brać dobre produkty. Bede wdzięczna za taką informację.
Jestem też ciekawa czy pozbyła się już Pani całkowicie guzka czy jeszcze jakieś „niedobitki” są. Ale to już może przy naszym spotkaniu będziemy mogły na spokojnie porozmawiać.

Pozdrawiam Magda
 

Maki…..

Dzień dobry Pani Jolanto
Bardzo cieszę się, że mogłem poznać tak optymistyczną i super zdrową kobietę. Dążenie do 80000 jednostek w poziomie karotenoidów będzie moim celem. Może uda mi się Panią prześcignąć :) Mówiła Pani coś o nowym urządzeniu, które leczy wszystko. Jestem bardzo ciekawy i czekam na jakieś informacje o różnych takich nowinkach. Pani strona jest świetna, interesujący wydał mi się Radamir. Choć mam zappera, to ta kuracja ziołowa poprzez fale Radamira to hit.
Pozdrawiam serdecznie

Marta….

Witam Pani Jolu
Sledziłam Pani relacje z walki z rakiem na forum. Podziwiam za determonacje.
Sama choruje na astme i alergie i wiem jak zbawienny wpływ na nasze zdrowie ma sposób odrzywiania. Nigdy jednak nie miałam wystarczająco siły aby uporać sie z moim problemem raz na zawsze. Tym bardziej wiem co to znaczy i ile czasu i energi potrzeba na przygotowanie zdrowych posiłków, na zrobienie zdrowych zakupow. Kiedy wchodze do zwykłego sklepu spożywczego to naprawde nie mam co w nim kupić. I o ile moja dolegliwość nie wydaje wyroków bezpośrednio ( co swoją drogą sprzyja mojemu niezdyscyplinowaniu ;) ) o tyle informacja o raku scina z nog. Dwa miesiące temu przyjaciółka mojej mamy dowiedziała sie że ma raka piersi. Postanowila nie poddac sie narazie skalpelowi ale walczyc medycyna niekonwencjonalną. Niestety spotkała sie z wieloma bardzo niepochlebnymi opiniami na temat jej wyboru nie tylko ze strony swiadka medycznego ale równiez od ludzi, powiedzmy laików. Zaczęła od robienia pożadku z dietą, nie wiem dokładnie jaki sposób wybrała ale wyglada to dal mnie jakby połączyłą Gersona i makrobiotyke. Spróbowała metody z ciecierzycą i nosi ja juz chyba trzeci miesiąc. Wierze w uzdrawiająca moc pożywienia, ziół, suplementów, lewatyw itd. ale niepokoiło mnie to czy aby na pewno są to rzeczy na tyle mocne by moc pokonać, lub chociażby powstrzymać rozwój raka. Zaczełam szukać informacji z różnych zródeł. (Jak dotąd moja znajomośc nt zdrowego odrzywiania kręciła sie głownie wokół makrobiotyki) i tak dotarłam na forum gdzie natrafiłam na Pani wpis i komentarze. Nie ukrywam, dodała mi Pani dużo nadzieji. Nigdy dotad nie poznałam osoby która wyleczyła sie z raka tylko i wyłącznie metodami naturalnymi. Z ostatniego Pani wpisu rozumiem, ze w Pani przypadku nie można jeszcze mówic o wyleczeniu ale wyniki badan rokują pomyslnie.
Czy Pani wciaz nosi ta ranke z cieciorka?
Zycze powrotu do zdrowia bez skalpela i chemi.

Pozdrawiam Marta
 

Ewa…

Witam
Ja podobnie jak Pani, mam zdiagnozowanego raka sutka o II stopniu złośliwości. Też mi powiedzieli o 2,5 miesięcznym okresie oczekiwania.
Mój guzek jest większy, a ponieważ w Warszawie jestem od niedawna nie bardzo wiem gdzie się poruszać. Pojechałam więc do mojego Lublina i tam natychmiast się mną zajęto. Niestety w moim przypadku, zdecydowali lekarze zastosowanie chemioterapii i mam za sobą 3 cykle. Bezpośrednio z pierwszym cyklem zastosowałam metodę z ziarnem ciecierzycy. Ja to znoszę dosyć dobrze, nawet był taki czas po miesiącu, ze zmieniałam ziarna dwa razy dziennie. Mnie się zrobił pęcherz na tyle duży, ze zmieściło się trzy ziarna, sygnał do zmiany mam albo od zapachu, który zaczynam czuć, albo swędzi mnie wokół rany. Ale wszystko przebiega tak jak jest w tym filmie. Staram się nie robić niczego na silę i zmieniam tylko wtedy, gdy ziarno samo odchodzi.
Teraz chcę włączyć metodę diety Gersona, i przeraza mnie to jak dam czasowo z tym wszystkim radę.
Też myślałam o tym żeby robić kontrolne USG ponieważ, guzek ten jest teraz zupełnie inny, mało wyczuwalny, plaski, ale nie chcę być zbytnią optymistką.
Gdyby Pani była tak uprzejma i podała mi kontakt do hurtowni z której otrzymuje Pani warzywa, będę bardzo wdzięczna. Po chemii, dźwiganie tyle kilogramów warzyw byłoby koszmarem.
A może Jakieś inne przychodnie, albo niekonwencjonalni lekarze, za wszystko, będę bardzo wdzięczna. Szczęście, że trafiłam na Pani stronę. Ja nie lubię dyskusji na forach, tam jak dla mnie, jest za dużo paniki, a ja nie chcę żeby mi się to udzielało i tak jestem spanikowana.
Mnie przeraża wszystko razem. Nie wiem jak ja sobie z tym poradzę.
Wydawało mi się w naszych polskich warunkach w dodatku o tej porze jest to mało prawdopodobne do zrealizowania. Mam tu na uwadze dietę. A jednak Pani wszystko stosuje jak w przepisie.
Bardzo gorąco pozdrawiam i życzę przede wszystkim zdrowia. ewa

***********

Bardzo dziękuję za informacje.
W moim przypadku zdecydowano, że przed operacją muszą być trzy cykle chemii. Teraz właśnie czekam na termin operacji. Z Centrum onkologii w Warszawie zrezygnowałam, bo tak naprawdę to nie wiem kiedy by mnie zawiadomili o możliwości przyjęcia. A w Lublinie od ręki miałam wykonane w ciągu jednego dnia wszystkie badania : rezonans magnetyczny (w ten sposób wiem że nie mam przerzutów do płuc), scyntygrafie kości, usg serca, piersi. Teraz czekam na termin operacji, który powinien być w marcu. W poniedzialek muszę zadzwonić do kliniki i zapytam czy o mnie nie zapomnieli.
Za namiary na hurtownię bardzo dziękuję, mam nadzieję, że jakoś dam radę fizycznie i finansowo. Przeraża mnie ta ilość soków.
W moim przypadku nie wiem czy wytrzymam zmianę odżywiania, chociaż dzisiaj pierwszy raz jadłam zupę Hipokratesa, i smakowała mi. Ja od dawna nie solę z uwagi na nerki, ale jak długo tak można wytrzymać. Można się załamać. No I to wcale nie jest takie tanie.
Aha, znalazłam w internecie książkę w wersji elektronicznej, i właśnie ją czytam o tytule „Rak nie jest chorobą” bardzo ciekawe wyjaśnienie przyczyn powstawania raka. Mnie to przekonuje.
Serdecznie pozdrawiam ewa

************

Pani Jolu
Czy sprawiłoby Pani kłopot, gdybym poprosiła o napisanie harmonogramu dnia.
Ja się w tym wszystkim już nie odnajduje i nie ogarniam.
Jeszcze skromnie poprosiłabym, ile tych specyfików Pani zamawia, orjentacyjnie, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Najgorsze, nie wiem od czego zacząć.
A jakiej używa Pani sokowirówki? czy raczej wyciskarki do soków? to jest kolejny dla mnie problem.
Poza tym: znalazłam co to jest chlorella i spirulina, muszę to kupić, jest pod nazwą algi-mix, tak myślę.
gdzie kupić -sok z jagody acai?
no i jaki potas? czy dostanę go w aptece, czy też jest to jakiś preparat w sklepach zielarskich.
Gdzie mogę znaleźć lekarza medycyny czy w klinice Bonifratów, gdzie oni się mieszczą.
Już przeczytałam wiele razy to co Pani pisze, i za każdym razem coś nowego odkrywam.
Przepraszam, że zabieram Pani czas, ale nie mam z kim o tym porozmawiać, i sprawia mi to ogromny problem.
Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i optymizmu. Może ja się nim zarażę. Nie ukrywam, że siada mi psychika, i cale szczęście na Panią natrafiłam.
ewa

***********

Serdecznie witam
Przepraszam za poprzednie posty, zadałam tyle bezsensownych pytań.
Mój mózg wolno pracuje w obliczu tych wszystkich wydarzeń i tego co się dzieje.
Doczytałam się wielu informacji dla mnie bardzo istotnych, ale jeszcze jedno chciałabym wiedzieć. Na wstępie swojej wypowiedzi napisała Pani o tym jak wygląda Pani dzień, (nie wiem jak ja dam sama radę, to fizycznie i technicznie niewykonalne) ale interesuje mnie to czy: w miedzyczasie chodzi Pani na wizyty do centrum onkologicznego na kontrole?
Kto daje Pani skierowania na badania kontrolne i jakie to badania? bo napisała Pani że powtórzy wszystkie badania.
Dlaczego o to pytam, otóż ja jak usłyszałam że mam tyle czekać, zaproponowano mi przyjęcie na swój stan pacjentów w szpitalu klinicznym w Lublinie. Skorzystałam z tej propozycji, ponieważ u mnie zaczął się guzek powiększać i to szybko. Nawet w badaniach wyszło dwa, ale ja myślę że to na skutek bardzo nierozsądnego badania biopsją gruboiglową, której wykonano aż 5, po której dostałam krwotoku. Pani doktor jak się do mnie dorwała, to myślałam ze mnie zabiopsjuje.
Lekarz z gabinetu który mnie kierował, nie ukrywał zdziwienia. Dlatego po tym wszystkim skorzystałam z propozycji w Lublinie.
W dniu wyjazdu do Lublina w internecie znalazłam metodę dr Ashkara i pomyślałam, to jest jakiś promyk nadziei i sygnał. Jak wróciłam z Lublina od razu ją zrobiłam.
Oczywiście w Lublinie po konsultacjach prof. zdecydował że przed operacją zastosują trzy cykle chemioterapii, na którą w panice się zdecydowałam.
Nie będę opisywać jak człowiek się czuje po czymś takim. To wegeatacja i walka o przetrwanie. To co teraz przeczytałam w książce „Rak nie jest chorobą” rzeczywiście pod wszystkim się podpisuję.
Zapewniam Panią, że jakieś 10 lat życia po tym na pewno mi ubyło.
Dopiero po tym wszystkim znalazłam Pani stronę internetową i te informacje, które z opóźnieniem do mnie dotarły. Najgorszym doradcą dla mnie jest tutaj panika, i brak osoby bliskiej z którą mogłabym na te tematy dyskutować i się radzić. Na dodatek w mojej rodzinie babcia (32 lata zmarła na raka), mama (50- po operacji zmarła w wieku 71), siostra (38-diagnoza a w 45 roku życia zmarła) a teraz mojego brata córka w wieku 38 lat już po obustronnej mastectomii.
Mam się czego bać, chociaż ja zmutowanego genu nie mam.
Ale nie wiem co dalej. Czekam na zawiadomienie o operacji z jednoczesną możliwością rekonstrukcji piersi.
Po znalezieniu Pani strony, zdecydowałam się na kurację dr Gersona, bo potwierdza to książka cytowana przeze mnie powyżej. Jak długo wytrwam nie wiem.
Nie wiem teraz czy mogę skorzystać z porady lekarza w centrum w Warszawie? czy będzie chciał ze mną rozmawiać. Proszę powiedzieć co Pani sądzi o ile mogę o to Panią poprosić.
Z tych wszystkich Pani informacji rozumiem, że operacji u Pani jeszcze nie wykonano.
Ja niezależnie od tego czy zdecyduję się na nią czy nie, oczyszczenie organizmu muszę wykonać, teraz korzystam z tego że jestem na zwolnieniu lekarskim i wykorzystam cale 180 dni, a potem będę musiała przynajmniej na 2 miesiące wrócić do pracy by dopracować do emerytury.
Rozpisałam się, przepraszam za te wywody i jeśli nie ma Pani ochoty udzielić mi informacji, potraktuję jako normalne.
Jest Pani bardzo dzielna no i ma Pani podporę w postaci męża. Wspaniały facet. Boże, gdzie tacy się podziewają na tej ziemi.
Z życzeniami zdrowia serdecznie pozdrawiam Ewa

*************

Pani Jolu
Bardzo ale to bardzo dziękuję za odpowiedź na wszystkie moje pytania.
Musze teraz to przemyśleć.
Co zmniejszenia liczby soków, to samo tak wychodzi. Wczoraj udało mi się 8 razy.
Nie przejmuję się tym, ale spróbuję w tym wytrwać.
Na książkę czekam czekam z księgarni wysyłkowej, korzystam ze ściągawki terapii Gersorna, którą gdzieś skopiowałam.
Nie odpowiedziała Pani na moje pytanie odnośnie książki „Rak to nie choroba” ale ja w załączniku ją Pani wysyłam.
Dawno nie czytałam tak interesującej lektury.
Serdecznie pozdrawiam ewa

***********

Witam Pani Jolu
Dzisiaj jest 7 dzień od zastosowanej terapii i jak na razie trzymam się dzielnie. Ja jestem w samodyscyplinie zaprawiona, funkcjonuje od wielu lat samodzielnie i samowystarczalnie, bez partnera więc jestem przyzwyczajona.
Nie udaje mi się wykonać 13 szklanek soku, wg zaleceń ale 7-8 realizuję. Lewatywy nie są dla mnie niczym nowym, ja już od dawna je okresowo stosowałam gdyż interesowałam się swoim zdrowiem, a właściwie jego niedomaganiem, tak jakbym to czuła, poza tym te raki w mojej rodzinie na coś wskazywały.
Poza tym na własny użytek interesuje się astrologią i mogłam się tego spodziewać, gdyż horoskop jest zapisem naszej karmy i realizuje się nam to niezależnie od tego czy jesteśmy tego świadomi czy nie. Bardzo trudno jest odczytać ten szyfr z horoskopu, ale jak osoba sama ze sobą jest szczera, to na podstawie tego co się wydarza w życiu w konfrontacji z horoskopem, pewne sprawy można przewidzieć lub na nie być gotowym . Nic nie dzieje się przypadkiem, przypadki są jedynie w języku polskim.
Więc proszę mi nie współczuć, chociaż robi Pani to z serca, ponieważ każdy wybrał sobie swój los jako dusza, a teraz tylko w ziemskiej wędrówce zbiera nauki i doświadczenia. Przecież, jeśli by patrzeć od strony tej jak mówi większość ludzi, każdy ma taki krzyż który jest w stanie udźwignąć.
Relaks mam oczywiście podczas lewatywy, kiedy przez 15 minut muszę leżeć, a spacery kiedy biegam do sklepu po warzywa dopóki nie przejdę na zaopatrzenie z hurtowni.
Pochwalę się bo jestem dumna ze swojego wynalazku jeśli chodzi o drugie danie do obiadu, bo wiadomo zupa obowiązkowo. Gotuję dużego albo dwa mniejsze ziemniaki w mundurkach, potem kroje w kostkę, do tego wrzucam pokrojona sałatę rzymską, pokropioną octem winnym jabłkowym z czosnkiem i olejem lnianym. Wszystko razem wymieszane. Ale mi to smakuje, nawet nie przypuszczałam że to będzie takie dobre. Jem to od tygodnia i nie znudziło mi się. Cieszy mnie w tym wszystkim to, że dobrze znoszę tę dietę, ani razu nie miałam zachcianki na mięso czy coś z tego rodzaju. Tylko reaguje na świeży chleb, jak zapach mi zaleci w sklepie to szybko opuszczam to miejsce. No i przechodzi. Cale szczęście.
Chciałam zapytać u jakiego lekarza onkologa Pani była, bo ja trafiłam na dr …..
Pomyślałam, że mogę tam pójść, przecież mnie nie wygoni, bo niby dlaczego. Oni proponują operacje i chemię, bo taki jest ich stan wiedzy, a my przecież wcale się z tym nie musimy godzić.
Ale przecież mogę chodzić na badanie, by wiedzieć jaki jest stan mojego zdrowia. Będzie na mnie patrzył pewnie jak na kamikadze. Ale co tam, mam to gdzieś, oni są przecież utrzymywani ze składek zdrowotnych. Onkologia ma dużo większe fundusze niż pozostała służba zdrowia.
Szkoda że moje składki zdrowotne wpływają do funduszu, przez ostatnie 20 lat nie korzystałam ze służby zdrowia. Miałabym teraz od 99 roku kiedy płacimy na zdrowie na prawdę niezła sumkę.
Zresztą po obejrzeniu 13 odcinków filmu który dołączam, dochodzę do wniosku, że nie chodzi o to byśmy wszyscy byli szczęśliwi i zdrowi, bo wówczas lekarze nie mieliby zajęcia a farmaceuci oczywiście również. Proszę to obejrzeć do nas to albo już dotarło, albo zaraz za chwilę. To przerażające w jakim kierunku to wszystko zmierza.
Aha, czy robiła Pani już oczyszczanie wątroby? Czy olej z oliwek nie zaszkodzi, bo dopuszczalny w terapii jest tylko olej lniany?
Serdecznie pozdrawiam ewa

Monika…

Ogladam teraz wyciskarki
Moze pani napisac jaki ma model albo poslac linka bede wdzieczna bo na allegro pelno tego jest
Mam taka maszyne ktora miksuje owoce to moze moglaby byc
Mozna zrobic gesty sok typu miazsz albo przelalabym przez sitko jak pani mysli?
Dieta makrobiotyczna bardzo przypomina diete 5 przemien nie wiem czy to nie inna nazwa
U mojego taty problemem nr 1 jwst na razie cukrzyca
Dlatego skusilam sie tez na noni bo reguluje poziom cukru we krwi
Zobaczymy…
Wynikow biopsji jeszcze nie ma ale zaczynam sie bac
Ja bede w Polsce 18. Lece aby ppmoc rodzicom

Bo obecnie przebywam w Irlandii
  

Inna Monika…..

Witam Pani Jolu,
Mogę tylko wyrazić szacunek i podziw za taką wolę walki i skuteczność. Jestem z Panią, jeśli osobiście będę mogła w czymś pomóc, to chętnie.
Jako Stowarzyszenie zajmujemy się doradzaniem pacjentom z HCV i tylko tym. W związku z tym nic nie mogę poradzić ani wskazać lekarzy.

Pozdrawiam i życzę zdrowia Monika
 

Inna Monika….

Witam!
Wczoraj znalazłam Pani forum o diecie Gersona i walce z rakiem czytałam pół nocy, bo nie mogłam się oderwac ;-)
Dziękuje ze opisywała Pani to wszystko tak dokładnie
Widze, ze juz nie udziela sie Pani za bardzo na tym forum, a szkoda, bo jest wiele odsob ciekawych co u Pani
Moj tata ma prawdopodobnie nowotwor, czekamy na wyniki, ale usg pokazało jakies zmiany na watrobie i chyba są przerzuty :-(
Na razie zbieram informacje, czytam jak mogłabym mu pomoc, bo oczywiscie nie szpitalem
Myslalam, aby przeszedł na diete Gersona, ale widze ze to zbyt pracochłonne , nie miałby kto tego pilnowac, ja niestety mieszkam daleko
Dzis ma wyjsc ze szpitala bo w zeszłym tygodniu miał amputacje nogi z powodu stopy cukrzycowej :-(
Na poczatek zamierzam zamówic sok z noni, piła go Pani?
i chciałabym tez podawac mu immunocal
Mogłaby mi Pani napisac gdzie mozna go dostac, oczywiscie najtniej (bede bardzo wdzeczna)
Uzywała moze Pani suplementow z firmy Starlife?
Czy do sporzadzania sokow uzywała Pani zwykłej sokowirowki czy jakies specjalnej maszyny?
Z góry dziekuje za odpowiedz
Podziwiam Pania, ze tak konsekwetnie wlaczy, a Pani maz wspaniale Pani przy tym pomaga

Pozdrawiam Monika
 

Natalia….

Witam pani Jolu!
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam dotychczasową historię Pani leczenia. A to dlatego, że przygotowujemy sie do rozpoczęcia tej terapii u mojej mamy. Ma raka trzustki, więc nie jest wesoło. Ale będziemy próbować.
Chciałabym Pania spytać… Czy udało sie Pani dostać wszystkie suplementy tzn bez wyciągu z watroby, bo to raczej nierealne juz teraz. Ale np.thyroideum, acidol pepsin? I wg jakiego „przepisu” ma pani roztwór potasu, bo książka niestety nie podaje :( , przynajmniej ta po polsku.
Mam nadzieję, że wszystko u Państwa idzie jak najlepiej :) Zobaczymy jak nam sie uda. Nie mam tylko pojęcia jak znaleźć lekarza, który będzie chciał dawać skierowania na badania krwi :(
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź.

natalia
 

Paweł…

Jola ZDROWYCH WESOLYCH RADOSNYCH SWIAT
A teraz zdrowotnie. Jola – wejdz w google na jola to dziala. – mialem dosc duzo stosuje sie do jego diety od 3 tyg. zostalo mi jeszcze tylko na prawej nodze na piszczelu. JESTEM SZCZESLIWY czego i
tobie zycze. Dodatkowo 1 raz dziennie pije jola to dziala. Leczenie tylko zewnetrznie to psu na
bude. Moj tata niezyje ale byl weterynarzem ja dogrzebalem sie do jego notatek i to sie zgadza z zapisami dr. Gersona. Napisz mi co u ciebie sie
bedzie dzialo .CIERPLIWOSCI BEDZIE DOBRZE. POZDRAWIAM CIEPLUTKO. W jakim rejonie Polski mieszkasz?

Moja odpowiedź

Ja tę terapię stosuję już dosyć długo. Też polecam!
 

Piotrek…

Witam, trafiłem na twoję posty na forum, jako że nie ma tam od jakiegoś czasu wieści na temat twojego stanu zdrowia oraz przebiegu terapii postanowiłem napisać.
Poza tym zamierzam niebawem założyć stronę na temat leczenia witamina B17,oraz terapią Gersona, ponieważ interesuje się tą tematyka i uważam że dostęp do tych informacji powinien być jak najbardziej powszechny, dlatego chciałem zapytać czy mogę liczyć na podzielenie się twoimi doświadczeniami Pozdrawiam Piotrek i życzę siły ducha, dużo wiary i samozaparcia.

**********

Witam Pani Jolanto!
Napewno zwrócę się do pani w sprawie terapii którą przeprowadzacie. Nie wiem czy czytała Pani książkę „Terapia metaboliczna witamina B 17″
Jeśli nie to mogę udostępnić ją w formie elektronicznej.
Ale piszę przede wszystkim aby spytać jak zdrowie ? Czy terapia przebiega bez komplikacji i czy są jakieś postępy jeśli chodzi o własne obserwacje oraz czy mają odzwierciedlenie w badaniach lekarskich ?

Pozdrawiam i życzę Wszystkiego najlepszego na święta dla Pani i Męża – Piotr
 
 

Rafał….

Dzień dobry pani Jolu.
Znalazłem w necie Pani wątek o walce z rakiem i postanowiłem napisać.
Od około dwóch miesięcy żyjemy ze świadomością że mama ma raka. W szpitalu nie mogli zdiagnozować co z nią jest więc ją otwarli i okazało się że ma zajęty brzuch. Zbiera jej się woda. Robiła różne badania i oczekiwała na wyniki z którymi miała się udać do szpitala onkologicznego w Gliwicach, gdzie mieli się nią zająć. Niestety, kiedy „dopełniono formalności” i zgłosiła się na wizytę, okazało się że lekarze stwierdzili iż są bezradni i leczenie szpitalne nic nie da. Są przerzuty, mama waży poniżej 40 kilo. Twierdzi jednak że tamci onkolodzy, którzy ją przyjmowali byli młodzi i nie przyłożyli się do sprawy. Chce szukać dalej wśród lekarzy. Tata próbuje przekonać ją do metod niekonwencjonalnych /których nie jestem ani zwolennikiem ani przeciwnikiem/ ale jego postawa z kolei wydaje mi się trochę naiwna bo wierzy chyba we wszystko co przeczyta. Osobiście, z racji tego, że jestem trzeźwiejącym alkoholikiem, wiem że wiarę można zbudować na podstawie świadectwa drugiej osoby. Próbowaliśmy mamę przekonać do metody Ashkara, ale jest uparta i odrzuca ten sposób. Nie twierdzę że to na 100% działa i że jej pomoże ale chcemy jakoś ją zmobilizować do większego zaangażowania i nie oddawania swego zdrowia i życia jedynie w ręce lekarzy, których lekceważące podejście zdążyła już zresztą poznać. Pisze Pani w swoim wątku o dwóch metodach: dr Ashkara i Gersona. O metodzie dr Ashkara usłyszeliśmy niedawno /tata już ją stosuje profilaktycznie, jak zresztą chyba wszystko, co mu się do oczu przylepi/, mama nie chce. Metoda Gersona kojarzy mi się z makrobiotyką o której program oglądałem gdzieś 2 lata temu z udziałem kobiety, której dawano 6 miesięcy życia a która wypowiadała się po 20 latach od tego momentu. Próbowałem mamę przekonać aby zaczęła coś stosować, robić ze sobą ale jej odpowiedzią było aby jej pokazać kogoś, komu jakaś metoda pomogła. Dlatego między innymi zwracam się do Pani o pomoc. Z tego co udało mi się wyczytać, dysponuje pani wynikami potwierdzającymi poprawę Pani stanu. Moja mama jest ścisłowcem, musi widzieć – dane , porównania, naoczne dowody. Upatruję w tym jakąś nadzieję. Nie potrafię jej uświadomić że potrzebny jest ścisły rygor, nie ograniczenia w spożywaniu tego czy owego, choć obecnie to chyba nawet nie usiłuje tego robić. Bezsilność jest powalająca ale rozumiem to, bo wiem jak trudno dotrzeć do kogoś, nie mając podobnych doświadczeń.
Czy może Pani w jakiś sposób spróbować udzielić pomocy?
Mam w swoim otoczeniu jeszcze 2 osoby w równie złym stanie. Jedną z nich jest 17-letnia dziewczyna z czerniakiem, z przerzutami do kości. Drugą jest tata kolegi. Porusza się na wózku, więcej może nie będę pisał.

Pozdrawiam cieplutko :) i życzę dalszych sukcesów rafał
 
 
Robert….

Od bardzo dawna śledzę Pani blog z niezwykłą ciekawością. Współczuję niektórych komentarzy. Niektórzy potrzebują gdzieś się wygadać bo normalnie nie mają głosu przez swą głupotę. Tak już jest i nie zmienimy tego.
Piszę, gdyż od dawna nie pojawił się żaden wpis. Ani Pani, ani innych ludzi.
Jak wspomniałem na początku, śledzę Pani wypowiedzi, gdyż dzięki takim ludziom jak Pani inni mogą mieć jakiekolwiek nadzieje, że wojnę z rakiem można wygrać. Rzadko się zdarza, że ktoś oprócz walki z chorobą znajduje czas na opisywanie swoich przeżyć i znajduje w tym wszystkim siłę by pokrzepiać innych.
Jeśli pisze Pani jakiś blog, ale w innym miejscu, to będę wdzięczny za link.

Pozdrawiam mocno i życzę zdrowia!
 

Renata…

Dzień dobry Pani Jolu
Mam chorego tatę na raka żołądka nie operacyjny, prawdopodobieństwo przerzutów , walczymy z rakiem już ponad rok.
Stosujemy różne niekonwencjonalne metody, najpierw pestki moreli, soki, dieta dr Budwig, plastry oczyszczające, kapsaicyna, krzem koloidalny. Po pół roku od rozpoznania, serii chemii, w trakcie leczenia pestkami, nastąpiła poprawa , guz zmniejszył się o połowę, nie wiadomo czy dzięki chemii (chociaż podobno chemia jest nie skuteczna przy raku żołądka) czy pestki tak podziałały. Tata jednak pestki odstawił, zaczął innymi sposobami. Po ostatnim tomografie znacznie się pogorszyło jest prawdopodobieństwo przerzutów.
Cały czas namawiam tatę na metodę NIA , myślę o terapii Gersona, ale sama terapia Gersona nie jest taka prosta o czym Pani na pewno dała się przekonać. No i jeszcze problem z lewatywą , za nic nie mogę przekonać.Myślałam już o tym ośrodku leczenia raka w Dębince, może Pani słyszała, ale jest trochę za drogo. Może mogłaby Pani coś doradzić, może spróbować z immunocalem.
Czytam Pani wszystkie wpisy, jestem pełna podziwu i bardzo się cieszę z Pani dobrych wyników i życzę Pani żeby się Pani udało.
Pozdrawiam Renata

***********

Dzień dobry Pani Jolu
Dziękuję za odpowiedź, to dla mnie bardzo ważne. Teraz to je i pije bardzo mało nawet nie chce pić już soków, które mu robię.
A jeśli chodzi o dietę to są jakieś zalecenia czy nie, bo u nas to bywa różnie raczej staramy się aby tata jadł zdrowo i dietetycznie ale zdarza się że je mięso czy ciasto.
Pozdrawiam Renata

*********

Dzień dobry Pani Jolu
tata jest jeszcze w szpitalu i jest w stanie ciężkim. Miał przetaczaną krew, a potem jeszcze doszły komplikacje ze strony nerek – przerzut, także tata miał otwierane przetoki , dostaje kroplówki nic nie, a co zje i wypije to wymiotuje. mam nadzieję że mu się poprawi , żeby chociaż mógł pić to by było dobrze.

Pozdrawiam Renata
 
 
Sonia….

Pani Jolu,
nie chcę Pani zabierać czasu, bo pewnie otrzymuje Pani wiele próśb o poradę w związku z własnymi sukcesami.
Zapytam tylko krótko, z jakich zielonych warzyw robiła Pani sok i jakiej sokowyciskarki Pani używała. Czy może być angel ? Co w naszych warunkach oprócz endywi ?
Mam trójkę dzieci i jestem zdeterminowana. Bardzo proszę o odpowiedź.
(przyplątał mi się jednocześnie brzydko rokujący guz tarczycy, duże szybko rosnące mięśniaki i guz endometyczny w IV fazie – mam skierowania na 3 zabiegi – nawet nie wiem od którego mogłabym zacząć ;)
Pozdrawiam serdecznie – Sonia

************

Pani Jolu,
bardzo dziękuję za odpowiedź :) Jestem ogromnie wdzięczna, że się Pni odezwała. Mam trójkę dzieci i jestem mocno zmotywowana do walki.
Chciałbym leczyć terapią Gersona dużego guza tarczycy. Gerson pisze, że gruczoły leczą się ciężej. O tarczycy nie pisze nic.
Czy przypadkiem nie natknęła się Pani na informacje dot. tego problemu? Nie wiem np., czy mogę przy nadczynności brać hormony tarczycowe oraz płyn lugola.
Pozdrawiam Sonia
PS. Czy mogę prosić o tego linka dot. oczyszczania wątroby?

************

Pani Jolu,
bardzo dziękuję za Pani pomoc.
Mam nadzieję, że mi serduszko wytrzyma tyle kofeiny – pop pierwszym razie byłam bardzo pobudzona.

Jeszcze raz dziękuję Sonia
 
 
Grażyna….

Pani Jolu, nie odzywałam się bo mi się skasowała poczta i nie miałam do Pani adresu, ale czytam forum i jestem na bieżąco. Kiedyś chciałam się na tej stronie zarejestrować żeby do Pani napisać ale miałam problemy z rejestracją, ciągle wyskakiwało mi że błąd i nie dałam rady, ale dzisiaj weszłam na forum i znalazłam maila którego Pani zamieściła, no i mam okazję w końcu napisać że cały czas jestem sercem z Panią. To niesamowite, naprawdę do podziwu że Pani tą terapię Gersona tak konsekwentnie stosuje, no i dla męża wyrazy uznania. Ja myślę że Pani najtrudniejsze ma już za sobą, bo teraz może organizm już się trochę przestawił i ta dieta będzie coraz mniej uciążliwa. Dziękuję Pani za to forum że Pani tam opisuje swoje zmagania. Ja czytam, niektóre wpisy po kilka razy i myślę że osoby szczególnie które same borykają się z chorobą często zaglądają i znajdują tam dzięki pani nadzieję i otuchę, sama już dałam kilku osobom linka do tej strony. Taka jest proporcja że na 100% tylko 20 się udziela a 80% to osoby które nie piszą, ale czytają :)
Pozdrawiam serdecznie, oczywiście jestem cały czas na forum obecna :) także czuję z Panią więź.

Grażyna
 
 
KOMENTARZE OD INTERNAUTÓW?..

Robert?.

Prawie od początku śledzę Pani walkę z chorobą i nie mogę wyjść z podziwu.
To że Pani wygrywa z pewnością zależy od nastawienia umysłu, determinacji i wsparcia najbliższych.
Pisałem już o tym do Pani i jeszcze raz powtórzę. Bardzo się cieszę, że prowadzi Pani bloga, a właściwie forum.
Dzięki temu inni mogą przekonać się, że nie wolno się poddawać. Szkoda tylko, że prze ten plankton zakompleksionych hipokrytów człowiek naraża się na niepotrzebne emocje przez kretyńskie komentarze.
Napisała Pani, że przenosi pani wpisy na innego bloga. Czy może Pani podać jego adres?
Jeśli chce Pani mieć spokój z kretyńskimi wpisami to proponuję założyć bloga na ?. Może Pani moderować każdy wpis. Usuwać, blokować w prosty sposób.
Życzę zdrowia właściwego nastawienia umysłu.

Tu nie chodzi o jakąś dyskryminację czy wywieranie presji. Ma pani prawo decydować kto i co pisze na blogu.
To jest pani życie i Pani powinna się o nie rozpychać łokciami. Proszę się nie oglądać na innych w kwestii publikacji.
Przecież jak ktoś nie chce to niech nie czyta. Nie musi.
Ja prowadzę bloga i mam wyłączone komentarze bo 90% z nich to śmieci nie na temat.
Ci co rozumieją powagę sytuacji i pani położenie będą rozumieli o co chodzi i ci będą Pani życzliwi. Jeśli ktoś ma ochotę się, przepraszam za słowa, wypróżnić intelektualnie to niech pisze na swoim blogu.
Pani Jolu. Brak fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem, a tak wygląda kontakt w internecie, sprawia, ze ludzie zatracili elementarne zasady w kontaktach z drugimi. Dzisiaj, jak ktos nie chce z kims rozmawiac poprostu wylacza przegladarke.
Ma Pani prawo pisać o swoim przypadku i powinna Pani to robić dla tych, którzy się poddali albo zabrakło im nadziei. Pomaga pani sobie ale i wielu innym ludziom.
Miałem do czynienia z lekarzami przez wiele miesięcy z powodu swojej choroby tułając się po szpitalach.
Są różni ludzie. Niestety, jak w każdym zawodzie, są konusy i naprawdę wybitni ludzie.
Ja miałem do czynienia i z tymi, i z tymi. Raczej unikam szufladkowania i wrzucania wszystkich lekarzy do przegródki ?tempaki?.
Studiowałem kiedyś i widzialem jak to wygląda. Widziałem obiboków i dyletantów mających same piątki.
Leserów, którzy później pracowali jako sprzątacze po studiach.
Tak jest wszędzie na studiach, a środowisko lekarzy niczym się pod tym względem nie różni.
Potem tych najgorszych spotykamy w przychodni.
Jak zwykle mocno pozdrawiam ? Robert

********************

Dominika?.

Witam serdecznie Pani Jolanto,
zupełnie przypadkiem znalazłam forum internetowe na którym opisała Pani swoją walkę o zdrowie, a w zasadzie o życie, metodą Dr Ashkara i Dr Gersona.
Chciałabym Pani pogratulować siły, determinacji, wiary i wspaniałych ludzi którzy Pani pomogli i zapewne nadal pomagają.
Pani mąż musi Panią bardzo kochać, cudowne uczucie mieć przy boku takiego wspaniałego mężczyznę, który walczył o Panią jak lew.
Na forum już się Pani nie udziela, co zupełnie mnie nie dziwi? ale podała tam Pani swój adres mailowy, więc ośmieliłam się do Pani napisać.
Bardzo się cieszę z Pani sukcesów. Życzę Pani z całego serca, aby Pani życie obfitowało w chwile pełne beztroskiej radości. Aby nic już nigdy nie zmąciło Pani spokoju i szczęścia.
Jestem bardzo młodą osobą, choroba nowotworowa nie dotknęła mnie bezpośrednio, ale osoba z mojego otoczenia jest chora na raka tarczycy. Osoba ta jest już o operacji. Czekamy na pierwsze wyniki badań po wycięciu guzów? chciałabym, żeby choroba zakończyła się na tym etapie, ponieważ ta osoba jest bardzo sceptycznie nastawiona do metody Dr Ashkara. Wierzę, że nie będzie już musiała korzystać z żadnego leczenia. Czas pokaże.
Przesyłam Pani NAJMOCNIEJSZE, NAJGORĘTSZE, NAJSZCZERSZE wyrazy uznania i podziwu.
Dużo zdrowia i spokoju Pani Jolanto.
Pozdrawiam ? Dominika

**************

Anna ?.

witam pani Jolanto!Z uwaga przczytalam pani zapisy z walkii z chorobą,ciekawa jestem bardzo jak pani postepy w leczeniu.Moze pani skrobnąć choć dwa trzy zdania jak teraz sie pani czuje?Pozdrawiam.Ania

Moja odpowiedź

Witam, Pani Anno!
Dziękuję za zainteresowanie. Ja czuję się świetnie, a wyniki mam rewelacyjne, wprost wymarzone. Są one lepsze niż u ?zdrowego byczka?. Samopoczucie ma dobre, apetyt też a egergia wprost mnie rozpiera. Dlatego w dalszym ciągu robię swoje. Pozdrawiam i życze dużo zdrowia ? Jolanta

Anna ?..

witam! Jestem pełna podziwu dla pani i męza. Osobiście mam cała mase problemów zdrowotnych i przeczytałam tą książkę jak wiele innych, ponieważ lubię dużo wiedzieć na temat zdrowego sposobu zycia. Po przeczytaniu książki opowiedziałam ja w skrocie swojemu mężowi i stwierdzilismy, ze jest to sposob życia niewykonalny w polskich warunkach. niedawno znalazlam pani stronke i poprostu nie mogę uwierzyc, że pani tego dokonała. To wspaniałe. Muszę przyznac, ze nie doczytałam tego do końca, bo kłotnie, ktore sie tam rozwinelly, poprostu mnie zdenerwowaly. Ja tam chciałam czytac tylko o pani walce z choroba, wynikach, ktore sie poprawialy i codziennym dniu. Sądze, że ludzie, którzy maja raka, chcieli tam widziec nadzieje. Prosze mi napisac, ze jest pani prawdziwą osobą i historia pani walki tez jest prawdziwa a kazdemu choremu polece pani przykład, bo ja uwazam, że terapia gersona jest skutecznym lekiem na raka. Pozdrawiam pani Jolu i proszę mi napisac czy był jakis lekarz, choc jeden, który wierzył od początku do konca, ze sie uda, ze pani robi dobrze i czy ktos oprocz meza panią wspierał w cięzkich chwilach?

Moja odpowiedź?.

Jedyna osoba, która popierała mój sposób walki z chorobą ? to Pani dr Strzelczyk od Ojców Bonifratrów w Warszawie. Jest to ciepła, wspaniała osoba, która uważa, że jesteśmy z mężem jedyni w tym co robimy, nie zna innych takich osób?.

do wszystkich życzliwych?

Witam!
Na wstępie chciałabym Państwu bardzo serdecznie podziękować, tym bardziej, że jesteście Państwo osobami bardzo sympatycznymi, życzliwymi, ale jak widać bardzo też mądrymi. Państwa słowa są bardzo miłe i ciepłe, a to nie zawsze tak jest, chociaż ludzie, którzy sa chorzy i naprawdę szukają pomocy też są sympatyczni. Najgorzej gdy wtrąca się osoba, której mój blog przeszkadza, a tych jest coraz więcej. To przykre gdy w takim momencie nie myśli się o chorych tylko o pieniądzach. Ale takie jest życie, przykre ale prawdziwe. Mój blog przeniosłam na inną stronę i tam będę w dalszym ciągu dzieliła się moimi przemyśleniami i postępami w chorobie. Nie chciałabym też nigdy na nikogo nie wywierać żadnej presji, ponieważ jest to duża odpowiedzialność a ja nie jestem lekarzem, a właściwie chciałam napisać, że nie mam uprawnień ? bo w umiejętności i wiedzę ich w tym momencie mocno wątpię.
Ja jedynie opisuję historię mojego przypadku, a czas pokaże kto miał rację.
Przy okazji zamieszczę swoje badania, bo jedno co mam pewnego w tym wszystkim to udokumentowany cały przebieg choroby, od biopsji, którą nieświadoma zagrożeń robiłam na początku do systematycznych badań krwi i USG. Musze to mieć i bardzo skrupulatnie zbieram, bo nikt nie może mi zarzucić, że oszukuję, że piszę nieprawdę czy jak ostatnio często czytam ? dla kasy. To nie jest tak. Ja po prostu piszę co robię i co mi pomaga, ale proszę zwrócić uwagę, że wszystko co kosztuje niedużo nikomu nie przeszkadza, przechodzą nad tym do porządku.
Szokuja inne preparaty, które sa droższe. Jak to się dzieje, że zabiegi i chemia, które liczone są w tysiącach i więcej są dla nich ?wskazane? i jedyne ?skuteczne?. Ja jestem przeciwnego zdania i idę swoja drogą, a jak Państwo zapewne wiecie, każdy pionier, w każdej dziedzinie przecierał jakieś szlaki. Ja tego nie wybierałam, to samo mnie wybrało. Ja tylko nie chciałam iść tą drogą, o której czytałam całe mnóstwo niepochlebnych opinii
i szukałam swojej metody, kierując sie jedynie babska intuicją. Ona nigdy jak dotąd mnie nie zawiodła. Co do mojej choroby to potrzeba czasu, więc ja nie mogę jeszcze napisać, że wszystko jest super i że jestem wyleczona. Nie! Ja jestem w trakcie.
Tłumacze sobie, że choroba rozwijała się latami i potrzeba mojej wielkiej cierpliwości, aby z nią walczyć. Drobnymi kroczkami, ale do przodu. Badania mam świetne, guz który bardzo szybko się rozwijał (wykryty miał ok. 13 mm, a za dwa tygodnie w biopsji już 18 mm) teraz jest mniejszy (w ostatnim badaniu PET-a ? czyli bardzo dokładnym ? ok. 14 mm). Jak znajdę chwilke to poskanuję moje badania, albo chociaż te najważniejsze i zamieszczę na stronie. Nie chciałam tylko ich zamieszczać na ?. (poprzedniej), ponieważ chcieli mnie do tego
zmusić zarzucając kłam moim słowom (czytaj: badaniom!!!!!!), a ja nigdy nie ulegam niczyim presjom.
To jest moja choroba, mój blog i moja dobra wola co zamieszczę. Dla tych naprawdę chorych i potrzebujących napisze drobiazgowo i pokażę wszystko co mogę, dla wichrzycieli NIE!
Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa i okazane serce!!!!!

Pozdrawiam ? Jolanta
 
 
***********
Anna…

witam pani Jolu,

Pisze mi pani,ze kieruje sie intuicja w wyborze metody, wedlug mnie postepuje pani slusznie, po przeczytaniu ksiazki tak mi sie wlasnie wydaje. Niech pani zajmuje leczeniem i nie skupia energii na ludziach, ktorzy tu pani cos zarzucaja, a pomoze pani wielu chorym ,którzy będa chcieli pojsc w pani ślady, bo jest pani pionierem i przeciera pani szlak terapia Gersona w Polsce. Ja przynajmniej nie slyszałam o przypadku samoleczenia tą metoda u nas. Proszę robić swoje, miec pozytywne mysli i dalej walczyc .Ja chetnie sie z panią spotkam o ile bedzie to mozliwe, w jakim mieście pani mieszka? Pozdrawiam serdecznie i zycze miłego, radosnego dnia
 
 
 
W tym miejscu grubą kreską oddzielam to co było wcześniej i wiązało się z poprzednim miejscem gdzie pisałam o swojej chorobie, a ciągiem dalszym, który po części będzie poniżej - na który wszystkich zapraszam
 
 
Na przestrzeni kilkunastu miesięcy dane mi było poznać wielu wspaniałych ludzi, którzy dają mi wielkie wsparcie duchowe oraz dobre serce. Bardzo im za to dziękuję.
 
Jest wiele osób, które systematycznie do mnie piszą i są mi bardzo bliscy, dlatego specjalnie dla nich postanowiłam założyć nową zakładkę "Przyjaciele" i każdemu z nich poświęcić jeden dział.
Jesteście mi bardzo drodzy!
 
19.07.2012 r.
 
Od Pana Ryszarda dostałam link do artykułu i zachęcam do zapoznania się z nim.
Proszę kliknąć na obrazek:
  
 
 

Hostowane na o12.pl